Dobre jedzenie ze złej książki, czyli 50 twarzy Greya od kulinarnej strony

dakota1

O święty Barnabo, nie wiem jak mam zacząć ten wpis, który powoduje, że mimochodem zagryzam wargę, a na moich policzkach pojawia się rumieniec. Moja wewnętrzna bogini robi potrójnego aksla i daje mi znać, że to już czas…

Przeczytałam około 200 stron 50 twarzy Greya i nie muszę być specjalistką od literatury, żeby stwierdzić, że jest to zła książka. Nie wiem, czy to wszystko brzmi tak fatalnie po polsku, czy ona jest okropna również w oryginale, ale czyta się ją ciężko i praktycznie co drugą stronę mam ochotę wywrócić oczami jak główna bohaterka Ana. Z powodu ekscytacji? Bynajmniej.

Styl w jakim jest napisana, to nie ostatni powód, dla których można zaliczyć ją do złych książek. Drugi to fabuła, która jest gorsza niż „Martwica mózgu” i pierwsze lepsze porno z Red tube’a razem wzięte. Wszystko tam jest fatalne. I w filmie i w książce. Niezdarna Anastasia, która od czasu do czasu podśmiechuje się dość tępo, Jamie Dornan, z którego zrobili postać bez wyrazu. Całe szczęście, że autorka książki zadbała o dość bogatą, kulinarną stronę tego „dzieła”. Chociaż kontekst jedzenia w książce też jest dość komiczny, to muszle św. Jakuba z chorizo brzmią smacznie i czytanie o tych potrawach to była właściwie jedyna przyjemność, której doznałam podczas lektury.

grey1 grey2

Przyniósł tacę, którą stawia teraz na niewielkim okrągłym stoliku z blatem oklejonym imitacją brzozy. Podaje mi filiżankę i spodek, mały dzbanek i talerzyk z saszetką z napisem „Twinings English Breakfast”. To moja ulubiona herbata. Dla siebie zamówił kawę ze ślicznym liściem wyczarowanym na mlecznej piance. Jak oni to robią? Przyniósł sobie także muffinkę z jagodami. Odstawia tacę, siada naprzeciwko mnie i krzyżuje długie nogi.

Pachnie wspaniale – chorizo i muszle świętego Jakuba zapiekane z czerwoną papryką i szczypiorkiem, posypane natką pietruszki. I chociaż żołądek podchodzi mi do gardła z powodu zawoalowanych gróźb Christiana, ukradkowych spojrzeń pięknej Panienki z Kucykami i braku bielizny, umieram z głodu. Czerwienię się, zdając sobie sprawę, że to przez dzisiejszy wysiłek fizyczny nabrałam takiego apetytu.

W głowie mi się kręci od jego słów. Powinnam była zabrać dyktafon Kate, aby później wszystko odsłuchać. Tyle informacji, tak wiele do przeanalizowania. Zjawia się kelner z daniem głównym: dorsz, szparagi i tłuczone ziemniaki z sosem holenderskim. Jeszcze nigdy nie miałam tak nikłej ochoty na jedzenie.

Pojawia się kelner z pierwszym daniem. Jak ja mam teraz jeść? O święty Barnabo, zamówił ostrygi na lodzie.
– Mam nadzieję, że lubisz ostrygi – mówi miękko Christian.
– Nigdy ich nie jadłam. – Nigdy.
– Naprawdę? Cóż. – Sięga po jedną. – Musisz tylko przechylić i przełknąć. Myślę, że sobie poradzisz. – Wpatruje się we mnie i wiem, do czego nawiązuje. Robię się szkarłatna na twarzy. Uśmiecha się szeroko, wyciska na swoją ostrygę nieco cytryny, a potem podnosi ją do ust.

Potrawy wymienione w 50 twarzy Greya:

– Babeczka z borówkami, herbata Earl Grey, kawa Latte

– Zupa z pokrzywy

– Lasagne

– Ostrygi

– Sałatka Cezar

– Muszle św. Jakuba z chorizo

– Wołowina Wellington, słodkie ziemniaki, pasternak, marchewka i zielona fasolka

– Pasta alle vongole

– Dorsz, szparagi i tłuczone ziemniaki z sosem holenderskim

– Sarnina

– Syllabub – cytrynowy krem

– Pancakes, bekon, jajka

wina

Lista win:

– Pouilly Fumé

– Pinot Grigio

– Sancerre

– Bollinger Grande Année Rosé 1999

– Chablis

– Prosecco

I na koniec heheszki odnośnie ostryg 😉

62b0726da547

autorka rysunku: https://www.facebook.com/Ladacznica


Źródło:

http://www.eljamesauthor.com/gallery/wine-lists/

 
Tagi: , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
  • Angelika

    Paulino, uwielbiam Twoje posty! Pisz częściej, proszę 🙂

     
  • Mokka

    Uśmiałam się przy ostrygach :))

     
  • Paulina Pilarczyk

    Świetny post:)

     
  • #Heheszki <3

     
  • Haha, co do oryginału – ktoś kiedyś pisał na grupie książkowej na Facebooku, że woli się zabrać za to w oryginale, ale zdecydowanie tej osobie odradzano. Mówiono, że tylko można sobie narobić problemów z językiem angielskim przyswajając takie błędy, więc chyba starali się tę beznadzieję oddać też w tłumaczeniu xD

     
    • Tak czułam, że to koszmar również w oryginale 😉

       
  • Heheszki rozwaliły mi system, ale coś w tym jest – tylko, że to nie tyle kwestia smaku, ile psychiki 😀

     
  • Jak zawsze smacznie u ciebie i z humorem 🙂

     
  • I za to właśnie Cię uwielbiam 😀

     
  • Ten rysunek jest świetny!

     
  • Heheszki najlepsze!
    Jedzonko faktycznie wygląda smacznie, a co do poziomu książki to oczywiście się zgadzam. 😉

     
  • Anna Kasprzyk

    hahahah miałam tak samo przeczytałam 100 stron., Straszna książka

     
0 shares