Jedz, módl się, kochaj | Eat Pray Love: Przepis na pizzę neapolitańską

Untitled design (79)

Czasami w życiu pojawia się chwila marazmu, bolesnej psychicznie stagnacji. Życie staje w miejscu i nie chce ruszyć.  Nie każdy zdecydowałby się na tak odważny krok jak bohaterka filmu „Eat, pray, love”. Rzucić całe swoje dotychczasowe życie i ruszyć w podróż w głąb siebie i nie tylko.

Liz (Julia Roberts) jest trzydziestokilku letnią kobietą. Ma (jakby się mogło wydawać) poukładane życie, męża, dobrą pracę. Wszystko na swoim miejscu. Mimo całego życiowego dobytku czuje się nieszczęśliwa, niespełniona, tak jakby gdzieś zagubiła część siebie. Pierwszym krokiem do odcięcia się od dotychczasowego życia jest rozwód z mężem. Kolejnym postanowienie zwiedzenia trzech państw, których nazwy rozpoczynają się na literę „I” – Italia, Indie, Indonezja. We Włoszech Liz doznaje kulinarnych orgazmów jedząc najlepsze makarony, owoce morza, pizzę, w Indiach spędza długie godziny na medytacji, aby później w Indonezji oddać się letniemu romansowi z przystojnym Felipe (Javier Bardem).

Cała historia jest dość, jakby to nazwać – baśniowa i nie do końca jest to w tym przypadku pozytywne określenie. Może tak miało być, ale jak dla mnie było po prostu trochę za pięknie. Liz wyjeżdża nie martwiąc się o nic, na każdym kroku spotyka się z życzliwością ludzi, samym pysznym jedzeniem, zniewalającymi krajobrazami i przystojnymi mężczyznami. Trochę to naciągane…

Kulinarna przygoda zaczyna się we włoskiej kawiarni, gdzie napotkana kobieta kupuje Liz cappuciono i pyszną napoleonkę. Później mamy scenę z nauczycielem włoskiego. Następnie Liz samotnie obserwując zakochaną parę zamawia talerz spaghetti. Widać, że rozkoszuje się każdym kęsem.

W kolejnej kulinarnej scenie Liz razem z włoskimi przyjaciółmi spędza czas w restauracji. Zamawia tam karczochy po żydowsku, szynkę z melonem, bakłażany z ricottą, spaghetti a’la carbonara, papardelle z ragu z królika, makaron linguini z małżami, flaczki po włosku, saltimboccę, a na dopełnienie 2 litry wina.

925419 - EAT PRAY LOVE

img_2280

Nie może zabraknąć klasyku – pizzy neapolitańskiej. Pizzeria, w której nagrywana była ta scena nazywa się L’Antica Pizzeria Da Michele. Mieści się ona w Neapolu i podobno serwują tam najlepszą pizzę na świecie. Mam w planach to sprawdzić.

– Zakochałam się. Jestem w związku z pizzą. Zrywasz z pizzą?
– Nie mogę.
– Jesz pizzę w Neapolu, moralnym obowiązkiem jest czerpać z tego przyjemność.
– Chciałabym, ale przytyłam prawie 5 kg. Mam to coś na brzuchu. Jak to się nazywa?
– Oponkę? Ja też mam.
– Rozpięłam jeansy na sam widok pizzy.
– Czy rozebrałaś się kiedyś przy mężczyźnie?
– Nie było ich wielu.
– Czy kiedykolwiek któryś poprosił Cię, abyś wyszła, albo sam wyszedł?
– Nie.
– Bo nie obchodzi go to. Jest w pokoju z taką dziewczyną. Wygrał na loterii. Mam dość budzenia się rano i przypominania sobie co jadłam wczoraj. Liczenia każdej kalorii, skończyłam z tym. Nie chcę być otyła, ale też nie zamierzam czuć się winna. Zrobimy tak: zjemy pizzę, pójdziemy obejrzeć mecz, a jutro kupimy sobie większe jeansy.

Przepis na pizzę neapolitańską jest zastrzeżony przez Komisję Europejską, jako wyrób tradycyjny. Jeśli zamówimy taką pizzę w pizzerii to powinna być ona wykonana według ściśle określonej receptury. Do stworzenia pizzy neapolitańskiej potrzebne są pomidory San Marzano i mozzarella z mleka bawolic (mozzarella di bufala campana). Mąka idealna do wyrobu pizzy neapolitańskiej to 0 lub 00.

Aby w domowych warunkach przygotować pizzę bardzo zbliżoną do oryginalnej pizzy neapolitańskiej, należy pamiętać o dobrych składnikach i o tym, aby pizzę piec w najwyższej możliwej temperaturze.

IMG_7527
 IMG_7533
składniki na 2 duże pizzeSKŁADNIKI:

  • 3 szklanki mąki (+ odrobina do podsypywania)
  • 1  szklanka ciepłej wody
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 kulki sera mozzarella
  • 1 puszka pomidorów krojonych
  • 1 łyżeczka cukru
  • 25 g świeżych drożdży
  • kilka listków świeżej bazylii
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łodyga selera naciowego
  • 1 cebula szalotka

PRZYGOTOWANIE:

  1. Przygotować zaczyn: drożdże rozkruszyć do miseczki, dodać odrobinę ciepłej wody, łyżeczkę cukru i łyżkę mąki. Odstawić na 15 minut.
  2. Do dużej miski wsypać mąkę. Dodać resztę wody, 1 łyżeczkę soli, 2 łyżki oliwy i zaczyn drożdżowy.
  3. Ciasto wyrobić dokładnie, im dłużej będziemy ciasto wyrabiać, tym lepsza będzie pizza, bardziej puszysta, a nie zbita. Gdyby za bardzo się kleiło do dłoni, można podsypać stolnicę, lub blat mąką, ale trzeba starać się nie dodawać zbyt dużo mąki, chodzi o to, żeby dosłownie blat oprószyć mąką.
  4. Ciasto uformować w kulkę, włożyć do miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Potrwa to ok. 1 godzinę.
  5. Można też ciasto włożyć np. na całą noc do lodówki, aby powolnie rosło. Takie powolne wyrastanie dobrze wpływa na ciasto.
  6. Wyrośnięte ciasto podzielić na dwie części.
  7. Włączyć piekarnik i nagrzać razem z blachą do do maksymalnej temperatury. U mnie jest to 250 stopni.
  8. Przygotować sos pomidorowy: na patelni rozgrzać oliwę, dodać pokrojony w drobną kostkę seler naciowy, czosnek i cebulkę. Smażyć kilka minut, a następnie dodać pomidory. Dusić, aż z pomidorów odparuje sok. Doprawić solą.
  9. Ser pokroić w plastry.
  10. Na kawałku papieru do pieczenia uformować ciasto rękami. Można pomóc sobie wałkiem.
  11. Na gotowy, cienki placek wylać połowę przygotowanego sosu. Ułożyć plastry sera.
  12. Przygotowaną pizzę przełożyć na rozgrzaną blachę i włożyć do bardzo nagrzanego piekarnika. Czas pieczenia to ok. 12-15 min., w zależności od temperatury piekarnika.
  13. Gotową pizzę posypać świeżą bazylią.

Podane składniki są orientacyjne, szczególnie ilość mąki. W przygotowywaniu ciasta na pizzę, wiele zależy od mąki – każdy rodzaj inaczej pochłania wodę, więc ma to wpływ na wszystkie etapy przygotowywania ciasta.

Untitled design (78)

IMG_7550
Jedz, módl się kochaj / Eat, pray, love (2010)
reż. Ryan Murphy
na podstawie książki „Jedz, módl się i kochaj” Elizabeth Gilbert
 
Tagi: ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
  • Pizzę uwielbiam:)
    A film widziałam ‚trzy po trzy’ muszę przyznać ;).
    Czytałam książkę „Masz przyjaciela. Jedz,módl się i kochaj w Rzymie”, napisaną przez Lucę Spaghetti:).
    Pozdrowienia 🙂

     
  • Ileż razy przypominałam sobie sceny z jedzeniem z tego filmu, by poczuć się lepiej 😀

     
  • Książkę czytałam i byłam pod wrażeniem, film już mnie nie powalił, ale to kwestia gustu;) Jako fanka wszystkiego co włoskie, a jedzenia chyba przede wszystkim, dam sie pokroić za taką pizzę i makaron. Pizza wygląda idealnie!!

    Pozdrawiam cieplutko!

     
  • To ja zrobię pizze i zapodam sobie filmik dzisiaj:)

     
  • Uwielbiam ten film, uwielbiam klimat Włoch, uwielbiam pizzę 🙂 Twoja wygląda fenomenalnie

     
  • niestety pizzy ani makaronów nie jadam…ale podziwiam twoją formułę bloga :))

     
  • Nie widziałam filmu, ale ta pizza mnie zachwyciła!

     
  • o nie! cudownosci, a ja na diecie i nie moge sprobowac :/

    ale od czasu do czasu wroce po ten przepis 😉

    mam ogromna prosbe – moglabys napisac jak umiescilas ta aplikacje o cookie?

    z gory bardzo dziekuje za pomoc 🙂

     
  • Uwielbiam pizzę, ale nigdy nie robiłam sama, bo zawsze zastanawiałam się, czy koszt nie byłby za duży. Teraz naszła mnie ochota.
    Zupełnie jak na cytrynowe ciastka Sansy, bo chociaż nie lubię słodkości, to fajnie byłoby przyrządzić coś z ulubionego serialu 🙂

     
  • a jakby tak skorzystać z inspiracji na życie :-)i tak sobie pojechać w świat i zasmakować życia ?

     
  • książka mnie zauroczyła! i ta pizza też,choć do sosu dodałabym nieco czosnku/przepadam;)

     
  • Anonymous

    wygląda tak pysznie!i mnie w życiu jeszcze nic tak nie urosło drożdżowego, może po prostu złe przepisy?albo wykonanie?:)i mam pytanko, czy ja nie widzę, czy rzeczywiście nie ma tutaj opcji drukowania przepisu? Twojego bloga odkryłam kilka dni temu i może jeszcze nie wszystko wiem/umiem? pozdrawiam kinga

     
    • Faktycznie, brakowało opcji drukowania przepisu, ale już to nadrobiłam, przycisk „print” znajduje się pod wpisem 🙂 Co do ciasta drożdżowego to na pewno jest to kwestia przestrzegania kilku zasad dot. wyrastania i samego procesu tworzenia ciasta i pewnie trochę też wprawy 🙂 Ale to tak naprawdę nie takie trudne jak się wydaje 😉 Próbuj i się nie poddawaj, a jak w końcu Ci się uda to potem będziasz mogła robić drożdżowe z zamkniętymi oczami 😉 Pozdrawiam!

       
    • Anonymous

      ale ze mnie ciemna masa! oczywiście, teraz widzę!:) a czy możesz się podzielić tymi złotymi radami?pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź

       
    • Żadna ciemna masa, ja po prostu ten przycisk dodałam dopiero przed chwilą :))

      Moje porady odnośnie ciasta:
      W pomieszczeniu w którym przygotowujemy ciasto drożdżowe należy zadbać o to aby nie było zimno, żeby nie było przeciągów, bo ciasto nie lubi zimna i często z powodu złej temeperatury w pomieszczeniu nie wychodzi 🙂 Drugą istotną sprawą jest to aby woda z którą mieszamy drożdże nie była zbyt gorąca, bo drożdże to takie żyjątka które nie lubią gdy je się traktuje zbyt dużym ciepłem (bezpośrednio), najlepiej gdy woda do zaczynu będzie taka letnia, ale też nie za zimna. Najlepsze (moim zdaniem) są świeże drożdże, po wyciągnięciu ich z lodówki muszą nabrać temperatury pokojowej. No i wyrabianie… Bardzo trudna i żmudna praca, ale od tego również wiele zależy. Nawet gdy początkowo ciasto wyrabia się z trudnością i przykleja do dłoni to należy unikać zbyt obfitego podsypywania mąką, bo to sprawi że z ciasta może wyjść gniot, a nie puszyste ciasto drożdżowe, a długie wyrabianie sprzyja tworzeniu się glutenu który związuje ciasto. Ciasto musi wyrastać w ciepłym miejscu i to chyba na tyle 🙂 Przepraszam, że tak chaotycznie, ale pisałam jednym ciągiem z głowy 🙂

       
    • Anonymous

      tak właśnie myślałam, ale nie chciałam się pogrążać:) i dziękuję za porady, najgorzej u mnie z cierpliwością do wygniatania ciasta, ono mi się tak ciągnie i w ogóle…ale trzeba spróbować:)dziękuję raz jeszcze

       
  • Ładna ta Twoja pizza 🙂
    Film mi się dosyć podobał, ale bez szału.. trochę taka bajka dla dużych dziewczynek 😉 ale fakt- motyw ‚około jedzeniowy’ jest bardzo przyjemny. Ten film przypomniał mi, żeby cieszyć się każdą chwilą, każdą filiżanką kawy i każdym miłym momentem 🙂
    Co do pizzy.. Podczas wizyty w Neapolu byłam w tej pizzerii. Ładny, bardzo skromny wystrój, mnóstwo ludzi, duże stoły i papierowe serwetki. Gorąc bijący od pieca, błyskawiczna i sympatyczna obsługa, niskie ceny i menu ograniczone do dosłownie 3 czy 5 pozycji. Ze znajomymi określiliśmy to miejsce jako ‚klimatyczna speluna’. Lokal ma długą historię, jest jedną z najstarszych (lum może i najstarszą) pizzerią w mieście. Zawsze był znany i lubiany, a od czasów filmu i zawieszenia antyramy z Julią Roberts- tym bardziej.
    Jednak… powiem szczerze, że pizza… Ok, była smaczna, ale jadłam lepszą! Ta w moim prywatnym rankingu ma w najlepszym wypadku trzecie miejsce! I możliwe, że pogorszyła się z czasem jej jakość, bo byłam tam z grupą 10 znajomych- Włochów, Niemców, Francuzów i Greków- i wszyscy mieliśmy podobne odczucia.

    Co nie zmienia faktu, że pizza jest ZAWSZE dobra 😉

     
  • ach, jeszcze coś o samej pizzy- ta w Neapolu (zwłaszcza w tej sławnej pizzerii)- jest tak cieniutka i ‚rozmoczona’, że nie ma szans, żeby ją pokroić w trójkąty i jeść rękami! bez noża i widelca nie da rady

     
  • mm ale wspaniała pizza 🙂 najprostsze smaki są chyba najlepsze! dawno nie robiłam domowej, może się skuszę właśnie na neapolitańską 🙂

     
  • Też czasem robię pizzę w domu, a taka z małą ilością składników najbardziej mi odpowiada.

     
  • Czarodziejka z ciebie! Taka apetyczna pizza własnoręcznie! Podziwiam, no i trochę zazdroszczę 🙂

     
  • a tak się ostatnio zastanawiałam nad domową pizzą… 😉

     
  • Wspaniała pizza! A film uwielbiam 🙂

     
  • jakaś dziwna

     
  • Tu od kuchni, a u mnie wierszem o filmie:)Jak widać trafiłam akurat:)

    Wątek mężczyzny i kobiety ukazany właśnie w „Jedz, módl się i kochaj” znalazł się wśród innych filmowych wierszy na moim blogu. Zapraszam do dyskusji, versemovie.blog.pl

     
  • Anonymous

    Oryginalna pizza z Da Michele jest mokra i cienka, nie da się jej jeść rękami 🙂 i wg mnie to najlepsza pizza, jaką jadłam do tej pory w swoim życiu… Nie czytałam i nie oglądałam „Jedz, módl się i kochaj”, więc moja opinia nie jest zagłuszona fascynacją filmem 😉 Ale za to jestem zachwycona Twoim blogiem! Świetny pomysł i wspaniałe przepisy! Jestem naprawdę pod wrażeniem! Pozdrawiam i obiecuję korzystać z Twoich pomysłów 😀

     
  • Maja Osadnik

    Dziękuje za ten przepis na ciasto! Po raz kolejny wyszła mi nalepsza pizza świata! 😀 <3

     
8 shares