Kto jest leniem tak jak ja, ten wie jak ciężko jest znaleźć motywację do regularnych ćwiczeń. Teoretycznie powinno być prościej znaleźć powody do regularnego ćwiczenia, niż do jednorazowego wyjścia na bieganie, czy na siłownię, ale co tu zrobić, gdy nagle znajduje się milion ważniejszych spraw niż ćwiczenia?

Moim największym problemem jest to, że najwięcej robię popołudniami i wieczorami. Czasami, gdy przychodzi czas ćwiczeń okazuje się, że ja akurat umówiłam się z koleżanką/robię obiad/uczę się kaligrafii/maluję reprodukcję Damy z łasiczką. Wymówkę znaleźć bardzo łatwo, gorzej z regularną motywacją.

To nie jest tak, że jak już raz odnajdziesz w sobie ten magiczny powód dla, którego powinieneś zacząć ćwiczyć (gruba dupa/słaba kondycja/wstyd przed znajomymi, że na Twoim Endomondo są pustki) to nagle obrócisz swoje życie do góry nogami i staniesz się drugą Chodakowską. Owszem, są osoby, którym nie trzeba wiele, aby zmotywować się już na zawsze, ale załóżmy, że jesteś taka jak ja, czyli często nad wyraz leniwa i ciągle „zajęta” – co wtedy?

1. Wynajmij sobie trenera-motywatora

Całkiem serio. Nie masz kasy? Nie szkodzi, ja też nie. Niech trenerem będzie Twój chłopak/przyjaciółka/mama. Poproś o codziennego motywacyjnego sms’a. I to nie takiego w stylu „Dziubku, proszę pójdź dziś poćwiczyć”, ale raczej „Ruszaj tyłek z kanapy mała. Czas pokazać jak umiesz wymiatać!”.

2. Ustal konkretną porę, w której będziesz ćwiczyć

Niech to stanie się Twoim rytuałem, czymś tak oczywistym jak wizyta u kosmetyczki, umycie zębów, czy obejrzenie nowego odcinka Gossip Girl. Wyznacz konkretne dni i godziny, w których będziesz ćwiczyć. Kto Ci pomoże trzymać to pod kontrolą? Patrz punkt 1. Pomocny może być plan treningów wydrukowany i przyczepiony do lodówki.

3. Nagradzaj się

Nie mam na myśli nagrody w postaci tabliczki czekolady, która zniknie w ekspresowym tempie, a wraz z nią Twoja motywacja. Może po miesiącu treningów w nagrodę kupisz sobie nową sukienkę? A może będziesz musiała, bo stare ubrania będą na Tobie wisiały?

4. Wizualizuj

W zależności od tego jaki cel chcesz osiągnąć – schudnąć, wyrzeźbić mięśnie, czy po prostu poprawić kondycję to wyobrażaj sobie siebie po tej zmianie. Zamknij oczy i pomyśl jak będziesz wyglądała bez fałdek, albo jak fajnie będzie móc pobiec do autobusu bez zadyszki.

5. Czytaj historie innych osób

To działa bardzo pobudzająco. Szczególnie na mnie. Gdy czytam historie osób, które np. pokonały nadwagę to uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy i wtedy myślę sobie „Jej/jemu też było ciężko, ale poradził/a sobie, może mi też się uda? Muszę spróbować”

I zupełnie bez czarowania… Nie ma co się spodziewać, że po pierwszym treningu będzie lekko i będzie widać zmiany. Nigdy nie jest lekko, a proces metamorfozy to czasochłonny proces. Musisz uzbroić się w cierpliwość i dyscyplinować się. I ja też muszę, na okrągło 🙂

 
  • Natalia Tw

    Chyba będę musiała tak zrobić, bo z motywacją będzie najgorzej, a później jak już zacznę to szkoda będzie zaprzepaścić efekty i będzie nieco łatwiej…a przynajmniej mam taką nadzieję.

     
    • Paulina Wnuk

      Z motywacją to jest tak, że trzeba ją pielęgnować na bieżąco. Ja mam często do wszystkiego słomiany zapał i muszę się motywować na bieżąco, żeby coś z tego było 😉

       
      • Natalia Tw

        A ja jak już coś zacznę, to później jakoś leci i mimo chwil zwątpienia to zwykle daję radę jak widzę efekty, albo wierzę w sens tego co robię.

         
  • Gratuluję nowego bloga! :))

     
    • Paulina Wnuk

      Bardzo dziękuję 😀

       
  • Aga

    Ja mam dokładnie tak samo i przez to bez końca zaczynam od początku a waga stoi w miejscu… Czasami zastanawiam sie czy bardziej lubię jeść i spokojnie żyć czy byc chuda i zadowolona z siebie … I ciagle nie wiem …

     
    • Paulina Wnuk

      Trudne pytanie. Ja lubię swoją sylwetkę, ale chcę nad nią pracować. Tyle, że jestem leniwa i muszę stale się motywować. I koło się zamyka 😉

       
  • Punkt 2 próbuję realizować, ćwicząc w trakcie oglądania seriali, szczególnie takich których nie śledzi się z zapartym tchem. Byle nie kulinarnych, bo efekt bywa odwrotny 🙂 Jedyny problem jest taki, że teraz w wakacje większość seriali się pokończyła, do jesieni trzeba jakoś sobie radzić…
    A tekst z obrazka jest genialny, jak nic muszę go sobie wydrukować i powiesić nad łóżkiem!

     
  • Olie

    Kurde!
    Piszesz o mnie? Ja jak sie wzielam to juz sie wzielam, ale jak przestalam bo przestalam w sumie nie wiem dlaczego to juz przestalam i teraz zas sie Zabrac nie moge bo zawsze cos. A to praca a to w domu do roboty cos, a to Zasiedzialam sie na fb, a to siedze pd godziny na kanapie i przygladam sie z jezorem wywieszonym paniom ktorym sie udalo. Gdy nagle jest cos, trzeba postawic cos dzieciom na stol no i sobie bo zglodnialam. Jak juz sie ogarne z wszystkim i teoretycznie mam cZas wolny to jestem zmecZona nic nie robieniem. Ide do wanny. Nalewajac sobie wody rozbieram sie i stoje przed lustrem. Szturchajac swoj brzuch a raczej skore ktora po ciaZach Zostala, podszczypuje sie tu i tam, podnosze cycki do gory, pozuje sama sobie do lustra bez aparatu bo jak trzymac cycki. Wow! Nagle puszczam cyce i zaczynam oddychac bo przez jakies 40 sekund tego nie robialam. Wchodze do wanny i patrze jak to w wannie siedze z kolem ratunkowym. Dp dupy. Ide spac 😉

     
    • Paulina Wnuk

      O matko, uśmiałam się przy momencie o przytrzymywaniu cycków 😀 Ola, Ty zdecydowanie masz literacki talent i świetny styl do pisania. Powinnaś zacząć pisać bloga (niekulinarnego) 😉

       
      • Olie

        Myslisz? 😉

         
        • Paulina Wnuk

          Całkiem poważnie! Uwielbiam sposób w jaki przelewasz myśli 🙂

           
  • Najgorzej mam, kiedy zrobię sobie przerwę od ćwiczeń na dwa/trzy/pięć dni, po drodze najem się słodyczy, opiję Pepsi, więc dodatkowo czuję się ciężka i nic mi się nie chce. Wtedy przerwa od ćwiczeń ciągnie się w nieskończoność.

    Moim największym motywatorem jest aplikacja Endomondo. Porównywanie wyników ze znajomymi (przecież nie mogę być gorsza) i świadomość, że dziś przebiegłam ten sam dystans o dziesięć sekund szybciej najbardziej zachęcają mnie do regularnych ćwiczeń.

     
  • U mnie działa najlepiej po prostu rozpoczęcie działania – jak wytrwam trzy minuty, to już dalej poleci! Grunt to zacząć 😀