Django, czyli kolejny genialny film jednego z moich ulubionych reżyserów – Quentina Tarantino. Tym razem uderzył on w dosyć rzadko spotykany gatunek – western. Tytuł nawiązuje do włoskiego filmu „Django” w reżyserii Sergia Corbucciego, sztandarowym w swoim gatunku nazywany spaghetti westernem.

Wracając do tematu… Głównym bohaterem filmu jest czarnoskóry niewolnik Django (Jamie Foxx). Z niewoli uwalnia go dr. King Schulz – łowca głów. Jeden i drugi ma w tym swój interes – Django chce odzyskać swoją żonę,  dr. Schulz (Christoph Waltz) koniecznie musi złapać niebezpiecznych braci Brittle i tylko Django może mu w tym pomóc.

Wędrują razem zbierając kolejne nagrody za głowy złoczyńców, lecz tak naprawdę sprawy cały czas zmierzają ku uwolnieniu żony Django – Broomhildy (jeden z zabawniejszych elementów układanki filmu – niemieckie imię czarnoskórej niewolnicy). I tak trafiają oni do Calvina Candie, oraz jego plantacji bawełny. Tam podstępnie próbują oszukać Candiego, lecz niestety nie do końca im się to udaje. Candie wraz z pomocą swojego oddanego służacego odkrywa intrygę i plan Django ulega zniszczeniu. Dochodzą jednak do porozumienia. Niestety okazuje się, że „gest przyjaźni” czyli podanie ręki przez Candiego to dla dr. Schultza już za wiele. Wyciąga więc rewolwer i strzela prosto w Candiego ginąc jednocześnie od strzałów ludzi swojego oprawcy.

Kilka końcowych scen, strzelanina, morze krwi to minuty pełne akcji, która wcale nie okazuje się końcem. Django w końcu zostaje schwytany i wysłany na dożywotnią pracę w kopalni. Udaje mu się jednak uciec i powraca na plantację, aby ostatecznie rozliczyć się z przeszłością, oraz uwolnić swoją żonę…

Tematem interesującym mnie najbardziej są kulinarne sceny, a w tym przypadku jest to scena z ciastem, a w zasadzie tortem (bo bardziej tort przypomina). W filmie nazywane jest „white cake”, czyli chcąc nie chcąc białe ciasto 😉 Aby nie iść na łatwiznę, postanowiłam pokombinować połączyć biszkopt z białym kremem o kokosowym posmaku. Skojarzenie przyszło wraz z sceną, w której Calvin Cadie trzyma drinka (?) ze słomką w wydrążonym kokosie. Przepis na ten drink również niedługo znajdzie się na blogu 😉

WHITE CAKE / BIAŁE CIASTO Z KREMEM KOKOSOWYM

SKŁADNIKI:
Na tortownicę o średnicy 18-22 cm.
Na biszkopt:
  • 5 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej, lub 1 opakowanie budyniu
  • 3/4 szklanki mąki pszennej
  • odrobina masła do wysmarowania blachy
Na krem:
  • 300 ml śmietanki kremówki
  • 125 g serka śmietankowego (np. Philadelphia)
  • 1/2 puszki mleka kokosowego, najlepiej tej części ze śmietanką
  • 80 ml ciepłej wody
  • 2 czubate łyżeczki żelatyny


PRZYGOTOWANIE:
Biszkopt:

Białka oddzielić od żółtek. Ubić pianę z białek, a pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier. Cały czas mieszając na najniższych obrotach miksera dodawać po jednym żółtku, a na końcu dodać mąki. Wymieszać tylko do połączenia składników. 

Piekarnik rozgrzać do ok. 160-170C. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia Przelać masę i piec biszkopt przez ok. 30-40min. Sprawdzać patyczkiem.

Biszkopt kroić dopiero po całkowitym wystudzeniu, najlepiej ostrym nożem bez ząbków.

Krem:

Śmietanę kremówkę ubić na sztywno. Żelatynę rozpuścić dokładnie w gorącej wodzie, dodać do śmietanki miksując szybko. Następnie dodać mleczko kokosowe, oraz serek. Zmiksować dokładnie przez chwilę i schłodzić przez co najmniej 30 minut. 
Schłodzonym kremem przesmarować przekrojone blaty biszkoptu. Wysmarować również z wierzchu i boki. 
Gotowe ciasto schłodzić przez co najmniej 2 godziny.

PORADY:
Mój biszkopt jeszcze nigdy mi nie opadł (choć nie piekłam jakiejś wybitnej ilości i nie jestem raczej typem „cukiernika”), zawsze się udaje, a przepis jest naprawdę prosty. Robi się sam, ja wszystko miksuję w robocie tylko dodając poszczególne składniki. 
Biszkopt najlepiej wkładać do rozgrzanego piekarnika, piec bez termoobiegu na środkowym poziomie piekarnika. 
Gdy na biszkopcie wyrośnie „górka”, tak jak widać na zdjęciu poniżej, wystarczy obrócić biszkopt i wystudzić do „do góry nogami”. Po wystudzeniu będzie prosty i ładny – co z resztą widać 😉




 
  • Ło mamo ! Jak Ci się udało, żeby biszkopt wyrósł aż tak?!

     
  • Uwielbiałam ‚Bękarty wojny’. Ciekawe, czy z tym filmem byłoby podobnie.. 😉

     
  • Świetne ciasto! Widzę ,że z kokosem,mniam. Uwielbiam :).
    Filmu nie widziałam i pewnie nie obejrzę, jakoś mnie do filmów Tarantino nie ciągnie jednak, ale zresztą kto wie.. 😉
    Pozdrawiam,miłego dnia:)

     
  • Genialny film również jednego z moich bardziej ulubionych reżyserów :)Muszę sprawdzić ale pewnie już przerabiałaś na blogu koktajl z wisienką Pani
    Mia Wallace ? 😉

     
    • Tak jest, robiłam 🙂 Ale chyba powtórzę, bo wisienki na zdjęciu nie widać 😉 I może uda mi się kupić taki pucharek z którego piła Mia 😉

       
  • mmmm przepyszne:) aż slinka cieknie;)

     
  • Anonymous

    Fantastyczne ciasto, na sam opis cieknie mi już ślinka. Uwielbiam kokosy.
    Mam techniczne pytanie odnośnie przecięcia biszkoptu na równe części. Robisz to za pomocą noża? Czy masz inny patent?

     
    • Tak, robię to za pomocą noża. Najpierw nacinam delikatnie biszkopt dookoła wyznaczając linię przecięcia, a później odcinam kolejne blaty obserwując czy kieruję nóż prosto. Wiem, że jest na biszkopt dobry patent z nitką: (http://olesia-nagazie.blogspot.com/2012/07/jak-najprosciej-podzielic-biszkopt.html) ale nie korzystałam z niego jeszcze.
      To bardzo istotne, żeby biszkopt był dokładnie wystudzony podczas krojenia, bo ciepły będzie się kruszył.

       
    • o jak milo:) ze o mnie wspomnialas:)
      uwielbiam tego rezysera … filmy ma przesadzona ale przez to swietne ;)tak samo jak i Mel Gibson zdecydowanie okazal sie lepszym rezyserem jak aktorem 🙂 czekam na jego filmy z niecierpliwoscia;)

       
  • Aga

    Świetne! Białe i na pewno pyszne:) Jak z filmu…

     
  • uwielbiam filmy Tarantino 🙂
    wkrótce będę robić tort (urodzinowy) i zastanawia mnie jakim cudem wyrósł Ci taki biszkopt… też taki chcę…

     
  • Ev

    Genialne! No i ten biszkopt, mnie jeszcze nigdy tak żaden nie wyrósł! Koniecznie przetestuję ten przepis, bo „Django” uwielbiam, podobnie jak nuty kokosowe… Mniam!
    I czekam na przepis na drinka! 🙂

     
  • Przedwczoraj oglądałam Django i przy scenach z white cake zaczęłam się zastanawiać, czy upieczesz ten tort 😀
    Uwielbiam Twojego bloga 🙂

     
    • To była oczywista oczywistość, że muszę upiec ten tort 😀

       
    • Tak mnie teraz olśniło, że ten „white cake” w kolacyjnym menu nie był przypadkowy, bo ciasto domyślnie miało podkreślić wyższość rasy białej nad czarnymi niewolnikami… Tak mi się przypadkiem wydaje. Nie mogło to być ciasto czekoladowe (murzynek na przykład :D).

       
  • Idealne White Cake 🙂 Idealny biszkopt, krem… Cudownie! 😀 Czekam na więcej przepisów z moich ulubionych filmów – wtedy takie potrawy będą smakowały jeszcze lepiej 🙂 Pozdrawiam!

     
  • Anonymous

    Hej:) kocham Twojego bloga, gdyż ZAWSZE oglądając scenę, w której postacie coś jedzą automatycznie robię sie głodna, i nabiera mnie olbrzymia ochota, na to, co kusi na ekranie. W dodatku widze, że lubmimy podobne filmy (Tarantinoooo). Pozdrawiam Cię, i czekam na kolejne wpisy!

     
  • Wyglada pysznie:)

     
  • ja poproszę kawałeczek jeśli jeszcze jest czego 🙂

     
  • Cudne ciacho, super patent z odwracaniem biszkoptu 🙂

     
  • Ola

    haha jak zobaczyłam to ciasto na filmie od razu pomyślałam „muszę znaleźć na nie przepis” 😀

     
  • ale meega biszkopt 🙂 niestety filmu jeszcze nie oglądałam, choć Tarantino uwielbiam (do nadrobienia)

    skoro jest to blog filmowo kulinarny to podrzucę pomysł na być może kolejny post 😛 np. z filmu „Kurczak ze śliwkami” (a może już taki był ????)

    Świetny blog!

     
  • Zakochałam się w tym filmie, a pomysł na białe ciastko jest fantastyczny!

     
  • Pysznie! I super pomysł na blog! 🙂

     
  • Świetny blog. Podoba mi sie tym bardziej, że uwielbiam oglądać filmy, a „przekładać” z nich na talerze to sztuka 😉 Pozdrawiam.

     
  • Świetny pomysł na blog! Zrobię z chęcią cos z przepisów – chyba zacznę od jabłek i gruszek pod kruszonką 🙂 i czekam aż znajdzie się tu coś z mojego ulubionego filmu – „Gran Torino”!

     
  • świetny pomysł! Bardzo lubię Twojego bloga ;)często zaglądam

     
  • Anonymous

    ten biszkopt…………łoł !!!! powalił mnie na kolana 🙂 coś pięknego :-):-)

     
  • Lekkie i pyszne. 🙂 Do masy użyłam właściwie tylko płynnej części mleczka kokosowego, a i tak wyszło pyszne i przede wszystkim masa miała dobrą konsystencję.

     
  • Anonymous

    To ciasto przypomina mi również ciasto z Rodzinki.pl, którego kawałek Tomek sprytnie wykroił sobie ze środka aby nie było nic widać 🙂

     
  • Tort jest rewelacyjny! Upiekłam go ostatnio na urodziny Mamy, wszystkim gościom bardzo smakował 🙂 Dziękuję gorąco za przepis!

     
  • Piękny tort, po prostu doskonały! Film też bardzo mi się podobał 🙂

     
  • Anonymous

    Ciasto napewno jest pyszniutkie:):) ale ktoś mi podpowie gdzie kupić mleczko kokosowe?

     
  • Anonymous

    może jakies danie z Hannibala? 😛

     
    • aaaa, może lepiej nie 😮 (hahahahahahahahah)

       
  • Właśnie robię ten tort chłopakowi na urodziny. Trzymam kciuki i wierzę, że będzie pyszny jak zawsze (:
    Nadal czekam na przepis na hamburgery z HIMYM <3

     
  • Wygląda pysznie 😀

     
  • Anonymous

    a mi nie wyszedł. tzn zjadliwy, choć mdły. Nie czuć kokosa… prawdopodobnie dlatego iż z puszki z mlekiem kokosowym dałem tylko śmietankę, gdyż ta zajmowała połowę puszki, bez samego mleczka…