Jak popełnić samobójstwo. Recepta na szybką i bezbolesną śmierć.

2

Szukasz przepisu na śmierć? Nie widzisz dla siebie rozwiązania i chcesz zakończyć swoje życie? Najlepiej szybko i bezboleśnie tak, aby wszystkie Twoje problemy zniknęły? Czytaj dalej. Mam nadzieję, że znajdziesz tu rozwiązanie dla siebie. 

Samobójstwo jest najpoważniejszym powikłaniem depresji. I najczęściej to właśnie przez depresję ludzie próbują odebrać sobie życie, bo aż 65% przypadków samobójstw wiąże się z jakąś chorobą psychiczną, głównie z depresją. Podkreślić należy, że w Polsce, aż 1,5 miliona ludzi choruje na tę chorobę. Dlaczego tak to podkreślam? Bo sama otarłam się o depresję i gdybym w odpowiednim czasie nie trafiła na dobrego lekarza, to prawdopodobnie skończyłoby się to na głębokiej depresji, a skutecznie udało mi się wyjść tylko z depresyjnych stanów. Nikt nie wiedział co się ze mną dzieje. Ja sama nie wiedziałam, choć czułam, że nie jest dobrze, gdy nie jestem w stanie wstać w łóżka. Nie jeden dzień, nie dwa dni. Trzeci tydzień z rzędu. A może trzeci miesiąc. I to był impuls, przypadkowa rozmowa, w której powiedziałam koleżance Oli (Moja Trawa), że chyba coś jest ze mną nie tak. Ona wtedy dała mi numer do swojej psychiatry i kazała zadzwonić od razu, teraz, już. Już pierwsza wizyta bardzo mi pomogła, choć byłam bardzo zestresowana tym czego się o sobie dowiem. Rozmawiałam, płakałam, odpowiadałam na pytania. Mogłam dosłownie wyrzygać wszystko co mnie dusiło od środka. Mój przypadek był taki, Twój może być zupełnie inny. Jeśli czujesz, że dzieje się z Tobą coś niedobrego, to bałagam, daj sobie szansę, pójdź do lekarza.

Czy jesteś jedną z 16 osób, która chce dziś popełnić samobójstwo?

Tak, dokładnie takie są statystyki. I to one mówią, że dziś zabije się 16 osób. Jutro kolejne 16, a pojutrze następne. A ile dzieci zostanie osieroconych? Ile żon straci swoich mężów? Ile matek straci swoje dzieci?

Nie tylko depresja może doprowadzić na skraj przepaści. To również trudna życiowa sytuacja, stale piętrzące się problemy, samotność, choroby i stres. Tak silny, że jedyne wyjście, które widzisz dla siebie to odebranie sobie życia.

Daj mi jeszcze chwilę, doczytaj do końca. Pomyśl o tym co przygnębia Cię najbardziej. Jaki jest powód tego, że chcesz podjąć się tak ostatecznego kroku? Brak pracy? Długi? Samotność? Coś innego? Pomyśl o tym i odłóż to na chwilę na bok. Tylko teoretycznie wyobraź sobie co zostanie Ci, gdy na chwilę przestaniesz myśleć o problemie. Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś mógł rozwiązać męczący Cię problem? Mocno pomyśl o tym co chcesz zostawić za sobą. Pomyśl o dzieciach, o rodzicach, o tym co jeszcze mógłbyś zrobić w życiu, gdybyś tylko odnalazł w sobie siłę do walki. Gdy się zabijesz, nie zostanie Ci już nic. A Twoim dzieciom, rodzicom, mężowi, żonie codziennie Twój głos będzie odbijał się echem w głowie. Oni codziennie będą próbować przywrócić w pamięci Ciebie, ale bezskutecznie. Ty znajdziesz sposób na skuteczne samobójstwo, a oni zostaną z niczym. I uwierz mi, każdy dzień będzie dla nich karą.

Codziennie będą musieli mierzyć się z bezsilnością i ogromnym smutkiem po Twojej stracie.

Dlatego, jeśli jeszcze tu jesteś spróbuj zrobić jeszcze jeden krok. Daj sobie jeszcze jedną szansę. Weź telefon i zadzwoń. Wykręć numer przyjaciela, mamy, żony, czy dziecka. Spróbuj powiedzieć o tym co właśnie siedzi w Twojej głowie. Wiem, że będzie trudno. Wiem, że będziesz czuł niewidzialną rękę na swoim gardle, która nie będzie pozwalała Ci wykrztusić ani słowa. Musisz spróbować. Jeśli nie chcesz dzielić się myślami z nikim bliskim, to zadzwoń na któryś z telefonów zaufania. Po drugiej stronie czekają ludzie, którzy bardzo chcą Ci pomóc. Wierzę, że dasz radę i że masz w sobie tyle siły aby spróbować.

116 123– Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

Nie poddawaj się, proszę.


Blogerze, zajrzyj TU

 
Tagi: , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
  • Bardzo ważny tekst. Też kiedyś próbowałam się ewakuować. Warto żyć, tak bardzo, że dziś mi wstyd, że kiedyś nie chciałam.

     
    • Najważniejsze, że znalazłaś siłę i jesteś tu teraz 🙂 Oby takie myśli nigdy więcej Cię nie dotknęły.

       
    • Mojemu znajomemu udało się pomóc na czas – dziś tak jak Ty cieszy się życiem. Warto pisać takie teksty!

       
    • Nicholas1974

      Pierdolenie bez sensu! Jak ktoś chce odejść to powinno mu się to ułatwić jak np. amerykański komik Pan Jim Carrey swojej lasce Pani Catrionie White. No chyba, że potrzebny jest „personel” do Wal-Mart`a Pani Ewo.

       
  • Snajper_Tango4

    przyjaciele.org – też pomagają, czasem łatwiej „porozmawiać” z kimś wirtualnie

     
    • xxx

      Mnie przy zyciu trzymaja tylko moje malutkie dzieci dla meza matki rodzenstwa jestem najgorszym osobnikiem w rodzinie.brat dla ktorego jestem na niczym.nie znajaca sie gowniara matka ktora ciagle kontoluje mowi co robic cale zycie krytykuje maz ktory ozenil sie z tobaz braku laku bo nikt inny go jie chcial to wszystko za duzo powoedzialam ze jesli to zrobie to zostawie list w ktorym za swoj krok obwinie cala rodzina tak zeby za to wszystko co zlego od nich doswiadczylam choc nosili w sobie ciezar ze moje samobojstwo to ich wina odepchniets niekochana samotna…

       
      • Aga2502

        to tak samo jak mnie . Tylko corka mnie trzyma przy zyciu jeszcze, ale nie wiem jak dlugo. Matka ktora wiecznie ma pretensje do mnie o wsystko a za razem o nic siostra ktora wyzywa od najgorszych poniza przy wszystkich i ojczym ktory mowi prosto w oczy ze sie skurwilam !!

         
        • jfk

          Ale jakie to ma znaczenie, co kto mówi? jakie to ma znaczenie, że siostra Cię wyzywa a ojczym gada od rzeczy. To świadczy tylko o nich. To Twój ojczym jest malutkim człowiekiem, skoro jest z kobietą a nie potrafi zaakceptować jej dziecka. Nikt nie jest wart tego, żeby z jego powodu odbierać sobie życie. Nikt!
          Nie potrafię dać Ci złotej rady, ale rozwiązania muszą istnieć: może dom samotnej matki na jakiś czas, żeby stanąc na nogi i odzyskać samodzielność..?
          Nie poddawaj się!
          ps. xxx – Ty również. Bądź silna dla swoich dzieci! Swoim samobójstwem bardziej skrzywdziłabyś swoje dzieci, niż dała do myślenia tym, przez których to zrobiłaś.

           
          • Unicorn

            Jak to jakie to ma znaczenie? Moze to mogloby nie miec dla niej znaczenia gdyby to byli obcy ludzie,a nie rozina? Uzyj mozgu,bo to puste gadanie w stylu a co ciebie to obchodzi tutaj kompletnie nie pasuje

             
        • No-name

          Trzeba być ignorantem, po co słuchacie swoich rodziców mężów? Tak ciężko się sprzeciwić? Jak uderzy to uderzy rozwód i koniec.

           
  • Oby ten tekst przeczytało jak najwięcej osób, daj Boże, żeby go szerowali!

     
    • Yup

      A co to niby zmieni? Nagle problemy ludzi przestana istniec,po przeczytaniu tego?

       
  • Swego czasu, blog mi pomógł w walce z depresją, obecnie zmieniłem kraj na bardziej tropiklany w porównaniu z naszym krajem i jest ok 🙂

     
  • Aleksandra Ida Mokwa

    <3

     
  • Zet

    Bardzo bliska mi osoba popełniła samobójstwo w wieku 20 lat, zostawiła dziewczynę, rodzinę, przyjaciół. Na pozór był to wesoły, przebojowy chłopak, ale bardzo wrażliwy, z problemami rodzinnymi, do tego doszły kłopoty finansowe, ale tak naprawdę do tej pory, choć minęło kilka lat nie znamy dokładnej przyczyny jego nieodwołalnej decyzji. To, co przeżyliśmy to koszmar… koszmar, który wraca i o którym nie da się zapomnieć. A przecież go wszyscy kochali… To, co zostawia po sobie samobójca to trauma, rozpacz, żal, pytania bez odpowiedzi, poczucie winy bliskich, którzy nie zauważyli problemu, pustka, złość, gniew… i wiele miejsc, rzeczy, które już zawsze będą przypominać tę osobę i to w jak straszny sposób odeszła z tego świata. Przypuszczam, że kiedy ktoś chce się zabić nie myśli do końca racjonalnie, ale impulsywnie, emocjonalnie i nic dla niego się nie liczy. Nie myśli o tych, których zostawia tu w niewyobrażalnym bólu i rozpaczy… Moja przyjaciółka w szkole średniej próbowała się zabić, zażyła tabletki, odwiedziłam ją w szpitalu, powód? mandat za jazdę autobusem bez biletu… to musiała być depresja, bo przecież mandat to nie powód, by odebrać sobie życie! Dziś owa dziewczyna ma dwójkę wspaniałych dzieci i kochającego męża, jest szczęśliwa. Jej na czas ktoś przyszedł z pomocą, uratował ją. A ilu osobom nikt nie zdąży pomóc? Jeśli szukasz śmierci poszukaj czegoś dla czego warto żyć! Kumpel podcinał sobie żyły, teraz jest wziętym adwokatem, ma piękną narzeczoną. Inny kumpel pijany dzwonił do mnie, że idzie z sznurem… odciął go przyjaciel… dziś szczęśliwy ojciec i wspaniały człowiek. Depresja może dopaść każdego… ale można wyjść z niej obronna ręką, trzeba dać sobie szansę. Proszę nie poddawajcie się!

     
  • anemusek

    A nie przyszło wam do głowy, że całkiem sporo osób po prostu wie, że i tak wkrótce umrze więc woli to zrobić szybko i bezboleśnie niż np. koszmarnie cierpieć umierając na raka?

     
    • Chyba w ogóle nie zrozumiałaś celu tej akcji. Przecież ja nie zatrzymam nikogo za rękę, nie zamknę go w klatce. Każdy ma własną wolę, ale nie każdy chcący popełnić samobójstwo to osoba chora np. na raka. Niektórzy chorują na depresje i inne ciężkie psychiczne choroby, a samobójstwo jest ich następstwem. Powodów chęci odebrania sobie życia może być mnóstwo. Moim zdaniem o każde życie warto zawalczyć.

       
      • anemusek

        Raczej po prostu zaprotestowałem przeciwko uogólnieniom i nastawieniu większości zakładającym, że myśli samobójcze są równoznaczne z depresją podczas gdy nieuleczalna choroba to ok 1/6 przypadków samobójstw w Polsce wg statystyk policji.
        Widziałem wiele cierpienia włącznie z w pełni uzasadnionymi przypadkami samobójstw więc mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, ze takie uogólnienia bywają krzywdzące i czasem (wcale nie żadko) powodują tylko ból i śmierć w cierpieniach.

         
  • Tak to ja pato

    Haha

     
  • Marjan

    Nie każdy ma po co żyć. Są problemy nie do przejścia, których człowiek nie rozwiąże, a dalsze życie będzie dalszym doświadczaniem problemu.

     
    • Wędrowiec

      Nie ma takich problemów. Jedyne ograniczenie jest w naszym umyśle, i trzeba inaczej spojrzeć na problem. Gdy się postarasz, znajdziesz rozwiązanie, nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji. Tylko nie warto tracić woli życia.

       
      • Nicholas1974

        Chuj z takim życiem! Czasami są problemy, których nie da się przeskoczyć czy wyjść z nich więc najlepszym rozwiązaniem jest zakończenie misji życiowej. Z resztą po co żyć Tu jeśli w Niebie jest lepiej? Tego świata nie da się specjalnie zmienić, a nie każdy jest „matką Teresą z Kalkuty” i ma czas na pomaganie innym.

         
        • jaknigdy

          Nicholas masz racje w swojej wypowiedzi,najgorsze jest własnie to,że niektórych problemów za chuja nie przeskoczymy.

           
          • Wwwer

            Mąż się ze mną męczy, jesteśmy razem 11 lat, ale co chwile mamy kryzys, bo jestem okropna, niedowartosciowana zolza, która nie umie cieszyć się życiem i wydział tylko problemy. Staraliśmy się o dziecko, ale ja raz poronilam, a za drugim razem byłam w ciąży pozamacicznej, po kilkuniesiecznej przerwie zaczęliśmy znowu, ale pierwsza próba skończyła się bezowocnie. Dobiło mnie to, tymbardziej, że kolejnej próby juz nie będzie, bo między nami jest fatalnie. Jest tylko jeden problem, ja sobie nie wyobrażałam życia bez niego, wiec jak koniec nastąpi to będzie dla mnie dosłowny, bo zamierzam ze sobą skończyć. Boje się, że nie będzie łatwo, bo strasznie boje się bólu, ale wiem, że nie będę miała wyjścia. Czuję, że dożyje trzydziestki. Juz kiedyś miałam takie plany, będąc w podstawówce, gdy patrzyłam na mury liceum, obok którego mieszkałam zaplanowałam sobie, że przed matura się zabiję,bo taki debil jak ja nie zda tego egzaminu i będzie wstyd. Miałam wtedy ok 11 lat. Żałuję, że nie spełniłam tego postanowienia.

             
          • Wwwer

            Przepraszam za literówki, pisałam z telefonu i.słownik co nieco pomieszal. Miałobyc, że czuje, iż NIE dożyje trzydziestki, którą będę miała za rok.

             
          • smutny

            Wwwer smutno mi czytając twoją wypowiedz ja mam podobnie tylko że jestem męzczyzną ,ktory chętnie ci pomoże jak chcesz ?

             
    • Nicholas1974

      Dokładnie „stary” ! Po co żyć w tym świecie, jak problemów tego świata właściwie nie da się rozwiązać… to smutne ale w życiu można pomóc tylko nielicznym, reszta musi się borykać z różnymi problemami i my nie jesteśmy w stanie im pomóc. Ja jestem Ateistą i kiedyś, chyba w latach 70` przeczytałem książeczkę o tytule „Życie po życiu”, która mnie niezwykle zafascynowała, ponieważ opowiadała o przeżyciach osób, które już były w Świecie Przyszłym, to znaczy „po Tamtej Stronie”. Ta książka „chodziła” mi po głowie długo… i pewnego dnia to było w 2008 r. miałem wypadek komunikacyjny (jechałem skuterem i zderzyłem się z samochodem niedaleko mojego domu). Nie będę opisywał szczegółów, ale zmarłem na ok. 2 minuty i byłem po tamtej stronie! Kurka pieczona! Przysięgam na siebie – jak żyję (ha ha wiem, że to brzmi zabawnie) ale nie podejrzewałem, że istnieje życie po życiu („Kraina Zmarłych”) -P-R-Z-E-J-E-B-A-N-E ! Panuje tam naprawdę błoga i euforyczna atmosfera, kolory mają „laserową” jakość, nie ma problemów z komunikacją np. z cudzoziemcami – można mówić i rozumieć w dowolnym języku bez problemów, i można wybrać „lokalizację” (w tym świecie byśmy powiedzieli „paszport”) bez większych problemów. No i oczywiście można zrealizować te marzenia, na które (z różnych, najczęściej finansowych lub zdrowotnych) nie mogliśmy sobie pozwolić. Aha! to się może wydać niesamowite, ale są Tam istoty, które wyglądają jak ludzie ale… mają skrzydła! Podobno ich ilość, (par tych skrzydeł) świadczy o randze danego Anioła (coś jak belki i gwiazdki na pagonach). Anioły to „administracja” Pana Boga Izraela. Niebo to przepiękne miejsce i ja jestem zwolennikiem zasady:” Lepiej wcześniej jak później…”
      Sam się zastanawiam – co mnie tu jeszcze trzyma? Chyba tylko moja 18-letnia córeczka Mimunia, śliczna sympatyczna koteczka – „Quatrokolorka” 🙂 Co Pan o tym sądzi? Napisz do mnie .
      Pozdrawiam Nicholas.

       
      • Jop

        Odstaw leki ktore bierzesz,albo narkotyki,bo ci ewidentnie nie sluza

         
      • Art

        Hej. Chciałbym żeby tak było. Dimetylotryptamina (DMT) to takie coś co wydziela (chyba) szyszynka. Bardzo duże ilości wydzielają się w momencie śmierci. Doświadcza się wtedy bardzo silnych halucynacji i ma się wrażenie jakby to trwało baaaaaardzo długo. Gdybyś naprawdę umarł to ta jazda by się skończyła i nic byś już nie pamiętał ani nie doświadczał (no chyba że mylę się a bardzo bym tego chciał). Można spróbować tego DMT u Pani Aldona Miroński wypijając ayahuasca. Wkrótce wybjore się do niej. Pozdrawiam

         
  • sem

    Mam 39 lat jestem w piatym miesiacu ociazy mimo tego nie widze juz sensu zycia

     
    • Ja

      Kobieto ciesz sie zyciem bedziesz miala dziecko malego czlowieka ktory zawsze bedzie Cie kochal czy bedziesz pomalowana czy nie czy bedziesz w zlym czy dobrym nastroju bedzie to milosc bez granic zawsze bedzie przy Tobie <3

       
  • Wędrowiec

    Bardzo dobra akcja, tylko tyle że nie każdy posłucha. Jak ktoś jest zdesperowany, to już koniec. Coś wiem na ten temat. Ja nie mam nikogo, jestem samotny, ale i tak życie jest bezcenne. Przeżyłem wiele dramatów, które sprawiały, że się załamywałem. Ale nigdy, się nie poddawałem do końca. Warto przyjąć do wiadomości, że zawsze można coś ze swoim życiem zrobić.

     
    • Zagubiona

      Masz rację Wędrowiec, nie każdy posłucha.Właśnie dzisiaj doszłam do wniosku,że nie chcę już być kłopotem dla wszystkich i że beze mnie będzie im lepiej.To nie pierwsze moje myśli samobójcze ale dzisiaj to serio mam dość. Mam dwoje dzieci,meza- jeszcze i mieszkam w domu teściowej. Mam nerwicę lękowo- depresją, bo w listopadzie dowiedziałam się, że mój mąż ma kochankę i to już od 4 lat.Koszmar.Ją wyciągnął z depresji po jej rozwodzie a mnie wpędził w to choróbsko. Nie mam mamy,ciotek,jestem bez wsparcia, bez niczyjej pomocy. Mam lęki od lekarza ale to nie pomaga, bo tu potrzebna jest miłość a nie zdrada. Do tego on pojechał do Niemiec i chciał zabrać syna aby ten chodził tam do szkoły ale syn nie chce tam jechać.Nie pracuje,bo wychowywałam dzieci a teściową nie chciała się nimi zająć itd.Teraz zostałam sama z tymi problemami, nie mam dokąd iść,jestem chora i kto mnie przyjmie do pracy w tym wieku? Dzisiaj powiedziała mi parę gorzkich słów i naprawdę mam dość. Nie mam już siły walczyć. Nie pomaga gadanie bo masz dzieci,masz co jeść,wszystko będzie dobrze, nic nie pomaga takie gadanie.Nie mam koleżanek, Odsunełam się od wszystkich,zakompleksiłam się, zamknęłam się na wszystko. Nie jestem już młoda i ładna też nie i wogóle jestem do dupy.Jeden po przeczytaniu tego znaczne myśleć inaczej a drugiemu nic nie pomoże. Co ma zrobić to zrobi.Tak mi brakuje miłych,ciepłych słów, przytulenia a on mnie okłamywał tyle lat.Pozdrawiam i przepraszam,że tyle na kazałam ale nie mam naprawdę komu się wyżalić.

       
      • MarekF

        Mam podobny problem:-( Tylko że żona mnie zdradza a ja ją tak bardzo kocham. Zrobił bym dla niej wszystko.
        Mam córkę już dorosłą, odsunęła sie od matki jak wszystko wyszło na jaw ok. 2 miesięcy temu.
        Nie daje rady psychicznie, ciągle płaczę i nie mogę że moja żona po 7 latach znajomości i prawie 22 latach małżeństwa mogła coś takiego zrobić. Planuje samobójstwo za ok. tydzień jak ureguluje wszystko aby zabezpieczyć córkę.
        Miałem jakiś cel w życiu a teraz już go nie ma. Wiem została mi dorosła córka i moja mama która nic nie wie, myślę że mi wybaczą i zrozumieją.

         
        • Zagubiona

          Marku,nie wiem od czego zacząć. Może od tego,że jest to cios w serce,taka zdrada boli i chyba będzie bolała już zawsze, może z czasem trochę mniej.Ja jestem teraz na takim etapie, że go z nienawidziła.Tak, na początku były łzy,potem nerwy a teraz nienawiść. Już nie mam zamiaru robić sobie krzywdy, już nie,bo on by miał z tego satysfakcję ale ja mu jej nie dam.Naprawdę nie warto. Jeżeli chcesz pogadać to zapraszam, mój e-mail:teczowa24@poczta.onet.pl

           
          • Zagubiona

            onet.pl ma być oczywiście na końcu

             
        • krzysiek

          to normalnie moja historia tylko ja mam 15 lat małżeństwa i córke 13lat żona jest w Anglii budowaliśmy dom wystarczyło jej 7 miesiecy rozłaki stoi dom na gruzach mich uczuć, obiecałem zonie że sie zaopiekuje córka do końca roku szkolnego zeby mogła załatwić w Anglii szkołe a potem mówiłem że też jade do pracy za granice ale wybieram sie gdzie indziej, tylko nie wiem czy tyle dam rady chyba świąt nie dam rady przetrwać

           
      • Ja 1

        Kochana przeczytałam co napisałaś i naprawdę jest mi żal Twoich cierpień. Moja rada weź idź do OPS popros o pomoc idz do Gminy w sprawie mieszkania masz dzieci nie zostawiaj ich z takim ojcem i babcia walcz o siebie i o nich! Bądź silna bardzo silna bo potrafisz pamietasz jaka kiedys bylas? W trakcie wyciagnij pieniadze od meza i odkladaj sobie na czrna godzine idz do kosmetyczki i fryzjera popraw samopoczucie

         
        • Zagubiona

          U nas ludzie czekają latami na mieszkanie, tak że nie jest to takie proste. Moja choroba nie pozwala mi iść do pracy,czego bardzo żałuję. Teściowa właściwie mnie nie wygania a wręcz przeciwnie, nigdzie mi nie każe iść, bo teraz chyba do niej dotarło,że to nie moja wina, że on ma kochankę. Komu bym nie powiedziała,każdy robi wielkie oczy i nie wierzy, że on tak postąpił i też mi odradzają wyniesienie się z domu, bo niby dlaczego ja?Mam od paru dni takiego doła, jak lej po bombie. Słonko świeci a mi się nie chce wyjść nawet na ogród, tylko łzy mi lecą co chwilę. Jest ciężko i żle.

           
      • basia

        Teściówkę da się urobić. Tylko trzeba mocno przywalić w ten jej tępy ryj czymś ciężkim, weź spory zamach. A później wszystko zrób w ten sposób, że to ty walczyłaś o życie z teściówką, która chciała ciebie zabić. I nie miej wyrzutów sumienia. Jednej ścierwy mniej na tym świecie.

         
    • kobieta x

      Zaciekawiłeś mnie, opowiedz mi więcej co wiesz na ten temat bo ja właśnie nie wiem czy życie jest bezcenne..a może nigdy nie przeżyłeś prawdziwego załamania,hmm??

       
  • leszek

    Witam przepraszam że się wtrącę w rozmowę ale nie zgadzam się z pani tekstem mianowicie dla mnie nie ma czegoś takiego jak depresja po prostu albo ktoś chce żyć albo nie chce mam 32 lata i żyć, Mam żonę, dwie słodkie córeczki, super pracę nic więcej nie potrzeba a jednak żyć nie chcę i proszę nie nawijać mi że mam deprsje bo sam najlepiej wiem dlaczego nie chce żyć.Żona moja jest psychologiem i też tylko potrafi mówić to jest depresja, a ja wam powiem co jest z tą depresja to jest wymysł do trzepania kasy tak jak nie istnieje ADHD ludzie obudzcie się nie macie żadnej depresji macie tylko nawijany makaron na uszy i tracicie pieniądze problemy w życiu były są i będą.Podsumowanie mojej wypowiedzi brzmi „albo sobie z czymś radzisz albo sobie nie radzisz”

     
    • Zagubiona

      Leszku, wg.mnie,jeżeli ktoś ma katar i kicha, to jest to alergia.Jak ktoś ma gorączkę i kaszle to jest to grypa albo zapalenie oskrzeli, jeżeli masz biegunkę i wymioty, to jest to jelitówka itd.Każda choroba ma nazwę, może też być jakieś zaburzenie- np.nerwica lękowo- depresyjna,którą ja mam.Gdyby nie leki, które pomogły mi wyjść z domu, to bym tak leżała do dziś. Nie mów mi ,że to moje humory, jeżeli w to nie wierzysz,to może i lepiej, bo to leży też w naszym umyśle. Każdy odczuwa swoją chorobę, czy zaburzenie inaczej. Jeżeli sobie radzisz, to super, jeżeli nie, to wtedy dopada Cię smutek,żal itd.który z czasem się pogłębia aż kładziesz się do łóżka i nie masz ochoty na nic. Czyli, jeżeli nie wyleczysz grypy, czy zapalenia oskrzeli to raczej samo nie przejdzie. Dobrze, jak masz przy depresji wsparcie, kogoś kto Cię pocieszy,przytuli, jeżeli nie, to wpadasz w przepaść- niestety. Takie jest moje myślenie. Gdyby wszyscy na świecie myśleli i wyglądali jednakowo,to byłoby albo dobrze albo żle.Pozdrawiam

       
    • Leszku, depresja jest chorobą. Niestety nie masz racji.

       
  • tomek

    mam moja żona mie zdradza ma tego dosyć całe życie zawaliło się na głowę rozawliła całom rodzinę dzieci obrociły się odemnie niechce żyć i wypisuje na internecie z arabami to najbardziej mie boli i woczy mi mówi że go kocha i niechce mi się żyć chcem popełnić samobójstwo niemam poco żyć cała rodzina odemnie się odwruciła mam dzici bardzo je kocham jestem bes sił i bardzo kocham swojom żone i nawet jak ona mie tak rani pomuszcie mi prosze

     
    • Zagubina

      Tomku,mi też się życie zawaliło,mąż mnie zradza i też mam dzieci które bardzo kocham.Jest ciężko, bo to taki cios w plecy. Jeżeli chcesz to napisz na moj email,podałam tam wyżej, będzie nam rażniej a narazie się trzymaj. To boli ale z czasem przestanie,zobaczysz,nie załamuj się.PozdrawiamPozdrawiam.

       
  • Adam.

    Na większości stronach i blogach to samo, więc nawet nie chce mi się rozpisywać indywidualnie, wolę zrobić kopiuj wklej. W końcu wy „blogerzy” też tak robicie prawda? Śmieszy taka akcja i obłuda ludzi, którzy są jej „uczestnikami”. Sam mam takie problemy od wielu lat, które się nasilają i ludzie, których znam mają to w d… Uciekają ode mnie i się tym nie przejmują. Dla mnie to tylko chęć podbudowania swojego ego kosztem życia innych, Najłatwiej napisać „życie jest piękne, nie rób tego, zadzwoń na magiczny numerek” i zgrywać społecznego superbohatera . Bawią mnie też niektóre komentarze i oklepane teksty, zwłaszcza kobiet, gdyż nie raz doświadczyłem od nich pogardy w związku z takimi problemami. Prawda jest taka, że każdy z tych „bohaterów” chce mieć tylko do czynienia z normalnymi lub wręcz idealnymi ludźmi. Jestem pewien, że co najmniej, co 2 druga osoba, która zachwala tą „akcję” właśnie taka jest tj. obłudna, lekceważąca itp. Ale ważne, że pod takim artykułem pojawi się kilkadziesiąt komentarzy wyrażających podziw i szacunek. Cel osiągnięty, ego zostało podbudowane, a blog zyskał kolejnych odbiorców i zwolenników, a ty „durny – niedoszły samobójco” zadzwoń sobie na jedną z infolinii i nie zawracaj mi głowy -.- Ciekawi mnie, kto pracuje na takich infoliniach? Dostają prowizję za każde połączenia od osoby z myślami samobójczymi? Strasznie to słabe i żałosne…

     
  • zmeczonyzyciem

    Moj problem nie rozwiaze zaden psycholog. Tylko zolidna bezzwrotna fawka gotowki. I bede mial po problemie

     
  • Mirela Pozorska Karol Krawczyk

    Jak to zrobić? Dzisiaj moje święto bedzie

     
  • jo

    A ja chcę skończy ze sobą nie mam już sił walczyć ze sobą. Bliscy to przeżyją a ja mam dosyć

     
  • Felicja

    Rozmowy nie pomagają żadne wszystko jest do niczego nikt mnie nie chce od 7 lat jestem sama z dzieckiem nie mamy za co żyć ciągle są same nie powodzenia brak kasy na przeżycie dla rodziny jestem ciężarem ciągle mnie widzą smutna zamyslona moje dziecko też mnie tak widzi nie mam już siły do niczego o w niczym nie widzę sensu wiem ze osoby co chcą popełnić samobójstwo nie rozmawiają a działają popełniają samobójstwo skutecznie a ja jeszcze chce pozostawić parę wyzalen nie ma to nic wspólnego z moim dzieckiem po co ma mieć matkę która jest niezdara życiową lepiej nie mieć jej w pamięci wcale . To ze tu pisze i tak nic nie pomaga . Nawet nie zdajecie sobie sprawy od ilu lat marze o tym aby mnie tu juz nie było samo piekło mu tu spotkało przez 33 lata jestem kim kto się ze mną nie liczy w żaden sposób jasne ze szukałam nie raz nadzieje ale ona już umarła moja duszę tez umiera z miłości odrzucenia niezaradności życiowej chodź co to jest 33 lata w sumie nic a jednak tak wiele ciągle życie dało ostro popalić ten żar który był zgasł to już koniec na reszcie będzie oczekiwany spokój .
    Czas nadszedł wszystkim życzę jak najlepiej chodź sama w to nie wieże bo wiem jak w życiu jest … Widziecie świat ma tylu ludzi ze o jeszcze jedna mniej nic w realu nie zmieni .Kończę bo juz ciężko mi się oddycha moje serce kołacze coraz szybciej jeszcze tylko trochę i będę mieć oczekiwany od lat spokój nareszcie strasznie boli potwornie ale będę tam gdzie jest na mnie CZAS.

     
    • Hej Felicja, może chcesz porozmawiać? Napisz, proszę. Ja też kiedyś byłam w wielu ciężkich sytuacjach, myślę, że mogę spróbować jakoś Ci pomóc.

       
    • nazwa

      Ej ej. Ale tak serio. Jaki jest najskuteczniejszy sposób? Podobno proszków przeciwbólowych nie da się przedawkować. Czym ciąć żyły? Jakiej liny użyć do wieszania? Od siebie dodam, że nie polecam pasków od spodni, właśnie mi się urwał.

       
    • Kasia

      Ja leczyłam depresję farmaķologicznie. To nie dało efektów. Poszłam do szpitala. Byłam 2 m- ce.
      Potem jeszcze leczenie .
      Ponieważ mąż systematycznie mnie wykańczał psychicznie to ciężko było z tego wyjść. Potem szpital dzienny.
      Starałam się przetrwać dla dzieci.
      Jeszcze leczenie kolejne 2 lata.
      Ciągle jestem w tym małżeństwie.
      On niestety nie odszedł.
      Jest kochliwy.
      Wyzywa mnie ciągle, prowokuje awantury.
      Chce abym się wyniosła abym zostawiła mu dzieci,
      Do domu z swoją energią do mojej destrukcji wraca na weekend.
      Od 2 lat nie biorę leków. Jestem zobojętniona. Jestem jak barbakan. Jedynie skłonna do obrony. Mojego serce to worek suchych trocin. Nie umiem dawać miłości. Nie umiem nią się cieszyć.
      Potrafię przytulić dzieci, mówić, że są kochane. Męża nie kocham oduczył mnie skutecznie angażowania.
      Dlaczego się nie rozwiodłam.
      Nie chcę stracić dzieci.
      On też je chce.
      A może tak mu wygodnie.
      Nie płaci alimentów, żyje tak jak chce.
      Też dzieci same przyszły do mnie przytulać mnie i prosząc abym od niego nie odchodziła. Chcą byśmy byli razem. …
      Muszę doczekać czasu, kiedyś dorosną.
      Może sam on obejdzie, kiedy finansowo to mu się opłaci.
      A jak nie, to ja. …
      Czy pęknę wcześniej. Czy wcześniej te wiara zajmie ogień.
      Nie wiem.
      Powiesz modlitwa.
      Gdy przyjdzie ogień to mnie strawi a woda rozpuści. Nie macie we mnie niczego oprócz nicości, która wieńczy sukcesy
      Połyka mnie nicość. Mimo to – jeszcze tu jestem.
      Potrzebuję tylko siłę by przetrwać ten ból.
      Mojego oczy już wyschły a serce przeszło już żałobę po związku.
      Jest wielka nicość. Pustka którą przejęła nicość. Muszę jeszcze przetrwać obelgi męża. To miejsce zostało jeszcze bez znieczulenia. To poniżanie jeszcze dotyka. To ono jest moją destrukcją. On widzi ten słaby punkt. Ale niedługo to się skończy. Ten punkt też potknięcia nicość.
      Nicość stała się fortem na przetrwanie.
      Jest to nie okiełznana pustka .
      Brzydka , zimna, paraliżująca, degradująca.
      Otchłań cię w niej połyka. Rozrywa cię na strzępy. …
      Zostaje Ci panowanie nad ciałem.
      Zostaje Ci fort. Stan który ty tylko wiesz, gdzie on się znajduje. To jest twoja tajemnica
      Pozwolę sobie czekać.
      Krok po kroku rozwiązywać problemy.
      A to czego się nie da , zostawię nicości, otchłani bez końca.
      Zajmę się tym by tylko przetrwać.
      Barbakan też pęknie. Będę pokonany.
      I co i nic.
      Stara już jestem. Czuję się na 200 lat….
      Jestem tylko jestem ale tak naprawdę to nie ma mnie.

       
  • Ukryty

    Ja Juz Dawno Sie poddalem . Nie mam tylko odwagi Tego zrobic wiec musze czegos poszukac..

     
  • Tomek

    Ja juz nie mam sily zyc. Boje sie zycia. Nie dzwonie do nikogo a na
    pewno nie dzwoniłbym do zadnych telefonow zaufania. Nie chce z nikim
    rozmawiac. Ludzie mnie zgnębili. Prawdopodobnie jestem gejem, zachowuje
    sie jak dziewczynka. Mam juz swoje lata, ale dluzej nie wytrzymam. Do
    problemow psychicznych, izolacji,. wysmiewania braku szacunku ze strony
    ludzi, doszly problemy fizyczne, osteoporoza, braki witaminowe w calym
    ciele. Wiele lat sie męcze, nie mam pracy, nie mam znajomych, kobiety
    mnie zdradzały, rzucały w problemach, oszukiwały (nie chcialem byc jak
    gej tylko normalny i udawałem). Polska to nie kraj dla wrazliwych ludzi,
    a na pewno nie innych. Na pewno nie mezczyzn cierpiących, słabych
    fizycznie, psychicznie. Wada genetyczna, smiec ludzki. Nasluchalem sie
    na swoj temat najgorszego i juz nie umialem z nikim rozmawiac. Wyrzucony
    z domu, nikt sie do mnie nie odzywa od 6 lat. Nikt. Mam tylko komputer i
    gry. Kradne alkohol bo nie ma mpieniedzy a to jedyne lekarstwo ktore
    pozwalalo mi sie usmiechnac i byc pewniejszym siebie niz male,
    nieporadne dziecko, sierota zyciowa. Wiekszym g* nie mozna bylo sie
    urodzic. Nikt nie wie jak to jest ale sie takich ludzi jak ja tępi, za
    wyglad, zachowanie, za wszystko. Nikt nie szanuje, nikt nie lubi, a ja
    kazdemu bym nieba nadstawił, wysłuchał, pomogl i zrozumial. Co to za
    swiat? Czemu Bog mnie stworzyl pisząc że homoseksualizm to grzech i
    powinno sie ich zabijac, separowac i wysmiewac? Po co sie taki
    urodzilem? Od dziecka mam problemy ze sobą, bo nie byłem jak chłopiec
    wcale, a probowano mnie na takiego wychowac. Na sile, na chama. Tylko
    spowodowalo to brak akceptacji siebie i nienawisc do siebie.
    Spoleczenstwo jest totalnie zacofane jesli o to chodzi. Zawsze marzylem
    by byc prawdziwym mezczyzna, ale zawsze bede podróbką, kobietą w
    chłopięcym ciele. Nie mam za grosz męskosci w sobie i nic męskiego nie
    umiem robic, ani rozmawiac po męsku. Jestem na samym dole hierarchii
    mezczyzn. Nie ma nikogo gorszego jak zniewiescialy gej, ktory jedyne co
    ma to histerie, depresje i lęki w sobie. Nie wiem ile wytrzymam jeszcze.
    Chce zeby byl koniec swiata i ktos mi odpowiedział na pytanie po co sie
    urodzilem taki i za co to cierpienie? Za co to nieprzystosowanie?
    Mezczyzni mnie nie lubią, patrzcie na Ronaldo jak go wyzywaja pod
    artykułami, gwiżdżą, a on sie tak zachowuje bo ma kobieca psychike.
    Patrzcie na M Jacksona ktory sie zabil, nie wytrzymał tego, ale i tak
    długo pozył. W duzym cierpieniu, ale miał talent wiec choc spiewal. ja
    nie umiem nic i niczego nie umialem sie nauczyc. łamaga, nadwrazliwiec,
    melancholik, fizycznie jak 12 letni delikatny chłopczyk a mam praiwe 30
    lat. nikt nie byl ze mna szczery, nikt mnie nigdzie nie zapraszal,
    udawalem kogos kim nie jestem by byc zaakceptowanym. nawet udawalem
    agresje, przez co wpakowywalem sie w klopoty. wolałem miec problemy,
    pokazac ze pojde do wiezienia nawet, niz zeby uznawali mnie za
    niemęskiego. jest to najgorsze co mozna przezyc bo to od urodzenia jest.
    od urodzenia brak akceptacji i zycie bez celu. bez mozliwosci
    posiadania rodziny bo kobiety nie chca takich. bez kolegow bo mezczyzni
    sa inni. niedojrzaly do tego bo sobie z niczym nie radze. zero pracy,
    pieniedzy, rodziny, znajomych, ból coraz gorszy, brak perspektyw.
    samotnosc, wysmiewanie na kazdym kroku zanim nawet sie odezwe lub
    straszenie pobiciem a nawet pobicia. nikt tez mnie nie rozumie wiec
    musze dusic to w sobie. na kazdym kroku. psychika siada od tego. nic
    tylko sie zabic.

     
  • Ja

    Mam problem facet mnie zdradził strasznie mnie to zabolało i boli dowiedziłam się o jego zdradzie nie dawno nigdy bym nie pomyślała ze coś takiego zrobi najgorsze w tym wszystkim jest ze on sobie nic z tego nie robi dalej pisze z swoją kochanką z kobietami .Nie chce mi się już żyć mam tego wszystkiego dosc jeszcze teraz mnie rostawia jedzie do polski juz nie mam dla kogo
    żyć rodzina sie odemnie odsunela mam 3 tysiące długu .Mam dość tego wszystkiego

     
  • Tomek Król

    ”Nie poddawaj się, proszę.” Jeśli dziewczyna na której mi zależało bardzo mi wybaczy moją natarczywość i będzie się jeszcze kiedykolwiek chciała spotkać, i nie zerwie zaręczyn to będzie dobrze….Tylko dla niej chcę żyć 🙁

     
  • Basia

    Chyba taka „akcja” jest nieskuteczna jeżeli ktoś ma dość życia. Osobę z depresją gówno obchodzą uczucia innych. Nigdy nie zrozumiesz jak boli życie. A może zrozumiesz… Ciekawe co wtedy zrobisz.. Pożygasz się na widok takiego życzliwego artykuliku…

     
  • Duch

    Mi raczej nie pomożecie

     
  • Katy

    A ja mam już dość ? jestem w związku od 9 lat mój facet wystawil mnie dwa dni przed ślubem
    po tym jak ja wszystko sama zalatwilam oplacilam to był największy cios ? w moim życiu nigdy mnie tak NIK nie upokozyl wróciłam do niego ze względu na dzieci albo (bo jestem głupia) nie wiem w tym związku czuje się zawsze gorsza a kiedyś byłam pogodną i dobrą osoba teraz nie widzę sensu w niczym

     
  • Leszek Dawidowski

    Mam 28 lat żyje jak duch z powodu sam juz nie wiem jakiego wariuje nie wiem czy to klątwa czy życie w patologicznej rodzinę spowodowało ze takie moje problemy od dopiero dwóch lat leczę się psychiatryczne wykryli mi zaburzenia depresyjno-lekowe i mieszane zaburzenia osobowości ale do końca nie jestem pewny ze to jest to mam blokadę emocjonalną zawsze ja miałem nie ustający lek przed wszystkim czuje się zmęczony tak ze odbiera mi to nawet logiczne myślenie juz nie wiem czego chce od tego świata. Całe swoje życie poświęciłem w imię miłości bijąc się z czymś na kształt psychozy która mówiła mi „to za piękne by było to dla ciebie” i wiele innych. Od pewnego momentu planuje swoją śmierć chce odejść z możliwością nie czucia bólu i żalu co mnie ominęło lub ominie.

     
  • esperansa

    całe moje życie, które w sumie nie jest aż takie długie, słuchałam od mojej matki że moja siostra jest lepsza. nieważne co robiłam ona zawsze była lepsza. zostałam najlepsza w szkole w gimnazjum i liceum to ona dostała stypendium na studiach. itp. teraz poszłam na studia, na pierwszy rok. nadal jestem dobrą uczennica, ale co z tego? moja siostra ma egzamin wiec wg mojej matki ja mam ją przenocować i zrobić jej kolacje, śniadanie itp. tylko że ja tez mam egzamin. a jak powiedziałam ze sama muszę się uczyć to usłyszałam „i tak nic w życiu nie osiągniesz, wiec lepiej bądź mila dla siostry bo ona cię pewnie kiedyś będzie utrzymywać”. to zdanie mnie już dobiło. tyle się staram, uczę, „wyrywam włosy z głowy”, po to, żeby ktoś mnie wreszcie poklepał po plecach i powiedział „Też jesteś coś warta”, a w zamian za to słyszę takie słowa. A kiedy je słyszę to naprawdę nie mam ochoty już istnieć. Nie jestem typem samobójcy, kocham życie. Ale boję się, bo kiedy jest ten moment, że moja matka mówi coś w tym stylu, albo zachowuje się w stosunku do mnie jakbym była menelem, który chce 5 złotych na tanie wino, to mam ochotę położyć się spać i się nie obudzić. I gdy nadchodzą kolejne takie momenty, to za każdym razem coraz ciężej mi się pohamować. Tak jakby ktoś inny kierował moim ciałem, a nie ja sama. I boję się, że kiedyś mi się naprawdę nie uda.

     
    • Paulina

      strasznie ci wspolczuje ja tez cały czas jestem porównywana do mojej siostry 🙁

       
  • atse

    Jak ktoś chce śmierci to jego sprawa, więc pozwólcie mu umrzeć. Nie chcę być przekonywana że życie jest coś warte bo to nieprawda w moim przypadku. Może lubicie swoje życie ale to nie znaczy że każdy musi tak czuć.

     
  • ŚCIERWO

    wiele razy próbowałam skończyć z tym przeklętym życiem już za czasów dzieciństwa próbowałam sie powiesić czy też ud sie lecz nie mal ze za kazdy razem w momecie gdy juz petla zaciskał sie na szyi tak ze czółam jak moja głowa puchnie cos albo ktos kazało mi sie uwolnic albo to mama weszła do pokoju i ze strachu ze to zobaczyszybko odruchowo nawet niewiem jak odwiazywalam petle albo słyszałam płacz dzieci.nie udało sie po jakim czasie ponownie dopadł mnie ten stan to spróbowałam tabletek wziełam z z szawki leki znajomego który miał problemy z sercem zmieszałam wszystkie min relanium chyba z 30 ich było i nic tylko wymioty i lekkie otumanienie.Jakis czas temu ponownie podjełam próbe powieszenia sie i niestety nie wiem jakim sposobem nagle z haka znalazłam sie w kuchni. nigdy nikogo nie było obok zawsze byłam sama majac penosc ze sie uda/dzis juz mnie wszystko przerosło nie mam sił nie chce mi sie juz zyc wieczna nadzieja ze bedzie dobrze 32 tata tak sie oszukuje staram sie walcze i zero wiem zze jestem sama sobie winna dlatego nie chce juz ranic tych ktorzy na to niezaługuja a i tak to robie juz nie umiem nie potrafie wierzyć ludzic sie ja juz poprostu mam dosc.Npominałam nie raz bliskim ze to zrobilam ze probowałam to usłyszałam tylko drwiny ze szkoda ze sie nie udało ze sxciemiam i chce wzbudzic litosc niesłuchali mnie wrecz dawali jeszcze wiecej powodoow ze jestem nikim i ze mnie nie potrzebuja i tylko przezemnie cierpia.Wiec pisze tu wiedzac ze nikt mnie nie skrytykuje a i tez nie da wskazówki jak wkoncu ze soba skoczyc ale bedzie wiedział o tym ze ktos taki jak ja istnieje i nie sciemnia i rozuie tych ktorzy tak jak ja maja dosc.ZNAJDE SPOSÓB BY SIE ZABIC TYM RAZEM SKUTECZNIE BEZ POWROTU NIE ZADAWAJAC WIECEJ CIERPIENIA TYM KTORZYCH KOCHAM.MAM JEDEN CE=L UMRZEC I GO OSIAGNE

     
  • Marta

    Mnie przy życiu trzyma mój czteroletni syn ale mimo starań juz nie daje rady:-( coraz częściej zastanawiam się że jednak ze może będzie lepiej jak mnie nie będzie! Matka z ojcem po mnie cały czas jada i jeszcze ciągłe wypominanie zdrady przez mojego partnera i oskarżenia bezpodstawne że go cały czas zdradzam a ostatnio jeszcze stwierdził że to może nie jego dziecko co strasznie mnie zabolało! !!:-( Boje się tylko kto zajmie się moim dzieckiem gdy mnie zabraknie

     
  • mo

    A ja za każdym razem wychodząc z domu i stając na skraju klifu nie mogę się przełamać. Już trzeci raz i nie mogę z sobą skończyć.

     
  • Mateusz

    Na pewno po tamtej stronie jest lepiej

     
  • asd

    kolejny fake….

     
  • kasia

    Mam 21 lat pół roku temu zaczęłam studia. Nigdy nie miałam problemu z nauką. Myślałam że bez problemu zaliczę semestr, lecz matematyka mnie pokonała. Wyraz twarzy mojej mamy był tak groźny, że miałam ochote uciec z domu. Krzyczała przez cały dzień, wyzywała od debili, najgorsze co mogłam wtedy usłyszeć to ” zawiodłam się”. Mam depresję, płacze po nocach, nie mam apetytu- boję się jutra… A mama traktuje mnie jak ducha ( powietrze). Przed tym całym zajściem ( 2 lata temu) sama zauważyłam że mam depresję przez technikum i wszystkie zajścia jakie miały miejsce, niską samoocenę, brak wiary w siebie. Scgudłam 20 kilo i miałam niedowagę. Wszyscy myśleli że mam raka albo inną poważną chorobę. Teraz, kiedy mam problemy z uczelnią nie wiem co z sobą zrobić… Chciałam się zabić, ale myśl że zostawię chłopaka bolała mnie. Nie mogłam też zapimnieć o 2 letniej mojej siostrzenicy, która jest oczkiem w mojej głowie. Czytając te wszystkie przypadki ludzi i porównując, mój to pikuś ale jednak dał mi tak w kość i wierci dziury. Najgorsza jest niewiedza…

     
    • Marcin

      Katarzyno Kochana nie przejmuj się tak.Ja nawet matury nie zrobiłem.Języka Obcego żadnego nie znam.Jestem od Ciebie znacznie starszy.Nie mam znajomych ani dziewczyny od wielu lat.Jedyną osobą z którą ostatnio rozmawiałem to była dentystka Agnieszka M z Wawy.Matma? Dziś ściągnąłem sobie aplikację Tabliczkę Mnożenia na telefon bo wszystko zapominam i jestem bezrobotny i nawet nie wiem czy cokolwiek znajdę.Zobacz na wpis Moniki ona ma jeszcze gorzej.A co do niewiedzy-Próżnię mam we łbie zamiast mózgu.Jak będziesz pewna że chcesz się zabić to napisz do mnie.Razem zawsze raźniej 😉

       
    • Yup

      Ja mam dla ciebie taka rade dziewczyno,wyprowadz sie jak najdalej od tej swojej pseudorodziny,jak matka moze ciebie tak ranic? Gdzie jej milosc? To ona jest chora,a nie ty i wydaje mi sie,ze wyjsciem z twojej sytuacji jest po prostu oddalenie sie od tej nienormalnej matki

       
  • aaaaaaaaaaaa

    nie mam depresji po prostu nie chcę już więcej żyć

     
  • teraz już zero

    dosyć upodlania czara goryczy si e przelała , czas iść tylko szkoda córeczek ale są silne dadzą sobie rade

     
  • sister

    czasami są też dodatkowe „ofiary” takiej syuacji. moja siostra jest szantażowana (dokładnie jak tu: http://www.eporady24.pl/popelnienie_samobojstwa,pytania,6,65,8645.html ) przez exchłopaka że ten popełni samobójstwo (jak ona się z kimś zwiąże) sytuacja fatalna, bo chłopak już raz łykał proszki. siostra nie bardzo wie co zrobic. nosi sie z zamiarem pójścia na policję. martwi sie o nigo i czuje ciężar odpwoiedzialności…

     
  • 10.21.12.9.1

    Mi już nic nie pomoże… Lina wisi, krzesło stoi… Do zobaczenia po drugiej stronie…

     
  • ddupa

    chujowy artykuł jebać internet

     
  • art wawa

    Jaki sens ma zycie ? Jesli sie wie, ze nic nie bedzie lepszego jutro niz jest dzis i bylo wczoraj… jaki cel tej wegetacji i bezsilnego przygladania sie, np tragedi zwierzat w ubojniach, czy zabijanych dla futra badz innych trofeow.. jaki cel ma zycie skoro ludzie, co maja wielkie serca, nie maja srodkow na wlasne zycie, a co dopiero na pomoc innym ( choc to oni najwiecej daja).. mi juz gasnie nadzieja i sens tego wszystkiego oddala sie coraz szybciej. Juz kilkanascie lat temu czulem, ze moge nie dozyc 40, ale wtedy z innego powodu ( w duzym uproszczeniu – zyj szybko umieraj mlodo i nie chodzi tu o nic niezgodnego z prawem, mlodosc, imprezy i predkosc) wydawalo sie to tak odlegle. Teraz mam przeczucie, ze do tej wlasnie 40, ktora ma byc w czerwcu moge nie dac rady…
    Rano kiedy jade mysle sobie, ze smierc to chyba najmniejsze zlo, kiedy wracam mysle to samo.. chyba dojrzewam do tego.

     
  • mmaq

    Ja mam córkę ale i tak chcę to zrobić będzie lepiej, dla mnie i wszystkich nie koniecznie dziś ale jak będzie okazja.

     
  • mmaq

    W ogóle to poco jest ten Bóg , czemu nie widzi co się wokół dzieje czemu nie reaguje czemu z ludzi wartościowych inni robią gnój,a wszyscy tylko głupio się przyglądają i uśmiechają jak upada człowiek ,innych to bawi jak komuś się dzieje żle. Nie chcę żyć tak dalej jak wrócę do kraju mam plan i możliwe że to zrobię na razie nie chcę nikomu kosztów robić na transport ciała.mam plan ale nikomu nie powiem to jest skuteczne.

     
  • sratatatta

    ty jebane ludzkie gówno wypierdalaj od narodowych tematów bo zaśmiecasz internet

     
  • Monika

    Ja już mam za sobą jedną nie skuteczną próbę samobójczą ale znalazła mnie ciocia i zdążyli mnie uratować. Po co nie wiem. Moje życie to jedna wielka porażka. Czego się nie dotknę wszystko psuję. Czym bardziej się staram tym jest gorzej. Tak wielu rzeczy nie rozumię a tak bardzo chciałbym zrozumieć. Tak bardzo chciałbym aby ktoś mnie przytulił… .. kiedyś moja mama powiedziała, że żałuje iż mnie urodziła…. że powinna mnie była wyskrobać …. dlaczego tego nie zrobiła? Życie bez miłości zrozumienia i akceptacji to wegetacja…. ciągła krytyka , że do niczego się nie nadaję… że trzeba współczuć osobie która się że mną zwiąrze… że mój wygląd i uroda w, intrligencja wymaga wiele do życzenia….ja naprawdę wiem , że nie jestem ładna i nie dorównuję w niczym swojej młodszej siostrze….nie mam już siły poraz kolejny zaczynać wszystkiego od nowa… ile razy można zaczynać wszystko od początku ??? Nie mam nic. Jestem śmieciem a śmieci się utylizuje…..
    Z zazdrością zawsze patrzyłam na marki z córkami jak że sobą rozmawiają… ile ciekawych rzeczy mają do powiedzenia…. jakim są dla siebie wsparciem…
    Na pary roześmiane i zakochane… wpatrzone w siebie….
    W tedy marzyłam że też taka będę zakochana i kochana … potrzebna…że będę dla kogoś wsparciem …że będę mieć rodzinę która będzie mnie kochać…. ale to tylko marzenia które nigdy się nie spełniły i już nie spełnią….
    Czy ktoś będzie za mną tęsknił? Czy ktoś zauważy moją nieobecność? Nie… bo takie śmieci jak ja są nikomu nie potrzebne i tylko zawadzają, przynoszą wstyd…
    Tak bardzo chcę się już nigdy nie obudzić…. teraz musi się udać 🙂

     
    • Marcin

      Monika jak będziesz miała tyle lat co ja i prawie żadnych wspomnień bo większość czasu pozaszkolnego siedziałem w domu.Bez pracy,wiedzy i pieniędzy a jedyną kobietą z którą ostanio rozmawiałem to była miła dentystka-zamężna zresztą. Moje życie to iluzja.Sam zastanawiam się co robić dalej… Jedno mnie zastanawia:Zakładam że Bóg istnieje i dał Nam Wolną Wolę.To czemu zmusza wszystkich do istnienia na Ziemi a następnie w Niebie albo Piekle? Przecież Nasza chęć nieistnienia przeczy Jego przymuszaniu Nas do Istnienia.To dał nam tą wolną wolę czy nie? To jest dla mnie zagadką.

       
  • Kasia Qwerty

    Witajcie. Przeczytałam o kilku próbach samobójczych -oczywiscie ciesze sie, ze nieudanych-i mam prośbę poradzcie mi coś. Coś skutecznego, łatwego.

     
    • Marcin

      Kasiu Qwerty ty moje 😉 Już biegnę z pomocą.Tylko powiedz gdzie umówimy się na randkę.Jak na sam mój wygląd nie dostaniesz zawału,to zawsze możemy zacząć ,,inteligentną rozmowę” która cię skutecznie wykończy :). Twoją imienniczkę z którą parę lat temu byłem w kinie ostatnio widziałem.Na mój widok jej twarz spochmurniała bo taki ze mnie interesujący gość. Tylko dentystka zawsze na mój widok uśmiechnieta ale jak większość tych normalnych już zajęta :/. Moja psychiatra do której trafiłem (chciałem wyskoczyć przez okno) gdy miałem naście lat.Powiedziała mi-,,CO CIĘ NIE ZABIJE TO CIĘ WZMOCNI.” Ciekawe czy ona tak wszystkim pacjentom o skłonnościach samobójczych na odchodne gada… i ilu przeżyło Ha ha ha 😀 Zawsze gdy mam doła to mnie się ten wierszyk przypomina: Humpty Dumpty na murze siadł. Humpty Dumpty z wysoka spadł. I wszyscy konni i wszyscy dworzanie Złożyć do kupy nie byli go w stanie – Alicja Po drugiej stronie lustra. Teraz słucham z YouTuba 3 Doors Down – When I’m gone i Jaurim Icarus.Włącz sobie muzykę/poczytaj książki które cię odciągną od tej szarej rzeczywistości albo idź na spacer czy pomodlić się do kościoła lub kup litra i upij się do nieprzytomności(Może wykończysz się jak mój stary który zostawił matkę z dziecimi).Lecz jak już obudzisz się to zacznij cokolwiek bo śmierć na pewno na ciebie poczeka. 1 List św.Piotra-,,Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! PRZECIWNIK WASZ,DIABEŁ,JAK LEW RYCZĄCY KRĄŻY SZUKAJĄC KOGO POŻREĆ”. ,,Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat,nie ma w nim miłości Ojca.Wszystko bowiem,co jest na świecie,a więc: pożądliwość ciała,pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki.” To cytat z 1 Listu św.Jana i filmu FURIA z Bradem Pitem jest za darmo z lektorem na CDA.Daje do myślenia. Trzymaj się może w niedalekiej przyszłości któraś z was tu piszących zostanie moją żoną 😉

       
      • Kasia Qwerty

        Poważnie kobietę z problemami chcesz za żonę. Tak daje do myślenia tylko ja już za dużo myślę i już mi się nie chce. Ile razy można upaść i wstac. Chyba każdy ma jakas granice wytrzymalosci a ja swoją przekroczyłam.

         
      • Marcin

        O masz i kolejna uciekła.Ja to mam powodzenie 🙁 Chyba jednak to prawda że kobiety to materialistki-bez pieniędzy nie podchodź człowieku. Żyć się odechciewa.

         
  • Berrus Ch-w

    co za jebana różowa kurwa zaśmieca internet

     
  • Monika

    Ja mam prawie 5 cio letnia corke….wychowuje ja sama. W zyciu przeszlam duzo…ostatnio jednak czuje ze jest ze mna co raz gorzej….moja psychika wysiadla. Wpadlam w dlugi,nie mam kompletnie nikogo,ciagle jakies problemy….od 3 tygodni nachodza mnie mysli samobojcze….jestem co raz blizej ich zrealizowania….corka bedzie u ojca miala lepiej. Ma dom,zone,syna….a ja? Przestalo mnie nawet obchodzic to,co moja toksyczna mama pomysli jak mnie nie bedzie. Nie cieszy mnie juz nawet corka ktora byla moim promykiem. Dzisiaj chyba napisze listy pozegnalne….nie mam juz sily….

     
    • on

      Monia… Nie łam się… Masz dla kogo żyć !!! Masz kogoś obok siebie kto zawsze powie do Ciebie „Mamo” Kto zawsze będzie patrzał na Ciebie jak na swoją życiową ostoję, gdzie zawsze będzie czuł się bezpiecznie. To maleństwo nie zasługuje żeby zostać samemu na tym świecie. Popatrz na tą małą, przytul ją i powiedz jej że jest Twoim całym światem !!! Mam nadzieję, że nie za późno to piszę… Monia… NIE WARTO !!! Żyj i ciesz się małą bo dla niej jesteś całym jej światem !!!

       
  • Robert Lukaszewski

    Ja mam 35 lat. Moje zycie to w wiekszosci udreka i utrapienie. Kazdego dnia budze sie i zaczynam meczyc. Dzieje sie juz tak od kilku lat. Wstaje, ide do pracy, wracam z pracy i jestm mi ciezko. Jedynie gdy usiade i czym sie zajme na chwile to rozpraszam uwage, naogol jak jeszcze wypije butelke wina. Pozatym wiekszosc mojego dnia, to cierpienie. Zauwazylem,, ze nie usmiecham sie juz od jakiegos czasu, nie mam radosci z zycia. Mieszkam w Londynie, niby moge tu cos dobrze zarobic, ale jestem samotny, nie mam rodziny , przyjaciol, nie mam dzieci, nie mam zony, nikogo z kim moglbym sie zaprzyjaznic, porozmawiac. Mam 34 lata, to juz powionienem, byc w jakims zwiazku. Mysle czasem ze zona i dzieci dalyby mi szczescie, ale nie moge. Ile sie staram, to zawsze mi nie wychodzi. Jakby ktos stal z boku, obserwowal moje zycie i robil wszystko bym nie byl szczesliwy. Poprostu mieszkam w najbardziej zaludnionym miescie na swiecie i jednoczesnie czuje sie najbardziej samotny. Nie moge sie z nikim dogadac, jestem troche inny, bolesnie doswiadczony. Wstaje rano do pracy i widze tych wszystkich ludzi z przyjaciolmi, z kobietami jak sie bawia i sa szczesliwi, a ja nie widze szansy, ze kiedys kogos poznam, chociaz bylem juz w wielu zwiazkach. Nie widze nadziej, nie mam ochoty by cokolwiek robic, cokolwiek osiagnac w zyciu. Polska wychowala mnie na emocjonalnego kaleke, nie potrafie zawierac znajomosci. Nie mam nic w zyciu poza udreka. I od wilu lat kazdy dzien to utrapienie. Naprawde niewiele chwil daje mi szczescie. Wiekszosc to cierpienie. Jakbym mial bol glowy, albo zeba prawie przez caly czas, kazdego dnia i nie ma zadnego leku ktory by mogl ukoic bul. Po co zyc w bolu?

    Najgorsze jednak jest to, ze jak przypomne sobie moje cale zycie, to nigdy nie mialem nic dobrego. Rodzicow ktorzy mnie nigdy nie kochali, Kolegow z osiedla, ktorzy mnie psychicznie gnebili. Brak jakiegos miejsca do zycia, brak satysfakcji. Ciagle patrzenie jak to inni maja zawsze lepiej. o tego mialem kilka takich miejsc w zyciu ze bardzo cierpialem. Gdyby ktos mi stanal i w tywarz zaproponowal, ze moge urodzic sie jeszcze raz na ziemi i zyc zyciem, ktorym zylem, to bym chyba z miejsca go zakatowal jak psa.

     
    • Claudi

      Witaj Robercie.
      Ja mam 34 lata i też mogę określić swoje życie jak bezsens, cierpienie. Ale z jednym się z Tobą nie do końca zgodzę. Kiedyś myślałam,że posiadanie partnera, małżeństwo itp itd to jedna z najważniejszych części naszego życia. Że tylko bycie z kimś da nam szczęście. i niestety na takim myśleniu bardzo się „przejechałam”. Poświęciłam byłemu już partnerowi i mężowi 8 lat swojego życia. Zaprzepaściłam całkowicie jakikolwiek rozwój zawodowy (jestem po kierunku technicznym), na rzecz…sprzątania w jego pseudo pensjonacie, dopingowaniu go,żeby po 12latach łaskawie skończył studia( a jest starszy ode mnie o 5lat i nie przepracował ani jednego dnia w zawodzie-tym samym zresztą co mój), niańczeniu jego mamuni i spełnianiu wszelkich jego zachcianek, w imię „wieeeelkiej miłości i tego jaki to on nie był pokrzywdzony w życiu i jak to cały świat sprzysiągł się przeciw niemu). Co otrzymałam w zamian- 8 letnie pranie mózgu, wylewanie pomyj na mnie-jaka jestem beznadziejna, jak nie spełniam jego oczekiwań, odciecie od rodziny, od znajomych od wszystkiego tak na prawdę. A że byłam młoda, głupia i zakochana, ciągle wierzyłam,że to się zmieni, że wreszcie odetnie się od jego krwiopijczej, zakłamanej matki, ze wybierze siebie i nas. Niestety…gdy czara się przelala (a dodam,ze w trakcie tych 8 lat nabawiłam się niezłej depresji, z myślami samobojczymi w roli głównej,problemów zdrowotnych,itp itd z czym probowałam walczyć z psychologiem)z dnia na dzień postanowiłam odejść. Nie majac nic praktycznie. Zadnych oszczędnosci, pracy, nic. Na odchodne maz zatrzymal moj sprzet komputerowy, bez ktorego nie moge pracowac, wysypał praktycznie nagrane juz do konca 2 projekty. O rozwodzie, wyprowadzce, odzyskiwaniu sprzetu firmowego przez zasrana policje, ktora palcem w bucie nie kiwnela juz nie wspomne. I co mam dziś- spirale długów, brak pracy, całkowity brak energii i checi do jakiegokolwiek działania, i myśl, ze tak na prawde nie chcę się już rano obudzić, bo i po co? Tylko kotów, które przygarnełam ze schroniska mi żal…Dlatego mimo,że w jakiś sposob wiem co czujesz ze względu na samotność (niestety do czasu kiedy poznalam eks, bylam praktycznie sama, podczas gdy wszyscy wokol kogos mieli, zenili sie, wychodzili za maz etc, uwierz mi na słowo, że nie zawsze bycie z kimś daje nam szczescie. Masz cos czego ja nie mam -prace. Ciesz sie nia, potraktuj jako punkt zaczepienia, bo …pozwala Ci życ i przeżyc. Niech to będzie Twoj punkt wyjścia, bo dzięki pracy i temu gdzie mieszkasz możesz znaleźć dla siebie jakieś ciekawe zajęcie. Nawet jakby to miało być szydełkowanie, lepienie garnków czy kurs nurkowania. Zaobserwuj, które chwile dają Ci szczęście i staraj sie je powtarzać. Najgorsze co mozna zrobic, to calkowicie sie zamknac na samego siebie 🙁 Być może jak lepiej poczujesz się sam z sobą, otoczenie odpowie na tę zmianę 🙂

       
  • nikonik

    Ja byłam w drodze…..linka w kieszeni..mąż „”zauważyl” chociaż w ogromnej części to przez niego..ciągle delegacje alkohol koledzy .jedna córka na swoim druga w internacie ją ciągle sama. Przez alkohol mąż narobił ogromnych długów .moje psiaczki tylko są ze mną. Czuję że samotność mnie zabiją wstaje tylko dlatego żeby wyjść trzy razy dziennie na szybkie siku z psiakami.Nie chce mi się z nikim rozmawiać gdy wyjdę to unikam ludzi żeby aby ktoś nie zagadal do mnie.

     
  • Angelika

    Witam wszystkim mam 21 lat od już trzech lat myślałam o samobójstwo i zrobiłam raz przeciała sobie żył pózinije chciała ze skoczyć z mostu ale wyciągaŁ mnie kolega i dalej cierpiała mój rodzice rozstali to samo chciała popełnić samobójstwo ale pomyślała że będzie w o porządku że ułoże życie i stało się poznałam wspaniałego człowieka a zarazem mężczyznę życia było pięknie leczy zaczęło nam się psuci ciągle krzyczała nie miały czasu ze mną rozmawiać ciągle mnie wstydzi że jestem chora że jestem upośledzona raz mnie zdradził to już był ból i strach że mię zostawi i zostawił a ja dalej cierpię nie umie żyć bez niego za bardzo go kocham życie bym oddała za niego chcę się zabić popełnić samobójstwo bo nie umie żyć bez niego on jest moim światem i miłość chcę umrzeć niż żyć bez niego psychiatra i psycholog mi nie pomagają bardziej cierpię bez niego jestem już martwa bez niego nie chcę żyć bez niego dlaczego ten świat jest okrutny że go nie ma przy mnie dlaczego

     
  • Michal

    Ale poco się męczyć nażeczona ma tylko racje jej 11 letni syn traktuje cię jak służbe jak już coś powiesz to się czepiasz lub marudzisz. A jak się starasz to i tak nikt tego niedocenia:'(

     
  • Kłamstwa

    Ten artykuł to doskonały przykład dzisiejszego świata. Nawet kiedy masz takiego doła, że chcesz się zabić, nawet nieznana ci osoba wciąż będzie cię okłamywać. Nie chcę żyć w takim świecie, nie mam nikogo, a koleś z telefonu zaufania nie zastąpi mi rodziny. Czy tak ciężko zrozumieć, że ktoś ma dość?

     
    • Rozumiem Twój tok myślenia. Każdy musi się z czymś mierzyć i ciężko wartościować problemy drugiej osoby. Zdaję sobie sprawę, że dla Ciebie brak rodziny może być czymś z czym sobie nie radzisz, jednak wiem (z doświadczenia), że z każdym problemem można sobie poradzić. I to nie jest kłamstwo. To jest kwestia tego jakich ludzi spotkasz na swojej drodze, jakich wyborów dokonasz, jakie decyzje podejmiesz. Nie na wszystko mamy wpływ, ale na swój tok myślenia owszem. Nie żyjemy w średniowieczu, po to są terapie, psychiatrzy i psychologowie, żeby radzić sobie z trudnościami, które nas spotykają. No ale wiadomo, to kosztuje. I nie mam na myśli pieniędzy.

       
  • Daśka…..

    Hej, jestem tu pierwszy raz… Weszłam na stronę wpisując w Google ” szybkie samobójstwo” powiem tu wszystkim czytającym na tej stronie ze naprawde mam dosc zycia tego co się dzieje dookoła mnie… A zatem zaczene od tego ze mam 16 lat. I tu nie chodzi o jakos blachostke. Ale jedno jest pewne ze dużo ludzi to tak traktuje… Odwracają sie ode mnie przyjaciolki jedyne jakie mam. A nie długo juz ich nie będę miała… Nie uczę sie tak jakby to chcieli moi rodzice choc mi nie mówią ze „zle sie uczę i ze jezeli sie nie poprawie to cos mi zabiorą” nie tak nie mówią, ale ja widzę ze maja do mnie o to żal. ? dużo razy chciałam to zmienic ale ja jestem tak tempa i glupia ze potrafię caly dzień spędzić nad jednym tematem a i tak niczego sie nie naucze.. Często tez się kluce z rodzicami o to ze czegos nie potrafię zrobić bo po prostu nie potrafię cos wezmę zepsuje nie umiem nawet mlotszej siostry popilnować bo zaraz przyjdzie z płaczem… Nie mam nikogo komu mogla bym się zwierzyć to tak bardzo boli ze jestem taka bez radna. Mam żal do Mamy ze mnie w ogóle urodziła życie nie jest dla mnie mogl je dostać ten kto byłby mondrzejszy ode mnie i bardziej pewny siebie. Cielam sie bo myślałam ze to rozwiąże wszystkie moje problemy ale jednak jeszcze ich przybylo z dnia na dzień coraz więcej nie radze sobie to nie dla mnie czym sobie zasłużyłam na to wszystko ?! Boże zabieg mnie stad ja nie chce żyć !!!,?

     
    • Bartosz Skowron

      Daśka, napisz do mnie, prosze. Miałem podobne problemy jak Ty. Dokłane tsakie same z nauką. Opowiem Ci co sie stało. Dziś mam już 31 lat i jestem prawe dr n. humansutycznych (niebawem obrona pracy). Myslę,że wiem jak Ci pomóc, Napisz na bartoszbartek81@gmail.com

       
  • Marcin

    Gowno prawda. Mieszkam w niemczech zona chce rozwodu. I gdzie ja mam pójść niby do psychiatry jak języka nie znam. Na tyle żeby chodzić na jakąś terapię. Bzdury. Nie ma ratunku za duży problem żeby jeszcze oddychać….

     
    • Bartosz Skowron

      Hej Marcin. Moja żona tez chce rozwodu. Ja rónież teraz juz bardzo powaznie rozważam samobójstwo. Nie chce zyć bez nie j i bez dziecka. Zrobiłem już wszystko,żeby utatować to małżeńśtwo. Jaki masz pomysł na samobója?podpowiesz coś szybkiego, skutecznego i bezbolesbego?

       
  • Xyz

    Szczerze nienawidzę swojej matki, nie pokocham jej nigdy, mam 16 lat a z każdym dniem mam ochotę umrzeć zastanawiając się nad tym coraz bardziej. Nie chcę tu być, po prostu.

     
    • Art

      Kocham rodziców swoich bo chcieli dla mnie dobrze bla bla bla bla aaaaaaaaaaaa to są pierdoleni egoiści jak oni wszyscy. Życie to nie przejażdżka w wesołym miasteczku a oni jednak mnie sobie zrobili. PO CO??? Tylko po to żeby samych siebie uszczęśliwić!!! Nienawidzę ich za to że żyje i że tak się męczyć tu kurwa muszę. Wyciągnęli mnie z łona matki szczypcami i od tamtej pory mam wielki łeb z którego ludzie śmieją się. A do tego mało bystry i wrażliwy jestem. Nie mogę też się zabić bo kurwa jaj do tego nie mam!!! NIE UMIEM MIEĆ WYJEBANE!!!! Cierpię psychicznie… JAK DŁUGO JESZCZE!!!???? Życie jest dla mnie karą. Nie wiem tylko za co??

       
  • klkl

    ,,Tak, dokładnie takie są statystyki. I to one mówią, że dziś zabije się 16 osób.
    Jutro kolejne 16, a pojutrze następne. A ile dzieci zostanie
    osieroconych? Ile żon straci swoich mężów? Ile matek straci swoje
    dzieci?” tym dokladnie mementem niepolepszylas mi chumoru… jestem sam bez zony dzieci czy matki/ojca… jestem doslownie sam i niewiem jak sobie z tym poradzic ze wzgledu ze jest to anonimowy blog zdecydowalem sie dodac tego komenta poniewaz w realu jestem skrytym, niesmialych 22-latkiem…. w wieku 7 lat stracilem oboje rodzicow i mysle ze przez to odwiedzilem dzis takie strony aby zobaczyc ze niejestem sam z takimi problemami 🙁

     
    • klkl

      niemyslie powaznie nad samobujstwem poniewaz zaakceptowalem juz fakt ze przez reszte zycia bede sam… niemam smialosci do dziewczyn wiec niebede mial zony i dizeci… nieumiem nawiazywac kontaktow wiec niebede mial przyjaciela.. proste jednak niejestem pewien czy wytrzymam taki stan rzeczy do mojej smierci naturalnej :/

       
  • wlo

    Ja mam 59 lat przez zdarzenie stracilem zdrowie nie moge pracowac siedze w domu 4 ty miesiac pieniadze sa potrzebne na leczenie operacje rechabilitacje tom juz trwa 100 dni lekarz mowi ze jeszcze pol roku za co mam zyc dostaje 1 tyz zl z zusu wydalem juz kilka tys zl potrzeba 9 tys na operacje plus 3 mie rechabikitacja z dojazdem 130 zl za dzien moze wiec siegnac 20 tys zl a i tak nie ma gwaranci ze bedzie dobrze POWIEDZ CO MAM ROBIC Stracilem prace w moim wieku jestem bez szans PO CO MAM ZYC zeby obciazac swoich najblizszych moja zona ma 870 zl pomostowki cierpi razem ze mną jedna wizyta u dr specjalist to 200 lub 300 zl do trgo non stop leki rezonanse przeswietlenia itd POWIEDZ CO MAM ZROBIC POWIEDZ wchodze w depresje w 1 dnym dniu stracilem dobra prace pieniadze biegalem 10 km 4 razy w tygodniu A DZIS JESTEM WRAKIM BALASTEM wiec nie mow takim ludziom jak ja ze bedzie dobrze wystarczy tylko myslec pozytywnie DLA MIE SMIERC TO WYBAWIENIE i dla moich najblizszych tez bardzo cjierpie jak widze ich bol zwiazany ze mną i moim zdrowiem NIECH ZYJA MLODZI O NICH WALCZ A TAKICH JAK JA ODPUSC

     
  • mateusz

    Ty *ierdolona, glupia klamliwa sz-mato. Poswiecilem 15 minut swojego nedznego zycia by przeczytac to gowno.
    Na sam koniec nie dowiedzialem sie jak bezbolesnie i skutecznie sie zabic, tylko jak dac sobie kolejna
    pie-rdolona szanse na pie-rdolone zycie. Ch-uj ci w du-pe. Ty moze mialas depresje, nie wstawalas z lozka przez
    ch-uj wie jaki czas i nawet nie wiedzialas dlaczego. To faktycznie moglabyć jakas choroba psychiczna. Dla mnie
    nie ma ratunku, nie ma żadnej pierdo-lonej szansy, bo nikt mi nie pomoże. Nikt nie przełoży mojej świadomości
    do mózgu, który ma o wiele większą moc obliczeniową, a tegoż mózgu nikt nie przełoży do chociażby przeciętnie
    wyglądającej mordy. Gdyby to było możliwe, to moje pierdolone problemy zniknelyby jak za dotknięciem
    czarodziejskiej rozdzki. Ale, że to nie będzie możliwe przez kolejne 150 – 200 lat, więc jestem na pier-dolonej
    straconej pozycji. Jestem tak paskudny, że nie dają mi tego do zrozumienia już tylko laski, ale nawet faceci. Wyłysiałem w
    wieku 15 lat. Mam kartoflany, wielki nos. Do tego posiadam mega obwisłą skórę na mordzie odziedziczoną po moim
    paskudnym ojcu z bliznami po pryszczach, które dały mi z łaski swojej spokoj jakieś 2-3 lata temu. Dodatkowo
    jestem głupi. Studiuje na pierd-olonej politechnice łódzkiej juz 7 rok z rzędu. Mieszkając w akademiku ludzie
    wielokrotnie dali mi do zrozumienia, a nawet mówili mi to prosto w oczy, że jestem mało inteligentny.
    Nie potrafię się wysłowić. Nie potrafię rozmawiać z ludźmi. Nie mam znajomych i przyjacioł. Nie potrafię czytać
    tekstów ze zrozumieniem. Musze czytać coś po kilka razy by to zrozumieć. Siedzę całymi dniami w swoim pokoju
    przed kompem zabijając czas, grając w jakieś głupie gry. Moje życia i ja, to dno. Wierze w reinkarnację i wierzę,
    że świat dąży do równowagi. Materia, antymateria. Przeciwne bieguny magnesów. Kationy, aniony. Dobro, zło.
    Niebo, piekło. Woda, ogień. Dlatego jestem przekonany co do samobójstwa w 100 procentach. To jest moja jedyna szansa. I żadna pier-dolona szm-ata mnie od tej decyzji nie odciągnie. Chce tylko by ta śmierć była pewna, nie chce stać
    sie pierd-olonym inwalidą, czy jakąś rośliną przykutą na całe życie do łóżka. Nie boję się śmierci, już się z nią
    pogodziłem. Jedyne czego się boje to bólu i braku skuteczności.

     
    • mateusz

      naiwniak. nikt nie da mi recepty na to jak się zabić. Bo to nakłanianie, czy też pomoc w samobójstwie, za co grozi więzienie.

       
      • wdafsakkk

        jakoś nie zauważyłem problemów z wysławianiem się:) Trzymaj się:)

         
        • Konrad

          Problemy z wysławianiem się, a pisaniem na klawiaturze to inna sprawa. Sam potrafię jako tako pisać, a w rozmowie na żywo gubię się co słowo.

           
    • Unravel

      Uwielbiam Cię:)

       
    • Art

      No kurwa znam ten bani stan kolego. Tylko że dobro i zło to ludzie wymyślili sobie. A po śmierci gdyby gówno chociaż było to byłoby to już coś bo z gówna da się czasem wydostać. Pozdrawiam

       
    • kolosy

      Nie wiem, czy jeszcze żyjesz. Pewnie tak, za głośno krzyczałeś, żeby szybko umrzeć.
      Niezły tekst! Nie jesteś nieinteligentny, tylko dokonałeś chujowych wyborów w swoim życiu. Zabij się, albo rzuć polibudę. Możesz zresztą zrobić jedno i drugie – tzn. pod warunkiem, że najpierw rzucisz szkołę;-) W poszukiwaniu sposobu na zabicie się radzę postudiować coś, co pozwoli Ci się wypisać. Może socjologia, psychologia, filozofia, dziennikarstwo. Może napisz książkę. Jak się spodoba, nikt nie będzie patrzył jak wyglądasz. Napisz w stylu swoje postu, głośno, wulgarnie, wyzywająco, oskarżycielsko, niszcząco… Jeśli odniesiesz sukces i nadal będziesz chciał umrzeć (co nie jest oczywiste, bo czasami sukcesu podgrzewają apetyt na życie), zafundujesz sobie cywilizowaną śmierć w komfortowych warunkach, w Holandii lub Szwajcarii. Na prawdę Twój post nie wygląda na dzieło przyszłego inżyniera (chyba, że to fake;-), warto to wykorzystać – na Polibudzie nic już nie osiągniesz – obrzydziłeś Sobie (lub brzydzono Ci) tę opcję, a może … ludzie mają różne talenty i powołania.
      Reinkarnacja do wiara do d… beznadzieja totalna. Zauważ, że jeśli się zabijesz, a czarodzieje od reinkarnacji mają rację, to odrodzisz się w jeszcze podlejszej postaci – wiem, że to niewyobrażalne przy Twojej kondycji, ale możliwe – żeby odpokutować swoje złe uczynki. W tym ten najgorszy, wg nich uczynek zbrodni na własnym życiu. Chciałbyś umierać ze świadomością, że prawdopodobnie odrodzisz się jako robak w czyimś jelicie grubym. Niieee! Moim zdaniem potrzebujesz czegoś bardziej zaawansowanego i optymistycznego. Może jakaś forma ewangelicznego chrześcijaństwa (mało niepewności, dużo wyrozumiałości, i tak nic nie zależy od Ciebie, bo łaska, itd.). Niektóre nurty w katolicyzmie też są OK, choć często bardziej wymagające – pewnie nie jesteś w stanie wystarczająco się zmobilizować, żeby im sprostać, ale można rozważyć (np. jakiś skrajny integryzm, albo przeciwnie roztańczoną odnowę w Duchu Świętym – można doświadczyć braterstwa i faceci w liczebnej mniejszości, więc każdy nawet tak brzydki i bystry jak ty może się załapać na niezłe zainteresowanie fajnych lasek).
      Do śmierci trzeba się przygotować nie tylko materialnie (sposób zadania/przyjęcia), ale też mentalnie. Dobra nadbudowa, to podstawa, która powinieneś sobie stworzyć. Przynajmniej jako opcja robocza – taki paradygmat stosowany do czasu, aż znajdziesz lepszą (w znaczeniu lepiej pasującą do Twojego stanu) koncepcję.

      Ryzyko nieskuteczności samobójstwa jest ogromne, a potem wszyscy traktują Cię jak czubka. Wiem, że na razie trudno Ci sobie wyobrazić, że może gorzej niż jest, ale może jeśli Ci się nie powiedzie. Daj sobie czas na poszukanie skutecznego i bezbolesnego sposobu – jeśli dotychczas go nie znalazłeś. Pamiętaj ból, to nie tylko objaw fizyczny, ale też psychiczny. A komfort umierania musi odnosić się do oby tych sfer egzystencji, również tak podłej egzystencji jak Twoja. Nie bez powodu medyczni eutanazjaści/eutanaziści (jeśli nikomu się jeszcze tak nie nazwało, to rezerwuję prawo pierwszeństwa do nazw) podają najpierw środek rozweselający, potem dopiero środki nasenne, a na koniec wstrzymujące oddychanie. Dopóki Cię nie stać na klinikę, odurz się religią, byle nie reinkarnacyjną, bo to dołuje.

       
    • Nie i chuj

      Baardzo dobrze powiedziane, nazwa tematu to „Jak popełnić samobójstwo (…)” a nie „Jak przywrócić sobie sens życia”. To tak samo, jakbyś w sklepie odzieżowym szukał samochodu, powinno się pisać na temat, tak samo, jak w poszczególnych sklepach są poszczególne towary 😉

       
    • Szkodnik

      Komentarz w samo sedno. Widać, że osoba pisząca powyższy tekst niewiele rozumie. „Pomyśl o innych, jak będą po tobie płakać” … ohoho, wzruszający, typowy, pusty tekst. Tak się składa, że mam zaledwie dwie w miarę bliskie osoby (nikogo innego, dosłownie) z czego dla każdej jestem tylko niepotrzebną udręką, pasożytem, który jedynie sprawia problemy, więc mieliby chwilę żałoby, ale na dłuższą metę to genialne rozwiązanie – rodzic w końcu by mnie nie musiał utrzymywać (bo jestem takim niczym, że panicznie boję się iść do pracy [nie chodzi o lenistwo tylko strach]), druga połówka znalazłaby sobie w końcu kogoś normalnego i inteligentnego zamiast męczyć się z takim ścierwem. Same plusy. „Co ci zostanie gdy nie będzie problemów” – no właśnie nic. Obserwuję każdego dnia to co dzieje się dookoła. Wszystko jest takie puste, bezsensowne, daje wątpliwe uczucie przyjemności jedynie na moment, ale gdzieś tam w środku ciągle czujesz, że już dawno umarłeś i że każdy dzień to tylko zwyczajna egzystencja na siłę – robisz coś, żeby zająć czas i przeżyć kolejny dzień. Następnego to samo – wymyślasz sobie durne zajęcia, ciągle dążysz do tego, by podwyższyć sobie poziom serotoniny (który po 5 minutach spada) i tak do usranej śmierci żyjesz na siłę. Jaki to ma sens? Rozumiem doskonale autora komentarza i tak samo jak on uważam, że gdyby nie ból… gdybyśmy po prostu mieli pstryczek, który można nacisnąć i ot tak zwyczajnie przestać istnieć… Najgorsze jest to, ze chyba nie istnieje bezbolesna śmierć. Myślę, że czego byś nie zrobił, w pewnym momencie spanikujesz, zaboli… Przecież ustanie akcji serca nie może być bezbolesne, tak przynajmniej mi się wydaje.

       
      • jk

        Szkodnik To podobne masz problemy jak ja. Jedna z kilku rzeczy które mnie trzyma przy wegetacji to pierdolenie jak to wszyscy będą za mną płakać z jednej strony chcą bym żyła a z drugiej mają pretensje ze jestem pasożytem to tak jakby ktoś chciał mieć psa który sam się sobą zajmuje a później są zdziwieni ze nie wrócił do domu bo go samochód trzepnął. Społeczeństwo też jest hipokrytami z jednej strony opie… ze jesteś pasożytem a z drugiej strony ci sami ludzie będą mówili żebyś poszedł do pracy wziął się w garść zaczął coś robić jak ty nie masz chęci ani motywacji do robienia czegoś a ja nie jestem osobą którą da się tak po prostu zmotywować.Nie dałam się jednak wmówić ze znalezienie chłopa, założenie rodziny itd w jakiś sposób mnie uleczy po prostu wiedziałam ze będę pasożytem dla kolejnej osoby a w przypadku samobójstwa będzie kolejna osoba zraniona ogólnie nie zaznajamiam się z ludźmi by nie ranić ich swoim brakiem chęci do
        zrobienia czegoś. Nie dziwią mnie też przypadki matek które zabiły dzieci i sama popełniła samobójstwo no nic myślała by za nią nie płakali jak odejdzie. Każdy kiedyś umrze i będą po nim płakać a potem powrócą do swoich domów, prac itd. Strach przed bólem lub wizja kalectwa też nie są fajne ani też słyszenie ze wprawdzie jesteś sparaliżowana od szyi w duł ale i tak masz żyć bo życie samo w sobie jest takie fajne nie ważne jakie by było. Tu pytanie czy wiecie ile płacą za pisanie takiego pierdoleni nie zabijaj się? Wydaje ze sama autorka bloga nie wierzy w co pisze lub jakoś jest oderwana od życia. Jak to się syty głodnego nie zrozumie.

         
  • Lippstadt

    Czuję się oszukany. Chciałem sprawdzić jakie są sposoby na szybką i bezbolesną śmierć a zamiast tego dostałem odradzającą tego notkę na blogu. To tak jakbym szukał informacji w jaki sposób wybrać szybki samochód i jednym z pierwszych wyników była informacja dlaczego nie powinniśmy kupować auta. :/

     
  • Bbbb

    Może tu spróbuje mam myśli samobójcze. Mam 20 lat i coreczke 9 miesięczna w sumie to dzięki niej nie mam odwagi tego zrobić mówię tego bo sama jeszcze nie wiem co to dokładnie… Podkresle że już miałam próbę samobójcza po niej trafiłam do szpitala z przyspieszonym byciem serca zasypialam nie wiedziałam co mi jest bałam się a zarazem cieszyłam się że zapomnę o problemach… Nie leczylam się. Bardzo przywiązuje się do ludzi. Jestem z mężczyzną który twierdzi że mnie bardzo kocha niestety to wszystko przez niego Podkresle że nie potrafię bez niego żyć lecz codziennie słyszę że jestem do niczego słyszę od niego najgorsze zeczy typu szmat.. kurw… dziwk… ale ja przecież nic takiego nie robię siedzę z dzieckiem od porodu 24h w domu spacerki rodzina i dom ma zawsze wszystko przygotowane jak przychodzi z pracy. Lubi popić wyjść do kolegów pograć w komputer czasami jest okey nie powiem nie ruszają mnie nawet wtedy jego głupie docinki jak wyjdziemy gdzieś bardzo sie ciesze. Jak wychidzi to nawet czasem na noc nie mam siły bo to co mu powiem to twierdzi że jestem psychiczna. Uderzył mnie już. Ma w dupie moje uczucia plcze z bezsilności a on się śmieje. Twierdzi że biorę go na litos a to nie prawda ja chcw tylko kiedyś posiedzieć z nim w domu przytulić się… Ogólnie od dziecka byłam popychadlem ? Nie rozmawiam z mamą bo od jakiegoś czasu jestem bardzo wybuchowa osoba i na krzyczałam na nią bez powodu.. Popłakała sie powiedziałam że nie chce jej widzieć ale wcale tak nie jest przykro mi się zrobiło i przeprosilam ja powiedziałam jej że tak nie myślę. Ale nic nie powiedziała w skrócie nie rozmawiamy ze sobą … Każdy mi mówi że jestem beznadziejna. Beznadziejna matka córka dziewczyna… Nie wytrzymuje tego do tego doszło że zaczęłam wymuszać wymiociny bo powiedziano mi że jestem za gróba ważę 79 kilo przy wzroście 175 . Nie wytrzymuje tego wszyscy się uwzueli na mnie a może ze mną jest coś nie tak może to prawda co mówią

     
  • Bbbb

    Może tu spróbuje mam myśli samobójcze. Mam 20 lat i coreczke 9 miesięczna w sumie to dzięki niej nie mam odwagi tego zrobić mówię tego bo sama jeszcze nie wiem co to dokładnie… Podkresle że już miałam próbę samobójcza po niej trafiłam do szpitala z przyspieszonym byciem serca zasypialam nie wiedziałam co mi jest bałam się a zarazem cieszyłam się że zapomnę o problemach… Nie leczylam się. Bardzo przywiązuje się do ludzi. Jestem z mężczyzną który twierdzi że mnie bardzo kocha niestety to wszystko przez niego Podkresle że nie potrafię bez niego żyć lecz codziennie słyszę że jestem do niczego słyszę od niego najgorsze zeczy typu szmat.. kurw… dziwk… ale ja przecież nic takiego nie robię siedzę z dzieckiem od porodu 24h w domu spacerki rodzina i dom ma zawsze wszystko przygotowane jak przychodzi z pracy. Lubi popić wyjść do kolegów pograć w komputer czasami jest okey nie powiem nie ruszają mnie nawet wtedy jego głupie docinki jak wyjdziemy gdzieś bardzo sie ciesze. Jak wychidzi to nawet czasem na noc nie mam siły bo to co mu powiem to twierdzi że jestem psychiczna. Uderzył mnie już. Ma w dupie moje uczucia plcze z bezsilności a on się śmieje. Twierdzi że biorę go na litos a to nie prawda ja chcw tylko kiedyś posiedzieć z nim w domu przytulić się… Ogólnie od dziecka byłam popychadlem ? Nie rozmawiam z mamą bo od jakiegoś czasu jestem bardzo wybuchowa osoba i na krzyczałam na nią bez powodu.. Popłakała sie powiedziałam że nie chce jej widzieć ale wcale tak nie jest przykro mi się zrobiło i przeprosilam ja powiedziałam jej że tak nie myślę. Ale nic nie powiedziała w skrócie nie rozmawiamy ze sobą … Każdy mi mówi że jestem beznadziejna. Beznadziejna matka córka dziewczyna… Nie wytrzymuje tego do tego doszło że zaczęłam wymuszać wymiociny bo powiedziano mi że jestem za gróba ważę 79 kilo przy wzroście 175 . Nie wytrzymuje tego wszyscy się uwzueli na mnie a może ze mną jest coś nie tak może to prawda co mówią

     
  • misio panda kur^^a

    Ja tu po sposob wszedlem a nie po pomoc :D. Pozdrawiam tych dla ktorych kazda minuta swiadomosci i kazda sekunda istnienia sprawiaja bol. Nie jestescie sami:D sa nas miliony i z kazda sekunda przybywa coraz wiecej! Tym optymistycznym akcentem zegnam sie 🙂

     
  • bartek

    Mam 3 miesieczne dziecko kobiete i pracuje jako grabaz posiadam 30 tys dlugow brakuje co miesiaca pieniedzy a kobieta wiecznie wyzywa mnie i nie szanuje jestem dla niej leniwy i ciagle mi zle bo ciagle mnie cos boli ciagle mrucze pod nosem ja poprostu nie widze sensu zycia a nir czuje by mnie kochala i nie wien czy moj syn zrozumie jezeli odejde juz na zawsze wiem ze zle robie ze to nie jest dobre rozwiazanie ale ja juz mam dosyc ciaglego krzyku szantazu o odebraniu mi synka i dlugow ktore zniszczyly relacje z rodzina i matka moze sie zale bo nie mam komu o tym powiedziec ale nie chce tak juz zyc

     
  • Pustelnik

    Nie mam sily na nic. Mysle ze nadszedl wlasnie ten dzien.. !

     
  • Bartek

    Spróbować nie zaszkodzi .. ale czy ja chce przeżywać te same cierpienie w kółko i w kółko .. jak niekończąca się pętla w błędnym algorytmie ..

     
  • xxx

    tak tak p…kotka za pomoco młotka ja żyje bo mieznam śmierći bez bulu dom dzieci kture cie olewajo i przychodzo tylko po wypłacie po kase była żona karzdy sie morze domyślec co mi zrobiła
    niewiem zaco to ona mnie nienawidzi choc to ja powinnienem jo niecierpieć ale co to chore nadal jo kocham ale zaco

     
  • Ola

    Pierdolenie o Szopenie. Jeśli wszystkie twoje problemy biorą się z choroby, której nie możesz uleczyć i przez tę chorobę wyglądasz tak, że ludzie cię odrzucają, to nie ma innego rozwiązania. Możesz egzystować dalej w ciągłym cierpieniu i upokorzeniu. Ale co to za życie..

     
  • Wojtek

    Przepraszam ale muszę się komuś wyżalić gdyz boje sie osobiscie przyznac. Mam 15 lat i jestem homoseksualista, nie moge wytrzymac gdy slysze na przerwie gdy dzieci rozmawiaja i obgaduja pedalow a ja obok nich stoje i pytaja mi sie dlaczego sie z nimi nie smieje. Obecnie jestem po 2 probach samobojczych,lecze sie u psychologa i psychiatry, biore psychotropy. Nikomu o tym nie mowilem ale bardzo boli mnie gdy siedze przy rodzinnym stole i slysze Skad takie potwory sie biorą,przecież to jest oblesne itd. Aktualnie jedyny czlowiek ktory mnie rozumie to moj dobry kolega Mieszko. Mieszkam na wsi, kazdego dnia boje sie ze wstane i pojde do szkoly i wszyscy sie dowiedza jaki jestem. Boje sie wyzwisk,braku akceptacji. Mam wszystkiego dosyc, gdy teraz to pisze rece mi sie trzęsą. Nawet mojemu psychologowi nic nie wspominalem o mojej orientacji. Tabletki nic mi nie daja, niepotrafie wyjsc do ludzi, calymi dniami siedze zakluczony w swoim pokoju. Ja juz niewiem czy jest dla mnie jakikolwiek ratunek… Prosze zeby ktos odpisal, cos doradzil niewiem… Pozdrawiam

     
    • hmmm

      hej jak chcesz pogadać to możesz ze mną, tylko nie wiem jak ;/

       
    • hmmm

      może przez tumblr?

       
  • Kriss

    Ja sposobu jak popełnić samobójstwo by nie czuć bulu a nie słuchać kazan.

     
  • hfdshf

    Jeśli czujesz, że dzieje się z Tobą coś niedobrego, to bałagam, daj sobie szansę, pójdź do lekarza.

    Dalej nie czytam..

     
  • hh

    Nie pomogło elo

     
  • Skrytość1978

    Czasem nie widać drogi, którą można pójść. Mnie się już nie chce szukać. Odejście rozwiąże problemy finansowe i rodzinne. Z samych polis zostanie rodzinie tyle że spłaca kredyty i z 10 lat pożyją. Zresztą finanse to nic. Jak poświęciłeś komuś całe życie, oddałeś wszystko, kochałeś, opiekowałeś się, byłeś z nim w każdym trudnym jego momencie, a on po latach nie ma czasu/chęci by z Tobą choć chwilę pobyć, by Cię dotknąć, przytulić i zwyczajnie porozmawiać, to co pozostaje? Słabi są ludzie i do tego głupi. A ja w każdy wieczór od 2 lat siedzę sam i o tym myślę. I już wiem czego chcę. Chcę żeby się to odwróciło, żeby czas wrócił do pewnej chwili, i żebym jej nie poznał. Żeby tego wszystkiego nie było. Czuję się jak spluwaczka. Czas się nie cofnie ale mogę się uwolnić od tego syfu. Tylko synka i gór szkoda. Z ty niebem to kit. Tylko to mnie przeraża w mojej bliskiej przyszłości, że nic tam nie ma. Ale z drugiej strony czas wtedy nie będzie miał znaczenia. Może sobie biec i już gówno mi zrobi.

     
  • marco

    psychoterapeutyczne pierdolenie

     
  • kidon

    Ja jestem w podobnej sytuacji.
    Zawsze żyłem sam- nigdy nie miałem żony, a nawet dziewczyny, pomimo że mam ponad 30 lat. Zawsze w domu słyszałem, że dla żadnej kobiety nie będę wartościowym partnerem. Niema chyba osób, którym sprawił bym ból swoim odejściem- a część mogła by odczuć ulgę. Z moim ojcem nie rozmawiam- kiedy to robiłem słyszałem tylko że jestem nikim, zawsze będę nieudacznikiem i nic w życiu nie osiągnę. Jedyna kobieta, którą kiedykolwiek kochałem, jest dziś żoną kogo innego. Znajomych nigdy nie miałem wielu- od dziecka dla wszystkich byłem popychadłem, które odstawało od wszystkich, i które wszystko później zauważa (część osób stawiała znak równości, pomiędzy moimi kłopotami ze wzrokiem a niskim ilorazem inteligencji). Jednak udało mi się skończyć studia z dobrym wynikiem, i zyskać uprawnienia inżynierskie.
    Przez wiele lat uciekałem w pracę, przed swoją sytuacją osobistą. Wydawało mi się, że tutaj dużo osiągnąłem- starałem się być dobry w tym co robię. Poświęcałem pracy znacznie więcej czasu niż inni, ale od dziecka mam bardzo poważne kłopoty ze wzrokiem, i to przekładało się na moje wyniki w pracy. Po jakimś czasie w pracy zaczęto mnie ostracyzować. Dla większości byłem pośmiewiskiem, bo byłem jedyną osobą która wszędzie musiała chodzić pieszo (z uwagi na wzrok nie mam prawa jazdy). Po kilku latach, szef dał mi do zrozumienia, że najlepiej było by, gdybym odszedł z firmy. Zawaliła się dla mnie jedyna rzecz, która stanowiła dla mnie wartość. Z moją niepełnosprawnością, nie mam dużych szans na znalezienie innej pracy.
    Często myślę, że mój ojciec mówiąc, że jestem nikim, miał rację.

     
    • ANNE

      Znałem osobę która pisała ten tekst.
      POPEŁNIŁA SAMOBÓJSTWO

       
    • ANNE

      Karol był wspaniałym człowiekiem. Jego problem polegał jednak na tym, że miał bardzo niską samoocenę. Życie i ludzie zdrowo dali mu w kość. Pomimo, że miał dużo swoich problemów nie epatował nimi, zawsze był gotowy do pomocy. Był człowiekiem bardzo uczciwym i mającym poczucie przyzwoitości. Pomimo swoich problemów często się śmiał. Poza tym był bardzo pracowity, i był naprawdę dobrym inżynierem.
      Nie założył rodziny, bo co tu kryć- współczesne kobiety nie przepadają za porządnymi facetami.
      Żałuję, że nigdy mu tego nie powiedziałam. Wiedziałam o jego problemach, ale nie pomyślałam, że zdecyduje się na coś takiego.
      Jeśli zamierzacie sobie odebrać życie, zastanówcie się nad tym, czy na pewno nikt po waszej śmierci nie będzie płakał, i czy naprawdę nikomu nie jesteście potrzebni. Dla mnie, pomimo że byłam związana z kimś innym, Karol był naprawdę ważnym człowiekiem.

       
  • lga

    Ktoś ma dość ale zawsze znajdzie się gnida która będzie pieprzyc ze to czy tamto,nie wie i nigdy nie zrozumie tak jak nazarty nie zrozumie glodnego.Zamknijcie ryje jak nie umiecie doradzić jak szybko i bezboleśnie to zrobić.

     
    • Piotrek

      A co tu doradzać, albo chcesz umrzeć, albo masz wątpliwości..Ty widocznie masz i co najmniej 1% Ciebie chce żyć..Decyzja należy do Ciebie. Jeżeli wciągasz w to osoby trzecie to ICH teraz nie obrażaj! Nikt nie weźmie za Ciebie odpowiedzialności ani za życie, ani za śmierć..To wybór jak każdy inny. Nie będę Ci pisał o swoich problemach, bo chuj Ci do tego. Tez nie uważam psychoterapii..Pomogłem sobie sam..Mogę Ci tylko jedno powiedzieć: życie toczy nieustannie bo taka jest natura, a pamięć o Nas maluczkich przemija baaardzo szybko..Tak, tak, Ty nie dbasz o to..To po co tu kurwa wszedłeś??? Jesteś taki naiwny czy taki głupi??!! P.S. Zbadaj sobie poziom LITU i KWASU FOLIOWEGO , fizjologii nie oszukasz;) Reszta zależy tylko od Ciebie. Pozdro!

       
    • Piotrek

      Sorry Iga, nie popatrzyłem na nazwę użytkownika. Merytorycznie bez zmian.

       
  • cshiajkdkasjdad

    tu nie ma jak popelnic samobujstwo

     
  • MamDość

    Mam dość życia, nad którym stale ktoś chce mieć kontrolę. Najpierw mama, potem siostra, teraz facet. Mam dość bycia winną niepowodzeń każdego z nich i swoich własnych. Mam dość i artykuł o uwalnianiu się z toksycznych związków czy tym jak sobie radzić z trudnymi sytuacjami jakoś nie robi na mnie wrażenia. Nie chcę czytać, że innie mają gorzej, to ja jestem ta inna i ja mam gorzej i mam dość.

     
  • Name

    A gdzie przepis na śmierć?

    K**** nie chce się jeszcze bardziej żyć…

     
  • Andrzej Glatz
     
  • raina

    Próbowałam rozmawiać z mama. Tylko na mnie nakrzyczała. A ja juz nie mam sily walczyć dalej.

     
  • Maja Olesiak

    Ja chciałabym się zabić, bo matka i siostra mnie nie chcą. Nikogo nie obchodzę. W szkole mnie dręczą. Tydzień temu chłopcy z mojej klasy chcieli mi coś złego zrobić. Jestem pośmiewiskiem całej szkoły i jestem cały czas sama. Moją siostrę lubią wszyscy, a mnie jedna połowa traktuje jak śmiecia, druga jak ducha. Nie mam po co żyć. Sama matka mi tak powiedziała, że mnie nie chce i najlepiej by było, żebym umarła to po feriach w pierwszy wtorek się utopię w wannie, bo wszyscy wtedy wychodzą, a ja ostatnia, więc nie mam po co żyć. Wiem, że dopiero po feriach, ale chcę przeżyć te ostatnie święta Bożego Narodzenia i ostatnie ferie.

     
    • Konrad

      Też chciałem się zabić. Polecam zrobić to od razu, albo zapomnieć. Zastanawianiem się zabijasz swoją psychikę. Nikt ci tego nie napisze bo nie chce mieć cię na sumieniu, ja takiego czegoś nie posiadam więc proszę 😉

       
  • Ola3005

    Mnie przy życiu trzymają rodzice i brat. Ale zaczynam niestety coraz częściej mieć myśli samobójcze.. chcę umrzeć. Wszystko mi się wali… szkoda tylko że nie mogę zrobić „wymiany”. mojego życia za kogoś, kto naprawdę zasłużył sobie na długie i piękne życie.

     
  • Toratia

    Czemu nigdzie nie ma tych sposobów, same gadki-szmatki o tym jakie zycie jest i ze mamy sie nie poddawać, mamy się nie zabijać.
    Ale ja tego pragne! Pragnę się zabić, skończyć z samą sobą.

     
    • Młody

      Tylko tak piszesz żeby ci pomóc wy kobiety mało kiedy sie zabijącie bo niby z jakich problemów. Najczesciej wyolbrzymiacie małe myśli samobójcze. Chyba ja sie zaraz zabije na prawde bo już nie wytrzymuje ból jest olbrzymi. Jak cie jakoś obraziłem Toratia to przepraszam.

       
  • ramona

    7 lat temu nalezalam do artystycznego stowarzyszenia ktore okazalo sie byc zbitką ludzi wyznajacych zle poglady ukryte pod plaszykiem dobrych dzialan jak marsze pokoju, czy na rzecz ekologii, zwierzat oraz wystawy, performance, happeningi i pokazy offowego kina(ludzie majacy poglady proniemieckie i nalezacy do masonerii). Przez 8 miesiecy chodzilam na czwartkowe spotkania stowarzyszenia oraz spedzalam z tymi ludzmi kilka wieczorow i nocy kazdego tygodnia podczas tzw.clubbingów do bialego rana w znajomych lokalach ktore zawsze konczyly sie powrotem w kilka osob do ktoregos z mieszkań gdzie dalej sie pilo, spalo, dogorywalo i jadlo razem sniadanie.

     
  • ramona

    Na owych spotkaniach stowarzyszenia im dluzej tam nalezalam czlonkowie i „zarzad” zaczeli poruszac dziwne tematy niezwiazane ze sztuką i stopniowo odslaniac swoja mroczną nature. Najpierw gadali bez przerwy o niemcach-ze wszystko co niemieckie jest najlepsze, czyli ze muzycy, kompozytorzy, artysci, naukowcy, lekarze, konstruktorzy technologii, farmaceuci, wynalazcy, auta itd. Pozniej byly pozytywne gadki na temat faszyzmu i hilera- ze on byl wtajemniczonym okultystą-masonem i ze posiadl tajemna wiedze dzieki ktorej zapanowal nad narodem niemieckim i nad światem. Ze celowo użył indyjski symbol słońca-swastyke i pioruny w SS oraz kolor czerwony. Ze sfingowal swoja smierc a tak naprawde uciekl do Argentyny razem z ewą braun. W miejscu gdzie niby popelnili samobojstwo mialy lezec trupy ich sobowtorow.

     
  • ramona

    Byly gadki o tym ze hitler jest owocem z romansu jego matki z jednym z rotshildów z ameryki i ze w trakcie jego stopniowej kariery politycznej na wiele wiele lat przed wojną z usa byly lane dolary do niemiec. Ze niemcy z bogatymi zydami z usa dogadali sie w kwestii unicestwienia biedoty zydowskiej i elit narodowych w europie. (Pisarz sandauer- pisal ze podczas II wojny swiatowej zgineli biedni żydzi i polska elita, a uratowali sie bogaci zydzi i prosci polacy, i dlatego po dzis dzien polska to zydowska glowa na polskim tulowiu). Gadali ze od wiekow najwazniejsi ludzie w niemczech mieli pochodzenie zydowskie. (Np. Muzycy- bach, wagner, strauss, bethoven, mozart). Ze wszyscy zydzi na calym swiecie w wiekszosci to aszkenazyjczycy ktorych najwiecej bylo w europie i niemczech od wiekow i dlatego teraz mają oni do dzisiaj niemiecko-brzmiące nazwiska (mayer, bayer,

     
  • ramona

    Na spotkaniach stowarzyszenia mowiono tez o tym ze to zydzi zasiadali na najwazniejszych stolkach w niemczech i rosji gdy powstawaly oba ustroje totalitarne- faszyzm i stalinizm oraz wczesniejsze praktyki lenina i trockiego oraz marksizm. Ze to wplywowi zydzi syjonisci i masoni wkrecili sie w znane rody polskie przyjmujac ich nazwiska i ze to oni doprowadxilu do rozbiorow polski. A po II wojnie syjonisci stworzyli inwigilujace ustroje w niemczech(stasi), polska i rosja (komunizm)nkwd,kgb, sb,ub. Syjonisci stworzyli kapitalustyczny ustroj w usa ,dzis tworza unie europejska, steruja bankami na calym swiecie, tajnymi klubami i zakonami, tworzą nowe religie i odłamy w kosciele katolickim, ze saletyni maja powiazania z masonami ze za ich sprawka jest neokatechumenat i ekumenizm w kosciele.

     
  • ramona

    Ze poprzez neokatechumenat i ekumenizm promujacy zydowskie obrzedy, menore zamiast krzyza, stary testament i tore chca zniszczyc kosciol katolicki i watykan. W stowarzyszeniu mowiono tez zle o historii kosciola, ze katolicyzm w czystej formie byl do IV w. n.e. Ze masoni wplyneli na II sobor watykanski. I ze obecnie przez nich tez jest promowana msza po lacinie z duchownym stojacy tylem do wiernych.

     
  • ramona

    6,5 roku temu zostalam zgwałcona przez dwoje ludzi ze środowiska artystycznego (którzy tworzą stowarzyszenie o podłożu masońsko-okultystyczno-niemieckim.)Stalo sie to po 8 miesiacach znajomosci gdy zdobyli calkowicie moje zaufanie i zdezorientowali czujnosc. Pod plaszczykiem dobrych dzialan ukrywali swoją rzeczywistą nature. Pozniej im dluzej tam bylam tym oni poruszali tym dziwniejsze tematy niezwiazane ze sztuką. Pomijalam to i puszczalam miedzy uszami bo myslalam ze to zwykle gatki artystyczne lub poza artystyczna a nie tzeczywista ideologia. Tymczasem oni promowali wszystko co niemieckie, gloryfikoeali ten narod, twierdzac ze tylko niemieccy artysci, muzycy, konstruktorzy, wynalazcy, naukowcy, lekarze, farmaceuci sa najlepsi. Wpowiadali sie pozytywnie na temat hitlera twierdzac ze byl okultysta, masonem i synem matki z romansu z jednym z rotschildow z USA. Gadali o makkiawellim i spiskach. O templariuszach i katarach. O tym ze Germanie to narod upatrujacy swoje poczatki w bibli od noego, ze ariowie i goci wywodza sie od ludu ktory sie uratowal z tonacej atlantydy. Ze pierwsi rzymianie i grecy tez dali poczatek germanom. Ze celtowie i nordycko-skandynawskie ludy wywodza sie od german. Ze masoni wierza w okultyzm i w czarna magie, wyznaja wielkiego architekta wszechswiata =szatana=kozła. Ze symbole masonskie to m.in lew, zwierzeta rogate, gryfy, rogaci bogowie(np.astarte, satyr,pan, bachus), rogaty mojzesz, slonce i ksiezyc, bostwa solarne (np.amon ra, istar) itp. I ze te symbole pojawiaja sięw logach firm, przedsiebiorstw, fundacji, klubow, bankow i organizacji ktorych wlasciciele i tworcy naleza do masonerii. Ci ludzie ze stowarzyszenia twierdza ze maja szerokie znajomosci i wplywy w srodowisku masonerii, bogatych zydow i niemców. Po tym czego sie dopuscili na mnie wbrew mojej woli(gwalt) robili mi pranie mozgu i zastraszali ze bedzie ze mna zle jesli to wyjdzie poza 4 sciany. Ze nie wygram z nimi sprawy w sadzie bo maja pieniadze, najlepszych prawników i ludzi ktorzy bedą skladac falszywe zeznania, ze mnie zniszcza. Mimo strachu probowalam walczyc o swoja godnosc, zlozylam zeznania na policje, ale przez kolejne zastzaszenia przez telefon i smsy nie zlozylam wniosku o sciganie ich. Mimo to ze wniosek nie zostal zlozony ci ludzie i tak mnie przez 6 lat przesladują w pośredni spisób.

     
  • ramona

    Od 6,5 roku po tym gwalcie, oni cały czas mnie przesladują. Zaczelo sie od tego ze nasylali na mnie ludzi, ktorych niby przypadkowo poznawałam, a potem okazywalo sie ze ci ludzie zawsze maja jakis kontakt z tymi draniami. Najpierw byl to muzyk ktorego poznalam rok po gwalcie na jednym z portali spolecznosciowych. Rozmawialam z nim pzez jakis czas tam. Pozniej zaczelismy sie spotykac w realnym swiecie. Wowczas w trakcie znajomosci zaczelo wychodzic ze on ma scisle kontakty ze swiadkiem artystow bo jest archiwista w znanej galerii. Zabieral mnie tylko i wylacznie w te same miejsca gdzie kiedys chodzilam z tym popieprzonym stowarzyszeniem. Po kazdym takim spotkaniu zawsze dziwnie sie czulam.Wiem ze specjalnie w te same miejsca mnie zabieral(ci ze stowarzyszenia znali wlascicieli i pracownikow) bo w ten sposob mogli mi dosypywac co chcieli do piwa.Pozatym poruszal te same tematy co ludzie ze stowarzyszenia.Interesowal go glownie mrok w stylu edgara alana poe i temat smierci. Namawial mnie nieustannie na to bym z nim chodzila na dziką odludna plaze nad wislą by opalac sie nago. -mimo ze powiedzialam ze nie uznaje nudyzmu. Teraz wiem ze specjalnie mnie namawial- domyslam sie ze prawdopodnie planowali ze on mnie tam zabije (np.utopii, udusi itp.) i ze pozbeda sie problemu. Pozniej po kilkunastu spotkaniach w miescie przy piwie w rozmowach wyszlo ze on ich zna, przyznal sie ze gral na ich jednym wernisazu i byl na urodzinach osoby wspolwinnej dokonanej przemocy na mnie. W tym samym roku poznalam na wlasnym wernisazu niby przypadkiem pania naczelnik z urzedu gminy mojej dzielnicy ktora okazala sie byc konkretnie zainteresowana zakupem mojej 70 cm rzeźby z gipsu. Owa pani bez gadania i zająkniecia sie zakupila rzezbe za 3.500 zl. Skad pani naczelnik z urzedu, samotnie wychowujaca od poczatku dorastajacego 18 letniego syna ma mozliwosc odlozenia z pensji tyle kasy? (Nie miala meza, mieszkala w skromnym malym domku, ojciec chlopaka nie dawal alimentow i znikl od razu po narodzinach jego.)od razu po zakupie rzeźby ciagle szukala pretekstu zeby tylko sie ze mna zaprzyjaznic, zapraszala mnie do siebie na kawe, herbate, jedzenie albo wpraszala sie do mnie lub przyjezdzala nie zapowiedziana, namawiala na wyjscia do kina, na buszowanie po sklepach albo na basen. Na tych spotkaniach u niej proponowala mi czesto cos do jedzenia i picia czego sama nie jadla(bo twierdxila ze ma akurat niestrawnosc albo ze niedawno jadla). A jak do mnie wpadala to tez cos zawsze przynosila i tez nie chciala tego jesc. Tez wielokrotnie dziwnie sie po tym piciu czy jedzeniu czulam. W trakcie znajomosci pani naczelnik powiedziala ze tez jest absolwentką szkoly plastycznej i ze maluje amatorsko czasami. W jej pokoju w urzedzie wisiala jej praca przedstawiająca plonący budynek.Brzydka, koszmarna praca nie dajaca ani ksztyny pozytywnej energii pomijajac juz brak warsztatu i umiejetnosci. Owa naczelnik w trakcie spitkan ze mną wyciagala rozne informacje ode mnie na temat mnie i mojej rodziny-(jeszcze za nim zaczelam ja podejrzewac)w ten sposob gdy gadalysmy o samotnosci i probach poznania kogos przez internet ona sama przyznala sie ze ma konto na matrymonialnym randkowym portalu, okazalo sie ze jest to ten sam portal gdzie konto mial wowczas moj ojciec, ktory akurat rozstal sie ze swoja dotychczasowa kobieta oraz miala konto moja siostra i ja. Wowczas zaczela mowic ze moze ja ja ze swoim ojcem spikne. Na co ja odparlam ze nie jest w typie mojego ojca, bo on lubi blondynki.

     
  • ramona

    Tak sie sklada ze nie dlugo po tym czasie gdy rozmawialysmy z pania naczelnik o pirtalu randkowum i o tym ze ma tam konto moj ojciec. -moj tata poznal animatoke z centrum kultury z mazowieckiego miasta o charakterydtycznym imieniu kukly ktora sie topi na wiosne. Ja o tym szczegolach nic nie wiedzialam, spotykal sie z nia pare miesiecy, a my z siostra poznalysmy ja dopiero pod koniec 2011 na swieta, i wtedy zaczekam sie orientowac z kim mam do czynienia i przypomnialo mi sie ze w stowarzyszeniu mowili ze znaja ją -animatorke z tego centrum kultury oraz jej siostre artystke malarke, jej meza fotografa i syna o praslowianskim imieniu.w stowarzyszeniu mowili o niej madame faszyzm i ze jest wtajemniczona w kregach masonskich. Od pojawienia sie tej kobiety u boku mojego ojca zaczelo sie wszystko zle dziac w mojej rodzinie. O moich podejrzeniach i obawach zaczelam mowic mamie i siostrze ale one tylko sie na mnie darly, zebym tego nie mowila ojcu i zebym nie niszczyla mu zycia jak jest tak szczesliwy. Mimo tego powiedzialam mu to co sie dalo, jednak nie chcial nic sluchac. I mama i siostra i tata nie widzieli w tym nic zlego, twierdzili ze nawet jesli ona zna sie z ludzmi z tego stowarzyszenia to na pewno ona o niczy nie wie, co oni robią i ze to na pewno czysty przypadek ze ona poznala sie z naszym ojcem, ze to na pewno nie spisek. Tak sie stalo ze w maju czy czerwcu kolejnego roku(2012) moj ojciec wzial z nia slub. I co ciekawe- gdzie?-w palacu w jablonnie ktory jest jednym z siedzib polskiej masonerii. To tez KURWA zbieg okolicznosci ??

     
  • ramona

    Po slubie z animatorką, ojciec stwierdzil ze nie bedzie mi pomagal finansowo i ze musze sie wyprowadzic z wynajmowanego mieszkania i znalezc inne tansze lokum ktore bede mogla sama oplacac. Pracowalam wtedy w szkole i zarabialam jako nauczyciel 1000 zl. Dorabialam dodatkowymi zajeciami indywidualnymi u siebie w domu i u uczniów oraz zleceniami plastycznymi i rzebiarskimi ktore wpadaly od czasu do czasu. Caly czas szukalam innych form pracy, takze nie w zawodzie by miec etat i zarabiac wiecej by od nikogo nie zalezec i nie sluchac ciagle wymowek ojca ze on mi musi pomagac. Ale kurwa w tej polsce nic nie mozna zrobic jak w zwyklej robocie zarabia sie 1400 a nie 3000. Jak sie ma utrzymac i zapłacic za mieszkanie samotna mloda kobieta przy takich smiesznych zarobkach? W mieszkaniu tym mieszkalam przez 4 lata od rozwodu rodzicow. W momencie kiedy ojciec kazal mi sie stamtad wyprowadzac nie mialam gdzie isc. Mama i siostra mieszkaly w dwopokojowym mieszkaniu ktore kupily 4 lata wczesniej po sprzedazy domu rodzinnego po rozwodzie rodzicow-wiec tam nie bylo dla mnie miejsca. Wowczas poprosilam mame o pomoc w szukaniu tanich mieszkan w tej samej dzielnicy. Z uwagi na dotychczasowe dziwne sytuacje ktore sie zaczely dziac coraz czesciej wokol mnie- balam sie sama ogladac mieszkania-bo myslalam ze ogloszenia moga byc podpuchą i np. ze mnie ktos od tych ludzi z tego stowarzyszenia uwiezi, porwie, albo zakatrupi a i tak bedzie miec alibi -(ze tak ta pani ogladala mieszkanie ale sie nie zdecydowala i poszla.)

     
  • ramona

    Najpierw ogladalymy mieszkania wczesnij wyszukane w internecie, a w koncu matka wspanialomyslnie za moimi plecami wpadla na „genialny plan” rozwieszeenia w naszej dzielnicy ogliszen ze poszukujemy taniego mieszkania.nie biorac pod uwage ze to nie roztropne ze oni to wysledza i podstawia swoich ludzi. Tym bardziej ze od dwoch lat mialam dziwne sytuacje jak obcy ludzie wydzwaniajacy do mojej kamienicy (np. z zapytaniem czy nie bylam swiadkim pare dni temu wypadku na pobliskim skrzyzowaniu ktorego nie bylo bo sprawdzalam info w necie) oraz wystajace obce samochody pod nią(w kamienicy mieszkalam tylko ja, wlascicielka i siostra wlascicielki z rodziną) oraz dziwne obce telefony. I tak jak sie domyslilam w bardzo szybkim czasie na roxklejone przez matke ogloszenia odezwaly sie 4 osoby proponujace wynajem mieszkania w naszej dzielnicy. Kazda z tych osob na spotkaniu gdy przychodzilysmy w trakcie rozmow oznajmiala ze tez ma w rodzinie kogos z branzy artystycznej. Mama jak zwykle (zbieg okolicznosci). Trzy z tych osob proponowaly wynajem pokoi w swoich domach gdzie sami mieszkali(to samo wejscie) lub pokoju w bloku w mieszkaniu gdzie juz sa lokatorzy. Ostatnia propozycja to był dwopokojowy domek w ogrodku na posesji gdziez stal tez dom wlascicieli, wiec to byla najbardziej atrakcyjna oferta, za 850 zl czynsz plus oplaty. Minusem bylo tam tylko ogrzewanie piecykiem na wegiel lub drewno, nie ogrzewana lazienka i maly aneks kuchenny. Wlasciciele strasznie mnie namawiali, obejmowali, poklepywali po plecach, ze koniecznie musze sie zdecydowac i u nich zamieszkac. Mowili o dzieciach, wnukach i o synowej artystce. I zrobili pozytywne wrazenie na mojej matce. Gdy powiedzialam mamie ze intuicyjnie czuje w nich falsz i to ze usilnie mnie namawiali i ze obejmowali i poklepywali po plecach i ze mi sie to nie podoba. To matka zaczela gadac ze szukam dziury w calym, ze poprostu chcieli byc sympatyczni i stad takie gesty i ze oni wywarli na niej dobre wrazenie. I matka powiedziala szantazujac mnie ze albo sie decyduje u nich zamieszkac albo bede musiala sama sobie szukac i sama chodzic ogladac mieszkania bo ona nie bedzie mi w tym juz wiecej pomagac. (Pozostale oferty ktore dotamtej pory ogladalysmy nie wchodzily w rachube ze wzgledu na zbyt maly metraz pokoji i mieszkanie razem z wlascicielami). Poprzez szantaz matki poszlam drugi raz obejrzec ten domek w ogrodku i sie zastanowic na powaznie. Wtedy okazalo sie w rozmowie ze wlascicieke domku są tenisistami ktorzy są tez wlascicielami kortow tenisowych w naszej dzielnicy oraz sasiadujacej i maja szkole tenisową w ktorej instruktorami są oni i ich dorosłe dzieci. To mnie wtedy totalnie zamurowalo jak to wszystko uslyszalam, bo od razu wtedy mi sie przypomnialo ze jak bylam w tym stowarzyszeniu to na samym poczatku znajomosci przyszly sprawca gwaltu odwozil mnie kiedys autem do domu i przejezdzalismy obok tych kortów i on wtedy powiedzial, ze te korty nalezą do jego znajomego. Wiec to jest jasne jak drut ze ten tenisista to jest jego znajomy i ze nie przypadek ze odezwal sie na nasze rozklejone ogloszenie. Wiedzialam ze to sprawka drania ktory mnie zgwalcil a nie zadnego zbiegu okolucznosci. Ale moja matka oczywiscie tylko mnie uspokajala i tlunaczyla ze to nie mozliwe, ze nawet jesli ten pan z tym draniem sie znają to na pewno on nie wie co ten dran robi, ze pewnie znaja sie towarzysko albo maja jakies wspolne interesy lub wspolnych znajomych. I mowila ze przeciez ona mi nie da krzywdy zrobic ze przeciez bedzie do mnie przychodzic, ze na pewno bedzie wszystko dobrze i zebym u nich zamieszkala. Tym spisobem w od sierpnia 2012 roku zaczelam mieszkac w domku u tego tenisisty.I wtedy zaczela sie moja gehenna.

     
  • ramona

    A gehenna wygladala tak ze mialam szpicla/agenta w rodzinie w postaci zony ojca(animatorki z centrum kultury) wiec wszystko co mowilam ojcu, lub co mowila mu moja siostra lub matka- to ta suka animatorka przekazywala tym ludziom ze stowarzyszenia i masonerii.-(wiec wszystko wiedzieli co robie aktualnie,jakie mam plany albo gdzie jade) Drugi szpicel- to wlasciciel domku czyli ten tenisista. Odkad zaczelam tam mieszkac setki razy prosilam go o naprawienie drzwii wejsciowych zebym nie musiala trzaskac nimi za kazdym razem po kilka razy zeby je zamknac ja wychodzilam z domku lub jak zamykalam je za sobą po wejsciu do srodka. Pan tenisista twierdzacy ze jest po awf-ie i po politechnice po obejrzeniu drzwii, stwierdzil, ze nic nie mozna z nimi zrobic, ze to taka ich uroda i ze musze sie do nich przyzwyczaic. Tym sposobem oboje z zona za kazdym razem wiedzieli kiedy przychodze i kiedy wychodze z domku bo slyszeli jak trzaskam tymi drzwiami-bo nie mozna ich bylo domknac. I przez to ze po tem zaczely sie dziwne rzeczy dziac w domku, znajdowalam rozne slady palcow, rak-odciski na umytych, czystych, wytartych naczyniach i szkle w szafce lub na na umytych naczynich na suszarce, na nowej patelni ktora uzywalam w poprzednim mieszkaniu na jej rantach pojawila sie czarna maź (ktora sie rozstapiala w trakcie smazenia a jak zastygalo to potem nie mozna bylo tego zmyc ani plynem do naczyn ani zadnym innym srodkiem tupu cif czy ajax, a na srodku w jednym miejscu zaczela przywierac. Na szklanych czystych przykrywkach uprzednio umytych i wytartych do sucha po moim powrocie byly pochlapane przezroczystą tlustą, białą mazią. Owoce i warzywa typu pomidor czy ogórek byly spryskiwane jakas substancją ktora sie tez wcale nie zmywala, przez to mialy gorszy smak i potrafily sie w ciagu dwoch dni popsuć. Jedzenie ktore trzymalam w lodowce tez bylo czyms traktowane- wedlina, ser, zmienialy smak. Puszki z groszkiem lub kukurydza tuz pi otwarciu byly swierze i nomalnie smakowaly jak tylko mnie nie bylo w domu po powrocie okazywalo sie ze są czyms polane co ma metaliczne drobinki i groszek i kukurydza mialy zmieniony smak i kolor. Gotowe porcje obiadowe ktore sobie kupowalam po powrocie do domu okazywalo sie ze są otwarte i tez czyms pochlapane. To samo dzialo sie z przyprawami-lubilam ziola i egzotyczne, pikantne przyprawy, potrafie rozpoznac po smaku i zapachu kazda przyprawe i ziola-byly slady ich ruszania, slodki cynamon, imbir czy kurkuma lub curry zamiast dawac mily smak i aromat byly kwasne, gryzace, palące i po zjedzeniu z nimi dania odrazu bolala mnie glowa, to sami sie dzialo gdy dodawalam te przyprawy do kawy czy herbaty. Ziola typu oregano czy bazylia nie pachnialy tak jak powinny tylko jak jakas zbutwiala watolina. Kawa i kakao sypkie(nie w grudkach) tez bylo z czyms wymieszane i zmienialo smak. Sok i mleko w kartonie tez mialo inny smak. Oprocz tego widac bylo czyjas ingerencje przy moich kosmetykach (do ciala,wlosow, twarzy, rąk, pięt). Po uzywaniu szamponu za kazdym razem piekla mnie glowa, szampon mial dziwny chemiczny zapach a nie przyjemny owocowy. To samo bylo przy myciu zębów pastą do zębów-pieczenie dziąseł. Od toniku do twarzy i od kremu piekly mnie oczy i zaczelam miec plamy na twarzy i tradzikowe mocne zmiany na policzkach i nosie (mimo ze nastolaką bylam 15 lat wczesniej).

     
  • ramona

    Ow szystkich dziwnych rxeczach w domku mowilam o tym mamie, pokazywalam jej jedzenie, dawalam do sprobowania, to twierzila ze jest ok. Ze jesli juz to pewnie aluminium z pyszki sie przedostalo i dlatego ma inny smak-poradzila zebym przekladala z puszki do miski. Mimo ze tak zaczelam robic to i tak w miskach gdy mnie nie bylo w domu po powrocie okazywalo sie ze tez jest polane czyms z metalicznymi drobinkami. O porcjach gotowych obiadow w zafoliowanych opakowaniach- mowila ze pewnie w trakcie niesienia zakupów sie przedziurawily i ze pewnie nie zauwazylam i sama takie wlozylam do lodowki. O przykrywkach szklanych od garnkow i patelni- ktore byly pochlapane mazią i to widziala na wlasne oczy to tlumaczyla to tym ze na pewno to jest olej ze pewnie nie umyłam dobrze, albo zapomnialam umyć.- no to ja jej mowie ze pamietac kiedy co myję i gdzie stawiam, ze brdudnych rzeczy bym nie stawiala na suszarce, ze jesli bylby to tluszcz, to pod wpkywem mycia gąbką by sie zmył lub rozsmarowal zostawiajc smugi, i ze bylby zóltego koloru – a tu widac ze to na czystym szkle zostalo bezposrednio pochlapane biaka przezroczystą substancją. To ona dalej swoje ze pewnie sciekło z krawedzi. O smarze na rantach i nagle przwierajcej patelni tez zaczela wmawiac mi ze to pewnie ja sama nie umylam dobrze tej patelni.
    O kosmetykch, mowila ze to moja wyobraznia, sugestia napewno albo zle dobrane kosmetyki. Tylko ze ten trądzik mam od 2012 roku az do dzis- i nie znika. O sladach na szkle-kieliszki, szklanki, mowila ze to pewnie moje slady, a nawet jesli jego i jego rodziny palce to ,mowila ze nawet jesli wchodzi tutaj, to nic z tego ze dotknie szklo i ze ona nie wierzy zeby on mi cos do jedzenis dokladalszystko moja matka negowala, na wszystko miala odpowiedz. A gdy juz miala dosc slychac c

     
  • ramona

    Gdy juz matka miala dosc slychac moich podejrzen, wzgledem tenisisty i zatruwania przez niego moich kosmetyków i jedzenia to zaczela mi insynuowac ze napewno wszystko to co sue dzieje w domku to moja wyobraznia, ze to ze on zna sie z gwalcicielem to na pewno przypadek i ze ja buduje nie stworzone historie bo mam traume i ze pewnie to jest choroba psychiczna i zaczela mi to wmawiac zamiast wczuwac sie w to ze mam prawo jako ofiara nie chciec mieszkac u czlowieka ktory zna gwalciciela i ze to normalne ze nie czuje sie w tym miejscu dobrze. I ze to ona powinna mnie wspierac i jesli cis dziwnego sie tu dzieje to powinna mnie chronic i mi wierzyc a nie bronic zlego czlowieka. Tym bardziej jesli mialam podstawowy dowod na tenisiste ze dziala przeciwko mnie na pewno przez sam fakt ze jest znajomym czlowieka ktory mnie dwa lata wczesniej zgwalcil. Meczylam sie tak pare miesiecy od sierpnia 2012 do marca 2013 mieszkajac tam. W tym czasie opricz tych akcji z jedzeniem i piciem, to moje prace rysunkowe ołowkiem na bialym papierze byly niszczone- chlapane tlustą substancją zostawiajaca zolte plamy lub byly rogi zaginane i prasowane paznokciem tak ze zostawalo trwale zagiecie bez mozliwosci wyprostowania tego,a rysunki wykonywalam zawsze majac czyste miejsce pracy i przechowywakam je w teczkach, wiec nie mialy kiedy miec stycznosci z jakims tlustym zoltym plynem, ubrania byly dziurawione.

     
  • ramona

    Oprocz tego od kwietnia do wrzesnia 2012 zaczelam pracowac w agencji marketingowej z polecenia przez urzad pracy. Jak dostalam w urzedzie skierowanie na ten staz od razu mignelo mi dziwnie znajome nazwisko szefa- zastanawialam sie skąd je znam. Poszlam na rozmowe, zostalam przyjeta i zaczelam prace jako pracownik biurowy. Mialam pozytywne wrazenia na poczatku pracy i zadnych podejrzeń. Lubilam szefa i on mnie faworyzowal. Byla to kilkuosobowa firma i na poczatku wydawalo sie ze rzeczywiscie ta firma preznie dziala i organizuje eventy, koncerty i szkolenia. Oprocz zwyklej pracy biurowej, (poczta zwykla i mailowa, odbieranie umów, dokumentow od ksiegowej, segregowanie i archiwizacja dokumentow, tworzenie ofert w word, pdf, excell, powerpoint )dzwonilam jak call center po wszystkich klientach firmy z ofertami sponsorowania i reklamy naszych nowych eventów oraz tworzylam w komputerze baze nowych potencjalnych klientów wg. danych dostepnych na portalu buiness center club. Robilam tez rysunek plakatu na jeden event. Umawialam spitkania szefa z przedstawicielami firm chcacych podjac wspolprace, zalatwialam kawe i ciastka i robilam inne zakupy potrzebne do firmy. Przez dwa miesiace byla normalna, bardzo fajna atmosfera, czulam ze jestem potrzebna, ze jestem akceptowana, „szef” czesto przychodzil do mnie i mnie zagadywal, chwalil, pomagal.nie ukrywam ze schlebialo mi to, czulam napiecie miedzy nami, i nie ukrywam ze przez dwa pierwsze miesiace chodzilam do tej pracy jak bym miala motyle w brzuchu,lekka i radosna, bo podobala mi sie praca i podobal mi sie „szef” jako mezczyzna, imponowal mi. Po dwóch miesiacach on zaczal byc bardziej bezposredni, gdy bylismy sami w pokoju potrafil zlapac mnie za ręke jak pisalam cos na komputerze, poprawiajac ze to nie tak powinno byc napisane i sie usmiechal, nastepnym razem ręka mu niby poleciala na moj dekolt i pierś. A w koncu ktoregos razu przyszedl do pokoju wsciekly ze coś jest nie tak i powiedzial zebym natychmiast przyszla do niego do gabinetu, swiadkiem byla kolezanka. Czulam pod skórą ze to tylko jego pretekst, poszlam,a on od drzwii zaczal mnie calować namietnie, jednoczesnie zamykajac drzwii na zasówę, przytulac, piescic i zdejmowac mi ubranie -umysl, rozum i zasady odlecialy w sekunde, jakbym miala do czynienia z samym szatanem i najlepszym kochankiem w jednym, juz od samego jego pocalunku w usta, lub gdy stawal za mną i calowal w kark, po sekundzie moje cialo wrzalo, plonęło ogniem-czegos takiego nie czulam wczesniej z nikim innym, a jak piescil moje cialo i kochal sie ze mną to poprostu byla eksplozja zmyslow, orgazm za orgazmem. Od tej pory bylismy kochankami, mial niespozyte checi i energie i chcial to robic doslownie wszedzie, nie dawal mi spokoju nawet jak jechalismy autem zalatwiac sprawy eventow czy zrobuc zakupy do biura to jedna reka panowal nad kierownicą i patrzyl co dzieje sie na ulicy a drugą wkladal mi w majtki doprowadzajac mnie pieszczotą do szaleńczego szczytowania. Albo zjezdzal w boczną uliczke, zatrzymywal i patrzyl jak szczytuje.

     
  • ramona

    Robilismy to wszedzie, w aucie, w lesie, parku, w toalecie w miejscu publicznym. W biurze gdy zostawalismy sami przetestowalismy wszystkie pomieszczenia a w nich biurka, podlogi i sprzety. Potem zaczelismy spotykac sie po pracy prywatnie i w wolne dni od pracy, najpierw na miescie, chodzilsmy do knajp, restauracji, do kina czy galerii, albo zwyczajnie na spacer czy polazic po sklepach a potem lądowalismy w hotelu albo poprostu przyjezdzal do mnie do domu. Byl to jednak czas zawsze „wyrywany”, bo mial dwie córki, byl po rozwodzie, po ktorym zwiazal sie z inna kobietą z ktora mieszkal od lat. Wiec pod pretekstem roznych interesow i dodatkowych prac urywal sie z domu zeby sie ze mną zobaczyc. Ale bylo tez tak ze odwolywal w ostatniej chwili nasze spotkanie lub przekladal albo musialam na niego czekac. Mówil ze oszalal na moim punkcie, ze odejdzie od tej kobiety, ze jej nie kocha i ze zrobi wszystko zebysmy my byli razem. Mimo wszystko z czasem zaczelam sie jednak czuć przez niego wykorzystywana, ze jemu chodzi tylko o seks, ze zawsze widzimy sie tylko wtedy kiedy on moze sie urwać a nie widac obietnic spelnienia mojego poczucia bycia kochaną i wybraną poprzez wspolne mieszkanie i poczucie bezpieczenstwa.

     
  • ramona

    Poza tym nie chcialam byc tylko obiektem seksualnym. Nie czulam sie z tym dobrze, gdy po tym jak spedzal ze mna czas, jak sie kochalismy a potem zostawial mnie samą sobie ze swoimi myslami i rozedrganyn zmyslami cialem i wracal do „swojego zycia.” Wkurzalo mnie ze tak samo potrafil robic to w pracy, rozpalic do czerwonisci po czym np.odcrazu po tym jechal zalatwiac sprawy w innym miescie w polsce i przez reszte dnia i nocy sie nie odzywal i nie odbieral telefonu, a nastepnego dnia rano dzwonil, prxepraszal, pytal o ktorej bede w firmie albo jak bylam na zwolnieniu, chora, to pytal czy moze do mnie przyjechac.

     
  • ramona

    W trakcie tego zaślepienia po woli zaczelam otwierac oczy na to jaki on jest naprawde i na calą tą firme. Z czasem wszystko okazalo sie klamstwem i falszywą naciaganą rzeczywistoscią. Najpierw co mi sie rzucilo w oczy to to ze przez pare miesiecy odbyly sie tylko 3-4 male eventy na ktorych zarobilismy jako firma smiesznie male pieniadze.(Bylo 1 szkolenie dla architektow, kilka eventow przed pokazami filmowymi w ramach kina na obcasach w multikinie oraz , event taneczny dla dzieci.)i za tą kwote logicznie myslac nie mozna bylo oplacic lokalu firmy, rachunkow jego eksploatacji, wszystkich pracownikow, sprzataczke i ksiegową. Potem wyszlo na jaw ze wsrod kilku pozostalych pracownikow tylko dwie osoby są oficjalnie zatrydnione na etat na umowe o prace, pozostale to byli praktykanci, stazysci, osoby pracujace na czarno i na zlecenie.A wszystkie planowane wielkie eventy i projekty(muzyczne z dj-ami) w kilku znanych miastach na pomorzu, w trojmiescie, na mazurach, warmi i slasku -jeden po drugim zaczely byc odwolywane z roznych powodów, m.in.ze firmy rezygnowaly z reklam i spinsoringu imprez-wycofywaly sie lub wlasciciele lokali mieli zastrzezenia i pretensje o cos do „szefa.” Oprocz tego nasza firma miala sama patronowac i byc producentem oraz poizyskiwac innych sponsorow do stworzenia plyty i videoklipu jednego dj-a, ktory byl znajomym z mlodosci mojego szefa/kochanka oraz tak samo przy produkcji- realizacji sztuki teatralnej „gdy drzewo upadnie.” Ten dj okazal sie pozniej rowniez znajomym ludzi ze stowarxyszenia. A potem okazalo sie ze te wielkie eventy ktore mialy byc organizowane w roznych miastach polski -mialy byc tylko i wylacznie w „niemieckich” miastach polski z herbem lwa lub kozla. Byl nawet pomysl na event z galą boksu pod ziemią w kopalni wieliczka.w stolicy eventy mialy byc w dwoch klubach gdzie kiedys chodzilam ze stowarzyszeniem. Oprocz tego moj szef-kochanek bez przerwy mi opowiadal o pkanowanych interesach w niemczech, ze ma tam rodzine, i rowniez wypowiadal sie o niemcach bardzo pozytywnie jako narodzie(rowniez w sensie historycznym i politycznym) gdy bylo euro to im kibicowal i przyczepil do auta niemiecką flage. Jednoczesnie na biurku w gabinecie trzymał rzeźbe-figurke żydka. Chwalil się znajomosciami z Maleńczukiem i Gawlińskim, mowil o ich narkotykowym nalogu, a sam na palcu nosil srebrną obrączkę z wygrawerowanymi liśćmi marichuany.

     
  • ramona

    Czesto bylo tez tak ze jak odwolywal nasze spotkania albo jak wyjezdzal gdzies w sprawie eventow w polske, nastepnego dnia widac bylo ze jest „gdzie indziej” jak by byl pid wplywem jakis srodkow jeszcze, pil hektolitry kawy i cocacoli. Po narkotykowy kac?

     
  • samosednorecepty

    Ostatnio, po wizycie u psychologa, gdy skarżyłem się na męczące koszmary, problemy z zasypianiem, dokładnie opisałem dolegliwości jakie mi doskwierają, nie miałem nigdy żadnych myśli samobójczych, lubię delektować się życiem, ale kocham także sen. Przepisał mi tabletki nasenne, niwiedząc, po odbytych wcześniej wizytach, od czasu do czasu leczę się alkoholem (jak każdy lubię czasami wypić).
    Teraz muszę sobie pomóc, to mój ostatni post. Powodzenia w Drodze przyjaciele, może się spotkamy. 🙂

     
  • Tocca Ritsu

    jJestes Po-je-ba-na nie wiem jak mamsie zabić a ty wciskasz ludziom bajki!! Kurwa! Ty szmato ja też myślałem żemi lekaż Kurwa pomoże gówno mi pomugł Wiesz co mi powiedział?„zastanuw sie” tyle mi pomugł!!
    Policja też mi nie po mogła Bo podobno jestem chory psyhicznie jak oświadczył muj ojciec lekaż psychiatra i jebany gwałciciel!!
    WiWiesz przez co przechodze noc w noc??!? Gwałci mnie muj rodziny ojciec i nie ma sposoby żeby uciec od tej sytuacji bo prubowałem i co? Dostałem Panie swojego życia od Matko za to że miałem wogule czelność sie bronić przed tym **jem!!A ty mi wciskasz pierdolone psychologie!
    Ty jebana Szmato Suko pierdolona!Wiesz co powodujesz tym ,,dajcie sobie szanse,,?? Wkurwiasz takich ludzi którzy potrzebują rozwiązania i dajesz Im następne nerwy i przykrości do zkątrolowania.Zastanuw sie bo jest rużnica między z tytułem„szybki i skuteczny sposub na samobujstwo receptura na śmierć ” a „Dajcie Sobie Szansę”Jeśli nie rozumiesz tak prostych żeczy to znaczy że jesteś totalną idiotką

     
  • Marcin Mavaj Szmulewski

    Miało być o sposobie na wykonanie zadania a nie jakies wywody pojebane chce ktos odejść i tak odejdzie dzisiaj przelozysz śmierć i będziesz się cieszyć 5 lat a potem myśl wróci i tak
    I caly plan zaczynasz od nowa , tyle ze znów od nowa Cierpisz

     
  • samobojca

    Ujowe jak jego autorka.

     
  • awrf awf

    b
    vvvvvvvvvvvvvvvvv

     
  • mika

    Gorzej jak nie ma się po co i dla kogo żyć… Wychowałam się w Domu Dziecka, moja najbliższa przyjaciółka popełniła samobójstwo równo rok temu. A ja tylko czekam, aż znów będziemy mogły się spotkać. Tam, po drugiej stronie.

     
  • asd

    No i gdzie te sposoby ??
    Chuj wam w dupe. Wlasnie przez takich ludzi jak wy nie chce mi sie juz zyc

     
  • Anonymous

    Nie chciałem kolejnego mówienia jakie to życie jest piękne, jaki to jestem potrzebny i jak dobrze będzie. Szukam sposobu na szybką i najmniej bolesną śmierć, a nie telefonu zaufania…

     
  • Armin Wittner

    Takie myślenie rzadko działa.
    Można mieć pieniądze, pracę, stanowisko, ludzi, którzy nas kochają – a i tak każda kolejna godzina jest niewyobrażalną męką w pójście za róg do sklepu po bułki jest rzeczą niewykonalną.
    Człowiek myśli tylko o jednym, gdzie jest ten przycisk, który wszystko wyłącza…. A przed jego naciśnięciem czasami powstrzymuje tylko myśl, że taki krok może być dowodem na skrajny egoizm i że (być może) kogoś się tym skrzywdzi, komu krzywdy robić się bardzo nie chce….

     
  • Hdjsjsd

    Ale hujowy bait w tytule, nie polecam

     
  • nie podam

    codziennie Twój głos będzie odbijał się echem w głowie – i o to chodzi. Niech do końca swojego zasranego życia słyszą mój głos w każdej sekundzie. A to że brak pracy i długi – zgadza się. z tego już nie ma wyjścia. Jest tylko dno w postaci noclegowni, schronisk, przytułków, przytulisk dla bezdomnych, noc przenocujesz, ale na dzień to wypierdalaj. Dokąd? Bez pracy, z długami to koniec. Raz na rok w czasie wigilii jakiś buc podaruje ci coś ciepłego, jakieś czyste ubranie, a przez resztę roku to se zapracuj, tylko jak? Więc jak nie ma pracy, są długi, to trzeba powiedzieć dość. To nie tchórzostwo, to nie ucieczka, tylko konkretne i stanowcze dość. A rodzina? Odetchnie z ulgą że już w grobie, że już im będzie lżej. Żadne tłumaczenie, że depresja, że do psychiatry. Brak pracy, a właściwie nieumiejętność zarobkowania. To przyczyna. Dlatego należy zrezygnować z życia, w którym nie umie się zarobić na siebie. To samo w szkole czy na uczelni. Nie umiesz zdać, zaliczyć – to daruj sobie i zakończ to, bo nie spełniasz pokładanych w tobie wymagań. I nikt nie może mieć do ciebie pretensji, że chcesz odebrać lub odbierasz sobie życie. To twoja sprawa. Nikogo więcej. Twój wybór. Twoja odwaga, że umiesz powiedzieć dość i zrezygnować z tego gówna. Póki jest na to czas. Bo później to już tylko coraz gorzej. Dlatego dopnij swego. Już.

     
  • nie

    codziennie Twój głos będzie odbijał się echem w głowie – i o to chodzi. Niech do końca swojego zasranego życia słyszą mój głos w każdej sekundzie. A to że brak pracy i długi – zgadza się. z tego już nie ma wyjścia. Jest tylko dno w postaci noclegowni, schronisk, przytułków, przytulisk dla bezdomnych, noc przenocujesz, ale na dzień to wypierdalaj. Dokąd? Bez pracy, z długami to koniec. Raz na rok w czasie wigilii jakiś buc podaruje ci coś ciepłego, jakieś czyste ubranie, a przez resztę roku to se zapracuj, tylko jak? Więc jak nie ma pracy, są długi, to trzeba powiedzieć dość. To nie tchórzostwo, to nie ucieczka, tylko konkretne i stanowcze dość. A rodzina? Odetchnie z ulgą że już w grobie, że już im będzie lżej. Żadne tłumaczenie, że depresja, że do psychiatry. Brak pracy, a właściwie nieumiejętność zarobkowania. To przyczyna. Dlatego należy zrezygnować z życia, w którym nie umie się zarobić na siebie. To samo w szkole czy na uczelni. Nie umiesz zdać, zaliczyć – to daruj sobie i zakończ to, bo nie spełniasz pokładanych w tobie wymagań. I nikt nie może mieć do ciebie pretensji, że chcesz odebrać lub odbierasz sobie życie. To twoja sprawa. Nikogo więcej. Twój wybór. Twoja odwaga, że umiesz powiedzieć dość i zrezygnować z tego gówna. Póki jest na to czas. Bo później to już tylko coraz gorzej. Dlatego dopnij swego. Już.

     
  • Stanisław Makowski

    Jestem ogromnym ciężarem dla rodziny. Trafiłem tu z czystej ciekawości, zastanawiałem się czy na takie tematy ktoś pisze. Nie ukrywam że chętnie bym zniknął z życia mojej rodziny.
    Tak chciałem ułożyć sobie życie że znalazłem się w ogromnej pułapce finansowej.
    Do 20 maja muszę spłacić 14,430 zł – nie mam zdolności kredytowej. Próbowałem już w różnych bankach, nikt jednak mi nie chce pomóc – Czuje że przegrałem, że zawiodłem wszystkich.
    Samych opłat mam ponad 1800 zł a zarabiam 2100 zł, nawet rodzina ma już dość mnie.
    Nieustannie szukam pomocy w necie, a czasu mam coraz mniej.
    Coraz częściej myślę o skończeniu ze sobą, jednak przy życiu trzyma ma niewielka nadzieja.
    Z drugiej strony – jeśli bym jednak to zrobił, to moja polisa pokryje moje długi i nie będę już ciężarem dla nich. Już nie wiem co robić. Jedyne co mogło by mi pomóc – to spłata długów.

     
  • Marcin Kowalski

    ale ja nie chce żyć, Zycie to jedno wielkie gówno, nikt cię nie rozumie, każdy tylko czegoś tylko od ciebie chce nie dając nic od siebie

     
  • totylkoja

    jjj

     
  • totylkoja

    Trafiłam na Twój tekst, szukając informacji, jak duży worek powinnam sobie załozyć na głowie by zasnąć, zanim się uduszę. To ważne, próbowałam na pałę i jak mi dobrze nie odcieło filmu, to chyba zaczęlam się miotać. Nevermind.

    Chciiałam Ci powiedziec, że od 17 lat żyję DLA INNYCH. Bo matka będzie płakać, chłopak, dziewczyna, bo zostawię masę spraw ktore ktoś będzie musiał załatwić. Wiesz, co mi to dało? Nic, poza poczuciem, że moje cierpienie się nie liczy. I przeświadczeniem, ze trzeba się uśmiechać do końca. A potem odejść cicho, najlepiej, żeby były wątpliwości, czy to aby nie nieszczęśliwy wypadek. To właśnie dało mi wzbudzanie wyrzutów sumienie i stawianie innych ponad moim cierpieniem. Aż doszłam do stanu, w ktorym jest mi wszystko jedno, chcę tylko, żeby mnie nie było, i tak jestem niewdzięczną suką.

     
0 shares