W imię… – ciasto śliwkowe z filmu.

collagewimie
W imię…” Małgorzaty Szumowskiej to film ocierający się o ciężki temat tabu jakim jest homoseksualizm wśród księży. Opowieść o przeraźliwej samotności i walce z własnymi słabościami. Nie chciałabym pisać zbyt wiele o kościele i religijnej moralności, bo wiara nie jest tematem moich rozważań. 
Chciałabym napisać o samotności. Próba odseparowania się od własnych słabych stron jest trudnym procesem i często na dłuższą metę niewykonalnym. Sama konfrontacja i uświadomienie sobie w czym tkwi problem często bywa dla człowieka czymś niezwykle skomplikowanym. 
 
kadr z filmu „W imię…” | reż. Małgorzata Szumowska, dystrybucja: Kino Świat
kadr z filmu „W imię…” | reż. Małgorzata Szumowska, dystrybucja: Kino Świat
Główny bohater filmu, ksiądz Adam wyraźnie próbuje nauczyć się żyć ze swoją słabością. Zajmuje się wartościowymi sprawami, pomaga trudnej młodzieży. Okazuje się, że ma to na celu tylko chwilowe zapomnienie o problemie, przygaszenie go, aby następnie znów zapłonął ze zdwojoną siłą. Jak jednak walczyć ze swoją naturą i żądzą, która wydaje się być na stałe wpisana w oblicze człowieka?
 
kadr z filmu „W imię…” | reż. Małgorzata Szumowska, dystrybucja: Kino Świat
kadr z filmu „W imię…” | reż. Małgorzata Szumowska, dystrybucja: Kino Świat
Film jest przesiąknięty smutnymi obrazami, frustracją związaną z niespełnieniem i próbami zagłuszania swojej ciemnej strony. Jedną ze scen, która zapadła mi w pamięć była rozmowa Adama z siostrą. Dobrze rozumiem uczucie bezradności. Gdy nie wiadomo co ze sobą zrobić, do kogo się zwrócić i jak przełożyć na słowa swój problem, gdy tak naprawdę wszystkie słowa sprawiają, że traci on na wartości. Rzeczy stają się mniejsze, gdy wypowie się je na głos. Niestety nie znikają. I problem Adama nie znika nawet, gdy zostaje przeniesiony po raz kolejny do innego miasta. 
 
W filmie nie ma zbyt wielu kulinarnych elementów. Możemy zobaczyć jedzących wspólnie chłopców, pijanego Adama przygotowującego sobie jedzenie, oraz Ewę, żonę Michała, która przynosi księdzu zupę w słoiku oraz ciasto śliwkowe. Sezon na śliwki w pełni, dlatego właśnie postanowiłam zainspirować się tym filmem i przygotować bardzo proste śliwkowe ciasto na jogurcie. Jest to ciasto tak zwane „kubkowe”, gdyż go odmierzania składników używa się kubka po jogurcie naturalnym. 
 

Składniki:

  • ok. 1/2 kg śliwek
  • 1 kubek jogurtu naturalnego 200 g
  • 1 kubek cukru
  • 1 kubek oleju
  • 3 kubki mąki
  • 3 jajka
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Przygotowanie:

  1. Śliwki umyj, przekrój każdą na pół i wypestkuj. 
  2. Do jednej miski wlej jogurt, olej, wsyp cukier, oraz dodaj jajka. Wymieszaj wszystko trzepaczką lub mikserem.
  3. W drugiej misce umieść mąkę i proszek do pieczenia, wymieszaj dokładnie.
  4. Wlewaj powoli mokrą masę do mąki mieszając trzepaczką cały czas. Gdy składniki połączą się wylej masę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
  5. Na wierzchu ułóż połówki śliwek.
  6. Piecz ciasto do suchego patyczka przez około 50 minut w temperaturze około 160 stopni. 
 
 

Related Posts

by
Previous Post Next Post
2 shares