Niech ten pokarm me ciało podtrzyma,
niechaj ciało mą duszę zachowa,
moja dusza uczynkiem i słowem
niech dziękuje za wszystko Panu.

Dzisiejszym przepisem z cyklu #MAKROgotowanie będą cailles en sarcophage, czyli przepiórki w sarkofagach. Wiem, że wiele z Was czekało na ten przepis, bo „Uczta Babette” jest uważana za graala wśród kulinarnych filmów, ale zanim napiszę więcej o filmie, to najpierw chciałabym przybliżyć postać głównych bohaterów mojego przepisu – przepiórek.

LOGO_you_makro

IMG_3777

Przepiórki należą do rodzaju drobiu wykwintnego. Nazwany tak ze względu na jakość mięsa, oraz pochodzenie – miłośnicy tego drobiu twierdzą, że najlepsze gatunki pochodzą z Francji.  W sklepach MAKRO, wśród wykwintnego drobiu możemy znaleźć przepiórki, gołębie, perliczki oraz bażanty. Odchodząc na chwilę od tematu perliczek, to muszę przyznać, że bardzo kusi mnie przygotowanie gołębia. Oglądałam jakiś czas temu film „Król Olch”, w którym występowały pieczone gołębie w miodowym sosie. Poza tym ciekawość do gołębiego mięsa bierze się również z historii mojej Babci Gosi, która opowiadała mi o hodowlach gołębii, oraz o tym jak to kiedyś w jej młodości jedzenie tych ptaków było czymś całkiem codziennym.

Wracając do przepiórek. Ich mięso różni się dość znacząco od mięsa innych ptaków. Mięso znajdujące się na udach i piersiach praktycznie nie posiada tłuszczu, cienkie włókna czynią je delikatniejszym w smaku, a ciemny, brązowy kolor nadaje mu cechy dziczyzny. Zdecydowanie jest to drób „z górnej półki”. Przygotowywałam przepiórki pierwszy raz i muszę przyznać, że to naprawdę pyszne mięso. W MAKRO można kupić przepiórki mrożone. Zapakowane są zazwyczaj po 4 sztuki, cena za kilogram to ok. 47 zł, a cztery takie przepiórki ważą mniej więcej 800 g, czyli wystarczą spokojnie na obiad dla 4 osób.

qmh6ds_mhwvw9

Uczta Babette to duński film z 1987 w reżyserii Gabriela Axela, powstał na podstawie opowiadania Karen Blixen (znanej z „Pożegnania w Afryce”). Miałam z tym filmem spory problem. Z jednej strony słyszałam od bardzo wielu osób, że „Uczta Babette” to pozycja obowiązkowa dla mnie (skoro lubię filmy i jedzenie), ale nijak nie mogłam się do niego przez dłuższy czas przekonać. Nie jest to film z porywającą fabułą, z zaskakującą obsadą aktorską, genialnymi ujęciami, czy świetną ścieżką dźwiękową. Jest to film pozornie bardzo prosty, nie wymagający komentarza czy głębokiej analizy. Zaczyna się wprost bajkowo – piękną scenerią i słowami:

W tym oto odległym zakątku świata żyły raz dwie siostry…

Jednak do bajki to jest tu bardzo daleko, bo historia, w której dwie piękne kobiety poświęcają całe życie religijnej sekcie i swojemu ojcu nie może być bajką. Jedna z nich odrzuca miłość młodego generała, druga zaś rezygnuje z kariery śpiewaczki. Na rzecz czego? Codziennej modlitwy, trzymania się za ręce, śpiewania pieśni Bogu i jedzenia jałowej zupy chlebowej? Nagle w tej religijnej sielance pojawia się Babette, francuska kucharka z dość hedonistycznym podejściem do jedzenia. Babette gotuje wszystko według zaleceń sióstr, nigdy nie wychyla się ze swoimi kulinarnymi zdolnościami i preferencjami, aż do czasu kiedy okazuje się, że wygrała sporą sumę pieniędzy. Babette postanawia za tę wygraną zorganizować kolację z okazji setnych urodzin nieżyjącego już pastora, ojca sióstr.

1 2 5

Podczas kolacji, na stole pojawiają się takie dania jak: zupa żółwiowa z groszkiem ptysiowym, bliny Demidoff z kawiorem i kwaśną śmietaną, przepiórki faszerowane foie gras w sarkofagach z ciasta francuskiego (kręcenie sceny uczty trwało 2 tygodnie i wykorzystano przy tym 148 przepiórek!), baba drożdżowa podana z kandyzowanymi owocami i nasączona rumem, do tego duża ilość egzotycznych owoców, oraz cały zestaw win: Amontillado, Veuve Clicquot (rocznik 1845), Clos Veugeot (rocznik 1845).

Kobieta zdolna jest zamienić posiłek w rodzaj romansu, w pełen namiętności stan, w którym cielesnej i duchowej żądzy nie sposób oddzielić od siebie. 

Babette na tę kolację wydaje całe wygrane pieniądze. Jest to rodzaj poświęcenia, złożenia ofiary i chęć pokazania swojego artystycznego kunsztu, bo przecież nawet mimo braku pieniędzy „artysta nigdy nie jest biedakiem”. Babette udowodniła, że choć na moment może odmienić rzeczywistość, sprawić, że kolacja może łączyć ludzi i stać się naprawde duchowym i mistycznym wydarzeniem.

IMG_4198

Składniki:

  • 4 przepiórki
  • 1 duży płat ciasta francuskiego
  • sól, pieprz
  • 1/2 szklanki białego wina
  • 1 szklanka *demi glace
  • 3 łyżki masła
  • 2 łyżki oleju
  • 1 żółtko
Przygotowanie:
  1. Przepiórki umyć, oczyścić, usunąć ewentualne piórka, które mogą się na nich znajdować. Natrzeć dokładnie solą i odstawić do lodówki na kilka godzin.
  2. Z ciasta francuskiego wyciąć pełne koła oraz okręgi o średnicy około 12-15 cm (poniżej zdjęcie)
  3. Tak przygotowane „sarkofagi” trzeba posmarować żółtkiem i upiec w piekarniku rozgrzanym do około 180 stopni. Upieczone foremki ostudzić.
  4. Przepiórki wyciągnąć z lodówki i ocieplić do temperatury pokojowej. Natrzeć mielonym pieprzem. Obsmażyć z wszystkich stron na rozgrzanym maśle z olejem. Pozostały tłuszcz zlej do miseczki. 
  5. Obsmażone przepiórki umieść na blaszce i podpiecz przez ok. 20 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni.
  6. W tym czasie można przygotować sos: do niewielkiego garnka wlej szklankę demi glace, dodaj wino, oraz tłuszcz ze smażenia przepiórek. Podgrzewaj, aż sos nabierze gęstości. 
  7. Podpieczone przepiórki wyciągnij z piekarnika (nie wyłączaj go). Przetnij na pół, lub pozostaw w całości (w zależności od wielkości foremek z ciasta francuskiego). Ułóż przepiórki w sarkofagach, podpiecz jeszcze przez około 10 minut, a następnie wyciągnij, ułóż na półmisku lub od razu na talerzu, polej delikatnie sosem z góry, oraz dookoła sarkofagu.

IMG_4084 IMG_4153

Uwagi:
 
Oryginalny przepis na przepiórki zawiera nadzienie z foie gras oraz trufle, stwierdziłam jednak, że nie będę się silić na niepotrzebną w tym przypadku elegancję, bo przepiórki podane w ten sposób już same w sobie są wykwintnym daniem. Dostosowałam ten przepis tak, aby każdy mógł je przygotować (foie gras i trufle to dość spory wydatek).
 
*Demi glace to bardzo gęsty (galaretkowaty) sos, który powstaje podczas gotowania kości cielęcych lub wołowych i dużej ilości ziół i warzyw. 
 
  • Mokka

    O fajnie! Czekałam na ten przepis! 🙂

     
    • Paulina Wnuk

      Proszę bardzo 😉

       
  • Piontkowa

    Pamiętam, że kiedy byłam dzieciakiem, to babcia gotowała mi rosół z gołębi. Szału nie było, bo jak później dostawałam takiego delikwenta do obgryzienia, to tam mięsa prawie nie było 🙂

     
    • Paulina Wnuk

      Ja niestety nie miałam okazji nigdy spróbować gołębia i do niedawna nie sądziłam, że w ogóle jest możliwość kupić gdzieś tego ptaka 😉 O rosole z gołębia też słyszałam, ale faktycznie pewnie niewiele mięsa na takim gołębiu zostawało 🙂

       
  • Magda

    Cudownie wyglądają! 🙂 Wygrałam u Ciebie w konkursie kartę do Makro, muszę pojechać i kupić przepiórki, może zrobiłabym je dla rodzinki na święta 🙂

     
    • Paulina Wnuk

      Bardzo polecam, bo przepiórki mają naprawdę niesamowity smak. Jak je zrobisz to koniecznie podziel się zdjęciem, pozdrawiam 🙂

       
  • Kaśka

    Wyglądają cudnie 🙂

     
  • Magdalena

    A próbowałaś może robić rosół na przepiórkach? Zastanawiam się jakby smakował 🙂