Stanęłam ostatnio w kuchni i jak zwykle zastanawiając się co zrobić na obiad zajrzałam do lodówki i do szafek, a tam – makaron ryżowy, ryż do sushi, anchois, krewetki, różnego rodzaju azjatyckie sosy, oliwki i inne. Te wszystkie produkty z zagranicznych kuchni mają już stałe miejsce w szafkach i lodówkach polskich kuchni. I jak zauważyłam sama po swoim stylu gotowania, to lubię trochę namieszać i poeksperymentować.

Jednak nagle pomyślałam o takim klasycznym schabowym. A jak już przyszedł mi do głowy schabowy, to nasunęły mi się też inne potrawy, które jadało się w moim domu. Takie klasyczne, proste obiady. Żadne cuda na kiju. Buraczki zasmażane, mielony, ziemniaki posypane koperkiem, makaron z truskawkami. I pomyślałam, że zrobię eksperyment, który będzie polegał na powrocie do przeszłości. Postanowiłam przywrócić moje kulinarne dzieciństwo i przez tydzień albo dwa gotować tylko takie dania, które jadałam jako dziecko. Poniżej to dopiero pierwsza część, a po tym co pisaliście w komentarzach na FB widzę, że mam wiele do nadrobienia i chętnie przygotuję też potrawy, których ja nie jadałam, ale które są w Waszych wspomnieniach. Zapraszam na dzieciństwo na talerzu 🙂 Po hashtagiem #dziecinstwonatalerzu dodaję zdjęcia na Instagramie, zachęcam do tego też Was. Chętnie zobaczę co dobrego jadaliście jako dzieci. Pod każdą nazwą znajduje się przepis.


 1. Kotlet schabowy

Jedni go uwielbiają, inni kręcą na niego nosem. Dla mnie to klasyk na równi z mielonym. Uwielbiam chrupiącą panierkę i gdy sam kotlet jest dobrze dopieprzony. Taki kotlet to dla mnie wspomnienie niedzielnego obiadku u babci.

IMG_0066

2. Kotlety z mortadeli

Potrawa z gatunku tych „kryzysowych”. Mortadela jest bardzo tania, a przygotowanie tych kotletów trwa bardzo krótko. Jedyna wartość jaką mają (niestety nie odżywczą), to wartość sentymentalna.

IMG_0083

3. Makaron z truskawkami

Jeden z niewielu „słodkich” obiadów, które toleruję. Naleśniki są na pierwszym miejscu, a zupa owocowa daleko na końcu. Jednak do takiego makaronu mam sentyment. Najlepiej smakuje zjedzony w słoneczny, letni dzień 🙂

IMG_0154

4. Kluski ziemniaczane

Te kluski, to jeden z moich ulubionych smaków dzieciństwa. Gdy przygotowywałam je do tego wpisu, to uświadomiłam sobie, że nie jadłam ich chyba od dzieciństwa. Miło było wrócić do tego smaku gorących klusek z zimnym twarogiem i pyszną słodką cebulką…

IMG_0119

5. Kotlet mielony i zasmażane buraczki

I na koniec KRÓL, czyli kotlet mielony. Szef wszystkich kotletów. Dla mnie idealną kombinacją jest mielony, tłuczone ziemniaki z masłem i świeżym koperkiem oraz zasmażane buraczki. Jak mam przed sobą taki obiad, to jestem w niebie.

IMG_0128

 
  • Z tego zestawu tylko mielony i schaboszczak. Nienawidziłam wszelkich makaronów i klusek na słodko, ziemniaczane tylko z kapustą kiszoną i boczkiem, a kotleta z mortadeli nigdy nie odważyłam się tknąć i raczej już tego nie zrobię 🙂

     
  • Evi

    Dla mnie idealną kompozycją był mielony z ziemniakami i mizerią. Ale z buraczkami też bardzo ok :). I placki ziemniaczane! 🙂 I bitki wołowe z puree i kiszonym ogórem 🙂

     
    • Mizeria to u mnie lepiej się komponuje ze schabowym, ale co kto lubi, nie ma ograniczeń 😀

       
  • kawawszklance

    u mnie z głównych potraw były plendze ( placki ziemniaczane – ale posypane cukrem i bez cebuli, tylko ziemniaki, jajko i trochę mąki), jajko sadzone na skwarkach z ziemniaki i maślanka do tego, zalewajka, w sezonie grzybki z jajkiem smażone na grubych kromkach chleba ( babcia chleb piekła), no i mielony, a schabowy w niedzielę:)

     
  • Buchty, czyli przekładając z śląskiego na polski – drożdżowe bułki na parze. Z sosem jagodowym 🙂

     
    • Jadłam kiedyś, ale już w „dorosłym życiu”, bardzo dobre 😀

       
    • u mnie były z gulaszem :3

       
  • Moim smakiem dzieciństwa są bułki drożdżowe z serem lub jabłkami zapiekane w piecu. Tak to nie mam, u nas zawsze jakieś eksperymenty bywały.

     
  • Ojezusie, ale kusisz tym schabowym i buraczkami (które osobiście wielbię ponad życie, razem z ziemniaczkami, wiadomo).
    Ale tych klusek ziemniaczanych to u mnie chyba nie było. I też nie znoszę słodkich obiadów. Przybijam piąteczkę zrozumienia.

     
  • Ostatnio nasza niania zrobiła kotlety z jajek – to dopiero był dla mnie powrót do dzieciństwa, a właściwie do szkolnej stołówki 😉

     
    • Och! Kotlety z jajek też uwielbiam, koniecznie muszę je umieścić w kolejnym takim zestawieniu 🙂

       
  • Magda

    Twoje propozycje bardzo dobre, a mi się przypomniały jeszcze placki ziemniaczane z cukrem 🙂

     
    • Też pamiętam 😉 W dzieciństwie placki to tylko z cukrem albo z cukrem i ze śmietaną 🙂

       
      • Magda

        Niektórym na samą myśl robi się słabo, już nie raz się z tym spotkałam, że jak to placki i cukier? Ech.. 🙂

        PS jeeeeej edytowałam, bo mi się jeszcze przypomniało: grzanki Kubusia Puchatka! jem je do dziś 🙂

         
        • emka

          o, też robiłam takie grzanki z książki kucharskiej Kubusia Puchatka 🙂

           
          • Magda

            dokładnie z tej 🙂 była super, cały czas ją mam! 🙂

             
  • Natalia

    Z dzieciństwa na poprawę nastroju mama zawsze serwowała mi jajko sadzone z ziemniakami i mizerią, a babcia smażony chleb uprzednio obtaczany w rozmąconym jajku. W głowie utkwiła mi jeszcze duszona na patelni biała cebula a z wakacji pod namiotem obowiązkowy zestaw smażonej konserwy turystycznej jedzonej z chlebem (w wersji obiadowej z białym ryżem z woreczka i pomidorami w ćwiartki). Na słodki obiad zawsze były leniwe z bułką tartą i cukrem lub naleśniki (cienkie jak papier) z twarożkiem, cynamonem i cukrem wanilinowym – do dziś je uwielbiam. Zdażało nam się także obtaczać banany w cieście i smażyć je zamiast naleśników. Na śniadanie zawsze pojawiało się kakao z pianką i ser żółty krojony z dużego kawałka.

     
    • Jajko sadzone z mizerią i ziemniakami, to dla mnie taki letni obiad, uwielbiałam go 🙂

       
  • Jeszcze były kluski na parze!:) O matko ile smacznych wspomnień!

     
    • emka

      O tak, kluseczki na parze robione na pieluszce rozwieszonej nad parującym garnkiem 🙂

       
  • emka

    U mnie makaron z truskawkami był serwowany jeszcze z pokruszonym białym serem. A truskawki były w małych kawałkach, a nie jako maź. Mimo wszystko – nie lubiłam tej potrawy.

     
  • Ja za schabowym nigdy chyba specjalnie nie przepadałam.
    Za to kluski z twarogiem, boczkiem i cebulą = pyszności, których też z niewiadomego powodu już dawno nie jadłam! 😉

     
  • Kotlet z mizerią + polane ziemiaczki śmietaną 🙂 Albo w ogóle ziemniaki ze zsiadłym mlekiem – mniam! Oraz kopytka okruszone białym serem 🙂

     
  • Ostatnio zachwycałam sie przedszkolnym obiadem : Ziemniaki z koperkiem,gotowana marchew polana masłem i jajko sadzone.
    Ze wspomnień – gulasz wieprzowy z pure ziemniaczanym/kasza gryczana i prababcinymi ogórkami kiszonymi. (musze zrobic!)Naleśniki z dżemem truskawkowym. Racuchy z cukrem pudrem. Pomidorowa z makaronem świderki. Ogorkowa zabielana. I właśnie mielone z buraczkami. I kotlet z piersi kurczaka podawany z marchewka z groszkiem i pure ziemniaczanym(który jadlam wczoraj w stołówce w pracy!) i kwiaty akacji smażone w cieście naleśnikowym do niego zawsze babcia podawała kompot z rabarbaru i truskawek <3