Podróże nie-podróżnika, czyli ja na WŁÓCZYKIJU, Festiwalu Miejsc i Podróży

IMG_20140225_142651
Na początek chciałam zarzucić jakimś podróżniczym cytatem, ale to byłoby zbyt banalne i poza tym – jaki ze mnie podróżnik? 😉
Pierwsze lata mojego życia spędziłam blisko lasu i zaledwie kilka kroków od plaży. Z naturą zawsze było i jest mi bardzo „po drodze”. Może to ze względu na moją wrażliwość, temperament, znak zodiaku, albo to, że dzieciństwo spędziłam wśród matki natury. Jeździłam z rodzicami na wycieczki, na grzyby, nad jezioro i w góry. Pamiętam wypady pod namiot, łapanie raków w jeziorze i zbieranie „kołpaków” w lesie. Oczywiście nie mówiąc już o niekończących się zabawach na działce, sadzeniu kwiatów, warzyw i siedzeniu na drzewie. A potem jak to w życiu bywa, wiele przyjemności zanika w natłoku codziennych spraw. Proza życia i tak dalej… Podróżowanie kojarzy mi się z czymś bardzo naturalnym. Nie z wycieczką z biura podróży, czy odhaczaniem odwiedzonych zabytków na liście. To raczej odkrywanie tego co nieznane, poznawanie świata. 
 

 
mój pierwszy „domek” na drzewie, sama zbudowałam, tzn zamontowałam krzesło 😉
Ostatni rok był dla mnie jednocześnie najcięższy i najlżejszy pod wieloma względami. Mimo ciągłego braku czasu mam go jakby więcej. Mam dużo więcej obowiązków, a robię coraz więcej dla siebie. Paradoksom nie ma końca… Chcąc bardziej otworzyć się na świat postanowiłam, że to będzie rok zmian i podróży. Takich emocjonalnych, duchowych jak i prawdziwych fizycznych. Nie pojadę oczywiście od razy do amazońskiej dżungli, czy zwiedzać Azji wzdłuż i wszerz, ale małymi krokami będę poszerzać podróżnicze horyzonty i słuchać tych, którzy mają najwięcej na ten temat do powiedzenia. I o co mi w tym wpisie właściwie chodzi? Już spieszę z odpowiedzią… 😉
 
źródło zdjęcia: http://www.wloczykij.com/
Przypadek? Nie sądzę…
 
Nie wierzę w przypadki. Wszystko dzieję się z jakiejś przyczyny. I ludzie, których spotykam na swojej drodze pojawiają się w moim życiu z jakiegoś konkretnego powodu. I właśnie wtedy, gdy ledwie zaczęłam marzyć o tym gdzie jeszcze w życiu stanie moja noga (a nawet dwie) coś zaczęło się dziać… Zaproszenie na Festiwal dostałam pod koniec listopada i zrobiłam wtedy wielkie oczy, że coś tak fajnego się dzieje, a pierwszy raz o tym słyszę. I stało się! W ubiegłą środę pojechałam do Gryfina, żeby pomóc w przygotowaniu filmowej kolacji. Gryfino powitało mnie piękną pogodą i uśmiechniętymi twarzami spotkanych ludzi. Po przyjeździe pomyślałam, że może być tylko lepiej 😉
 
Nie pomyliłam się. Festiwal Włóczykij trwa 11 dni, byłam na Festiwalu tylko 1 dzień, ale czuję, że za rok muszę być przynajmniej kilka. Zderzyłam się z zupełnie innym światem. Wystarczyła chwila, kilka wysłuchanych historii z podróży i miałam ochotę kupić bilety i lecieć gdzie tylko się da. To takie niesamowite słuchać o podróżach innych ludzi, oglądać zdjęcia i widzieć emocje, gdy o tym opowiadają. Z pasją, przejęciem, zaangażowaniem. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem wszystkiego co zobaczyłam i usłyszałam. A jak ja jestem pod wrażeniem to już na całego! Ten wyjazd będę wspominać jeszcze przez długie miesiące. I bardzo dziękuję za zaproszenie 😉
 
Włóczykij to jedno z większych i lepszych wydarzeń podróżniczych w Polsce. Przez te kilkanaście dni o swoich podróżach opowiada ok. 120 osób, a oprócz tego wydarzeniu towarzyszy cała masa innych atrakcji: wycieczki, degustacje potraw, pokazy filmów, koncerty
 
Cały program Festiwalu możecie przeczytać [TU]
 
Kilka zdjęć z filmowej kolacji na której serwowaliśmy m.in. krem sułtański z „Dziewczyn do wzięcia”, niebieską zupę Bridget Jones, spaghetti z „Zakochanego kundla”:
 
źródło zdjęcia: http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,15501949,Krowy_pytaja____Dlaczego_trawa_jest_zielona__Ruszyl.html
źródło zdjęcia: http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,15501949,Krowy_pytaja____Dlaczego_trawa_jest_zielona__Ruszyl.html
źródło zdjęcia: http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,15501949,Krowy_pytaja____Dlaczego_trawa_jest_zielona__Ruszyl.html
PROŚBA! 
Na koniec mam do Was ogromną prośbę! Bartosz Malinowski, którego miałam przyjemność poznać osobiście bierze udział w konkursie „Miej odwagę”. Bartek zgłosił tam swój pomysł wyprawy – „The Great Himalaya Trial – samotność długodystansowca”, która dotyczy przejścia bardzo długiego himalajskiego szlaku (DŁUGOŚĆ 1700 km)

POMÓŻMY CHŁOPAKOWI PRZEJŚĆ TE HIMALAJE 😉



Głosy można oddawać [TU]

To ważne, aby głos potwierdzić mailowo (klikając w link, który przyjdzie w mailu) – bez tego głos będzie nieważny!



I tak zupełnie na koniec jednak będzie cytat…

„Wszyscy zgodnie orzekli, że nigdy nie będą brali ze sobą żadnych map, bo najciekawsze są podróże w nieznane”

 

 

Related Posts

by
Previous Post Next Post
  • Bardzo zaciekawił mnie ten festiwal. Może w przyszłym roku uda mi się wybrać.

     
  • Jaka słodka dziewuszka !!! 😀 nie ma jak stare zdjęcia 🙂

     
  • Cóż za pyszności 🙂

    Widzę, że nie ma osoby, która by się nie zaraziła wyjątkowym klimatem Włóczykija 🙂

    Nam kilka razy udało się odwiedzić Włóczykija, pierwszy raz trafiłam tam totalnym przypadkiem. Wyszłam z domu dosłownie na godzinkę, a wyszło tak, że wróciłam do domu następnego dnia. Wróciłam, właśnie na godzinkę, po to by pędem wrócić do Gryfina. W kolejnych edycjach mimo ogromu chęci, nie zawsze udawało się zagościć na Festiwalu. W tym roku głęboko wierzymy, że nic nie wypadnie i już jesteśmy spakowani. Chcemy choć przez chwilę zapomnieć o codzienności i poczuć ten wspaniały klimat.

     
    • Mam to samo odczucie – klimat i zapomnienie o codzienności 🙂 Coś magicznego tam fruwa w powietrzu 😉

       
  • mnie również zaciekawił festiwal, ale głębiej zainteresuję się nim w przyszłym roku, w którym mam nadzieję uda mi się być tam również fizycznie. i w ogóle fajny pomysł z fotkami z dzieciństwa, rodzice nie dostawali zawału za każdym razem, kiedy szłaś do swojego domku na drzewie? 😀

     
    • Bardzo polecam, ja planuję zostać co najmniej na kilka dni w przyszłym roku 🙂

       
  • cudny wpis..skłonił mnie do refleksji..;)

     
    • Dziękuję 🙂 Jest bardzo ciężko w 100% przelać swoje emocje „na papier”, czasami brakuje słów, odpowiednich określeń, a czasami po prostu nie wiadomo co gra w sercu i jak to nazwać. Ja jestem totalnie zauroczona tym festiwalem i Gryfinem i dostałam tam bardzo dużego kopa energetycznego 🙂

       
0 shares