„Amelia” ma w sobie coś z bajki. Oglądając ją przypomniała mi się książka, którą czytałam w dzieciństwie – „Karolcia” Marii Kruger. Tak jak tytułowa Karolcia, która znajduje zaczarowany koralik, Amelia znajduje pudełko ze skarbami z dzieciństwa poprzedniego właściciela mieszkania. Świat Amelii to magiczny świat w którym jedna osoba próbuje uszczęśliwić pozostałych, a samemu czerpie przyjemność z drobiazgów takich jak zbijanie skorupki crème brûlée…


„Amelia” to film osadzony w surrealistycznym świecie, wśród dziwnych postaci szukających swojego szczęścia. Film rozpoczyna się od przedstawienia nadopiekuńczych rodziców Amelii. Dziwna matka i jeszcze bardziej dziwaczny ojciec trzymają Amelię w „czterech ścianach”, przez co dziewczynka chcę jak najszybciej dorosnąć i wyprowadzić się z domu. Wydawać się może, że nawet dorosła Amelia wciąż ma mentalność tej małej dziewczynki. To jak się ubiera, zachowuje składa się na barwną postać jaką jest – zupełnie niespotykaną i cudowną w każdym calu. Gdy Amelia znajduje w mieszkaniu pudełko ze skarbami postanawia odnaleźć właściciela i uszczęśliwić go. Celowo nie napiszę więcej o filmie, bo uważam go za pozycję obowiązkową do obejrzenia. Jest to bardzo specyficzny film, zdecydowanie baśniowy i niecodzienny.

Deser Crème brûlée  to jedna z małych przyjemności, którą Amelia urozmaica sobie codzienność. Zbijanie kruchej skorupki jest niezaprzeczalnie przyjemną czynnością 😉

Tak jak wkładanie dłoni w ziarna:

Crème brûlée

SKŁADNIKI:
  • 500 ml śmietanki kremówki 36%
  • 6 żółtek
  • 1/3 szklanki cukru
  • 5 łyżek brązowego cukru
  • 1 laska wanilii


PRZYGOTOWANIE:

Do rondelka wlać śmietanę, wraz z cukrem i wyłuskanymi ziarnami wanilii. Dla lepszego aromatu można wrzucić do śmietany całą laskę. Gotować na bardzo małym ogniu aż śmietanka się lekko zagotuje – na brzegach zaczną pojawiać się spore bąbelki. Śmietankę przelać przez sito, aby pozbyć się pozostałości po wanilii.

Żółtka ubić, jak zaczną się robić jasne to przestać. Do ubitych żółtek dodać śmietankę, nie miksować za dużo, żeby zbyt nie napowietrzać masy.

Masę ponownie przelać przez sito do foremek. Piekarnik rozgrzać do 100 stopni. Piec desery przez ok. 50min. Po wyjęciu z piekarnika wystudzić, a nastepnie schładzać w lodówce przez ok. 3-4 godz.

Po schłodzeniu wierzch deserów posypać cukrem. Piekarnik nastawić na największą możliwą temperaturę ale tylko górną grzałkę (u mnie to opcja grill górny).

Deserki wstawić do rozgrzanego piekarnika jak najwyżej i najbliżej grzałki. Obserwować przez szybkę czy już karmelizuję się cukier i nie dopuścić do przypalenia.

Jeśli mamy palnik to kłopot z głowy 🙂

Miksowanie żółtek

Gotowanie śmietanki – widać bąbelki na brzegach.

Gotowa masa rozlana do foremek.

Upieczone deserki.

Posypane cukrem do karmelizacji

Gotowy creme brulee 🙂

przepis pochodzi ze strony Kwestia Smaku

 
  • Ach, te drobne przyjemnsotki 🙂

     
  • Ev

    Myślałam, że nigdy nie uda mi się zrobić kremu brulee ze względu na brak palnika, a jednak istnieje inne rozwiązanie! Cudnie, kiedyś na pewno go przyrządzę, bo to jedno z moich „deserowych marzeń” 🙂

     
  • ale mi ochotę zrobiłaś! zjadłabym 🙂

     
  • Hahah, a myślałam, że to tylko ja z moim chłopakiem mamy „fazę” na wkładanie rąk w ziarna 😛 A creme brulee wygląda super 😀 Pozdrawiam!

     
  • Ola

    jeju nie mogę na to patrzeć… UWIELBIAM rozbijać tę słodką skorupkę!

     
  • Wiem, że to mało obiektywne ale kocham „Amelię” jak żaden inny film 🙂 Kilka lat temu spędzałam z moją przyjaciółką 7 dni w Paryżu. Mieszkałyśmy w dzielnicy Montmartre 🙂 Po wielu godzinach zwiedzania postanowiłyśmy przysiąść na czymś zimnym w jednym z tysięcy cudnych paryskich lokali. Cały czas się dziwiłam dlaczego co chwilę ktoś pstryka zdjęcia na zewnątrz i wewnątrz… dziwiłam się do czasu, aż musiałam udać się do toalety. Wchodzę do środka a na ścianie wielkie zdjęcie Amelii, rozglądam się wokół i oczom nie wierzę !! cały czas siedziałyśmy w TEJ właśnie kafejce, tam kręcono moją cudowną „Amelię”!! Dziękuję za creme brulee – nie ma dla mnie znaczenia czy się przypalił i tak masz +150 punktów :)) Pozdrawiam

     
  • Już od kilku lat mam ochotę na spróbowanie tego deseru, ale nie pozwalają mi warunki techniczne… Ciężko go wykonać bez palnika i posiadając w domu stary piekarnik gazowy, który grzeje od dołu…

     
  • bajeczny deserek ;d

     
  • „Amelia” to wspanialy film, raz na jakis czas musze go sobie obejrzec, zeby sie podladowac pozytywna energia. A creme brulee uwielbiam. Robic i jesc.

     
  • Ogromnie apetyczny deser, a film świetny, o niezwykłej bajkowości i magii, nie mówiąc już o muzyce,dzięki której coś się w duszy dzieje i lepiej na sercu się robi, ścieżka dźwiękowa porywa emocjonalnie, zresztą i film i muzyka świetnie dopasowane, bo jedno i drugie genialne i deser też genialny:) pozdrawiam (nogawkuchni.blogspot.com)

     
  • Anonymous

    uwielbiam francuską i włoską kuchnię!!

     
  • no niezle – trzeba sprobowac 🙂

     
  • Anonymous

    Kocham Amelię Karolcię i te pyszne słodkości MNIAM!

     
  • Jeszcze się nie odważyłam zrobić tego deseru…a wygląda tak apetycznie.

     
  • gin

    „Amelię” uwielbiam, muszę namówić C., żebyśmy razem obejrzeli 🙂
    Creme brulee też uwielbiam, tylko muszę kupić sobie w końcu palnik…

     
  • Anonymous

    Czy można użyć ekstraktu waniliowego zamiast laski wanilii?

     
  • amelia!!!! coś mi się zdaje, że częściej będę zaglądać! no i muszę się wreszcie odważyć na to danie!
    Pozdrawiam Bona Apetita