Żyjemy w czasach, gdzie wygląd kobiety określa jej wartość. Tak nie powinno być. To nie kobiety powinny się zmieniać, tylko sposób mówienia o nich i schematy.  Oto kilka tekstów, które nagminnie słyszą grube osoby:

1. „Bycie grubym jest niezdrowe. Umrzesz/zachorujesz/wyrośnie Ci trzecia noga.” – spotkałam już wielu bojowników i specjalistów od medycyny walczących o mój styl życia i zdrowie. Każdy z nich najwidoczniej ma dostęp do moich aktualnych wyników badań, więc może wystawić mi diagnozę, rzucać nazwami najgorszych chorób i straszyć śmiercią w męczarniach.

2. „Jesteś gruba” – no shit, Sherlock! Gdyby nie kochani hejterzy, którzy od czasu do czasu przypomną mi, że jestem gruba to serio myślałabym, że mam sylwetkę modelki Victoria’s Secret. Mówić grubasowi, że jest gruby to tak jak mówić o tym, że niebo jest niebieskie. Analogicznie, dotyczy to również osób chudych.

3. „Gdybyś schudła, to byłabyś ładna” – to jeden z pseudo komplementów, coś w stylu „dobrze, że masz ładną buzię”. Jeśli masz problem z moją urodą, to krótko mówiąc: spierdalaj. Można być super chudym i jednocześnie pięknym jak np. Anja Rubik, a można być bardzo grubym jak Tess Munster i być równie atrakcyjnym. Możesz uważać, że i jedna i druga jest brzydka, ale to tylko Twoja opinia, która nie zmieni tego, że obie są ślicznymi kobietami.

collage

4. „Na pewno tylko udajesz, że dobrze się ze sobą czujesz” – nienawidzę się nad sobą użalać, prawie nigdy tego nie robię. Czy się to komuś podoba, czy nie, ja czuję się ze sobą dobrze. Lubię siebie, akceptuję siebie. To nie przychodzi od razu, nad tym się pracuje. Nie udaję, że nie mam kompleksów. Mam je, jak prawie każdy. To nie tajemnica. Czasami miewam gorsze dni i chciałabym zmienić w sobie to i owo, ale to mija, bo pracuję nad tym, żeby znaleźć drogę do samoakceptacji. Trzeba dbać o siebie cały czas, pracować nad sobą zewnętrznie i wewnętrznie. Warto też oprócz regularnych badań, co jakiś czas sprawdzić swoje BMI – pod tym linkiem znajdziecie kalkulator BMI.

W świecie pełnym stereotypów grubasom nie jest lekko. Ba! Nie jest lekko każdemu, kto w jakikolwiek sposób odstaje od „normy”, ma w dupie konwenanse i w pewnym momencie życia po prostu postanawia być taki jak chce. Naśmiewanie się nie jest fajne, nie jest cool, nie jest miłe. I nie ważne, czy jesteś gruba, chuda, niska, wytatuowana, nosisz okulary, albo farbujesz włosy na zielono. Każdy ma prawo być taki jak chce. A to, że jestem gruba nie czyni mnie gorszym człowiekiem.

Polecam do przeczytania analogiczny wpis Jedzonelki o byciu szczupłym, oraz Grubej i szczęśliwej, o tym dlaczego nie lubi, gdy ktoś mówi jej, że jest gruba.

 
  • Och, boziu, jak ja to doskonale znam. Ostatnio znajomy z pracy poinformował mnie, że muszę się za siebie wziąć, bo inaczej dzieci mieć nie będę mogła, po czym przytoczył historię o jakiejś jego znajomej opisując ją tak: „noo, bo ona jest taka mega gruba… ale taka wiesz… no taka (tu dodał gest rozpostartych na boki rąk)… normalnie locha. Nawet Ty przy niej wyglądałabyś na szczupłą…” -_-‚

     
    • Ewa Mruczyńska

      Serio ktoś Ci tak powiedział? Nie warto mieć takich znajomych. To Twoja, i wyłącznie Twoja, sprawa jak wyglądasz. Będziesz chciała to się zmienisz – nie będziesz chciała – nie zrobisz tego. I kij innym do tego, jak wyglądasz i jak się z tym czujesz. Każdy powinien pracować nad sobą, a nie zajmować się życiem innych. Jeśli czujesz się piękna – jesteś piękna 😉

       
      • Ano serio. Nie żebym się tym specjalnie mocno przejęła – znajomy jest tylko znajomym z pracy, siedzącym kilka pokoi obok i żadnych relacji poza tym nie utrzymujemy – raczej nie płakałam przez to po nocach, ale taka wbita szpila jednak pozostaje w pamięci czy się tego chce czy nie. No i takie teksty potrafią solidnie zachwiać osobiste postrzeganie siebie. Choć to i tak nic, w porównaniu z tym, jak mi własna babcia w jednym zdaniu potrafiła powiedzieć, ze gruba jestem i zaproponować coś do jedzenia 😉

         
        • Hahah dobre. Należę do tych „dużych” dziecko mam, ba! Nawet poród, którego mogła mi pozazdrościć nie jedna chuda laska 😉
          Głowa do góry 🙂

           
          • Anna Paczkowska

            Dobra, mi to zarzucają co najwyżej tzw boczki, za którymi nie przepadam, ale co nie zrobię – one wciąż, uparcie tam są. Ale nie o tym w sumie chciałam. Patrzę na wasze profilowe i serio, nie wiem, może siedziałyście godzinami je wycinając i obrabiając, ale jeśli o mnie chodzi to jesteście śliczne. Więc proszę się nie przejmować i dalej być ładnymi, na złość tym dogadywaczom 😉

             
          • Moje zdjęcie jest z moich „chudszych” czasów 😉 Ale dziękuję!

             
  • kfiatek

    Bardzo mądry i osobisty wpis. Jesteś piękną kobietą, a Ci, którzy mają problem z Twoją osobą niech Cię pocałują w … Od 2óch lat śledzę Twój blog, teraz kanał na YT i uwielbiam Twoje poczucie humoru i to jak piszesz 🙂 uściski 🙂

     
  • Ciężki los grubasa. Gdy nawet zaakceptuje swój większy tyłek, to i tak ktoś ci przypomni, że jest nie taki. Sama byłam grubasem przez większość życia i źle mi było. W chudszej (choć nie takiej wcale chudej) wersji jest mi zdecydowanie lepiej.

     
  • www.today-ornever.blogspot.com

    Najważniejsze to jest, żeby czuć się dobrze. Żeby pokochać domek, w którym mieszkamy, którym jest nasze ciało. Bez względu na wszystko. I robić temu domku dobrze. Od zewnątrz i od środka. To jest klucz do sukcesu. Grubasów i chudasów też. Tych szczęśliwych. No ale tymi chyba chcemy być, prawda?

     
  • Emilka Pryśko

    Cokolwiek słyszysz od innych – olej – wyglądasz świetnie i wiesz o tym 🙂

     
  • Marta Nejfelt

    Fakt, każdy wie lepiej czego trzeba komuś innemu i stąd głupie komentarze. Ale z drugiej strony, w takich chwilach przypomina mi się moja historia. Swego czasu ważyłam prawie 90kg, co przy moim wzroście było otyłością i od wszystkich dookoła słyszałam „miłe” słowa, co powinnam, jak schudnąć, że „twarz taka ładna, ale mogłabyś schudnąć”, etc. Nie powiem, że było mi dobrze w takiej skórze, ale też nie brałam tych słów jakoś szczególnie do siebie. Aż w końcu sama z siebie, wcale nie mając jakoś nadzwyczaj dość tych komentarzy, zaczęłam dietę i schudłam.
    I co? Chociaż czułam się (i czuję) niezaprzeczalnie lepiej sama ze sobą, to dalej wkurzały mnie komentarze – tylko tym razem „wooow, ale schudłaś!” 😛

     
  • Krzych

    Jestem facetem. Lubię krągłe kobiety. Bardzo. Być może głupio to zabrzmi ale tacy jak ja też też często podobnego pierniczenia wysłuchują. Bo „Przecież przyjaźnicie się/jesteście ze sobą to weź coś zrób! Co? Nie obchodzi cie co z nią będzie za parę lat?” A to tylko od najbliższej rodziny i znajomych. Od kolegów czy raczej „kolegów” i „koleżanek” można dowiedzieć się własnych standardach albo preferencjach czy kompleksach („Skoro celujesz w grubaski to musisz mieć niskie poczucie wartości”) … Zadziwiające jak inni znają cię lepiej od ciebie samego prawda? Wreszcie same kobiety zadania nam nie ułatwiają. Często trzeba często starać się duuuuuuużoooooo bardziej próbując nawiązać bliższą znajomość. Właśnie z powodu kompleksów i wewnętrznych niepokojów spowodowanych przez otoczenie… Drogie panie. Jako facet uświadamiam wam że po 1. wszystkie jesteście piękne 🙂 po 2. Jesteście tym piękniejsze im bardziej same czujecie się piękne. Jeśli czujecie się dobrze w swoim ciele to super. Jeśli nie to na pewno znajdziecie sposób żeby coś zmienić. Ale przede wszystkim zróbcie to DLA SIEBIE a nie dla głosów aprobaty ze strony jakichś dupków…Po 3. My faceci jesteśmy wzrokowcami więc jeśli dajemy wam do zrozumienia że nam się podobacie to tak jest. Jeśli mówimy że jesteście piękne to tak myślimy 🙂 Mam nadzieję że cały ten komentarz nie brzmi dla was hmmm „dziwnie”. Po prostu chciałem pokazać jak to wygląda z naszej męskiej strony:)

     
    • Ola

      dude, marry me

       
      • Agata Piętak

        To ja stanę w kolejce za Tobą.

         
        • Katie

          To ja będę trzecia!

           
          • Ull

            a ja czwarta, poczekam! 🙂

             
          • Paulina Tasarz

            Mnie wystarczy jak zadzwonisz czasem i mi to powiesz przez tel. 😀

             
          • anna:)

            ja też w takim razie czekam w kolejce 😀

             
          • grube=brzydkie

            festiwal spierdolenia grubasów w komentarzach xD

             
    • Paulina Wnuk

      Dzięki, że się wypowiedziałeś i to tak obszernie 🙂 O to mi właśnie chodzi, że każdy powinien sam decydować o sobie i o swoim ciele. Jeśli mam ochotę mieć krągłości, to będę je miała, a jeśli zechcę schudnąć to schudnę. To tylko i wyłącznie moja sprawa. Z powodu mojej wagi nie jestem brzydsza/gorsza/głupsza. I każda kobieta powinna o tym pamiętać i wydobywać z siebie to co najlepsze. Różnorodność jest wśród ludzi najpiękniejsza.

       
    • Magdalena Bogdanowicz

      Chwała Ci za mówienie czegoś wprost 🙂
      Sprawiłeś, że świat stał się piękniejszy dla niejednej kobiety dzisiaj 🙂

       
    • Krzych

      Aż się zarumieniłem 🙂 Dziękuje drogie panie :* Cieszę się że mogłem pomóc 😉

       
    • Karolajn

      to ja też chętnie poznam 😉

       
    • krotkiporadnik

      Dobrze słyszeć takie rzeczy, aczkolwiek ja, osoba niepogodzona ze swoją nadwagą, wciąż nie potrafię pojąć, jakim cudem ktoś mógłby mnie zaakceptować „just because”.

       
  • Sylwia

    Ja jeszcze lubię „chudzi też tak mają” i „reagujesz tak, bo wiesz, że bycie grubą nie jest ok”. To strasznie ciekawe, bo na chudych zawsze są ubrania, chudym uchodzi gadka, że lepiej tak niż być grubym i grubi to margines (nie żeby w tym wypadku jakaś połowa Polaków była marginesem) i chudym nikt nie sugeruje publicznie w mediach, że nikt ich nie będzie chciał (bo przecież wartość człowieka mierzy się tym, ilu przedstawicieli płci przeciwnej ślini się na nasz widok na ulicy).

    Najpiękniejsze jest to, że całe życie byłam chuda. Mdlałam, chorowałam na serce, polegiwałam w szpitalu. Wychodziłam z niego i słyszałam „ale ładnie wyglądasz!”, kiedy chciało mi się wyć, bo leczenie nie pomagało. A potem nagle bum – przytyłam. Niektórzy powiedzieliby, że zdecydowanie za dużo. Ubrania kupuję na Allegro, bo typowe sklepy kończą rozmiarówki na moim rozmiarze, który zazwyczaj w praktyce jest o dwa oczka z mały i nie odpowiada rzeczywistym ramkom. Czuję się świetnie, mam dobre wyniki badań (lepsze niż moja chuda mama), cofnęła mi się wada serca… I ciągle słyszę jaka jestem beznadziejna, nie staram się i na pewno szybko umrę. Cóż, może właśnie tego chcecie. Miłego czekania.

    Dwa tygodnie temu lekarz oficjalnie powiedział mi, że jeśli chcę, mogę się teraz starać o dziecko. Wcześniej nie było na to szans. Nie powiedziałam znajomym. Przecież i tak stwierdzą, że dziecko trzeba mieć z kim zrobić. Jestem gruba i szczęśliwa.

     
    • Kim

      Tak trzymaj! Grunt to Ty i Twoje samopoczucie, a jeśli one jeszcze idzie w parze z co raz lepszym zdrowiem – to życzę Ci samych wspaniałości, bo na nie zasługujesz! 🙂

      Chude nie zawsze znaczy szczęśliwe. I na odwrót. Ale to nieszczęście często płynie z otoczenia, jakoś mimowolnie przechodząc na nas…

       
  • Zwierz

    Jakiś czas temu ktoś mi powiedział (zapewne mając na myśli komplement), że tak mnie podziwia, że jestem pewna siebie choć przecież mam nadwagę. Niby miał dobre intencje ale to jedna z tych denerwujących rzeczy – jeśli masz nadwagę i zachowujesz się po prostu jak człowiek – ani za bardzo zachwycony sobą ani zakompleksiony, to nagle urasta to do jakiejś wielkiej cnoty. Co oczywiście w domyśle świadczy o tym, że gdzieś tam powinien w nas być palący wstyd czy postanowienie natychmiastowej zmiany siebie. Przy czym wizja że mnie to może jakoś szczególnie nie obchodzić jest uważana za jakąś totalnie bohaterską, tak jakby osoba za gruba musiała się definiować wyłącznie przez swoją wagę i cały czas się wobec niej określać. Zresztą to kolejna rzecz jaka doprowadza mnie do szału to znaczy przekonanie że waga ma coś wspólnego z osobowością. Przy czym fajnie że ludzie chudną, ćwiczą i mają z tego radochę. Ale gdybyśmy choć trochę wysiłku jaki przykładamy do poprawiania wyglądu innych poprawiania naszych możliwości intelektualnych ten świat daleko by zaszedł.

     
  • AnnaK

    Odnośnie tego tematu najbardziej denerwuje mnie kiedy do mega szczupłej osoby mówi się: boże jaka Ty jesteś chuda! a do grubej już nie wypada… bo można urazić, a niby ciągłe marudzenie chudzielcom, że są chudzi jest ok? I gdzie tu sprawiedliwość?

     
    • Magda Meteora

      Więc wypada uświadomić, że w przypadku osoby chudej również to nie należy. Trzeba walczyć o tę sprawiedliwość!

       
  • Nie będę się rozpisywać, ale… brawa za ten tekst :))

     
  • Viennese breakfast

    No tak, bo oni zawsze lepiej wiedzą. Jak nie Ciocia Dobra Rada, to Pan Wiem Wszystko. Nie posłuchasz ich to jesteś wredna zołza 😉 Chudy, gruby, łysy, rudy, każdy kto chce żyć po swojemu musi mieć grubą skórę.

     
  • mlle

    Masz oczywiscie racje we wszystkich punktach. Tyle ze otylosc jest po prostu brzydka i odpycha ludzi. Ani

    przesadna chudosc ani grubosc nie sa ladne i tyle. Wezmy dwie osoby o wzroscie 170 cm – jedna wazy 30 kg a druga 150. Mam gdzies ile wazysz, fajnie ze sie z tym dobrze czujesz ale nie lubie kiedy ktos mi wmawia ze to nie jest obrzydliwe bo udajac ze bronisz swojego wygladu narzucasz mi ze nie mam prawa myslec INACZEJ niż Ty. Tak samo jak odrzuca mnie anorektyczka taki sam odruch wymiotny mam kiedy widze kobietę ważaca 200 kg. Otylosc nie bierze się znikąd, albo ktos jest chory albo zaniedbany.

     
  • ile razy słyszałam, że jakbym schudła, tj. wróciła do wagi sprzed 7 lat wyglądałabym ładniej, seksowniej, przecież taaaka ładna BYŁAM, serio, w czasie przeszłym 🙂 fanatstyczny wpis!!! padłam przy fragmencie o hejterach i aniołkach VS 😀

     
  • Eve Milenna

    Jestem gruba, mama nadwagę, jestem puszysta, otyła jak kto woli walczę z tym od dziecinstwa…walczę z głupim komentarzami na ten temat ale już tylko w środku….jest przykro nie powiem…dieta NŻT nie pomaga bo jestem chora a choroba to nie wymówka kiedyś jadłam same buraki przez 6 mc było, ze mną kiepsko mdlałam itp. Schudłam 30 kg czułam się świetnie ale w sensie, że lekko bo nie było tak dobrze z funkcjonowaniem organizmu. Waga znów wróciła….3 lata temu poznałam, męża nie bylam chuda, bylam gruba ale też nie byłam mega grubasem zaszłam w ciążę przytyłam 10 kg. Dziś po 2 latach jestem grubsza niż wtedy.. tak każdego dnia o tym myślę….ale staram się myśleć codziennymi sprawami, synkiem, jutrem itp… Żyje już długo swoją tuszą już mam dosyć ciągłego myślenia o tym więc dbam o siebie o to aby być umalowaną, zadbaną, ubraną bo to połowa sukcesu. Nie ma idealnych ludzi na świecie a przyznam, że ludzie mają przeróżne problemy jeśli chodzi o wygląd więc nie będę narzekać.

     
  • Wielkie dzięki za ten wpis!!!!
    Może do niektórych ludzi dotrze. Ja sama kiedyś byłam szczuplejsza, ale potem posypały się hormony i waga też. Ludzie myślą, że skoro nie noszę rozmiaru 38 to pewnie się obżeram. Potem jest zaskoczenie, bo mam męża cukrzyka (od razu mówię typ I, szczupły i wysportowany) i gotuje nam wg jego diety. Ludzie roszczą sobie prawo do uwag. A ja nie mam na czole napisane, czemu wyglądam tak a nie inaczej. Nie czuję się też w obowiązku nikomu z tego tłumaczyć. Ostatnio w czasie pracy, jeden z klientów chcąc zagaić rozmowę zaczął niby z uśmiechem rzucać tekstami: „A jakby schudła parę kilo to by się lepiej poczuła” itd. Uprzejmie zwróciłam mu uwagę, że to nie jest jego sprawa i nie życzę sobie takich uwag. Ale hitem jest sytuacja w firmie, w której pracuje bliska mi osoba. W jednym w działów pracują takie szczupłe i wojujące o każdy gram dziewczyny. Ostatnio zatrudniono nową dziewczynę o pełniejszych kształtach. W dziale 3 biurka stoją wolne, ale nowa pracuje w innym pomieszczeniu, bo one nie chcą przebywać z osobą o „takiej” aparycji. A powiem Wam tak. Kiedy już pogodziłam się z tym, że nie będę rzeczoną modelką VS wynalazłam świetne ciuchy na allegro. Sukienki, zgrabny bucik, fajna torebka, dobra fryzura i naprawdę można się czuć dobrze w swojej skórze.

     
  • Anna Paczkowska

    Ja osobiście uważam, że należy dbać o siebie, ale nie w kwestii być chudą czy grubą – badać się, starać odżywiać racjonalnie, czasem pozwolić sobie na coś niezdrowego, jeść smacznie, coś ćwiczyć… ale wszystko w normie, tak żeby kochać siebie, być szczęśliwą, a nie odmawiać sobie całe życie wszystkiego i być zgorzkniałą. Każdy ma swoją budowę, nikt nie jest idealny. Większość chciałaby wyglądać inaczej niż wygląda, ale czasem się nie da – ja bym chciała mieć ok 156 a mam 161, i co, nie skurczę się w praniu ;P
    Ja nie raz słyszałam o tym, że mam za mały biust, i co? Mam sobie go zoperować? meh, dobry jest jaki jest. Ludzie potrafią być okropni, nie rozumni itd, dlatego ludzi którzy potrafią tylko krytykować, gdy im samym daleko do ideału „usuwam” ze znajomych, a jak dalej coś gadają, to znajduję szybko gdzie mają swoje kompleksy, że czepiają się mnie i odwdzięczam się pięknym za nadobne. Zwykło wystarczać 😉 polecam 😉
    Nie przejmuj się ludźmi, rób co kochasz, wyglądaj jak masz ochotę. Uśmiechaj się „szydercom” w twarz. Twoje szczęście zaboli ich najbardziej 😉
    Pozdrawiam ;D

     
  • Paulina, Ty to jesteś super babka. Ja już od lat nie walczę z wiatrakami. Lepiej cieszyć się życiem, robić swoje, nie oglądać się za siebie, głupich ludzi omijać z daleka, głowa do góry, pierś do przodu. Ja się świetnie czuję ze swoimi kilogramami. Kochajmy siebie!!!

     
  • GadzetyKobiety

    Kocham Cię i Ty o tym wiesz 🙂

     
    • Paulina Wnuk

      :*

       
  • Bycie grubasem jest jak piętno. Całe życie… no, jego dwadzieścia pierwszych lat byłam gruba. Przeżyłam chyba wszystkie rodzaje upokorzeń, jakie może znieść nastolatka starająca się o akceptację, przyjaźń i miłość. Czy wciąż jestem gruba? Nie, nie jestem. Tylko grubasa w sobie mam do dzisiaj.

    Zacytuję samą siebie z jednego z moich ostatnich tekstów:

    „W dorosłość przyszło mi wejść z okaleczoną złymi doświadczeniami psychiką. W dorosłość weszłam z przekonaniem, że niezależnie od tego, jak będę się starać, nikt nigdy nie uzna mnie za wartą czegokolwiek i atrakcyjną. Lata tłumionego za wszelką cenę poczucia niższości, odcisnęły się na mnie jak sumeryjskie pismo klinowe na glinianych tabliczkach. Chujowość do potęgi. (…)

    Wewnętrzny grubas wraca do mnie jak bumerang dość często.
    Gdy mijam niezwykle piękną kobietę.
    Gdy latem spaceruję po plaży i widzę, jak wiele różni mnie od innych dziewczyn.
    Gdy w przymierzalni okazuje się, że mierzona przeze mnie część garderoby jest za mała. Albo za duża, lecz to bez znaczenia, bo przewrotnie i tak jestem w stanie wytłumaczyć to sobie na miliard różnych sposobów. „

     
  • Bylam ostatnio u lekarza po recepte na prochy na tarczyce. Pyta sie mnie jak moja waga, Mowie mu, ze dobrze. Codziennie chodze na silownie, pracuje nad miesniami oraz spalam tluszcz. Pyta mnie czy moze mnie zwazyc. Mowie: waz Pan jesli sprawi ci to przyjemnosc. Okazuje sie, ze moja waga jest wieksza o 3 kg niz kilka miesiecy temu. Ale spodnie leca, brzuch robi sie plaski, rece ladnie umiesnione. Probuje mu wytlumaczyc, ze miesnie waza duza i naprawde mam w dupie ile pokazuje waga. On mi na to: you are too optimistic about yourself. Powinnam trzasnac drzwiami, plakac i walnac mu w gebe? Nic z tych rzeczy. Mam gleboko w pupie to co on o mnie mysli. Moge wazyc i 10kg wiecej a miec wysportowane cialo. Bo lubie. Bo lubie miec miesnie, nawet jesli urosla mi pupa a rece nie wygladaja super kobieco. Chrzanic stereotypy. Chrzanic to co inni o nas mysla. Czujmy sie dobrze w swoim ciele i badzmy szczesliwi 🙂

     
    • monikka

      Ja też choruje na tarczyce, ale jestem chuda. Na pierwszej wizycie usłyszałam żebym wybrała się do psychologa. Ja się pytam go po co? A on że anoreksje się leczy hahahaha Następnym razem spytałam się go kiedy on schudnie, bo otyłość brzuszna jest niebezpieczna. Jego mina i tłumaczenie się bezcenne.

       
  • Gosza

    Napisałaś coś bardzo mądrego – dzisiaj innym jest ciężko. I tego się trzymajmy, o ile żyjemy uczciwie niech każdy żyje jak chce!

     
  • Taaa jeszcze dodałabym „jestem taaaka gruba” od dziewczyn, które mają rozmiar max. 38. I czekają aż Ty (ja jeszcze niedawno nosiłam 52, teraz zaczynam się mieścić w 46) zaprzeczysz…

     
  • Żadna skrajność nie jest dobra, zwłaszcza dla zdrowia. Osoba puszysta? Powyżej rozmiaru 40? Oczywiście, że takie kobiety mogą być piękne, często nawet po prostu…są. Ale nie mówmy, że otyłość może być ładna. Na zdjęciach w sieci modelki plus-size są ładne, ale są nie gorzej ‚przefotoszopowane’ niż te ‚chude’, więc nie to oceniać, a to co widzimy na ulicach. Nie spotkałam jeszcze ładnej osoby otyłej. Pulchne- jak najbardziej, częściej niż te ładne-chude.

     
    • ijabuba

      Rozmiar 40 i powyzej to normalny rozmiar, dojrzałej kobiety 🙂 Rozmiar 34 to rozmiarówka dziecieca 🙂 Dlaczego dojrzała, podkreslam dojrzała kobieta ma udawac dziecko ? Albo nastolatke ? Kobieta ma biodra i biust, tak jest zbudowana. Dzieci bez biustu, bioder przed okresem dojrzewania nosza rozmiar 34.. Akurat ja spodkałam wiele pieknych kobiet, które nosza rozmiar wiekszy niz 40, czyli sa otyłe w/g ciebie.

       
      • Radzę jeszcze raz przeczytać co napisałam. Napisałam, ze osoby powyżej rozmiaru 40, czyli np. 44 to osoby puszyste. Napisałam również, że takie kobiety są piękne. Mówię, że otyłość jest brzydka. A otyłość leży daleko poza rozmiarem 40.Nie napisałam również nic o rozmiarze 34. Jest to rozmiarówka mała, ale niekoniecznie dziecięca(chociaż również), proszę nie obrażać osób, którym natura poskąpiła ‚krągłości’, bo to równie chamskie co obrażanie osób z ‚krągłościami’. A kobieta z małymi piersiami to też kobieta, mówię serio. Nie wiem jak można myśleć inaczej. Taka bez wydatnych bioder to też kobieta, serio. Fakt bycia kobietą nie leży w figurze.

         
        • do heronika

          Heronika czytam twoj wpis i koleżanek poniżej i widzę mega hipokryzję.Komentujecie artykuł a same zachowujecie się jak opisane towarzystwo.”Osoba puszysta? Powyżej rozmiaru 40? Oczywiście, że takie kobiety mogą być piękne, często nawet po prostu…są”
          Zadam Ci więc pytanie:od jakiego rozmiaru zaczyna się szczupła osoba i do jakiego ??Bo jesli Twoim zdaniem osoba puszysta jest juz od 40 to brawo-JESTEŚ WIDOCZNIE MANEKINEM!!!Najlepsze jednak jest dalej-w kolejnym poście piszesz do ijbuba zeby nie obrażała osób w rozmiarze 34 pisząc ,ze to dziecinna rozmiarówka?Co jest z Tobą się pytam kobieto?To właśnie między innymi takie kobiety jak Ty ,uważające się za super znawczynie, ciocie dobre rady,niby nic złego nie mówiące sprawiają,że kobiety w rozmiarze 40 czują się PUSZYSTE.No kurwa puszyste to mogą być włosy.Kobieta w tym rozmiarze 40/42 a nawet spokojnie 44 to kobieta o normalnej budowie ciała.Ja ważąc 68 kg przy 170 nosiłam rozmiar 40/42 i byłam szczupła!Takiej hipokryzji dawno nie czytałam.Juz nie wspomne o tym,że wraz z wiekiem proporcje ciała się zmieniają.Skończ propagować gówniany pogląd ,że normalność to otyłość.Mnie totalnie nie podoba się figura większości super modelek z Rubik na czele,gdzie zamiast piersi ,bioder i naturalności kobiecych kształtów,promuje się szkielety,bez biustu ,które wyglądają jak hybrydy a nie kobiety.To jest chore.Kobieta w naturze tak nie wygląda to produkt marketingowy XX wieku.Nigdy wcześniej w historii nie było takiego” kanonu piękna”.Pomijam osoby chude czy szczupłe z natury,o drobnej budowie ciała,niskie itp…tak samo jak kobiety o zaokrąglonej pupie,szerokich biodrach itp bo to ich naturalna budowa.Otyłość to sprawa indywidualna ,nie przypisana do rozmiaru a do wyglądu i samopoczucia.

          .

           
          • Cóż za unoszenie się, spokojnie, serio.

            Czy osoba w rozmiarze 40 to osoba puszysta? Dla mnie tak, ale faktycznie nie wzięłam pod uwagi wzrostu, często rozmiarówka dla dziewczyn wysokich jest inna niż dla niskich, oceniałam swoją miarą, mój błąd, fakt. W moim wzroście 44(taki przykład podałam, nie mówiłam o 40, a o 44) to duże rozmiary.

            Nie jestem manekinem, ja na nikogo nie wchodzę personalnie, piszę o ogóle, dltageo poprosiłabym o zachowanie jakiejkolwiek kultury dyskusji i nie używanie argumentów ad personam również.

            Tobie się nie podoba rozmiar modelek, ok- mnie szczerze powiedziawszy tez nie. Ale kurka wodna, ja jestem hipokrytką? Nigdzie nie uraziłam nikogo, mówiąc ‚puszyste’ mam na myśli dziewczyny z krągłościami. Nie nazywam ich grubymi.

            A Ty mówisz na szczupłe, wręcz chude dziewczyny ‚hybrydy a nie kobiety’. Serio- bycie kobietą nie zależy od figury, rozumie to Pani?

            „Skończ propagować gówniany pogląd ,że normalność to otyłość.” – tego argumentu nie rozumiem, nie wiem gdzie propaguję schemat: normalność=otyłość.

             
      • Paulina

        Wygląda na to, że nie jestem kobietą 😉

         
      • mamamama

        Nie rozumiem zbytnio twojego toku myślenia… Noszę rozmiar 34-36 przez całe życie, a mimo wszystko czuję się tak samo wartościową kobietą jak każda inna. Są różne typy sylwetek i tutaj akurat bym nie generalizowała.

         
      • Ja w wieku prawie 30 lat noszę rozmiar 34 i nie udaję dziecka 😉 Mam 150 i tak to po prostu wychodzi 😉

         
  • Agnieszka

    Pracuję z osobą, która jest jednocześnie moją sąsiadką, oceniającą ludzi wg dwóch kryteriów:
    1 ale on/ona jest bogata
    2 ale on/ ona jest gruba
    Wersji pośredniej lub jakiejkolwiek innej brak. Nawet mojej kotce się dostało, bo podlega pod 2.
    Nie usłyszałam, że jest ślicznie umaszczona, ma przepiękne zielone oczy, tylko – jaka ona gruba.
    Zabolało mnie to. Sama też według powyższych kryteriów podlegam pod 2 ale mnie to akurat wisi.
    Mam tyle zalet ale widocznie moja puszystość je przesłania 😉
    Czasami mi przykro 🙁
    Agnieszka

     
  • glitter_noodle

    Plus kobiety same siebie stawiaja w takiej sytuacji , mierzac swoja wartosc przez pryzmat podobania sie mezczyznom, ktorzy grube babki traktuja jak wrogow narodu, JAK ONA SMIE tak brzydko wygladac? Przeciez jej cialo nalezy do nas. Nie sadze czy ktos podsumowuja grubych mezczyzn tak bolesnie jak grube kobiety. Co do dziewczyn w stylu ” Rozumiem,ze rozmiar 40 moze sie podobac ale 46? nie oszukujmy sie, to juz przesada” Kto daje Wam prawo stawiac granice co jest przesada a co nie? Wyglad JEST WAZNY, ale nikt nie bedzie mi mowil JAKI wyglad.

     
    • mlle

      Mam prawo. Bo wkraczasz w moje poczucie estetyki. Widząc osobę ważąca 300 kg czuję obrzydzenie.

       
      • Paulina Wnuk

        Masz prawo mieć swoje zdanie, ale obrażanie drugiej osoby jest po prostu oznaką braku kultury i taktu. Co do estetyki, to nie mówimy tu o obrazie w muzeum, a o ludziach.

         
        • mlle

          Nie zatrzymuje się żeby ją zwyzywac tylko zwyczajnie mam pewne wewnętrzne odczucia na temat jej otylosci. Brakuje Ci argumentów i wyjezdzasz z banałami. Nie napisałam ani słowa o obrazaniu kogos takiego, wziełam udział w dyskusji bez zadnych atakow personalnych na kogos konkretnego. Niedobrze mi się robi kiedy widzę kogoś otyłego z wylewającymi się bokami ze spodni i Twoje zdanie nic tutaj nie zmieni. W zadnym miejscu nikogo nie obrazilam ale wam nawet delikatnie nie mozna powiedziec ze grubosc mi się nie podoba bo nastepuje atak. Takie wlasnie jestescie i potem dziwicie sie ze wszyscy się z was smieja. Jak spotkasz smierdzacego zula to sie do niego przytul, co nie zrobisz tego bo Ci estetyka nie pozwola i Cie brzydzi? przeciez to nie muzeum, to czlowiek. A moze tez masz zero taktu bo zle o nim pomyslisz?

           
          • Paulina Wnuk

            Mój wpis dotyczy bezpośredniego obrażania. Glitter_noodle napisała – „Kto daje Wam prawo stawiac granice co jest przesada a co nie?”,a Ty odpowiedziałaś, że masz prawo. I owszem, masz, ale mieć swoje własne granice. Przecież nikt Ci nie narzuca akceptacji grubych/otyłych osób, możesz i powinnaś myśleć jak chcesz, ja mam na myśli bezpośrednią krytykę kogoś ze względu na jego wygląd. To jest po prostu słabe. W którym miejscu mojego poprzedniego komentarza widzisz atak?

             
        • Jan Mark

          Najważniejsze by każdy czuł się dobrze w swoim ciele – chyba tylko taka zasada powinna obowiązywać.Jeśli nie akceptuję – nie akceptuję siebie, ale nie wdrażam zasad swojego życia w życie drugiej osoby …Paulinko nie zawracaj sobie głowy takimi ludźmi nie warto ,zresztą wszystkim się nie dogodzi a Ty i tak masz tylu wielbicieli i wielbicielek 🙂 pozdrawiam serdecznie

           
  • dr Simon

    Kwestią indywidualną jest podejście do swoich krągłych kształtów – zdarzają się przypadki, gdy osoby przy kości w pełni siebie akceptują, choć przyznam jest to rzadkość. Nie chciałbym nikogo oceniać po samym wyglądzie, ale prezencja może wiele powiedzieć o danej osobie. Ludzie otyli posiadają często z powodu swojej tuszy ponadprzeciętne kompleksy, które mogą odcisnąć swoje piętno na poczuciu własnej wartości. Tak więc, życzę Wam moi drodzy abyście osiągnęli swoją wymarzoną sylwetkę, bowiem w zdrowym ciele zdrowy duch!

     
    • Beti

      Kompletnie nie zrozumiałeś tego tekstu. Dowód: ” życzę Wam moi drodzy abyście osiągnęli swoją wymarzoną sylwetkę, bowiem w zdrowym ciele zdrowy duch!”

       
  • pepperandcoco.com

    na przestrzeni lat stwierdzam, że 3. i 4. to moje ulubione 😀 i jeszcze – „a Twój facet jest chudy czy gruby? -normalny.. – NO WŁAŚNIE”

     
  • Natalia Baran

    wszyscy, którzy odnoszą jakiś sukces są hejtowani i lubiani. Ja mam takie zdanie: zdziwiłabym się gdbybyś nie miala okrągłej buzi, bo prowadzisz bloga kulinarnego. nie zrozum mnie źle- dla mnie blogerzy kulinarni którzy są chudzi jak tyczka są fałszywi. Ja lubię gotować i jeść zwlaszcza słodycze. co prawda mam troszke nadwagi i probuje schudnąc od jakiegos czasu, ale nie zeby mi to całkiem przesłaniało wszystko inne. Wszyscy patrzą na modelki jak na ikony, a zapominają ze to ich PRACA i muszą tak wyglądać.
    Nie wiem czemu niektórzy mają coś do krągłych kobiet, bo wiele jest chudych dziewczyn, które nie potrafią się odezwać nie wspominając o swoim „świetnym” wyglądzie. Ja zawsze zazdrościłam tym „grubszym”, ale pewności siebie i roześmianych na cały lokal, bo sama jestem cicha i nieśmiała.
    PAULINA spróbuj mniej się przejmować bo ciasto robione z nerwów nie jest dobre:) pozdrawiam

     
  • Magdalena Bogdanowicz

    3 x Tak dla tego tekstu!
    Ile razy w życiu nasłuchałam się niemiłych ładnie mówić komentarzy na temat tego jak wyglądam bo moja waga nie jest idealnym obrazem BMI. Pracuję nad samoakceptacją fizyczną, bo ta psychiczna to u mnie zupełnie inna płaszczyzna, bardzo długo. Jest zdecydowanie lepiej niż kiedyś, ale nadal nie fantastycznie. Mam wyrzuty sumienia, że nie jestem konsekwentna w działaniach czy myśleniu o sobie od tej dobrej strony. Człowiek jest jaki jest, oczywiście – ma wpływ na to jaki jest, ale jeśli mu dobrze w stanie obecnym to chwała temu człowiekowi za to!
    Piękno ma różne płaszczyzny, o gustach się nie dyskutuje. Piękno jest przede wszystkim wewnątrz nas. I tego się trzymajmy.

     
  • Ile ja się nasłuchałam takich tekstów omg… Ludzie wiedzą wszystko o Tobie, a bałaganu na swoim „podwórku” nie widzą. Zawsze powtarzam, że Świat jest barwny, różnorodny i taki byś musi, nie wszyscy mogą być nudni 😛

     
  • noszkurde

    wnerwia mnie to całe gadanie. jestem chuda. przeraźliwie chuda. całe życie próbuje z tym walczyć i nic nie mogę na to poradzić. cała moja rodzina jest niska i wszyscy są bardzo chudzi. aktualnie ważę 45 kilo i zdecydowanie nie jestem z tego dumna. mam mnóstwo kompleksów choćby ledwie zauważalny biust, ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że laski takie jak wy będą mi dokuczać, mówić, że „pewnie się specjalnie tak odchudzam bo chcę wyglądać jak modelka”, albo że jestem pusta i myślę tylko o wyglądzie. Tak moje panie! Nie ważne, że zbyt chuda osoba wycierpi się o wiele więcej, bo grubsze panie mogą chociażby kupować ubrania w sklepach dla dorosłych, a ja w wieku 25 lat nadal ubieram się w dziecięcej rozmiarówce. Czuję się żałosna, beznadziejna i bezradna, ale zawsze znajdzie się jakaś grubsza dziewczyna, która wyżyje się na mnie z powodu swoich kompleksów. Oczywiście „nie masz na co narzekać!””nie jedna by tak chciała” na porządku dziennym. Mam dość.

     
    • Paulina Wnuk

      Ciężko tu porównywać przykrości, które spotykają Ciebie z powodu Twojej wagi, do tego co przeżywają grube dziewczyny. Nie mogę wartościować Twoich doświadczeń, ani w żaden sposób tego oceniać. Wpis, który napisałam jest moją perspektywą i wiem, że chude dziewczyny również bywają traktowane krzywdząco z powodu swojej wagi, nie mam co do tego wątpliwości. Walka z akceptacją swojego ciała jest zazwyczaj bardzo długa, ciężka i nie zawsze się udaje. To nigdy nie przychodzi ot tak. Bardzo mi przykro z powodu tego jak się czujesz. Myślę, że w sytuacji, gdy Twoje zdrowie psychiczne jest w kiepskim stanie, może powinnaś z kimś o tym porozmawiać? Myślałaś o tym, aby wybrać się np. do psychologa?

       
      • noszkurde

        myślę, że psycholog nie dołoży mi paru centymetrów wzrostu i wagi. potrafię sobie z tym radzić (głównie dzięki mężowi :), chciałam zwrócić jedynie uwagę na fakt, że osoby będące „zbyt grubymi” często zachowują się fatalnie w stosunku do innych i nie zawsze to „ofiary”, którym wszyscy dokuczają! Często to właśnie takie osoby prześladują i dręczą innych z powodu ich wagi!

         
        • Ania

          Chyba żyję w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, bo w moim świecie grubi nie prześladują chudych tylko odwrotnie ;), a wiem co mówię bo jestem gruba, a patrząc z perspektywy czasu, mnóstwa kilogramów dołożyły mi przeżycia z chudymi, którzy wytykali mi moją nadwagę od dzieciństwa a z czym nie umiałam sobie poradzić.
          Ostatecznie wszystko sprowadza się do punktu siedzenia.

           
  • Ja niestety należę do osób, które uważają, że otyłość w żadnym stopniu nie jest atrakcyjna i że prowadzi do całej masy chorób. Chociaż bym chciała, nie umiem zmienić postrzegania otyłości, chociaż wierzę w to, że jakiś niewielki procent otyłych może w pełni siebie akceptować. Unikam jednak poruszania tematu nadwagi wśród osób, które są grube, chociaż bardzo często słyszałam, że ktoś źle się czuje ze swoim nadmiarem tłuszczu.

     
  • Róża Wiatrów

    Akurat z pierwszym punktem się do konca nie zgodzę. Faktycznie otylosc zwieksza ryzyko wielu chorob m.in sercowo-naczyniowego, aczkolwiek to nie wyrok. Zwiekszone jest ryzyko, ale to nie znaczy, ze taka choroba nastapi. Poza tym nie mam nic do kraglych pań 😉 Sama jestem szczupla, ale biodra mam wyjatkowo szerokie i bardzo je lubie. Wrecz chcialabym miec wieksze! Kraglosci sa seksi! 🙂

     
  • ehh

    Jako facet mam ten sam problem. Chodzę do szkoły policealnej i mam dosc mocno przerabane z tego powodu. Ja sie czuje okej, nie mam z tym problemu ale zdarzaja sie przykre sytuacje np. Jesli wsiadamy cala grupa z klasy do tramwaju, mnie najczesciej wypychaja z niego bo „tramwaj nie ruszy” „zajmujesz miejsce dla 8” itd.

     
    • ehh

      I nikt przy tym nie spyta jaki jest tego powód. Gdy chce cos zjesc slysze „nie jedz grubasie bo zarwiesz krzeslo” i inne tego typu pociski…

       
  • Całe życie słuchałem epitetów: suchy! patyk! szkielet!
    Teraz nabrałem ciała. Stało się to po ślubie. Pokochała mnie za to kim jestem. Ona ma kilka kilo więcej ale jest najpiękniejszą kobietą na świecie. Jest moją żoną i dała mi cudowną córkę. Oświadczyłem się jej nie wiedząc jak wygląda. Miłość jest ślepa. I dobrze bo gdyby wszystko widziała dawno by nas durnych ludzi w cholerę zostawiła.
    Paulina! Uściski!
    g

     
  • extraBabka

    Ja zawsze miałam nadwagę i nie wiem co to znaczy być szczupłą. Wiem oczywiście, co znaczy wyśmiewanie się (delikatnie nazywając) rówieśników z tego, że jestem gruba. Doskonale znam teksty: „Boże! Kto by pomyślał, jesteś grubaską, a jesteś taka fajna.”.Do 30-ego roku życia męczyły mnie kompleksy i poczucie niskiej wartości. A co za tym idzie, podświadome pchanie się w problemy, np w toksyczne związki, w których moja postawa była wręcz dziękczynna, czyli: „Dziękuję Ci mój <>, że mnie pokochałeś. Jesteś bohaterem, bo mnie kochasz.” Moja nadwaga oczywiście powodowała brak miłości do siebie. Nie kochałam siebie, więc siebie nie szanowałam i dawałam siebie nie szanować. Na szczęście poszłam na terapię i popracowałam nad poczuciem własnej wartości, zaakceptowałam siebie i po prostu pokochałam. Kocham swój charakter, intelekt i każdą krągłość mojego ciała, a piersi i kobiece biodra najbardziej na świecie kocham. I zauważyłam, że jak już tak bardzo zakochana w sobie jestem, to

     
  • extraBabka

    Ja zawsze miałam nadwagę i nie wiem co to znaczy być szczupłą. Wiem oczywiście, co znaczy wyśmiewanie się (delikatnie nazywając) rówieśników z tego, że jestem gruba. Doskonale znam teksty: „Boże! Kto by pomyślał, jesteś grubaską, a jesteś taka fajna.” lub „wiesz, że szef Cię zatrudnił w naszej firmie IT, bo stwierdził, że nie chce zatrudniać ładnych lasek, żeby nie rozpraszać pracowników (w większości facetów)?”.Do 30-ego roku życia męczyły mnie kompleksy i poczucie niskiej wartości. A co za tym idzie, podświadome pchanie się w problemy, np w toksyczne związki, w których moja postawa była wręcz dziękczynna, czyli: „Dziękuję Ci mój <>, że mnie pokochałeś. Jesteś bohaterem, bo mnie kochasz.” Moja nadwaga oczywiście powodowała brak miłości do siebie. Nie kochałam siebie, więc siebie nie szanowałam i dawałam siebie nie szanować innym. Na szczęście poszłam na terapię i popracowałam nad poczuciem własnej wartości, zaakceptowałam siebie i po prostu pokochałam. Kocham swój charakter (z wszystkimi jego zaletami i wadami), intelekt i każdą krągłość mojego ciała, a swoje piersi i kobiece biodra najbardziej na świecie kocham. I zauważyłam, że im bardziej zakochana w sobie jestem, tym bardziej chce mi się o siebie dbać. Fajnie, kobieco się ubieram i maluję, 4 razy w tygodniu biegam, przestałam otaczać się wampirami energetycznymi i od ponad roku jestem w super zdrowym związku, pełnym miłości i wzajemnego szacunku.
    WNIOSEK: Wszystko jest w głowie! Opakowanie jest mniej ważne! Jeśli tylko siebie kochasz i akceptujesz, nie dajesz siebie krzywdzić, a obelgi lub wszelkie inne „życzliwości” zaczynają po tobie spływać jak po kaczce. I jest SUPER! 🙂
    A na koniec świetna brytyjska kampania społeczna dla krągłych dziewczyn:
    http://youtu.be/aN7lt0CYwHg

     
    • Beti

      „pchanie się w problemy, np w toksyczne związki, w których moja postawa była wręcz dziękczynna, czyli: „Dziękuję Ci mój <>, że mnie pokochałeś. Jesteś bohaterem, bo mnie kochasz.” Moja nadwaga oczywiście powodowała brak miłości do siebie. Nie kochałam siebie, więc siebie nie szanowałam i dawałam siebie nie szanować innym.” – Boże, jakież to prawdziwe… Dziękuję Ci za cały Twój komentarz. Otworzył mi oczy na to, jakie popełniałam błędy w swoich poprzednich związkach.

       
      • extraBabka

        Bardzo się cieszę, że mogłam troszeczkę mogłam pomóc.

        Pokochanie siebie jest często trudne, ale możliwe, a skutki tego pokochania są niesamowicie pozytywne i dostrzega się je codziennie.

        Polecam niektóre książki z tej listy:

        http://www.kobieceserca.pl/ksiazki.html

        Mogą pomóc i jeszcze szerzej otworzyć oczy. Powodzenia!

         
  • yeneferx

    Świetny tekst 🙂 Całe życie byłam chudzielcem, wszystko się zmieniło gdy zaczęłam chorować i ulgę przynosiły mi tylko leki sterydowe…. co za tym idzie moja waga poszybowała w górę. Nie czuję się z tym świetnie, sama wiem jak wyglądam i ile wysiłku mnie kosztuje zrzucenie choćby kilograma ( a to naprawdę jest trudne przy lekach sterydowych) ; ale mam dosyć tłumaczenia się, że mój wygląd to nie skutek obżerania się jak mi niektórzy życzliwi sugerują – w tym moja babcia 😀 Ciągle w społeczeństwie obecny jest mit iż osoba mająca więcej kilogramów niż powinna ( oczywiście według standardów ;] ) sama jest sobie winna bo na pewno obżera się jak świnia i o siebie nie dba… smutne to.

     
  • Świetny wpis!

    Do 18 roku życia byłam strasznym chudzielcem i doskonale wiem co znaczą, te słyszane w kółko „mądrości”. Nikogo nie interesowało, że byłam zdrowa i miałam taką, a nie inną przemianę materii. Musiałam się nasłuchać, że jestem kościotrupem czy anorektyczką. Najlepsze w tym wszystkim było, że ja swoim wyglądem przejmowałam się mniej niż wszyscy dookoła 😉

     
  • Asia

    Nie zapominajmy, że jest różnica między normalną, zdrową sylwetką, a dużą nadwagą. Jako osoba studiująca dietetykę, zgadzam się, ze bycie otyłym jest niezdrowe i nie powinno się propagować otyłości (tak samo jak nadmiernej chudości!). I weźmy pod uwagę, że za osoby grube często uważają się osoby, które mają BMI w normie.

     
  • Martyna Skrzypczak

    Jesteś świetna, masz odwagę mówić o „trudnych” rzeczach, które dotyczą nie tylko Ciebie, ale tysiące innych. Uwielbiam Twojego bloga, Twoje rozkminy nad życiem, fakt, że jesteś bezkompromisowa i nie musisz mydlić nikomu oczu, żeby być sobą.
    Tak trzymaj. Poza tym chciałam Ci jeszcze powiedzieć, że jesteś śliczna! Serio – jedna z najładniejszych blogerek ever! Ile bym oddała, żeby mieć tak harmonijną twarz jak Ty! Jesteś w typie Nigelli LAwson! A ona jest moją boginią seksu i łez 😉
    Więc ten…tego, nie pitol o byciu grubą, dawaj teks o ty, jak sobie radzisz z wielbicielami 😉

     
  • Dobry tekst i z tego co widzę – jeszcze lepsze komentarze! 🙂 Well done Paulina <3

     
  • Justyna B

    Mi akurat, kolokwialnie mówiąc, „wisi” jak wyglądają inni – jeśli są fajnymi ludźmi przestaje się widzieć całą materialną otoczkę. Nie wiem też jak to jest być grubym, ale za to jestem szczupła, i niewiele jest osób od których nie usłyszałam jakiejś uwagi na temat mojej wagi. Mi się ona podoba – może i nie mam piersi czy tyłka ale lubię swoją wagę, jem wszystko ale niewiele, nigdy się nie odchudzałam, nie pracowałam nad przybraniem wagi, w sumie nigdy nie myślałam nad swoja figurą, czy jest poprawna czy nie. Ot mam taką jaka mi się podoba i jaką chcę. Nie wiem dlaczego społeczeństwo tak bardzo pilnuje tego „bycia w normie”, „bycia normalnym”, kiedy to jest tak subiektywne. Liczę czasem swoje BMI tak dla zabawy, bo często pojawia się reklama takiego kalkulatora na portalach dla kobiet, i śmieje się, dlaczego komputer mówi mi, że powinnam zasięgnąć porady lekarza bo mam problem 🙂 Aczkolwiek jestem świadoma, że skrajna chudość i otyłość jest niezdrowa, ale skrajne przypadki chyba tez zdają sobie sprawę z tego, że ich wygląd sprawia im jakieś trudności w życiu codziennym…

     
  • Zadziwia mnie, że są ludzie gotowi mówić tak absurdalnie idiotyczne rzeczy, nie myśląc o tym, że to świadczy o nich, nie o Tobie, ślicznotko :*

     
  • Właśnie, w tym wszystkim najgorsi są inni ludzie, którym tak bardzo przeszkadza ile ważysz. Co ich to interesuje? Ja też mam parę kilo nadwagi i jakiś rok temu byłam zwyczajnie otyła, ale źle się z tym czułam, więc się wzięłam za siebie. Aktualnie, mimo nieco większej masy ciała, nie czuję się gorsza czy brzydsza i już dawno pogodziłam się z faktem, że nigdy nie będę mieć super szczupłej figury. Ale też mi tego do szczęścia szczególnie nie brakuje. Dbam o siebie nie tylko ze względu na wygląd ale na własne samopoczucie – chodząc na siłownię, jedząc co rano owsiankę na wodzie (:D) i dobierając odpowiednio posiłki w ciągu dnia czuję się lepiej fizycznie, i co za tym idzie – psychicznie również.

    Denerwują mnie komentarze typu: „Ona była normalnie grubsza od ciebie”. A przepraszam bardzo, to jakiś szczególny wyczyn? Albo jestem jakimś wyznacznikiem? Przyklejanie innym metek „grubas” albo „chudzielec” jest po prostu słabe i burackie. Bo jak inaczej to określić? Jeśli komuś dobrze jest w swoim ciele, to z jakiej racji to negować? Walić pseudokomplementy, że gdybyś schudła, to byłabyś śliczna… Jak mnie to denerwuje!!! Fakt, że odkąd straciłam kilkanaście kilogramów słyszę wokół, że super wyglądam, że dużo schudłam. Pytanie czy to naprawdę o wygląd chodzi? Pozbyłam się ze swojego otoczenia bezsensownych wampirów energetycznych (wiecznie krytykujący moją tuszę chłopak, stresująca i niesatysfakcjonująca praca), przestałam narzekać i zaczęłam się uśmiechać, i patrzeć optymistycznie na to, co dzieje się wokół mnie… Ktoś mi nawet powiedział, że mój ton głosu złagodniał. Może to właśnie od naszego samopoczucia zależy jak odbierają nas inni? Dziewczyny, nie pozwólcie, żeby ktokolwiek je niszczył.

    Aktualnie jestem z chłopakiem, który jest zadbany i nie ma większych kompleksów, jest bardzo atrakcyjny i kobiety do niego lgną, więc nie jest ze mną z desperacji, jak niektórzy mogliby zasugerować. Mało tego – każdego dnia przekonuje mnie o tym, że jestem piękna i podoba mu się każdy fragment mojego ciała. Można? Można.

    Największym problemem grubszych dziewczyn zazwyczaj jest to, że przestają dbać o swoją prezencję. Wiadomo, że nie wszystkie, ale większość zwyczajnie wychodzi z założenia, że co by nie nałożyły, to i tak będą źle wyglądać, więc to przestaje mieć dla nich znaczenie. Szkoda… Bo w dzisiejszych czasach jest naprawdę dużo fajnych ciuchów dla pań o krągłych kształtach, dzięki którym otoczenie będzie odbierać nas zupełnie inaczej. A i samopoczucie wtedy rośnie! 🙂

     
  • Paula, fajny tekst, przyjemnie się czytało 🙂 Nie mam figury modelki, ale mimo wszystko jestem szczesliwa !!!

     
  • Jedyna sytuacja, w której byłabym skłonna wyrazić swoje zdanie na temat czyjejś otyłości miałaby miejsce w przypadku, w którym (a znam taki przypadek) bardzo otyła matka, której nadwaga wynika ewidentnie ze złego odżywiania (cukier, fast foody i posiłki pływające w tłuszczu z dodatkową górą ziemniaków) żywi w ten sam sposób dziecko, które w wieku 6 lat jest już tak grube, że nie daje sobie rady przy wykonywaniu najprostszych ćwiczeń na lekcjach WF i ma np. z tego powodu problemy z oddychaniem lub z pracą serca. Otyłość nie jest dla mnie problemem wizualnym – obchodzi mnie własna waga, z którą mam problem i z którą nie czuję się komfortowo, cudza nie jest moją sprawą. Ale w moim przypadku wiem też, że chociaż nie mam imponującej kondycji, jestem w stanie zawiązać sobie samodzielnie buty albo podbiec sprintem 100 metrów do przystanku i nie zejść na zawał. Po schodach na swoje 2 piętro też wchodzę bez zadyszki i zatrzymywania się. Jeśli ktoś nie jest w stanie tego zrobić (nie mówię o tym, czy jest to przyjemne czy męczące, mówię o byciu zdolnym do takiego wysiłku), jest chory. W zasadzie niepełnosprawny. I żeby było ciekawiej, znam też osoby szczupłe, które odżywiają się tak fatalnie, że po dłuższym intensywnym marszu są wyczerpane do granic możliwości.

    Lubię jeść. I nie jestem szczupła według współczesnych standardów. Rozmiar 36 wydaje mi się idealnym, nie będę za to przepraszać. Ale chociaż jestem leniwa i nie czuję ciśnienia, żeby „zabrać się za siebie”, to jestem zdrowa jak koń, lubię pływać, jeździć konno i dużo chodzę pieszo. Jeśli mnie najdzie, wejdę też na korto z rakietą albo potruchtam sobie i jeśli zacisnę zęby, to na początek te 2 kilometry przebiegnę. I dopóki mam tę świadomość, że nie grozi mi przedwczesny zawał, cholesterol mam w normie i lekarz płacze ze szczęścia nad moimi wynikami, zasypiam spokojnie. A to, czy się podobam całemu światu, czy nie, to już nie moje zmartwienie. Jako mała dziewczynka nie chciałam się podobać, tylko dostać Nobla albo rządzić imperium. Do tego nie wymagają figury modelki.

     
  • co do aspektu zdrowotnego, to ciekawe ze nikt nie komentuje kiedy kolejny facet przy stole weselnym polewa osma kolejke wszystkim panom w promieniu dlugosci ramienia.

     
  • Belevelle

    A ja trochę prowokacyjnie zapytam: czy jeśli powiedziałabym, że palę papierosy i lubię siebie taka jaką jestem i nie zamierzam tego zmieniać, bo dążę do samoakceptacji, a wyniki badań lekarskich mam dobre, to wspieralibyście mnie tak samo?
    Ale żeby było jasne: uważam, że to niczyja sprawa jak wyglądasz, nikt nie powinien tego komentować i że to w ogóle bezczelne, że słyszysz takie rzeczy. Liczy się to, jakim jesteś człowiekiem. Chodziło mi tylko o to, że skoro lubisz i akceptujesz siebie, to powinnaś też chcieć dla siebie wszystkiego co najlepsze- a zdrowy tryb życia i połączona z tym rozsądna masa ciała na pewno zaprocentują w przyszłości. Zmiany niezdrowych nawyków są bardzo trudne, sama się z tym zmagam i to jest walka każdego dnia, ale chcę to zrobić dla mojego ciała- i wszystkich puszystych też zachęcam!

     
  • Piotr Prays

    Jak śmiesz być szczęśliwa na przekór innych? Masz Ty w ogóle godność i rozum człowieka?
    P.S Do zobaczenia na smok blog!

     
  • kasia

    Cześć, zgadzam się ze wszystkim – z tym że każdy ma prawo wyglądać jak wygląda i nic nikomu do tego, sama jestem przy kości i niestety wiem co to znaczy nieakceptacja choćby rodziny (my lovely mother nazywała mnie krową gdy ważyłam 68 przy wzroście 168, a to było 10 kg temu), ale argumenty w pierwszym punkcie są nietrafione. Naprawdę nie trzeba mieć dostępu do czyichś wyników badań ani być wielkim specjalistą by stwierdzić że pewne rzeczy (papierosy, narkotyki, otyłość-podkreślam otyłość, nie nadwaga- i inne oczywistości) to igranie ze zdrowiem. Być może ktoś kto rzuca taką uwagę robi to bez zastanowienia, być może się troszczy, byc może to zatajona złośliwość, ale fakt jest faktem-zdrowe to nie jest. Zmierzam do tego, że zamiast „spotkałam już wielu bojowników i specjalistów od medycyny walczących o mój styl życia i zdrowie. Każdy z nich najwidoczniej ma dostęp do moich aktualnych wyników badań, więc może wystawić mi diagnozę”, sensowniej byłoby napisać „spotkałam już wielu ludzi lubiących pchać w nos w nie swoje sprawy. Jestem gruba-może i jest to niezdrowe, ale to moja sprawa”.

     
  • Malta

    Mam otyłość brzuszną, wynik choroby i zmagań z nią. Obcy często pytają: kiedy dzidziuś? Który miesiąc? Wkurza mnie to, nie dlatego, że mi przykro, że jestem gruba, a dlatego, że przekraczają granicę. Czy ja sié ich pytam, czy uprawiają jeszcze seks? Najczęšciej odpowiadam, ze nie jestem w ciąży, zwyczajnie jestem gruba. Ich miny są wtedy głupkowate. ;D

     
  • Aga

    „Możesz uważać, że i jedna i druga jest brzydka, ale to tylko Twoja opinia, która nie zmieni tego, że obie są ślicznymi kobietami.” taaaaa przyszłam, przeczytałam to i dlatego pewnie nigdy tu nie wrócę.

     
    • To świetnie! Drzwi są w prawym górnym rogu 🙂

       
  • gruszka

    najlepiej znaleźć zdrowy umiar. Nie być ani za szczupłym, ani za tęgim. Ja już schudłam 4,8 kilo. I uważam to za sukces. W nagrodę kupiłam sobie mniejszą o rozmiar bieliznę efelina. Jestem szczęśliwsza, ale wiem, że to dopiero początek bo stać mnie na więcej.

     
  • Gentleman.

    Ja lubię dawać komplementy kobietom, wiec jeśli kobieta lubi to że jest gruba to zawsze staram się podkreślić to że jest gruba. To samo tyczy się wysportowanych koleżanek, zawsze komplementuje że są wysportowane :).

     
  • jose

    „Mówić grubasowi, że jest gruby to tak jak mówić o tym, że niebo jest niebieskie. Analogicznie, dotyczy to również osób chudych.” – nieprawda- jak powie sie grubasowi ze jest gruby to się śmiertelnie obrazi!

     
  • Zawsze Zadowlony

    Jako mężczyzna mam wyj…łożone czy kobieta jest gruba, chuda, niska, wysoka, blond, ruda czy łysa. Obchodzi mnie czy jest mądra bo mądra nie będzie się obżerać do momentu aż nie będzie w stanie wstać. Nie będzie też przesadnie się odchudzać. Nie będzie marzyć o byciu inną niż jest tylko pokocha siebie taką jaka jest. Tyle.

     
  • malwina

    Fajny tekst, ale mnie akurat nic nie przekona, że moje ciało z 20-kilogramową nadwagą jest szczytem urody 😉 Chcę schudnąć i zamierzam to zrobić i wierzę, że tym razem się uda. Udało mi się już zmienić nawyki żywieniowe, chociaż nie było łatwo, bo uwielbiam jeść. Na szczęście znalazłam w aptece taki suplement naturalny figura no-apetite, który zmniejsza uczucie głodu. I teraz jest zdecydowanie prościej powstrzymać się od ciągłego jedzenia. Do tego zumba dwa razy w tygodniu i basen. Zawzięłam się tym razem i musi się udać 🙂

     
    • Trzymam kciuki! Sensem mojego wpisu jest to, że droga do akceptacji jest długa, każdy postrzega piękno na własny sposób i każdy ma prawo decydować o sobie sam (przede wszystkim o tym jak wygląda) 🙂

       
  • gocha

    Jestem po tej stronie „grubszych” – dziękuję za motywujący wpis. Wg mnie jak ktoś jest ładny – to jest po prostu ładny – bez znaczenia tutaj jest waga. Równie dobrze można spotkać osoby szczupłe i brzydkie. Więc komentarze odnośnie wagi – to chyba tylko od zakompleksionych i sfrustrowanych osób idą – z tego co zauważyłam. Nie warto się przejmować opinią innych – zwłaszcza w Polsce – gdzie jest mnóstwo bezpodstawnej zazdrości, złośliwości, hamstwa.

     
  • Liwia

    No dobra, ale przecież naprawdę bycie grubym jest niezdrowe, to po pierwsze. A po drugie – na serio znam kilka dziewczyn, które gdyby tylko schudły byłyby strasznymi laskami, nieraz tak sobie pomyślałam zwłaszcza o jednej z nich, że to zmarnowany „potencjał urodowy”, bo twarz ma śliczną, ale bez drugiej brody oczywiście.

     
  • Marjan

    Krzych napisał, że bardzo lubi krągłe kobiety, ale to nie jest zdrowe upodobanie. Nie popieram krytykowania kogoś ze względu na nadwagę, ale nadwaga i otyłość są czymś złym. Rujnuje zdrowie, ale też psychikę i dosłownie robi dziury w mózgu jak narkotyki. Rozregulowany apetyt przeważnie ma przyczynę w neuroprzekaźnikach, czyli to reakcja na duży stres. Uszkodzenie płata czołowego i mechanizmów odpowiedzialnych za uczucie sytości i głodu powoduje nadmierne lub nieodpowiednie jedzenie (niepohamowanie), które przeważa nad rozsądkiem i planowaniem. Nadwaga powoduje z kolei większe uszkodzenie tych obszarów mózgu. Jest to niewątpliwie zmiana dla osobowości. Nadwaga wpływa też na procesy zapamiętywania, szybkość myślenia i je niszczy. Po prostu komórki w mózgu umierają. Otyłość jest przyczyną wielu chorób. Osoby otyłe mają o 8% mniejsze mózgi od osób normalnych, a osoby z nadwagą o 4%. Jest to problem nie tylko zdrowia i estetyki, ale też intelektu, moralności, sensu życia, rozwoju. Jest to dawanie otoczeniu sygnału „jestem gruba, nie kocham siebie” i dlatego ludzie gardzą otyłymi i wyśmiewają się z nich. Płód w brzuchu otyłej kobiety jest narażony na choroby…

    Ale zawsze można to zmienić i schudnąć. Mężczyzna, który chciałby się związać z taką kobietą i być z nią szczęśliwym nie może nic zrobić. Moje szczęście polega też na szczęściu ukochanej kobiety, a ja odczuwam żal i smutek kiedy widzę kobietę z nadwagą, która mi się podoba. I tego nie można zmienić. Pewnie też mam uszkodzony mózg skoro podoba mi się to samo co dla kobiet jest udręką/ Gdybym był z taką kobietą powinienem chcieć jej zdrowia, a stan choroby nie powinien się podobać.

    Najgorsze jest jak z kolegami rozmawia się o kobietach, komentuje te mijane na ulicy. Dla większości facetów kobieta, która nie ma nadwagi i ma rozmiar 40 jest już gruba, a rozmiar 46 to spasiona świnia. Tak niestety działa ewolucja 🙁

     
  • asd

    to ja do punktu 1) 😛

    Jak zwracam uwagę na zdrowie u osób otyłych to nie dlatego żeby to był pseudo argument że teraz zachorują, albo że teraz będą miały zły stan życia, tylko raczej mam na myśli to co się dzieje z ciałem w późniejszym wieku, kiedy stawy siadają, kręgosłup, a dodatkowe kilogramy to potęgują,.. często też powstaje w późniejszym wieku problem z cukrem i otyłość to również potęguje (coś jak papierosy które zwiększają prawdopodobieństwo wiadomo czego 😉 ).
    a problem z cukrem + otyłość + starszy wiek (+50/60 i dalej)… to poważne schorzenia które mogą doprowadzić do mało wygodnego przewlekłego kalectwa z amputacją dolnych kończyn włącznie, czego byłem parokrotnie światkiem (tzn nie samej amputacji, ale takich osób).

    a wole mówić o tym osobom młodszym (starając się być nienachalnym bo w zasadzie co mnie to obchodzi czyjeś życie) bo z wiekiem coraz trudniej schudnąć i im człowiek starszy tym też coraz mniej można liczyć na pomoc bliskich.

    chyba tyle.
    życzę dalszej pogody ducha 🙂

     
    • Jeśli tylko to są uwagi konstruktywne, w tonie zachęcającym i motywującym, to jestem jak najbardziej za! Zdrowie najważniejsze, serio. Ale jeśli ktoś A) obraża B) wyzywa C) mówi coś na czym się nie zna D) zwraca uwagę na obecny stan zdrowia (który może być akurat w tym momencie dobry, nie mówię o tym co za 20-30-40 lat), to takie uwagi po prostu wkurzają zamiast pomagać.

       
  • O rany, nic nie mam do Anji Rubik, ale nie rozumiem, że wszyscy uważają, że jest piękna – jej chudość mnie osobiście przeraża. Sam tekst – jak zwykle – super. Ostatnio sama przytyłam 5 kilogramów (co przy mojej zwykłej wadze 53 kg było dla mnie szokiem) i od razu się zaczęło „Ojej, wyglądasz jak matrona!”. A ja swoje nowe ciałko uwielbiam, nawet jeśli jest go trochę więcej;-)

     
  • praksa

    to ciekawe lekarze ostrzegaja przed nadmiernym tyciem, dlaczego ta ‚choroba” prowadzi do wielku powikłań,nie jest powiedziane ze kazdy gruby zachoruje, ale wiekszosc ma z czasem problemy ze zdrowiem,aler nie mając 20 czy 30 lat, tylko z 50- czyt 70 nawet osoby operowane na stole operacyjnym bardziej ryzykują, niż szczupły, niekonfortowo wyglada, wiele wiele innych rzeczy nam mówi, ze człowiek otyły nie jest zdrowy, więc jezeli ktos mówi wam ze krzywde sobie robicie, to nic w tym złego, moze w koncu dotrze do was, co robicie źle.

     
  • Patrycja

    To schudnij ,a nie się salisz :/ , A jeżeli nie bądź dumna ze swojego wyglądu pozdrawiam :*

     
  • Patrycja

    Żalisz pomyłka :*

     
  • Klaudia

    Anja rubik jest tak szpetna kobieta, ze masakra, wolalabym wazyc 40kg wiecej, niz byc Anją