Pamiętam z dzieciństwa, że dość długo wierzyłam w św. Mikołaja. Bardzo chciałam wierzyć, że jest na świecie ktoś, kto czyta listy, które co rok zostawiam na parapecie okna. Że ten ktoś spełni moje małe marzenia o nowej zabawce, którą widziałam w telewizji. Nigdy nie miałam wielkich pragnień, a przynajmniej tak mi się wydawało. Będąc małym dzieckiem nie wiedziałam, że pragnienie nowej lalki może przerastać możliwości mojego „Mikołaja”. Zrozumiałam to dopiero, gdy pewnego dnia znalazłam w jakiejś starej książce wszystkie listy, które wysyłałam do Mikołaja przez poprzednie lata. Wtedy dotarło do mnie, że nie ma Mikołaja, nie ma magii, nie ma fabryki, w której skrzaty produkują zabawki dla dzieci na całym świecie.

Paczka, którą otrzymałam kilka dni temu przypomniała mi o tym, że święta mogą być miłym czasem, ale czy tak jest zawsze?

#Darylosu takie jak ten blogerzy otrzymują bardzo często. Czasami jakieś drobiazgi, spożywcze produkty, spersonalizowane upominki, kosmetyki, a nawet sprzęt. To miłe, że ktoś o nas pamięta i chce w taki sposób sprawić nam radość. To fajnie, że ktoś chce być naszym Mikołajem, mimo, że o to nie prosimy.

Ostatni prezent zrobił na mnie niezwykłe wrażenie. To tego typu niespodzianka, po której ma się lekkie uczucie szoku, niedowierzania… Największy #darlosu w całej mojej trzyletniej historii blogowania. Szczerze mówiąc, to trochę osłupiałam jak go zobaczyłam. Czy nadawca tej paczki czyta w moich myślach?

IMG_4583

Paczka jest pusta. Nie ma w niej wymarzonej lalki, nowego zestawu klocków Lego, czy ciastoliny Play-doh. Nie ma w niej ciepłych butów na zimę, ani wełnianych rękawiczek.

Wiele rodzin spędza święta mając wokół siebie totalną pustkę. Wiele dzieci nie znajduje nic pod choinkami. Wielu osobom święta kojarzą się jedynie z przykrym czasem, bezradnością i smutkiem. Czym jest pusty karton w obliczu wizji pustej lodówki? Co czują dzieci, które cały rok czekają na tej jeden wymarzony prezent, a ostatecznie nie otrzymują nic?

Bez tytułu

Tym wpisem chciałabym wesprzeć  Szlachetną Paczkę. Jest to akcja, która pomaga osobom żyjącym w niezawinionej biedzie i sprawia, że święta mogą być naprawdę miłym czasem, a nie tym najgorszym, który powoduje skurcz w żołądku ze smutku.

Jeśli zechcecie pomóc konkretnej rodzinie, która mieszka gdzieś w Waszej okolicy, to TU możecie wybrać rodzinę, ale pomóc można również po prostu finansowo, poprzez wpłatę, nawet niewielką. Naprawdę w tej akcji liczy się każda złotówka.

Ja wybrałam już rodzinę z mojego miasta, której chcę pomóc. Czytając potrzeby poszczególnych rodzin czułam się naprawdę fatalnie. Wyobrażacie sobie jak to jest nie mieć ciepłej czapki? To smutne, złe i nikt nie powinien mieć takich zmartwień.

Proszę, pomóżmy tym rodzinom przeżyć ten świąteczny czas jak najlepiej. Zdejmijmy z nich choć odrobinę codziennych zmartwień.

 
  • 🙂 piękny wpis 🙂

     
  • bistropatio.blogspot.com

    Ja w tym roku jestem z Paczką już po raz trzeci. To uzależnia 🙂 Aż płakać się chce, czytając te historie. Może sama nie mam za dużo, ale nie aż tak mało, żeby nie móc podzielić się z innymi. Cieszę się, że poruszyłaś ten problem. Buziaki. Ania

     
  • W tym roku po raz pierwszy biorę udział w Paczce i szczerze wątpię, żebym za rok nie wzięła udziału w tej akcji. Świetna rzecz, jak najwięcej osób powinno się o niej dowiedzieć.

     
  • Olka

    Świetna akcja! Widziałam wpisy u innych blogerów, bardzo fajnie to wymyśliliście.

     
  • Mokka

    Ekstra! Też biorę udział w Szlachetnej paczce, to świetna inicjatywa. W zeszłym roku tylko zbierałam rzeczy dla rodzin, a w tym sama koordynuje grupą wolontariuszy 🙂