Dziś dla odmiany od filmowej kuchni mam dla Was przepis z książki. Nie książki kucharskiej, a z morskiego fantasy, czyli z „Admiralette” Andrzeja Tucholskiego. Autor tej książki, jest znany przede wszystkim ze swojego bloga jestKultura.pl, który wbrew nazwie nie jest miejscem tylko dla fanów kultury, ale przede wszystkim dla Odważnych Marzycieli (brzmi fajnie, nie?). Andrzej to fan dobrej kawy i sernika, dobry mówca i jeden z najbardziej pozytywnych osób jakie poznałam.

Kim jest Odważny Marzyciel? Jest nim Andrzej, jestem nim ja, jesteś nim Ty i każdy, kto choć raz w swoim życiu podjął ryzyko, odłożył racjonalność na bok i zrobił coś o czym marzył. Niezależnie od tego czy marzeniem jest lot balonem nad oceanem, czy zrobienie wełnianego szalika na drutach, to zawsze warto podejmować ryzyko i kierować się wewnętrznym gpsem, czyli intuicją.

Andrzeja czytam jakoś od niecałych trzech lat. Najpierw śledziłam jestKulturę, później również projekt jestBlog i właśnie dzięki temu projektowi odważyłam się do Andrzeja napisać. Byłam wtedy blogerką od roku i stałam w jakimś dziwnym punkcie. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić i przede wszystkim co dalej zrobić z blogiem, który szczerze mówiąc był wtedy bardzo marny. Andrzej nie dość, że dał mi kilka istotnych porad, to opieprzył mnie trochę i dał dużego motywacyjnego kopa do pracy. Później, poznając go osobiście przekonałam się, że to w jaki sposób przedstawia się na blogu to nie kreacja, ale on po prostu taki jest. To radosny, pozytywny, odważny chłopak ze stosem marzeń do spełnienia.

IMG_4710

Do rzeczy! „Admirallete” to zbiór trzech opowiadań z gatunku fantasy – Rój Czarnych Ptaków, Co fale przyniosły oraz Śmiertelne cumowanie. Każde z nich opowiada historię Sephiry, córki Admirała Floty (ogromnego pływającego miasta). Andrzej zaszalał z opisami, więc wyobrażenie sobie nawet najdrobniejszych szczegółów dotyczących bohaterów książki nie jest trudne. I przyznaję, ja fanką fantasy nie jestem, ale takie morskie opowieści bardzo mi się podobają.

Wykute w kamiennym stole linie kontynentów przykryto w całości niebieskim suknem oznaczającym ocean i fragmentarycznie – zielonym odpowiednikiem symbolizującym linię lądową zbliżającego się królestwa. Talerz z kawałkiem sernika wyjątkowo nie oznaczał Queillinu, lecz port. Po niebieskim bezmiarze przesuwały się ku deserowi rzeźbione ze szlachetnego drewna, wreszcie znalezione w admiralskich szufladach, figurki symbolizujące armady Floty. Były całe w kurzu.

Pierwsze co przyszło mi do głowy po przeczytaniu o tym serniku to było to, że kompletnie nie wiem jak mogłabym stworzyć morski sernik. Pomyślałam najpierw o wytrawnej wersji z owocami morza, ale wykluczyłam ten pomysł, bo przecież sernik to sernik i musi być słodki. Stworzyłam więc całkiem klasyczny sernik, ale z kolorystycznym dopasowaniem do książki.

IMG_4696

Składniki:

  • 500 g tłustego twarogu
  • 3 duże jajka
  • 80-100 g cukru
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki gęstej śmietany
  • niebieski barwnik

Przygotowanie:

  1. Twaróg należy zmielić dwukrotnie, umieścić go w misie miksera, powoli miksując dodawać poszczególne składniki – jajka, cukier, mąkę, śmietanę.
  2. Gotową masę sernikową należy przelać o tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.
  3. Na wierzchu ciasta wycisnąć niebieski barwnik z tubki tworząc okręgi. Następnie wykałaczką przeciągnąć kreski od największego okręgu do najmniejszego (lub na odwrót) tworząc wzorek.
  4. Piec sernik około 1,5 h w piekarniku nagrzanym do 160 stopni.

IMG_4699

Z niecierpliwością czekam na kolejną część Admiralette, kibicuję Andrzejowi w spełnianiu jego marzeń i mam nadzieję, że w następnej Księdze również znajdę coś smacznego 🙂

Pierwszą część „Admiralette” możecie kupić O TU.

 
  • Łoooo muszę spróbować^^

     
  • Karolina Ostapińska

    Kiedy wyniki konkursu?

     
    • Paulina Wnuk

      Nie można o to zapytać pod wpisem konkursowym?

       
      • Karolina Ostapińska

        Można, ale to najnowszy post.:)

         
  • Kim

    Twoj sernik nowojorski jest hitem w mojej rodzinie! 🙂 nie wiem jak wysiedze na zajeciach do 20, bo juz mam ochote wpasc do kuchni i go zrobic!:)

     
    • Paulina Wnuk

      Barrdzo dziękuję! 🙂

       
  • Agnieszka T

    Moja córka oczami by zjadała, zresztą ja też, ale do ciast mam dwie lewe łapy. Szkoda, że nie częstujesz „wysyłkowo”

     
    • Paulina Wnuk

      To jest tak prosty sernik, że nic tu nie można popsuć. Najbardziej klasyczny z klasycznych 🙂 A jak będziesz kiedyś w Gdańsku, to zapraszam na kawę i sernik! 🙂

       
      • Agnieszka T

        Kurcze spróbuję, tym bardziej, że 18.12 córka ma urodziny i nie kuś, bo ma takie rarytasy jeszcze zrobię sobie wycieczkę Pendolino 🙂

         
        • Paulina Wnuk

          Wycieczka z Warszawy? To 3 godziny i jesteś w Gdańsku, akurat zdążę upiec 😀

           
  • ganna

    Rzadko kiedy taki błękitny dobrze „sprzedaje się” jako coś do jedzenia, bo raczej nie jest to kolor, który wywołuje w nas apetyt (jak wiemy, Bridget Jones to nie przeszkadza ;)). Ten sernik natomiast, prezentuje się naprawdę smakowicie, jakby taka morska polewa była wprost do niego stworzona. Mniam! 🙂

     
  • Kocham serniki. 🙂 Używasz barwników jakiejś konkretnej firmy? Jakie polecasz?

     
  • Mega wypas <3

     
  • mimi

    nieciekawie to wygląda.. zwalić wierzch – zjeść resztę 🙂

     
  • Super pomysł! Wygląda wyśmienicie 🙂

     
  • Ewa Marta Przestrzelska

    Nie przepadam za barwnikami spożywczymi, ale ten sernik wygląda super 🙂

    Pozdrawiam,
    Ewa

     
  • mmmartm

    gdzie kupiłaś ten talerz ?