The Secret Life Of Walter Mitty to bardzo lekki i przyjemny film. Pełen fantastycznych elementów i życiowych metafor. To historia o wyborach, odwadze, przekraczaniu granic. Wszystko ubrane w bardzo miłą ścieżkę dźwiękową i ładną scenografię.
 

Walter Mitty to niepoprawny marzyciel, który najczęściej w swojej wyobraźni widzi siebie jako bohatera, herosa. Układa alternatywne scenariusze na sytuacje w których się znajduje. Ratuje ludzi, potrafi odpowiedzieć ciętą ripostą na niemiłe żarty kolegów, a co najważniejsze, w wyobraźni Walter umie oczarować obiekt swoich westchnień, czyli koleżankę z pracy – Cheryl Melhoff.

Film ma swoje przesłanie. Pokazuje, że zbyt często boimy się spełniać marzenia. Obawiamy się utraty stabilności, a to tak naprawdę często doprowadza nas do marazmu, albo frustracji. A w życiu ważne jest to, żeby przede wszystkim czuć, że się żyje. Oglądać, próbować, dotykać, smakować, doznawać. Po prostu żyć.
© foto: Twentieth Century Fox Film Corporation
W filmie istotną rolę spełnia ciasto klementykowe. Nie jest to film kulinarny, ale ja bardzo lubię, gdy pojawia się element jedzenia spełniający jakąś rolę. Ciasto pojawia się na początku filmu, gdy siostra Waltera przynosi mu je do pracy z okazji jego urodzin. Następnie na statku w Grenlandii, oraz gdy Walter próbuje dostać się w Góry Afganistanu. Ciasto pomaga mu rozwiązać zagadkę i pośrednio prowadzi go do celu.
 
© foto: Twentieth Century Fox Film Corporation
Bardzo ucieszyłam się na widok tego filmowego wypieku, bo już od dłuższego czasu szukałam pretekstu na wypróbowanie słynnego przepisu na ciasto klementynkowe Nigelli Lawson. Zmodyfikowałam go odrobinę – zamiast zwykłego lukru na wierzch ciasta nałożyłam „frosting” z serka mascarpone, cukru i soku z klementynek.
 
© foto: Twentieth Century Fox Film Corporation
© foto: Twentieth Century Fox Film Corporation
© foto: Twentieth Century Fox Film Corporation
Wiem, że całe owoce zmiksowane razem ze skórką mogą wydawać się zaskakującym pomysłem, ale zapewniam, że ciasto smakuje pysznie. Musicie jednak pamiętać o tym, aby kupić klementynki, a nie mandarynki, gdyż tylko klementynki nie mają w skórce specyficznej goryczy.
Specem od cytrusów nie jestem, ale wujek Google powie Wam więcej na temat różnic między tymi owocami. Moim zdaniem jest delikatna rozbieżność w wyglądzie, braku pestek w przypadku klementynek, oraz smaku.
 

Składniki:

  • 4-5 klementynek
  • 200 g cukru
  • 6 jajek
  • 200 g migdałów (w całości, lub zmielonych)
Na polewę:
  • 100 g serka mascarpone
  • 3 łyżki cukru pudru
  • sok wyciśnięty z 1 klementynki

Przygotowanie:

  1. Klementynki umyj dokładnie i wyszoruj w gorącej wodzie. Włóż je do garnka i zalej zimną wodą, tak aby przykryła je dokładnie.
  2. Gotuj na średnim ogniu przez ok. 1,5 – 2 godz. Po tym czasie, wyciągnij je z wody i ostudź.
  3. Migdały – jeśli masz już zmielone to najgorsze za Tobą 😉 Migdały w całości w brązowej skórce trzeba sparzyć wrzącą wodą przez 2-3 minuty, następnie ostudzić zimną wodą i obrać ze skórki. Sparzona skórka schodzi z migdałów dość, łatwo, ale i tak jest to żmudna robota.
  4. Obrane migdały zmiksuj (w malakserze, lub blenderem, ja użyłam Thermomixa). Dodaj do nich cukier, jajka, a następnie zmiksuj jeszcze raz (mikserem).
  5. Ostudzone klementynki zmiksuj na gładką masę (w malakserze, lub blenderem). W całości, nie obieraj ich ze skóry. Możesz ewentualnie przekroić je na pół i sprawdzić, czy w środku nie ma pestek. Zmiksowane klementynki dodaj do masy z migdałów, cukru i jajek. Zmiksuj ponownie całość przez chwilę. 
  6. Tortownicę o średnicy ok. 24 cm. wysmaruj tłuszczem i wysyp bułką tartą. Wlej do niej ciasto.
  7. Piecz w piekarniku nagrzanym do ok. 190 stopni przez około 40 minut.
  8. Serek mascarpone zmiksuj z sokiem wyciśniętym z klementynki, oraz z cukrem pudrem. Gotową polewą posmaruj wystudzone ciasto.
 
A jeśli macie ochotę na szklanego buta, który wystąpił w scenie z grenlandzkiego baru, to kosztuje prawie 25$ i można go zamóić tu: http://www.thisiswhyimbroke.com/das-boot-beer-mug
 
Nie radzę próbować ze zwykłymi butami, choć na You Tube’ie można znaleźć śmiałków, którzy nie mieli oporów przed piciem piwa z własnych butów ;))
 
 
 
  • mareczek

    proporcje składników chyba są błedne
    tylko 50g mąki ? (;

     
    • Paulina Wnuk

      W oryginalnym przepisie Nigelli Lawson w ogóle nie ma mąki, bo zmielone migdały pełnią funkcję mąki, ja dodałam tylko dwie łyżki dla lepszej gęstości, ale tak naprawdę nie jest ona wcale potrzebna 🙂

       
      • mareczek

        Dziękuje za informacje.

        Wypróbowałem ostatnio Twój przepis, wykorzystałem 4 klementynki oraz 6 jajek i wyszło mi tak dużo ciasta, że wylewało się z okrągłej 24cm blachy ^^
        ale upiekło się, wyszło bardzo wilgotne i trochę gorzkawe, mimo wszystko całkiem smaczne.
        Kolejny problem napotkałem robiąc polewe z serka maskarpone. Kupiłem w Biedronce za niecałe 4zł, był gęsty ale po zmieszaniu go z kilkoma kropelkami soku z klementynek oraz cukrem pudrem zrobiła sie woda.

        Nie poddaje się, niedługo spróbuje ponownie – dzięki za przepis

         
  • Martyna

    Aaa wkradł się błąd 🙂 W kwestii, gdzie do migdałów dodajemy cukier (i tu się coś dzieje…), bo napisałaś, że dodajemy mąkę, a podobno bez mąki! 🙂

     
    • Racja! Bo w pierwotnej wersji była mąka, ale przy drugiej próbie zrezygnowałam z niej i zapomniałam poprawić 🙂

       
  • Aantame

    Już tak świątecznie i miło się robi… C: W tygodniu nie ma czasu, ale w przyszły weekend na pewno spróbuję zrobić bo smakowicie wygląda i nie wydaje się trudny w przyrządzeniu, więc może takiej sierocie kulinarnej jak ja się uda. 🙂