„Ace Ventura: Psi detektyw” : Ciastka football’owe

21

Niektórzy twierdzą, że styl humoru Jima Carrey’a jest bardzo niskich lotów. NIE ZGADZAM SIĘ. Nie są to przeintelektualizowane żarty, ale pospolite, proste i wesołe. Śmieszne miny, gesty, zachowania. To wszystko jest śmieszne pod warunkiem, że zbyt poważnie nie traktujemy siebie i rzeczywistości.
Przyznam się szczerze – mnie to bawi. „Głupi i głupszy”, „Ace Ventura”, „Maska” – to tylko niektóre z komedii, w których Jim Carrey gra role naczelnego komika. Być może nie bawiłby mnie tak bardzo, gdyby nie były to filmy mojego dzieciństwa, ale tak czy inaczej mam do niego sentyment i lubię czasami odmóżdżyć się oglądając głupie miny Jima Carreya. Gość jest po prostu nie do podrobienia!

Dla nieznających tej komedii (choć nie sądzę, żeby byli tu tacy) napiszę w skrócie:

Ace Ventura to detektyw, nie jakiś tam Sherlock Holmes, ale PSI DETEKTYW. Podobno dzięki swoim umiejętnościom jest w stanie znaleźć prawie każde zaginione zwierze. Mimo swojej głupkowatości potrafi również zauroczyć wiele kobiet. Dzięki przypadkowi trafia mu się kolejne, spore zlecenie. Ace ma odnaleźć Śnieżynka – delfina, maskotkę drużyny football’owej. Dzięki serii przypadków, zdarzeń i oczywiście dzięki detektywistycznej zręczności Ace wpada na trop byłego zawodnika starej drużyny – Raya Finkle.
Ray Finkle to zawodnik o zhańbionej chwale przez nieumyślne przegranie decydującego meczu. To wydarzenie strasznie odbija się na psychice zawodnika, oraz na całym otoczeniu. Przez to trafia do ośrodka psychiatrycznego, z którego później ucieka i tyle go widzieli… 😉
Okazuje się, że w między czasie zdołał zmienić płeć, ukończyć szkołę policyjną, wspiąć się po szczeblach kariery taaaak wysoko, że aż został, UPS zostaŁA (bo w końcu zmienił/a płeć) porucznikiem.
Jednak nie ma lekko, bo jak pokazuje nam historia, kłamstwo ma krótkie nogi i cała mistyfikacja wychodzi na jaw.

Przepis jaki przedstawię to ciastka w kształcie piłek football’owych, które upiekła mama Raya Finkle (sznurowaniem na zewnątrz!) podczas odwiedzin detektywa w jej domu. Biedna mamusia cały czas myśli, że jej syn lada chwila wróci do domu. Taką też informacje przekazuje Ace’owi, ale sytuacje szybko prostuje tata Raya. A ciastka… Spróbujcie sami 😉 Ja twierdzę, że to najlepsze jakie kiedykolwiek jadłam. Utrzymują świeżość przez długi czas. A przepis mam z bloga Ewy – Moje Twory Przetowory 🙂

CIASTECZKA

SKŁADNIKI:

  • 3 i 1/3 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki kakao
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 1 jajko
  • 3 łyżki przyprawy korzennej
  • 180 g masła
  • 3/4 szklanki miodu


PRZYGOTOWANIE:

Miód i masło umieścić w garnuszku. Podgrzewać aż składniki się roztopią i połączą.
Wszystkie suche składniki wymieszać, dodać jajko, wymieszać i powoli dodając delikatnie wystudzoną masę z garnuszka. Wygnieść zgrabne ciasto, uformować kulę, zawinąć folią i schować do lodówki na ok. 1-2 godzin. Po tym czasie ciasto rozwałkowywać cienko, wykrawać ulubione kształty/ W tym przypadku potrzebna będzie foremka piłki football’owej 😉
Wykrojone ciasteczka układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piec przez ok. 7 min w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. 
Ciasteczka można udekorować lukrem. Najlepszy, najbielszy lukier to 1 białko i ok. 3/4 szklanki cukru pudru.




 

Related Posts

by
Previous Post Next Post
  • Też lubię te komedie 🙂
    Fajne ciastka!

     
    • Ja uwielbiam, szczególnie te z mojego dzieciństwa, czyli lata 90-te 😉

       
  • prześwietne są te ciasteczka
    mam dystans i uwielbiam „głupi i głupszy”, bo to właśnie film mojego dzieciństwa i nie zliczę ile juz razy go oglądałam!

     
    • Dokładnie, trzeba mieć dystans 🙂 A „Głupi i głupszy” też się tu pojawi niebawem 😉

       
  • Małe przypomnienie, można i tak 🙂
    pozdrawiam już Noworocznie!

     
  • Uwaga na apostrofy! Jeśli ostatnia litera słowa obcego wymawiana jest jako spółgłoska, apostrof niepotrzebny (czyli footballowych, Disneya).

     
  • WITAJ BRATNIA DUSZO! Uwielbiam go 🙂

     
  • O kurczę, idealne 😀

     
  • Właśnie upiekłam, są po prostu boskie! U mnie w kształcie serduszek- na walentynki spędzone w samotności jak znalazł 😉

     
1 shares