Słuchaj pieśni wiatru, oraz *Flipper roku 1973 to dwie najwcześniejsze powieści Murakamiego. Nigdy wcześniej nie były publikowane w Europie, ani Stanach Zjednoczonych. Po raz pierwszy miłośnicy tego autora mają szansę przeczytać te książki w polskim języku. Z tej okazji w dniu premiery, czyli dokładnie dziś w kilkudziesięciu miastach w Polce została zorganizowana akcja o nazwie „Kolacja z Murakamim”. Setki miłośników tego japońskiego pisarza zasiądą do kolacji przygotowanej według specjalnie przygotowanych receptur przez Martę Gessler. Uwielbiam połączenie kultury ze sztuką kulinarną, więc od razu pomyślałam, że muszę wziąć udział w takiej kolacji. Niestety restauracja, która przygotowywała ją w Gdańsku zrezygnowała z powodu małej ilości chętnych (oh why?). 

Na pewno skorzystam z propozycji przygotowanych na tę kolację i spróbuję zrobić je sama. Mam zresztą sporą listę potraw z twórczości Murakamiego, którą utworzyłam czytając jego książki. Kuchnia japońska jest dla mnie nadal czymś nieodkrytym. Zdecydowanie za mało próbowałam i właściwie nie licząc sushi i zupy miso to nie znam jej wcale. Wszystko jest do nadrobienia 😉
 
Przełykając gorzkie łzy po utracie szansy wzięcia udziału w kolacji odkryłam facebook’owe wydarzenie utworzone przez Grażynę z bloga Grażyna gotuje, oraz Anię z bloga Green PlumsIdea była taka, aby na premierę tych powieści przygotować japońskie słodkie bułeczki z pastą z fasoli azuki. Pomysł bardzo mi się spodobał, więc nie zastanawiając się długo, dołączyłam do akcji i owe bułeczki upiekłam – ale o tym za chwilę.
 
Moja przygoda z twórczością Murakamiego zaczęła się z trylogią 1Q84. Mogę powiedzieć, że po przeczytaniu tych książek zakochałam się w ich autorze i tym co tworzy. Czułam się jak zaczarowana i totalnie wsiąknęłam w ten klimat. Tajemniczość, która unosiła się nad stronami pozwalała mi dopasowywać słowa tych historii do moich własnych odczuć i przeżyć. Bohaterowie jego książek wydawali się zwykli, szarzy i samotni, a z drugiej strony po głębszej analizie można dostrzec, że to przepełnione emocjami postacie i nazywanie ich szarymi ludźmi wydaje się bardzo niestosowne. I nawet te elementy fantastyki nie dziwią tak bardzo, bo Murakami potrafi płynnie zmieszać je z rzeczywistością.  Opowieści są delikatne, ulotne, pełne zagadek i pytań bez odpowiedzi. 

 

 
Do tej pory powstał tylko jeden film na podstawie książek Murakamiego, a dokładniej książki „Norwegian Wood„. Jest to melodramat o dwójce ludzi, która zbliża się do siebie po samobójczej śmierci przyjaciela. Smutna i nostalgiczna historia. Napiszę o tym filmie innym razem.


Wracając do bułeczek z pastą z fasoli. Grażyna zaproponowała przepis z bloga Japońska Kuchnia Karoliny. Jak już wspominałam, nie mam doświadczenia w kuchni japońskiej, więc zaufałam autorce, ale o samej potrawie musiałam doszukiwać informacji sama, bo na blogu nie było zbyt wiele napisane.

Takie bułeczki, nazywają się Anpan, a pasta z fasoli nazywa się Anko. Pasta z czerwonej fasoli jest bardzo popularnym japońskim dodatkiem. Często robi się z nią ciastka, ciasta, bułki, czy pierogi. Takie bułeczki można porównać do naszych polskich drożdżówek. Smak fasoli zaskakuje i mimo, że widziałam wcześniej dania z jej użyciem (np. zupy) to wydaje się być idealna do słodyczy i wypieków. 



Przepis na 8 bułeczek po moich małych modyfikacjach.

Składniki na pastę:

  • 150 g fasoli azuki
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta soli

Przygotowanie pasty z fasoli:

  1. Fasolę opłukać pod zimną wodą, wsypać do miski, zalać ciepłą wodą, tak aby w całości ją przykryła. Odstawić na około 3 godziny.
  2. Po tym czasie przełożyć fasolę do garnka razem z wodą i gotować bez przykrycia, aż cała woda wyparuje, a fasola będzie miękka. Pod koniec gotowania dodać cukier i szczyptę soli.
  3. Rozgotowaną fasolę rozgnieść widelcem, lub zmiksować blenderem.

Składniki na ciasto:

  • 250 g mąki
  • 100 ml ciepłego mleka
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1,5 łyżki cukru
  • szczypta soli
  •  30 g bardzo miękkiego masła


Przygotowanie ciasta i bułeczek:

  1. Do miski wsyp mąkę, zrób dołeczek i dodaj drożdże, Posyp je cukrem i dodaj ciepłego mleka (ale nie zbyt gorącego). Wymieszaj, a następnie dodaj sól i masło.
  2. Wyrób gładkie i elastyczne ciasto. W razie potrzeby dodaj odrobinę mąki (jeśli będzie zbyt rzadkie), lub wody (jeśli będzie zbyt gęste).
  3. Z ciasta uformuj kulę, włóż je do miski i odstaw na 30 minut, 
  4. Po tym czasie podziel ciasto na 8 części. Każdą rozwałkuj, na środku nałóż łyżkę pasty z fasoli, złóż na trzy części, natnij wzdłuż, zrób świderka i zwiń – brzmi skomplikowanie? To tylko pozory, bo formowanie bułeczek jest proste jak… „bułka z masłem” 😉
  5. Bułeczki ułóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, odstaw na około 40 min do urośnięcia, po tym czasie posmaruj je jajkiem z wierzchu i upiecz przez 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.
 
 
* Gdybyście zastanawiali się czym jest Flipper  to odpowiadam, że jest to popularna gra, w której za pomocą ruchomych łapek odbija się piłeczkę po przechylonej planszy. 
 
 
 
  • Kama

    Z filmów na podstawie Murakamiego jest jeszcze Tony Takitani