„Kupiłem herbatę na odchudzanie. Z tortem jest zajebista”

IMG_8788

Pisałam już kiedyś w tym tekście kilka zdań o akceptacji siebie i o tym jak to jest być grubym. Wszyscy dookoła wiedzą za Ciebie wszystko lepiej, każdy ma przed oczami Twoje wyniki badań i każdy daje sobie prawo do oceniania Ciebie. Nawet jeśli wie o Tobie tyle, że lubisz filmy Tarantino i masz brązowe włosy.

Nigdy nie miałam zamiaru promować otyłości i bycia grubym, zawsze chodziło mi tylko o to, żeby pokazać innym, że można siebie akceptować, a jednocześnie próbować zmienić. W moim przypadku chęć zmiany przyszła dopiero wtedy, gdy w 100% poznałam siebie i zrozumiałam jaka chcę być.

Uczciwie muszę przyznać przed sobą, że ostatnio nie byłam dla siebie i dla swojego ciała zbyt wyrozumiała. Nie dbałam o regularność jedzenia, ani o jego jakość. O ile z regularnością mam problem (rzadko jadam śniadania, a chodzę spać bardzo późno w nocy, to często się zdarzało, że pierwszy posiłek jadałam o 13, a ostatni około północy), to odnośnie tego co jadałam, to jest już tylko i wyłącznie moja wina.

Oczywiście podejmowałam próby „nawrócenia się” na regularne jedzenie, próbowałam również diet i cudownych rewolucji w mojej kuchni, ale zazwyczaj kończyło się to na tym, że wytrzymywałam dwa tygodnie i wracałam do starych nawyków. Żal mi strasznie, bo nie jestem osobą, która musi zeżreć wielką porcje frytek czy burgera żeby poczuć się dobrze. Uwielbiam warzywa i wielokrotnie zamiast chipsów wybieram rzodkiewki, ale co z tego, skoro mój organizm jest tak rozregulowany, że magazynuje wszystko co się da i każdy nadmiar automatycznie zamienia się w tłuszcz. Do tego wszystkiego, gdy odstawiłam tabletki od psychiatry zaczęłam tyć jeszcze bardziej. I tak w ciągu roku przytyłam – uwaga – 16 kg. A od samego lutego jest to 6 kg. To jak przytyłam widzę szczególnie po rysach twarzy, tyłku i udach. Chciałoby się krzyknąć – no w dupie to się nie mieści, jak mogłam tak przytyć 😉

ibxit

Absolutnie nie mogę powiedzieć, że to co teraz dzieje się z moim ciałem jest przeze mnie akceptowane. Moja aktualna sylwetka nie jest „tą” krągłą, którą nauczyłam się akceptować. Dlatego też postanowiłam odważyć się na publiczne odchudzanie, bo inaczej chyba nie będę w stanie sobie ze sobą poradzić. Od lutego próbuję co jakiś czas wrócić do zmiany diety i wszystko na nic. Dzieliłam się tymi informacjami tylko z najbliższymi i najwidoczniej to był błąd.

Być może potrzebuję silnego kopa i mocnego wsparcia w Waszej postaci. Może jeśli oficjalnie przyznam, że próbuję się zmienić, to tym razem uda mi się zrobić to skutecznie. Nie boję się, że „gryzie się” to z moim wizerunkiem wesołej blogerki plus size, bo każdy ma swoje granice, a mnie moje obecne „plus” po prostu zaczęło męczyć. Co nie wyklucza tego, że ktoś w rozmiarze podobnym do mojego nie może czuć się dobrze – to Wasza indywidualna sprawa. Ja aktualnie jestem na siebie wkurwiona, bo cokolwiek nie robię, to ma to odwrotny skutek.

Potrzebne mi Wasze wsparcie

Po pierwsze, to przede wszystkim mam nadzieję, że uda mi się w końcu ogarnąć, a po drugie to mocno wierzę, że pociągnę za sobą kogoś jeszcze i że do zmian dołączą inne osoby, które też coś uwiera. Postanowiłam, że raz w tygodniu umieszczę wpis dotyczący tego jak mi idzie, a w nim będą podsumowania poszczególnych dni, posiłki, jakieś screeny z endomondo – wszystko co poświadczy o tym, że idę do przodu. Jeśli też zechcecie dołączyć, to zawsze możecie do mnie napisać – hello@paulinawnuk.com

Wierzę, że razem jest raźniej. Dlatego oficjalnie – odchudzam się.  Nie daję sobie żadnego określonego czasu, nie będę teraz lecieć na łeb, na szyję, żeby tylko jak najszybciej schudnąć. Wyrosłam z tego. Wiem, że na wszystko potrzeba czasu, ale na pewno też nie będę się ze zmianami ociągać.

Zaczęłam od dzisiaj – szklanką wody z cytryną i śniadaniem z mojego planu dietetycznego. Boję się tego pierwszego tygodnia i nie ukrywam, że liczę na Wasze wspierające komentarze.

Trzymajcie kciuki!


 Zapraszam do mojej grupy motywacyjnej na FB – I wish I was Beyonce 😉 Będę tam na bieżąco pisać o postępach. I Was też zachęcam!

 
Tagi: , , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
  • Joanna Glogaza

    Trzymam kciuki Paulina, uściski <3

     
  • Powodzenia!!! Dasz rade :* Jestesmy z Toba 🙂

     
  • Witam w klubie 🙂

    Jestem na spontanicznej diecie od 10 czerwca i póki co mam 6 kg na minusie. Najtrudniej było zacząć, teraz to już z górki 🙂

     
  • Jesteśmy 🙂

     
  • Go go Paulina! 🙂

     
  • No i super! 🙂 Wiem dokładnie o czym piszesz – o ile człowiek może nie mieć problemu z akceptowaniem widoku w lustrze, to już nijak nie da się zaakceptować zadyszki po wejściu na drugie piętro czy bólu kolan – to była moja motywacja do rozpoczęcia odchudzania 🙂 Obecnie – minus 18 kg i walczę dalej. Chcę jeszcze co najmniej -10, lepiej jak będzie -15, a jak się uda jeszcze drugie -18 to już będzie raj i więcej to już chudnąć nawet nie chcę <3

    Trzymam mocno kciuki za odchudzanie "samodzielne", ale gdybyś jednak stwierdziła, że Ci nie służy (np. jesteś ciągle głodna, albo efekt jednak jest mniejszy niż być powinien), to gorąco zachęcam do sięgnięcia po pomoc dietetyka. Piszę to tylko dlatego, że są to rozważania osoby, która dietetyków bojkotowała przez całe życie ("bo przecież sama potrafię mniej żreć"), ale przekonałam się, że jednak różnica jest niesamowita. Nie wiem czy widziałaś już mój tekst na ten temat, ale tam trochę dokładniej tłumaczę to o czym tu piszę: http://www.gruszkazfartuszka.pl/czy-warto-pojsc-do-dietetyka-5-argumentow-za-tym-ze-tak/ 🙂

    Ps. Będę śledzić Twoje efekty <3 Mam nadzieję, że na BFG przybijemy sobie piąteczki już o przynajmniej kilka kilogramów mniejsze! 😉

     
  • Super! Widzę, że jesteś nieźle zmotywowana. Może jakieś wydarzenie na Fejsie? Tak żeby więcej osób się motywowało nawzajem i ruszyło dupska. Jak na przykład ja 😀

     
  • Krzych

    Pamiętam twój post ze stycznia. Nie będę się więc znowu rozpisywał tylko powtórzę: Zrób to przede wszystkim dla siebie. Nikogo innego. Nie dla głosów aprobaty z otoczenia tylko dla własnego samopoczucia. To ty masz czuć się dobrze z samą sobą a inni niech spadają 😉 W każdym razie życzę powodzenia, wytrwałości i takich efektów jakie sobie założyłaś 🙂

     
  • Emilka Pryśko

    Trzymam kciuki! Fajnie jest się po prostu czuć dobrze we własnej skórze. Jeśli będzie Ci łatwiej to możemy być kumpelkami w trwaniu w Chodakowskiej i dobrym jedzeniu 🙂 Amen!

     
  • bbecky

    Wagę mam w normie. Idealnej normie, lepszej nawet niż mogłabym chcieć z rok temu. Zaczęłam chudnąć sama z siebie, nie robiąc praktycznie nic. Jednak dopiero teraz się wzięłam za siebie. Nigdy nie byłam fanką sportu (przeklinam mojego „kochanego” nauczyciela w-fu z podstawówki), a jednak teraz codziennie ćwiczę, nie jem tyle ile kiedyś oraz staram się jeść zdrowiej. I słyszę tylko, że po co mi to, że nie mam po co się odchudzać, że przecież jestem szczupła. Jednak ja się nie odchudzam, nie mam na celu zrzucenie wagi, ale dopracowanie ciała. Żadna z tych osób nie wie jak wyglądam bez ubrań. A ja chcę po prostu czuć się lepiej sama z sobą. I nic komuś do tego. Więc moje słowo na dziś dla Ciebie, to po prostu nie oglądać się na nic i jeśli jest to coś, co się robi dla samego siebie i wyjdzie na dobre, to naszą rolą jest kibicowanie. Więc trzymam kciuki! 😉

     
  • aticzka

    ja tez od dzis jestem na diecie tysiaca kalorii, wiec trzymam kciuki za siebie, za Ciebie i za wszystkich innych ktorzy walcza 🙂 pozdrawiam

     
    • wiesz, że tysiąc kalorii to głodówka i raczej może nie wyjść Ci na dobre? just say’in!

       
      • Agata to tu ciekawostka – do niedawna myślałam podobnie. Dietetyczka ułożyła mi jednak dietę, na której po tygodniu, gdy organizm się już przyzwyczaił nie dawałam rady przejeść dużych porcji i pięciu posiłków dziennie. Byłam pewna, że mam tam co najmniej 1500 kcal, a tymczasem okazało się, że bilans był bliższy 1000-1200. Wszystko kwestia tego co się je 🙂 Z doświadczenia wiem jednak, że gdy człowiek sam sobie układa to 1000 kcal to wpierdoli pączka i zrezygnuje z obiadu, twierdząc że na jedno wychodzi, bo kalorie się zgadzają, a to dobre nie jest 😉 Dlatego mimo wszystko uważam, że samodzielne eksperymentowanie z 1000 kcal nie jest bezpieczne, ale też nie można zakładać, że dieta ta zawsze jest zła.

        Ps. Dodam jeszcze, że gdy zwiększył się mój wysiłek około sportowy, to i kalorii mam w diecie nieco więcej. Tak więc też zależy od trybu życia.

         
        • Przyjmuję argument dzielnie na klatę, ale rzecz muszę, że chyba co dietetyk to inna szkoła – ja słyszałam zupełnie co innego. (I mam dietę na bagatela 1900kcal, prawie bez sportu, co jest dla mnie w ogóle jakimś kuriozum)

           
  • Paczi

    polecam fajną appkę nextrack, nie wiem jak, ale motywuje 🙂 ja np nie trawię biegania, a jakoś z tą apką mi lżej trochę 🙂 ale motywacja to taka zdradliwa świnia, sama jej potrzebuję -,-

     
  • Ola Małkowska

    ja zaciskam mocno kciuki ! <3 w kupie raźniej !

     
  • Ela

    Polecam znaleźć sobie grupę wsparcia w postaci jakichś zajęć. Ja chodzę na crossfit, efekty piorunujące, ekipa zgrana, trener pilnuje czy wszystko robimy dobrze, a myśl, że ktoś na Ciebie czeka, nie pozwala zostać w domu. Po takim mega wycisku aż szkoda napić się piwa, albo zjeść coś niezdrowego 🙂

     
  • Dla Ciebie odstawię nawet radlerka do obiadu!

     
  • Mega podziwiam Twoją szczerość i cały Twój wpis. Serce się raduje, jak trafia się na takie osoby w sieci, więc na początek serduszko <3.

    Z mojej strony – jestem na diecie od tygodnia, zmobilizowałam się do pójścia do ditetetyka i jeśli chcesz i masz chęci, to bardzo Ci to polecam. Jestem paskudnym leniuchem i często jadłam byleco, też lubię bugery i fryty, ale nie mam nic do warzyw – tak jak Ty. Sądzę, że odchudzanie się z dietetykiem jest dobrym początkiem, bo można wyrobić sobie nawyk regularnego jedzenia, co 3h, picia dużej ilości wody (polecam też aplikację Water Your Body, czy coś podobnego – wpisujesz tam swoją wagę i na podstawie tego pokazuje Ci, ile powinnaś pić – są efekty już po kilku dniach, lepsze samopoczucie, cera i w ogóle poczucie, że jest się zdrowszym :)) i można się zorientować, jakie porcje są dla Ciebie najlepsze. Ja np jem za dużo węglowodanów i cukrów.

    Próbowałam już odchudzania się samej, zwracać uwagę na to, co jem, ale szybko kończyło się to powrotem albo po prostu nie chciało się tego liczyć. Kiedy mam zeszycik, w którym każdy dzień jest rozpisany to łatwiej skontrolować, ile je się warzyw, miesa, a ile ziemniaków i chleba. 🙂

    Fajnie jest mieć takie nastawienie, że robi się to dla siebie i niekoniecznie po to, żeby schudnąć. Ja mam w głowie to, że po prostu chcę być zdrowsza, bo mam za duży procent tłuszczu w stosunku do masy ciała, a jeśli przy tym schudnę, to będzie to tylko plus.

    Mam też zdanie, że nie ma co katować się ćwiczeniami, bo po prostu można nie mieć na to ochoty i może być ciężko. Fajnie postarać się poruszać po prostu chodząc na spacery sama, czy z rodziną, może jakaś koleżanka ma ochotę iść na kijki? 🙂 Albo próbować wchodzić po schodach, jeśli się mieszka w bloku. Fajnie mieć wsparcie, bo zawsze jest z kim pogadać.

    Z takich oczywistych rzeczy to polecam zrezygnować z cukru, pić mniej kawy i przerzucić się na zieloną herbatę, nie jeść tuż przed snem – ostatni posiłek ok 20, do tego najlepiej jeść mniejsze porcje co 3h.

    Bardzo trzymam za Ciebie kciuki, wiem, że Ci się uda ujarzmić swoje krągłości tak, żeby były najpiękniejsze na świecie 🙂 Pierś do przodu i powodzenia!

    Ściskam, będzie dobrze :*

     
  • Rebellious lady

    Kochamy cię tak czy siak, ważne, żebyś ty dobrze czuła się sama ze sobą 🙂

     
  • Kim

    W takim razie będziemy Cię wspierać i przyłączam się do racjonalnego odchudzania – bo na liściu sałaty za długo nie ujadę :p

     
  • Marta Sygulska

    Ja od tygodnia jestem na diecie, po wielu nieudanych próbach poszłam do dietetyczki i w moim przypadku bardzo pomogło. Chociaż na początku nie mogłam uwierzyć jak jedzenie tylu posiłków dziennie oraz pieczywa ma mi pomóc to niewielkie efekty już widać (choć bardziej chyba czuć) a ja przestałąm być zmęczona i mieć wiecznie ochotę na słodycze. Myślałaś o dietetyku ? Ja myślalam ze wiem wszystko co powinnam i brakuje mi tylko samozaparcia, a jednak źle planowałam diety i teraz dopiero jestem na dobrej drodze. Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie!!!

     
  • WIERZĘ W CIEBIE! Pomimo tego, że bije z Ciebie niesamowite szczęście i radość – widząc Ciebie chudszą o kilkanaście kilogramów – po prostu sobie tego nie wyobrażam. Jednak, jeśli będziesz czuła się z tym lepiej i to przyniesie Ci radość – jestem z Tobą z całych sił, jednak nie zapominaj przy tym o tym – co daje Ci szczęście! 🙂

     
    • Te kilkanaście kg, które chcę zgubić nie zrobi wielkiej różnicy w moim wyglądzie, ale będzie miłe np. dla moich stawów 🙂 Ja dalej jestem tak samo radosna, ale lubię sobie wyznaczać wyzwania i zmieniać siebie na lepsze 🙂

       
      • życzę Ci pokonania wszystkich Twoich barier, przy zachowaniu siebie 🙂 z pewnością dasz radę! trzymam kciuki!

         
  • You can do it baby, you can do it, yeah!!!!! 😀 😀 😀

     
  • Tores-

    Ach, już sam tytuł mnie zachwycił, bo miałam dokładnie tak samo – odchudzającą herbatą popijałam pączka, to powinno się zbilansować, nieprawdaż? 🙂

     
  • Albert Keinstein

    Nie ma czegoś takiego jak powolny metabolizm, jest tylko wyższy poziom głodu. Też myślałem że jem jak ptaszek a tyję jak świnia, az policzyłem kalorie. Szok, niedowierzanie – dla mnie 2400 miało być dietą a 3000 normalnym poziomem. Nagle powolny metabolizm znikł z dnia na dzień

     
  • gunia6

    Trzymam kciuki! I dziękuję za post, wracam do ćwiczenia 😉

     
  • Trzymam kciuki 🙂 dasz radę na pewno 🙂

     
  • sink.zodiac

    Powodzenia, Paulino! Życzę Ci dużo samozaparcia, bo naprawdę dobre i zdrowe nawyki warto utrwalać :). Na pewno Ci się uda przeżyć ten tydzień zdrowo, trzymam mocno kciuki! 🙂 🙂

     
  • Kasia Szpruta

    Znalazłam się tu przypadkiem, zobaczyłam zdjęcie pięknej kobiety, która chce się odchudzać. Trzymam mocno kciuki!!!

     
  • Gniewka

    Najlepszą motywacją, jest ogłoszenie całemu światu co masz zamiar robić i zacząć to robić. Bo nikt bardziej Cię nie podniesie na duchu niż negatywny świat, któremu trzeba pokazać,że niemożliwe jest wtedy, gdy jeszcze nikt tego nie zrobił!!! Wierzę w panią z całego serca, bo tak naprawdę każdy ma siłę do wielki rzeczy:)

     
0 shares