Konkurs – wygraj garnki Tefal ze stali nierdzewnej!

T H E L O W - D O W N

Ostatnio pisałam Wam o garnkach ze stali nierdzewnej Tefal. Jak mogliście przeczytać w mojej recenzji, naprawdę bardzo dobrze sprawdziły się w mojej kuchni. Używam ich od około dwóch miesięcy i mogę stwierdzić, że są to chyba najlepsze do tej pory garnki, jakich używałam.

IMG_0792

Przekonało mnie do nich przede wszystkim grube dno, które nie odkształca się podczas gotowania, dzióbki i otwory do odlewania wody nawet z przykrywką na garnku oraz te nienagrzewające się rączki. 

Dziś jednak nie będę pisać już o samych garnkach, ale o konkursie, w którym Wy możecie wygrać zestaw podobnych garnków (również ze stali nierdzewnej). 

Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?

Zostaw komentarz pod tym postem i odpowiedz w nim na pytanie – Co ugotowałabyś/ugotowałbyś w tych garnkach, gdyby trafiły właśnie do Ciebie?

Zasady:

  • Na odpowiedzi czekam do 25 października (do końca dnia). Wyniki umieszczę w tym poście w poniedziałek, a zwycięzcę wybiorę według mojego gustu kulinarnego 😉
  • Zwycięzca ma 48 godzin na wysłanie mi danych do wysyłki. Należy to zrobić mailem, w tytule wpisując „Konkurs Tefal”. Adres: hello@paulinawnuk.com
  • Sponsorem nagrody jest marka Tefal. Wysyłkę nagrody organizuję ja. 

Wyniki:

Garnki Tefal trafiają do Babary za komentarz:

„Gdy myślę o tym, co mogłabym ugotować (w tych garnkach albo ogólnie), to pierwsze co przychodzi mi do głowy to zupa. Gęsta i warzywna. Jesienią zawsze zbiera mi się na wspomnienia, a wraz ze wspomnieniami przychodzi chęć na powrót do smaków dzieciństwa. Jesienią moja mama zawsze gotowała ogromny garnek zup (różnych w zasadzie), ale właśnie najwięcej jadaliśmy ich, gdy na dworze robiło się już coraz zimniej. Siadaliśmy wtedy wszyscy przy stole, a było nas w sumie sześcioro – ja, trójka braci i rodzice. Mama nalewała każdemu do miski zupy i jedliśmy wspólnie, rozmawiając jednocześnie o tym jak każdemu z nas minął dzień. Tak mi jakoś utkwiło to wspomnienie w pamięci, bo obiady to chyba był taki jedyny czas, gdy mogliśmy spokojnie wszyscy ze sobą porozmawiać. Od mojego dzieciństwa minęły lata, bracia rozjechali się każdy w inną stronę, a rodziców już nie ma. A wspomnienie jesiennej zupy ciągle we mnie jest…”

 
Tagi: , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
  • Dominika

    Witaj 🙂
    Jeżeli zostałabym szczęśliwą posiadaczką tych pięknych garnuszków, to na pierwszy ogień poszłoby moje ulubione danie, makaron z kurczakiem duszony w sosie pomidorowym z gorzką czekoladą i szczyptą pieprzu cayenne:) Połączenie dla niektórych może zaskakujące, ale dla mnie prawdziwa uczta dla wszystkich zmysłów. Ukochany makaron oblepiony sosem, który łączy słodycz pomidorów z czekoladą i pikanterią cayenne. Nowe garnuszki byłyby dla mnie wybawieniem, ponieważ dodatek czekolady powoduję, że moje dobrze już wysłużone rondelki i patelnie (którym zawdzięczam wiele przyjemnych chwil przy kuchence) lubią przypalać ten sosik. Gdybym nie musiała się martwić ciągłym mieszaniem w patelni, mogłabym spokojnie zająć się już smakowaniem winka 🙂
    Pozdrawiam,
    Dominika 🙂

     
  • Gdybym wygrała ten zestaw garnków to ugotowałabym w nim szczęście. Najpierw podgrzałabym talent, a na nim podsmażyła dumę i zrzędzenie aż się zeszklą. Dodałabym 1 łyżkę ambicji, 4 łyżki zdrowia, 2 łyżki dobrej zabawy i 3 łyżki satysfakcji (zawodowej i rodzinnej). Całość zalałabym 1 szklanką przyjaźni oraz 1 szklanką miłości. Dusiłabym przez 30 minut pod przykryciem. Tuż przed podaniem doprawiłabym szczyptą soli, spokoju umysłu i kapryśności. Podałabym od razu po przyrządzeniu każdemu kto się nawinie, bo każdy zasługuje na szczęście. 🙂 A tak naprawdę to pewnie ugotowałabym kompot z dyni, jabłek, goździków, skórki pomarańczy i z cynamonem. Idealna rozgrzewka na coraz chłodniejsze jesienne wieczory. 🙂

     
  • Dominika Górska

    Gdybym wygrała w konkursie ten garnków Tefal zestaw ugotowałabym w nim potrawę co zwie się pilaw: mój email: dominiczka211@autograf.pl.

     
  • Marta

    Witam serdecznie

    Gdybym to ja miała
    przyjemność ugotowania czegoś w tych pięknych garnkach to pewnie pierwszą
    potrawą , która miałaby szansę zaistnieć byłaby zupa krem z dyni i papryki
    podana z grzankami w ziołach. Wczoraj taką zupą poczęstowała mnie moja kochana
    mama. To ona jest moim autorytetem kulinarnym. Mimo, ze sama nie przepada za
    gotowaniem wszystko co zrobi jest wspaniałe i takie jak ma być J Może kiedyś jej dorównam 😉

    A, że mamy jesień i
    dynię na każdym kroku, to mama zrobiła pyszną zapiekankę z dynią właśnie, porem i cebulą. Zapieczona z rozkłóconym
    jajkiem i serem, podana z ryżem ugotowanym na sypko (podlewanie wodą) z ziołami prowansalskimi.
    Lubimy zioła, dodajemy je do wielu potraw, maja niesamowitą moc i energię.

    Pozdrawiam serdecznie

    Marta

     
  • Franulka

    Ugotowałabym mój ostatni hit, a mianowicie

    Polędwiczki w musie grzybowym z sosem jałowcowym z popcornem z kaszy gryczanej

    400 g
    polędwiczki wieprzowej

    250 g
    surowej piersi z kurczaka

    2
    żółtka

    50 ml
    śmietanki kremówki

    1/3
    szklanki suszonych plastrów borowików

    1
    łyżka siekanej cebuli

    1/2
    posiekanego ząbka czosnku

    sól, pieprz

    musztarda sarepska

    100 g
    prażonej kaszy gryczanej

    olej

    Sos

    2
    żółtka

    1/2
    kostki masła

    50 ml
    białego wina

    2
    łyżki białego octu winnego

    1
    łyżeczka siekanej szalotki

    1
    łyżeczka zmiażdżonych w moździerzu jagód jałowca

    sól

    starta gałka muszkatołowa

    Sposób
    przygotowania

    Grzyby namaczamy i dobrze płuczemy. Masło na sos klarujemy. Polędwiczki
    czyścimy, dzielimy na 4 porcje o równej grubości 3 centymetrów. Mięso
    przyprawiamy i lekko obsmażamy. Grzyby siekamy i obsmażamy z cebulą i
    czosnkiem. Robimy farsz, miksując w malakserze kurczaka, żółtka i śmietankę. Do
    farszu dodajemy ostudzone grzyby i doprawiamy. Na folii spożywczej rozkładamy
    porcje farszu, kładziemy na nich mięso i zawijamy roladki, tak by farsz pokrył
    całe mięso. Roladki zawijamy dodatkowo w folię aluminiową (by zachowały ładny
    kształt). Zagotować wodę, ostudzić ją do mniej więcej 60 stopni, włożyć roladki
    i pozostawić na małym ogniu na 30 minut, sprawdzając temperaturę termometrem i
    starając się utrzymać ją na poziomie 60 stopni – kiedy woda będzie się robiła
    za gorąca, trzeba na chwilę zdjąć garnek z ognia . W tym czasie zagotowujemy
    wino z octem, szalotką i jałowcem. Miseczkę z winem i żółtkami zawieszamy w
    większym naczyniu z gotującą się wodą w taki sposób, aby dno miseczki nie
    dotykało wrzątku -i ubijamy do momentu powstania sztywnej piany. W to wkręcamy
    sklarowane ciepłe masło. Przed podaniem cedzimy sos przez gęste sito.
    Rozgrzewamy olej do temperatury 170 stopni, smażymy w nim kaszę gryczaną, aż
    powstanie kaszowy popcorn. Ziarenka wyjmujemy z tłuszczu łyżką cedzakową
    i osączamy na papierowym ręczniku. Ugotowane roladki smarujemy musztardą i
    obtaczamy w kaszy. Podajemy z jałowcowym sosem i młodymi warzywami.

    Smacznego

    franulka5@gazeta.pl

     
  • Madzia

    Ponieważ garnki Tefal sprawdzają się również podczas pieczenia w piekarniku, przygotowałabym we współpracy z takim garnkiem

    GAR PEŁEN PYSZNOŚCI, NA IRLANDZKĄ NUTĘ

    mięso z warzywami, tak aromatyczne i delikatne, że można zjeść cały gar 🙂

    Składniki
    (dla ok. 4-6 osób):

    400 g
    wołowiny pokrojonej w drobne paski

    1
    polędwica wieprzowa

    300
    ml rosołu wołowego

    250
    ml czerwonego wina do gotowania

    masło

    olej
    roślinny

    2
    marchewki

    3
    łodygi selera naciowego

    1
    czerwona papryka

    2
    papryczki chili

    1
    cukinia

    1
    pietruszka

    1
    łyżka słodkiej mielonej papryki

    1
    łyżka kminku

    1
    łyżka rozmarynu

    sól

    pieprz

    świeży
    koper

    patelnia

    naczynie
    żaroodporne

    Sposób przygotowania:

    Na dużej patelni rozgrzewamy masło wraz z olejem roślinnym (oliwa albo olej
    słonecznikowy). Samo masło pali się w wysokiej temperaturze. Polędwicę kroimy
    wzdłuż i siekamy na drobne kawałki. Smażymy małymi porcjami (jeśli na patelni
    będzie zbyt tłoczno, mięso będzie się dusiło, zamiast podsmażyć) ok. 2 minut,
    aby mięso nabrało ładnego koloru. Przekładamy mięso do garnka przystosowanego do pieczenia. Na tym samym tłuszczu podsmażamy paseczki wołowiny i dorzucamy do naczynia z polędwicą. Mięso
    doprawiamy pieprzem i solą, dodajemy kminek, suszony rozmaryn i słodką paprykę,
    mieszamy. Przygotowujemy warzywa. Kroimy w talarki marchewki i pietruszkę. W
    drobną kostkę kroimy cukinię i cebulę i czerwoną paprykę. Na tym samym tłuszczu
    na którym smażyliśmy mięso, smażymy warzywa. Na wolnym ogniu, około 10 minut.
    Gotowe warzywa dodajemy do mięsa. W patelni został nam aromat mięsa i warzyw.
    Wlewamy na nią 100 ml wina i zagotowujemy ok 30 sekund. Wino zbierze nam ten
    cały wspaniały aromat. Z patelni przelewamy wszystko do mięsa i warzyw. Do
    wszystkiego dodajemy resztę wina, rosół wołowy. Dopełniamy wodą tak by mięso i
    warzywa w garnku lekko wystawały ponad sos. Na wierzch kładziemy
    dwie, całe, nacięte papryczki chili. Garnek przykrywamy i pieczemy w
    temperaturze 150*C dwie godziny. Podajemy posypane świeżym
    koprem.

    Smacznego

     
  • Dla mnie garnki Tefala to spełnienie marzeń. Pomysłów na ich wykorzystanie mam za dużo, żeby je w tym krótkim komentarzu zawrzeć. Na szybko przychodzą mi do głowy dwie rzeczy: sos boloński i kaszka manna 🙂 Dlaczego sos boloński? 2-3 godziny duszenia gęstej mieszanki mięsa, sosu pomidorowego i przypraw też wymaga garnków dobrej jakości. A kaszkę, mannę uwielbia mój synek. Zrobienie jej w emaliowanym rondelku doprowadza do szewskiej pasji nie tylko mnie. Przypalone resztki są prawie nie do zmycia. Komfort gotowania manny na mleku w dobrym jakościowo garnku jest dla nas po prostu marzeniem 🙂 Pozdrawiam!

     
  • karolina woźniak

    Jeśli do mojej kuchni wpadła by tal szlachetne stal
    nierdzewna,musiałbym w nich podać równie szlachetne danie. A okazja zbliż Asię nieuchronnie
    nasza trzecia rocznica ślubu. Więc złapałabym największa garnek,wielki jak
    nasza miłości i włożyła do niego serce,swoje i kury,dwa udka i korpus,coby
    szlachetny rosół zagościł na naszym stole.Tak jak trzy lata temu.Do tego trzy
    marchewki długie jak nasze pożycie,pietruszka biała jak moja suknia która
    folowała w tańcu z selerową koszulą nowoPoślubionego. Przypieczona cebulka
    dodająca pikanterii niczym nasze nocne szaleństwa i masa koperku malutkiego jak
    nasze maleństwo,które wybiera z zupy nawet najmniejszą zieleninkę. Złapałabym
    stolnicę mąkę sół i jaja- jak życie złapałam niegdyś.I
    miętosiła,dopieszczała,włakowała suszyła i ciachała.Żeby domowy makaron w
    drugim garnku ugotować i sprawić przyjemnośc kupkom smakowym męża. Przez żołądek
    trafię w samo serce i tak do starości!

     
  • Edyta

    Gdyby te garnki trafiły właśnie do mnie to ugotowałabym to … co od dłuższego czasu chciałam a więc …

    1. FASOLKĘ – Moja rodzina i ja uwielbiamy ją ! Jednak duży garnek się nam zepsuł – dno się rozwarstwiło, i zostaliśmy bez, a te małe garnki na tak liczną, 11 osobową rodzinę są zdecydowanie za małe. Fasolka z naszymi ulubionymi składnikami, nieco pikantna ale i ostra, subtelna ale dająca „popalić”. Któż jej nie kocha ? A właśnie na takie zimne dni, idealnie rozgrzeje i sprawi, że na twarzach mojej rodziny pojawi się uśmiech .

    2. ZUPĘ Z DYNI – sezon się zbliża a ja tak uwielbiam dyniowe dania . Zawsze wraz z rodzeństwem zbieraliśmy dynie na pobliskich polach , wydłubywaliśmy co trzeba i mama gotowała pyszną zupę dyniową, krem . Tak i teraz mam kilka dyń, i w takim jednym z nowych garnków zupa wyszłaby jak tralala ….

    3. KOMPOT Z WINOGRONA – tyle winogrona się u nas marnuje . Mając nowe garnki w jednym z nich ugotowałabym kompot, którym posililiby się wszyscy członkowie rodziny (nie dość że zdrowe, to jeszcze domowej roboty- zawsze to lepsze niż soki kupowane w sklepie).

    P PIORUNUJĄCE wrażenie wywarła na mnie nagroda jaka jest do wygrania,
    A ATRAKCYJNE wpisy – zawsze lubiłam Twój blog,i przygotowywać od Ciebie dania.
    U UGOTOWAŁAM w życiu nie jedno danie, lecz gdyby te garnki TEFAL do mnie trafiły
    L LEPSZĄ organizację w kuchni i lepsze chęci do gotowania by we mnie wzbudziły.
    I IDEALNY to zestaw, który pomoże mi się w mojej „dziewiczej” kuchni „odnaleźć”
    N NATARCZYWIE raz z nim „idealne” danie będę chciała odnaleźć .
    A AMBITNIE podejdę do sprawy, gdy taki zestaw zapuka ręką kuriera w moje progi,

    W WSZAK mój zamek królewski jest stary, zardzewiały – lecz wcale nie jest taki srogi.
    N NIEUBŁAGANIE mogę powiedzieć, że cieszę się, że Twój blog od dawna już istnieje,
    U UŚMIECHAM się gdy widzę nowy post, aż buzia moja szeroko się śmieje !
    K KOCHAM gotować i nie wyobrażam sobie, że pewnego dnia przychodzę,a tam nie ma w czym gotować .

    Ohh Kochana moja ! Nagroda sprawiła, że dostałam jakby „skrzydeł” i poczułam się jakbym wypiła „RED Bula „. Nie jestem M.Gessler, nie umiem gotować jak szefowie kuchni, jednak moją małą twierdzę traktuję jak prawdziwe królestwo !
    Patrząc na moje dotychczasowe życie , czuję jakby rozgrywki w mojej kuchni ciągły się jak „Moda na sukces” bo każdy z każdy i nie wiadomo kto z kim.

    Gdybym została obdarowana przez Ciebie takim oto zestawem garnków TEFAL oszalałabym chyba z radości. Od zawsze marzyły mi się nowe garnki , nie da tego, że będą NOWE ale dlatego, że pozwolą mi się rozwijać . Tak jak Ty rozwijasz swoją pasję do pisania, do publikowania postów i prowadzenia bloga na rózne sposoby, tak i ja chciałabym móc rozwijać swoje zdolności w KUCHNI ! Nie będzie to jednak możliwe, gdy nadal będę pracować na moich „starych, lecz jeszcze w 70% sprawnych garnkach”.

    Wygrać taki wspaniały zestaw garnków to jak wygrana w TOTKA – Każdy o niej marzy, i każdy gdzieś skrywa w sobie nadzieję, ze może się uda, może tym razem ja będę należeć do grona szczęśliwców… Ale … co będzie pokaże los !

    Gdybym taki zestaw otrzymała,
    w kuchni bym go wciąż trzymała
    poprawiłabym swoje dotychczasowe przeboje,
    dzięki jedzeniu poprawiłyby się nasze nastroje.
    Ugotowałabym Fasolkę, bigos i zupy wszelakie,
    żadne z tych dań nie byłoby byle jakie .

    Może nie mam talentu by zostać Top Chefem ,
    jednak nie spróbować tutaj wygrać byłoby grzechem,
    bo moja kuchnia zamieniłaby się w funkcjonalną,
    a ja kolekcję garnków miałabym dość niebanalną.
    Zupa, ziemniaki, fasolki czy inne w garnkach dania,
    serwowałabym sobie i rodzinie bez wahania !

    Ni to chęci, ni swawola
    to jest moja cicha wola
    ja chcę takie mieć „garunie”
    kochać będę jak córunie,
    ugotuje w nich tak wiele,
    dania nowe się ośmiele,
    podać ludziom,i dogodzić
    z tymi garnkami można pogodzić
    obowiązek z pasją gotowania
    trzeba szczęścia… wygrywania !

    Gdybym wygrała to ugotowałabym w tych garnkach „ŚMIETNISKO” . Na czym polegała by ta zupa? Każdy z 11 domowników dorzuciłby coś od siebie” warzywo” bądź „przyprawę” . A wiec wyobraźcie sobie zupę marchewkowo, ziemiankową, koperkową, pietruszkową z dodatkiem makaronu, grochu, jajka czy innych przypraw .

    Na pewno wygrane garnki byłyby okazją do przeżycia PRZYGODY – Niezła zabawa połączona z radością i chęcią Tworzenia czegoś innego ! Pozdrawiam Edyta, edka767@gmail.com

     
  • Danka

    ROSÓŁ!! Zrobiłabym rosół, taki tradycyjny, domowy, mamusiowy. Z marchewką, selerem, liściem laurowym, lubczykiem i koniecznie paloną cebulą. Do tego prawdziwy makaron domowej roboty z ciasta suszonego na kiju od miotły, cieniusieńko krojony.
    Ale tu nie potrawa byłaby najważniejsza. Na ten rosół zaprosiłabym moich rodziców, brata i siostrę z rodzinką. To razem 9 osób przy stole. Niedzielny rosół z gromadą ludzi kojarzy mi się z najlepszymi momentami dzieciństwa, z obiadami w domu, z obiadami u babci, wyjadaniem surowego makaronu ze stolnicy i wyławianiem zielonej pietruszki na brzeg talerza. Rosół to dla mnie symbol domowej kuchni. A chciałabym moich bliskich mieć jak najczęściej obok siebie 🙂

     
  • GadzetyKobiety

    WSZYSTKO. Naprawdę. Bo odkąd się przeprowadziłam, mam 2 rondle w których nie potrafię gotować, bo mi się nic nie mieści. A mówiąc wszystko, mam na myśli wielkie, wielkie przyjęcie dla wszystkich znajomych. Mogłabym się wyżyć kulinarnie za wszystkie czasy. O wiem. Uczta z 1001 i jednej nocy. Gotowałabym trzy doby, ale każdy, kto by wyszedł ode mnie, nie mógłby się ruszać. 😀 I byłaby to wyżerka roku, wspominana naprawdę długo. Yeah, sounds like a plan! 😀

     
  • Marta

    Moje menu na cały dzień przy użyciu garnków Tefal 🙂

    1.Śniadanie: kasza manna z syropem malinowym
    2. Śniadanie: gofry z bitą śmietaną i kakao
    3. Lunch: Kapuśniak
    4. Obiad: cukinia z papryką i cebulą, kasza jaglana, schab w panierce
    5. Kolacja: frytki, stripsy i grzane piwo z imbirem i goździkami
    Mnam 😀

     
  • Ania

    Ostatnio dyniowo u nas. Nigdy wcześniej nie robiłam, ani nie jadłam dyni. Ale te hokkaido wyglądają tak pięknie. Myślę sobie kupię do ozdoby. Stoją teraz wszędzie, ale zaczynają powoli znikać. Grillowana, na szpinaku z fetą to mój własny pomysł, a co zrobić jak zostanie? Pięknie przypalona w paseczki… Pachnąca ziołami. Biorę garnek i wstawiam te resztki z odrobiną wody, czosnkiem i masłem. Blenduję. W większym garnku powoli zaczyna się gotować woda. Mus łączę z jajkiem i dwoma łyżkami mąki. Mam taką lychę w mące od mojej teściowej. Więc można uznać, że dodaje cztery łyżki mąki 🙂 Wszystko dzieje się w tym samym garnku, w którym gotowała się dynia. Powstaje kleiste ciasto, które zgarniam mokra łyżką do gotującej się wody, robiąc tak zwane kładzione. Kiedy już są gotowe skrapiam je oliwą i podaje. Dodatki wedle uznania, ale ja zjadłam je same. Mój roczny syn się zajadał. Ja ten przepis wczoraj wymyśliłam. A dzisiaj znowu na obiad dyniokluseczki 🙂 zakochałam się w dyni i dzisiaj w biedronce zakupiłam 4,5kg dyni. Będę mrozic 🙂

     
  • Maciek

    Ponieważ jest zimno, poszedłbym w DUŻĄ ilość gulaszu w stylu belgijskim (http://www.simplyrecipes.com/recipes/carbonnade_beef_and_beer_stew/) – niestety brakuje mi DUŻEGO i SOLIDNEGO garnka 🙂

     
  • Wiktoria

    Wzięłabym przepis od mojej mamy i zrobiła jej najlepszą zupę gulaszową. Do tej pory mam opory ze względu na brak odpowiedniego sprzętu 😉 Jet to moja ulubiona jesienna zupa.
    Niestety odkąd przeprowadziłam się do trójmiasta nie mam już okazji kosztować jej w rodzinnym domu. Spróbowałabym odtworzyć jej smak w gdańskiej dzielnicy 🙂

     
  • Kasia

    A ja ugotowalabym stifado czyli grecki gulasz. Ulubiony mojego męża i podobno gotuje go jak greckie mamy 🙂

     
  • Asia Kazin

    Ja ugotowalabym zupę krem z selera 🙂 od kiedy ja sprobowalam zawładnęła moim sercem 🙂 nawet mój mięsożerny narzeczony, który na zupy krem patrzy z spod byka jadł aż uszy mu się trzęsły :)6

     
  • Małgorzata Makar

    Gdyby garnki trafiły do mojego domu… zagoniłabym mojego mężczyznę do roboty! Bez bicia przyznaję, że on ma większy talent w kuchni.. 🙂
    „Zamówiłabym” pyszne papardelle z polędwiczkami w sosie borowikowym! Palce lizać! 🙂

     
  • Danka Smulko

    Na pierwszy raz gdy serce drgnie za zupę szybko wezmę się.Zachwycona pomysłem,wyglądzie zakochana,bo będę mogła rodzinie sekret zdradzić,że zupa smerfowa na obiad zaraz gotowa będzie.Inspirację znalazłam na cudnym blogu.Lecz jeśli mi nie wyjdzie,z przyjemnością zaproszę autorkę tego przepisu by moje błędy kulinarne poprawiła 🙂

     
  • Joanna Brzezińska

    Gdybym to ja wygrała, to ugotowałabym mojej córeczce (która dzisiaj skończyła 7 miesiecy) królika, którego babcia przywiozła ze wsi 🙂

     
  • Angela

    ugotować mogła bym wszystko przede wszystkim pyszne zdrowe zupy i dania jednogarnkowe (np. kolumbijską potrawkę z ryżem, warzywami i bekonem – dla rodziny a sobie wersję wegetariańską)… mogła bym też udusić mięsko tak by rozpływało się w ustach… jako pierwsze zrobiłabym moją ulubioną klasyczną paellę …przydały by mi się takie garnki zwłaszcza, że jestem osobą niepełnosprawną ruchowo i dłuższe stanie nad garnkami nie wchodzi w grę, dlatego też często zdarza mi się przypalić potrawy … ale gdybym miała garnki z grubszym dnem nie dość, że gotowała bym szybciej to jeszcze nie przypalałabym potraw….

     
  • Aleksandra Jabłońska

    Nowe mieszkanie i nowa rola jako przyszłej matki w której próbuje się odnaleźć i niesamowity przyszły mąż….który dba, wyciera łzy, całuje i ogarnia wszystko co ja przestałam, czyli wszystko ;p w holdzie jemu, jako pierwszy posilek w nowym mieszkaniu, w nowych garnkach, zrobiłabym dość nietypową ucztę, specjalnie pod gusta cudownego faceta. Dlatego jako przystawke garnuszek skwierczacych na maśle krewetek z bialym winem, z czosnkiem, papryczka, pietruszka i świeżą bagietką prosto z pieca;) a na danie główne jego ulubione placki ziemniaczane a wlaściwie placek po węgiersku ale na bogato – z gulaszem z mieciutkiego mieska, papryki i pieczarek, do tego sos grzybowy na najprawdziwszych podgrzybkach i jako „wisienką” kleksem z kwaśnej śmietany 😉 deseru brak bo kto by po takim szaleństwie jeszcze deser zmieścił 😉

     
  • Aneelah

    Ja bym pomidorową najchętniej ugotowała, na żeberkach taką z wiejską śmietaną i ręcznie robionymi kluseczkami. Mmmm… Rozmarzyłam się.

     
  • kin

    Z pięcioma takimi garnkami w szafce nie wychodziłabym z kuchni 😀
    Największy byłby idealny do ratatouille na domówkę, drugi – do barszczu na święta, trzeci na najsłodsze i najbardziej pulchne kopytka jakie znam, czwarty na kutię, a rondelek – na porcję flaków dla mnie i mojego taty 🙂

     
  • Anna Czech

    Ja mam ochotę udusić w nich żeberka w kapuście kiszonej. Do tego ziemniaki z wody i surówka z rzepy lub białej rzodkwi- uwielbiam. To takie jesienne danie, a żeberka z kapustą kiszoną to genialne połączenie.

     
  • Małgorzata Niewiadomska

    Od jakiegoś czasu szukałam potrawy, która będzie odzwierciedleniem jesieni i z inspiracja przyszła do mnie moja ukochana kuchnia włoska. Ta pyszna zupa łączy w sobie to ca najsmaczniejsze jesienią, jest przy tym prosta i wprost zaskakująco pyszna i to właśnie ją przygotowałabym w tych cudownych garnkach 🙂

    Acquacotta – toskańska zupa z chlebem

    1 marchewka

    1 cebula czerwona

    1 ząbek czosnku

    Gałązka tymianku

    1 garść suszonych grzybów

    4 kromki czerstwego wiejskiego chleba

    3 średnie pomidory

    1/2 bakłażana

    1 plaster dyni

    ½ czerwonej papryki

    2 łodygi selera naciowego

    Garść fasolki szparagowej

    4 jajka

    Oliwa z oliwek

    Woda

    Sól, pieprz

    Garść świeżej pietruszki

    Suszone grzyby zalewamy 1 szklanką wrzątku – odstawiamy.

    Pomidory sparzamy, obieramy ze skórki, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę.

    W garnku rozgrzewamy trochę oliwy z oliwek i przesmażamy na niej pokrojoną w kostkę marchewkę, seler naciowy, bakłażan i cebulę. Dodajemy gałązkę tymianku i posiekany czosnek – mieszamy i smażymy 1 minutę. Po tym czasie dodajemy pokrojoną w kostkę dynię, czerwoną paprykę i pokrojoną fasolkę szparagową, wszystko zalewamy wodą z grzybami i gotujemy 5 minut. Do garnka dodajemy pomidory, wlewamy 1 szklankę wody i dusimy wszystko 30 minut.

    Zupę doprawiamy do smaku solą, pieprzem, dodajemy pokrojony w kostkę chleb. Zupa ma bardzo gęstą konsystencję.

    Nakładamy porcję na talerz.

    W osobnym garnku gotujemy wodę z łyżką octu, kiedy zacznie się gotować wbijamy po 1 jajku gotujemy 3-4 minuty i wyjmujemy ugotowane jajko w koszulce.

    Na każdy talerz nakładamy po 1 jajku, posypujemy natką pietruszki , skrapiamy oliwą z oliwek i serwujemy gorącą.

     
  • Sylwia Wojtala

    Gdybym wygrała te garnki, to może w końcu zaczęłabym gotować, a nie pozostawała tylko i wyłącznie na czytaniu blogów kulinarnych i zapraszając koleżanki na gołąbki nie musiałabym ich im podawać w takiej postaci 🙂 Pozdrawiam i już ide do sklepu po kapuste 😀

     
  • Kulinarny Oliwek

    W tym największym garnku ugotowałabym zacną zupę gulaszową: pikantną, aż do wytrzeszczu oczu, aromatyczną i treściwą z powodu warzyw, konkretną, bo nie żałowałabym mięsa. To by była pyszna zupa w sam raz na te jesienne dni, podana z domowym chlebem i sporą ilością zimnego piwa. Przed, w trakcie i po. 🙂

     
  • Magda

    C ja bym ugotowała ? Nie wiem, ale w sumie czy to ważne? Ważniejsze, że byłoby to robione z sercem, a jedzenie z tych pięknych garów podałabym pierwszym gościom których zaprosiłabym do budowanego właśnie domu. Więc jak wygram gary i dom wybuduję to poszukam na Twym blogu inspiracji 😉

     
  • Joanna Dominiak

    Gdyby garnki wpadły w moje ręce podarowałabym je najwspanialszej „czarodziejce” na świecie, czyli mojej mamie. To ona zna najlepsze zaklęcia na to co wrzucić do kociołka, żeby buzia każdego było uśmiechnięta, a podniebienie skakało z radości. Zupy, gulasze, mięsa duszone, smażone, bigosik, makarony to bez znaczenia, jeśli posiłki robi się wspólnie ( może dzięki temu poznam jej tajemne składniki 😉 ) i wspólnie z całą rodziną się je spożywa.
    Więc co bym ugotowała w tych garnkach? Niespodziankę! Bo najlepsze co na świecie jest to dawanie radości innym!

     
  • Iza

    Co bym ugotowała? To proste w największym przygotowałbym pieczone gołąbki z ziemniaków (to dla męża) w nieco mniejszym rosół, który będzie zjedzony (przez młodszą córkę) a reszta będzie bazą do pomidorówki (dla starszej córki) oraz zupy dyniowej (to dla mnie). Jedna zupa a tyle pyszności co pozostałych garnków więc myślę, że będę miała wiele możliwości do wykorzystania.

     
  • W największym domowy rosół, w kolejnym domowy makaron z wiejskich jaj, w następnym wiejskie ziemniaczki, w tym prawie ostatnim kompot z jabłek, w rondelku sos. A w tym 5 garnku to nie wiem ?.

     
  • Dominka Bobrucka

    Pokusiłabym się o rosół z zapiekanej wołowiny z warzywami i może odważyła bym się o boeuf bourguignon wg Julii Child marzę o tym daniu

     
  • Sabina Głów

    Gdyby garnki Tefal trafiły do mnie ugotowałabym w nich dwudaniowy obiad, na który zaprosiłabym moją najbliższą rodzinę.

    W garnku 24cm przygotowałabym wywar do zupy krem z cebuli. Rondelek posłużyłby mi do zesmażenia cebul, które zblendowane dodałabym do mojej zupy. Z kolei garnek 18 cm wykorzystałabym do przygotowania grzanek z czerstwego chleba, ponieważ można je wkładać do piekarnika. Krem z cebuli podałabym z grzankami obsypanymi startym serem żółtym.

    Do przygotowania dania głównego wzięłabym garnek 22cm, w którym przyrządziłabym potrawę myśliwską według przepisu mojej Babci z mięsa wieprzowego i dziczyzny z dodatkiem ogórka kiszonego, cebuli, zielonego groszku i suszonych grzybków.

    No a garnek 20 cm wykorzystałabym oczywiście do ugotowania ziemniaczków, który nadawałby się do tego znakomicie, ze względu na ten dziubek, który ułatwi odcedzanie. Do ziemniaczków i potrawy myśliwskiej przyniosłabym z piwnicy słoik porządnie kiszonej kapusty mojego taty.

    Pozdrawiam

    Sabina Głów

     
  • Ania Matysiak

    Hmm. Co ja bym ugotowała?! Oto jest pytanie. „Najulubieńszą” syna pomidorową na przepysznym rosole, oraz żeberka w sosie własnym z zasmażaną kapustą i żelaznym kluskami dla męża ? Ojj tak!

     
  • Krystyna9

    Wspomnienie z dzieciństwa.Zawsze o tej porze roku była gotowana kapusta z grochem 🙂 Mama gotowała w takim dużym garnku. Najpierw sama kapusta. W drugim garnku groch. I tu była zabawa, bo nie można było odejść od garnka, bo groch zaraz się przypalał do dna. W trzecim garnku troszkę ziemniaków się gotowało. Po połączeniu tych trzech składników, w rondlu smażyło się podgarle, którym krasiło się kapustę. Wyżerka była na kilka dni 🙂 I to jaka jeszcze 🙂 W garnkach z grubym dnem, takie jak Tefala, można by to było ugotować bardziej bezboleśnie. Bez ciągłego stania przy garach, bez ciągłego mieszania w nich.

     
  • Oleksandra Adamowicz

    Grube dno = konfitury 🙂
    Dużo konfitur, zwłaszcza tych z owoców po nalewkach.

    Może wreszcie zrobiłabym polentę wg. przepisu Nigela Slatera.

    A na pewno gotowałabym pęczak i buraki, bo jestem pęczako i burakofilem 🙂

     
  • Kawaler 123

    Gdybym tylko miał taką okazję to w garnkach TEFAL ugotowałbym ‚Krem grzybowy z orzechowymi kluseczkami’ – na finałową (czyt. zaręczynową) kolację z rodzicami wybranki mojego serca :)) Zupa ta jest wciąż mało popularna, a szkoda bowiem jest niesamowicie smaczna i przywołuje romantyczne wspomnienia, bynajmniej dla mnie kojarzy się z z dniem, w którym poznałem Anię, a i słuchy mnie doszły, że jej rodzice poznali się właśnie na grzybobraniu ;)! Grzyby, orzechy, tymianek…- to zapierające dech w piersiach połączanie, dlatego zainspirowany moją historią miłosną – chciałbym przygotować smaczną zupę, w sam raz na zaręczynową kolację!
    A więc przechodząc do konkretów, czego potrzebowałbym ?
    SKŁADNIKI: 1. Ciasto na kluseczki: – 80 gram mąki, – 20 gram masła, – 100 gram kwaśnej śmietany, – 40 gram orzechów włoskich, – szczypta gałki muszkatołowej. 2. Pozostałe: – 20 gram podgrzybków mrożonych, – 30 gram masła, – jedna cebulka, – dwa ząbki czosnku, – dwie gałązki natki pietruszki i tymianku, – 300 mililitrów bulionu warzywnego, – 50 mililitrów wina białego i jedno opakowanie śmietany 30% 🙂
    PRZYGOTOWANIE: Obrany i pokrojony w kosteczkę czosnek z cebulką podsmażyłbym w rondelku TEFAL. Następnie dodałbym tymianek i grzyby, podsmażyłbym do monety zrumienienia się grzybków. Wlałbym wino i poczekałbym, aż alkohol odparuje. Wówczas dolałbym bulion warzywny doprawiając zupę niewielką ilością soli i świeżo mielonym pieprzem. Zupę pozostawiłbym na małym ogniu na 15 minut i wziąłbym się za robienie orzechowych kluseczków. Jednego z garnków TEFAL użyłbym jako miseczki, w której wymieszałbym mąkę, posiekane orzechy włoskie, szczyptą gałki muszkatołowej i jajkiem uzyskując elastyczne ciasto. W nieco większym garnku TEFAL zagotowałbym wodę na kluseczki. Jak tylko by zawrzała to lekko bym ją posolił i kładłbym łyżką kluseczki, które wychodziłyby na kształt cienkich strużków. Gotowe kluseczki odcedziłbym na durszlak, dodałbym do nich świeże masło i bym je wymieszał, po czym od razu nakładałbym je na talerze. Zupę grzybową zmiksowałbym lekko za pomocą blendera w garnku, ale pozostawiając wyczuwalne kawałki grzybów. Dodałbym śmietanę, a na koniec posiekałbym natkę pietruszki. Powstały w ten sposób krem przełożyłbym na talerz, a wierz udekorowałbym keksem ze śmietany i gałązką zielonej natki. Pycha!
    Tak przygotowane danie myślę, że w stu procentach przekonałoby rodziców Ani jakim świetnym jestem kucharzem (dzięki garnkom TEFAL) oraz jak fajnym jestem partnerem dla niej. Myślę, że to byłaby najlepsza kolacja, którą wspominalibyśmy przez długie, długie lata. A i Wam życzę, byście wypróbowali ten przepis. Smacznego! :))

     
  • Klaudia Daisy Gawryszewska

    Mule duszone w bialym winie z dodatkami takimi jak chilli, szczypiorek, czosnek, masło i natka pietruszkii. Druga opcja to golonki z indyka pod kapustą kiszoną. Posiadam szybkowar Tefal i uważam, że jest doskonały!

     
  • Joanna Imielińska

    hmmmm ugotowałabym w nich krem pomidorowy z mozzarellą a la kluseczki na bulionie warzywnym, potem zupę minestrone z fasolą potem przyszła by pora na kurczaka w papilotach a na koniec selerową Emotikon smile a nawiasem mówiąc pomogły by mi stworzyć mój 4 tygodniowy program żywieniowy podczas diety Emotikon smile

     
  • Kasia Wierzba

    W gotowaniu najbardziej lubię kulinarne wyzwania,
    by ugotować jakieś mistrzowskie dania!
    To jest moja wielka pasja,bo gdy gotuję,
    uwielbiam słyszeć pochwały jak wszystkim smakuje 🙂
    Najbardziej jestem zadowolona,
    gdy z niczego powstaje potrawa szalona =D
    W kuchni mam niezwykłą wenę twórczą,
    od zapachów brzuchy domownikom burczą =D
    Odprężam się przy szatkowaniu,
    odnajduję relaks i błogi spokój przy gotowaniu!
    Nikomu mojej kuchni nie odstąpię i już!
    bo gdzie ja znajdę oazę spokoju-właśnie tu!
    Najbardziej mnie cieszy pomoc syna,
    ze mną swoją kulinarna przygodę zaczyna 🙂
    W tych garnkach wraz z synem ugotowałabym nasz ukochany obiad „Papryka faszerowana potrawka z kurczaka w sosie pieczarkowym 🙂 Rewelacja,koniecznie spróbujcie teraz,kiedy jest sezon na paprykę 🙂
    Składniki:
    500g piersi kurczaka
    500g ryżu
    200g czerwonej soczewicy
    100g suchej kiełbasy
    1 cebula
    2 ząbki czosnku
    4 czerwone papryki
    1 puszka pomidorów
    2 marchewki
    1 łyżeczka curry
    1 łyżeczka kolendry
    1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku
    1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
    sól
    pieprz do smaku
    2 łyżki oliwy
    Wykonanie:
    W garnku rozgrzewamy oliwę,podsmażamy kiełbasę,następnie cebulę,czosnek i marchew posiekane w talarki.Kurczaka kroimy w drobną kostkę i otaczamy z curry.Dodajemy do warzyw i podsmażamy co chwila mieszając.Podlewamy bulionem,dodajemy pomidory,soczewicę,ryż oraz pozostałe przyprawy i dusimy na malutkim ogniu.Paprykę wydrążamy i zostawiamy górną „czapeczkę”.Do pustej papryki wsadzamy wcześniej przygotowana potrawkę,przykrywamy „czapeczką” i wsadzamy do garnka.Zalewamy paprykę na jej 3/4 wysokości i stawiamy na małym ogniu na około 40 minut.Do miękkości papryki.Podajemy z sosem pieczarkowym 🙂 Pycha 🙂 Proste,szybkie,smaczne,sycące i pożywne danie 🙂 Polecam 🙂

     
  • Iza Jankowska

    Każdy z tych garnków bardzo by mi się przydał i mogłabym
    przygotować menu na cały dzień bez konieczności mycia co chwilę jednego „uniwersalnego”
    garnka i zastanawiania się czy nie jest zbyt duży albo zbyt mały i łapania w
    locie tego co z niego wypada przy mieszaniu.

    Oto przykładowe menu:

    Śniadanie – garnek 18 cm – pożywna i kolorowa owsianka z
    owocami, pod pierzynką której przemyciłabym „odrobinę” czekolady

    Obiad – garnek 24 cm – ogromny gar gulaszu, który jest tak
    gęsty i mięsny, że ciężko w niego wbić łyżkę, część zjadłabym od razu, a resztę
    zamknęła w słoikach i zostawiła na te dni, w których lepiej leżeć na kanapie z
    książką lub obejrzeć film

    Deserek – rondel 16 cm – poprawiające nastrój ciasto parzone
    idealne na przepyszne ptysie z kremem migdałowym i kosteczkami kolorowych galaretek

    Kolacja – garnek 20 cm – długie nitki przepysznego makaronu,
    które mogłabym wciągać ze smakiem

    i

    garnek 22 cm – mocno pomidorowy sos z dużą ilością świeżych
    ziół, którym niestraszna jesień i mój system podlewania.

     
  • Czytałam recenzję tych garnków, którą jakiś czas temu wrzucałaś i z uwagi na to, że tak czy siak muszę zakupić jakiś komplet biorę je pod uwagę. Skusiły mnie przede wszystkim dwie rzeczy. Po pierwsze to, że mają dzióbki i odpowiednio przystosowane pokrywki, przez co nie ma problemu z wylewaniem wody po gotowaniu chociażby makaronu. Ja niestety zawsze mam z tym problem. I ciężko nawet zliczyć ile razy się poparzyłam, korzystając z tradycyjnych garnków. Nie mówiąc już o tym, że wielokrotnie pokrywka wyślizgnęła się ze ściereczki i wszystko wypadało do zlewu… witaj w moim świecie 😉
    Po drugie, to co jest w nich chyba najcudowniejsze – można je wkładać do piekarnika. Nasza kuchnia jest wielkości łupinki od orzecha, a ja bardzo lubię gotować, co nijak się ze sobą nie godzi. Na szczęście to wynajmowane mieszkanie, w tym (kiedyś tam) docelowym mam nadzieję to naprawić 😉 Mimo wszystko jednak z uwagi na jej niewielką powierzchnię, jak i bardzo ograniczoną ilość szafek, chciałabym listę moich niezbędnych utensyliów zamknąć w jak najmniejszej liczbie. Początkowo myślałam nad zakupem garnków i oddzielnych form do pieczenia, ale to że te garnki można wkładać do pieca (do określonej temperatury nawet z pokrywkami) w dużej mierze ułatwia sprawę. Swoją drogą, nie wiem jaka technologia w nich siedzi, bo mówiłaś, że uchwyty się nie nagrzewają podczas gotowania. Moje też się nie nagrzewają… bo są plastikowe, więc pieczenie w nich odpada 😉
    Co bym w nich ugotowała? Na pierwszy ogień poszłoby pieczenie – uwielbiam domowy, wypiekany chleb, który niestety wymaga pieczenia go pod pokrywką. U mnie cała procedura polega na tym, że gorącą formę (bo trzeba wkładać do nagrzanej formy) muszę przykrywać folią aluminiową, co nie jest ani bezpieczne ani łatwe. I dlatego zawsze zazdroszczę mamie, która ma do tego celu specjalną formę z pokrywką 🙂

     
  • Magdalena Galbierz

    Mąż spojrzał mi przez ramię i powiedział, że najlepiej będzie jak w tym wielkim sobie ugotuję spokój ducha (i ciała bo nerwy mam na wierzchu… niestety)
    Ja patrzę na te garnki i chciałabym w nich sobie ugotować barszcz (mam 2 litry hołm mejd zakwasu z buraków) i tak sobie siorbać przed telewizorem na kanapie. I pogryzać krokietami (zawsze tak mam przed pierwszym listopada- barszcz i krokiety na tapecie).
    Siostra przyjechała, laptop otwarty i mówi, że jakby takie miała w tym największym ugotowałybyśmy obiad na trzy dni, obojętnie jaki, żeby mieć czas na siedzenie i picie latte (kupiła sobie ciśnieniówkę i w dwa tygodnie przepuściłyśmy dwa kilogramy kawy).

    Fajne garnki. W takich pewno można ugotować i masę zajedwabistych potraw. I coś fjużyn i coś vintydż. Fajne, fajne gary.
    😉

     
  • Sucha

    Pizze bym zrobiła 🙂 ale brak patelni 🙂
    A tak serio to ugotowałabym
    rosół, będę gotować pierwszy raz i wiem już że trzeba przypalić cebulę
    żeby nadać rosołowi idealny smak 🙂
    Niedługo wprowadzam się do wymarzonego M i garnki będą idealne na przygotowanie tradycyjnego obiadu dla całej rodziny 🙂

     
  • Anna Czech

    Zrobilabym ser halloumi! Pokroiła na plastry, ugrillowała i podała na grzance z oliwą i pomidorem 🙂

     
  • Monika

    Na pewno to by było coś pysznego 🙂

     
  • Jola

    Ja -„stara baba” i babcia po raz pierwszy/może nie ostatni/ pamiętająca jeszcze czasy „bidy i komuny”,które nie słynęły może z wolności ,ale dobrym i prostym jadłem się na pewno różniły od dzisiejszych wróciłabym do czasów swojego dzieciństwa i zaserwowałabym proste ,podlaskie potrawy „z kajecika mojej babci” Zosieńki.
    Na plan pierwszy poszłaby kartoflanka na wędzonym żeberku .Potem ziemniaczane gołąbki w sosie grzybowym.Kompot ze śliwek i żurawinowy kisiel na deser.A do tego wszystkiego na pewno chleb razowy wypieczony z ciemną ,popękaną skórką na wierzchu i mnóstwem ziaren w środku!!
    Gdy jeżdziłam na Podlasie do babci na wakacje to takie proste jedzenie było codziennością.Proste z warzyw rosnących w babcinym ogrodzie,z grzybami/wystarczyło przejść na drugą stronę drogi,bo dom był położony w środku lasu by nazbierać koszyk grzybów w kilkanaście minut/.Chleb babcia wypiekała w chlebowym piecu raz w tygodniu kładąc go na chrzanowych liściach. Nie było lodówki,to wszystkie produkty musiały być świeże,lub przechowywano je w loszku wybudowanym obok domu przez dziadka/Podpiwek i kqwaśne mleko z tego i przyniesione w środku lata z spiżarki do sadu miały wyjątkowy smak.
    Tego smaku nie mogę zapomnieć,Nieudolnie próbuję od lat go odtworzyć w swojej kuchni wspominając przy tym cudowne czasy,wspaniałe wakacjje pełne smaku i zpachu.

     
  • Daga

    Takie gary z chęcią wzięłabym ze sobą do mojego nowego, własnego mieszkania, bo póki co został mi jeden z odpadającym uszkiem. Reszta nie moja, a część przypaliłam i wyrzuciłam robiąc na zimę pierwsze śliwkowe konfitury dla dziecka. Teraz zrobiłabym w nich chutney z owoców tarniny, które jeszcze chwilę można zbierać. A potem w zimie otwierałabym każdy słoiczek i jadła, patrząc na betonowy świat za oknem, ale ich smak na pewno przypomniałby mi moje rodznne strony i las, w którym co roku zbierałam je z ostrych krzewów.
    pozdrawiam
    Daga

     
  • Robert Erchardt

    Już ugotowałem na pożyczonych garach więc nie wiem czy się liczy. Proponuję jednogarnkowy tagin z pieczoną dynią z dodatkiem kolendry. Na deser budyń dyniowy z nutą kory cynamonowej z dodatkiem musu dyniowo pomarańczowego, skórką cytrynową i odrobiną rumu. Całość przybrana tartą deserową czekoladą i pianą truskawkową.

     
  • Magda

    Jak bym miała takie super garnki to przygotowałabym danie wg przepisu, na który czekam z niecierpliwością aż się pojawi na Twojej stronie, czyli duszona polędwica wieprzowa z serem pleśniowym, a do tego puree ziemniaczane. Do tej wersji fit dania (wersja mniej fit zawiera pieczone ziemniaki 😉 ), już nie w garnkach, a dodatkowo sałatka ze szpinakiem, pomidorem, parmezanem i orzeszkami piniowymi . I mam wrażenie, że świetnie będzie pasowało do tego czerwone wino 😉 Ot co!

     
  • Daniel Pastewski

    Będąc fanem dań jednogarnkowych, oraz wykorzystując fakt że garnków jest aż komplet, ugotował bym nie danie, a dania. Jednym z nich na pewno było by obłędne arroz con pollo (ryż z kurczakiem), danie pochodzące z peru. Do tego idealnie pasowałaby by zupa rybna z cytryną. Pływające owoce morza, do tego łosoś i obowiązkowo kukurydza, wywołują orgazm podniebienia :3. Na koniec jeszcze deser, może bardzo prosty, ale na pewno pyszny, cieplutka kasza manna z domowej roboty konfiturą malinową, której zapas można podczas gotowania przygotowywać w czwartym garnku. Z takim zapasem jedzenia: ŻYĆ, nie umierać. POLECAM!

     
  • annmaya83

    Niestety, nie potrafię gotować. Moja mama gotuje tak dobrze, że nie ma potrzeby, żebym plątała się jej pod nogami. Jednak kiedy patrzę na te garnki, ręce same kierują się w stronę ekranu, a umysł wzlatuje ponad niechęć i brak umiejętności, by posiąść nową wiedzę. Bardzo chętnie nauczyłabym się w nich gotować. Na pierwszy raz wybrałabym coś prostego, np.: spaghetti po bolońsku (według przepisu mojej mamy 🙂 które to danie jest moim ulubionym.

     
  • Teresa Soroka

    W jednym z tych garnków ugotowała bym najsmaczniejszy bigos , taki , że co dnia by się jadło i co dnia żeby był jeszcze smaczniejszy i ciemniejszy to bym go w garnku z grubym dnem gotowała i żeby nie pozwolił bigosowi przypalić się . Pokrywka extra, chociaż gorący lecz rączki chłodne nie poparzą . Zapachowi ulotnić nie pozwoli , gdyż jest niczym ochroniarz , dba o to żeby ten co go z ziemniaczkami skosztuje , to poczuje w żołądku rozgrzewkę . Kuchareczka szczęśliwa , że w nim Super sprawnie bigosik sporządziła , o niczym nie zapomniała , kapustkę młodą i kiszoną dodała , boczek, kiełbaskę cebulkę w zasmażce , przypraw garstkę , o listku lawowym , soli i pieprzu nie zapomniała … Biesiadników do obiadu zaprosiła … po konsumpcji …….Bardzo starannie go płynem i ciepłą wodą pieściła . Czyściutki niczym nowy w oczekiwaniu postawiony … a może w nim rosołek, pomidorówka … grochówka ? Żeberka chętkę też mają , gołąbki to też … Gotować w takim garnku to Najwspanialsza rzecz … Nie na dzień … nie na dwa… lecz na LATA …………. 🙂

     
  • Elka

    Zaprosiłabym teściową na obiadek i tym samym zdobyłabym już tym gestem jej
    zaufanie. Ale żeby nie było tak łatwo potrzebny jest genialny
    sprzęt, bo bez tego nie ma mowy o ekonomii i świetnym smaku ( a na
    tym niebywale mi przecież zależy ). Oczywiście obiadek dwudaniowy
    bo byłaby to przecież niedziela, a inaczej nie można.. no bo sami
    wiecie.. teściowa 🙂

    Po pierwsze tradycyjny rosołek, ale taki … esencjonalny, z mnóstwem
    warzyw, kości różnych maści, cebulki przesmażonej, po prostu ma
    być idealnie, jak u mamy.. ( będzie trudno, ale cóż… ). Po
    drugie ziemniaczki, kluski śląskie ( osobiście nie przepadam…
    ale czego nie robi się dla … dzieci ) , roladki z warzywami,
    kurkami, i serami (dla każdego coś miłego ). Idea jest prosta, ma
    być dużo i na bogato. Jeden dzień nie zbawi a wykazać się
    trzeba! A że jestem szczupłym łakomczuchem tym bardziej „wolnoć
    Tomku w swoim domku.”

    Musi to być sezon na szparagi, białe, zielone – uwielbiam! – i młodą
    kapustkę.

    Do tego oczywiście dla teściowej, na stół ląduje aromatyczny kompot
    z gruszek i goździków.

    Na jedno pytanie nie umiałabym jednak odpowiedzieć… Dlaczego
    musiałabym wygrać te piękne garnki, aby zaprosić po raz pierwszy
    teściów na obiad?…. No właśnie, może brakuje mi właśnie
    tego… czegoś 🙂

     
  • to wi

    Urodziłem się jako prawdziwy kucharz (zapewne dar gotowania odziedziczyłem w genach) .
    Przez długi czas trzymałem się z daleka od kuchni … Ba! Myśl gotowania mnie…przerażała.
    Bałem się stanąć w kuchni, bałem się coś gotować bo… wstydziłem się tego,że może mi to sprawiać przyjemność.
    Przecież facet powinien grać w piłkę (bądź ją tylko oglądać), lubić majsterkować, dłubać przy aucie a nie … stać w kuchni.
    Długo opierałem się swojemu „przeznaczeniu” i dopiero rozmowa z dziadkiem mi uświadomiła, że gotowanie z pasją to wielki dar .

    Niedawno się ożeniłem, właśnie przeprowadziliśmy się do małego , lecz ubogiego, wynajmowanego mieszkanka. Na razie nie gotujemy, bo nie mamy w czym, na obiadki chodzimy w weekend do rodziców,a w ciągu tygodnia same kanapki .
    Wczoraj wieczorem doznałem szoku .Lecz jakiego miłego ! Gdy szukałem dokumentów znalazłem dziwną kopertę. Zajrzałem . Były tam wyniki mojej żony, podpisane imieniem i nazwiskiem i … usg ! Ona jest w ciąży !
    Skakałem jak głupi, cieszyłem się . Czemu mi ona nie powiedziała ? Może bała się, że źle zareaguje, bo na razie warunki w jakich żyjemy nie są odpowiednie do wychowywania dzieci ?
    Może . Nie przyznałem się , że wiem . Od dłuższego czasu obserwuję Twojego bloga, czytam. Konkurs widziałem wcześniej, jednak nie miałem „motywacji” by postarać się . Dziś ! Mam ją ogromną.

    Chciałbym otrzymać ten zestaw garnków bym mógł każdego dnia przygotowywać obiad dla swojej rodziny, bo wszak żona musi się dobrze odżywiać, a obecny brak garnków jest dla nas wielkim utrudnieniem .

    Gdybym wygrał taki zestaw garnków TEFAL to przygotowałbym w nim pyszne dania, które zaserwowałbym jako kolację (i wtedy przyznałbym się żonie, że uwielbiam gotować i że wiem, że nasza rodzinka się powiększy, i że nie musi się już bać !
    Jako pierwsze danie przygotowałbym MAKARON Z KURCZAKIEM I SZPARAGAMI . Czemu ? Bo moja ukochana uwielbia szparagi a ja uwielbiam makaron. Taki makaron podany w sosie śmietankowo-ziołowym? Po prostu niebo w gębie !
    Jako deser : Pucharek owocowo-galaretkowy z dodatkiem bitej śmietany i musu z malin .

    Garnki TEFAL pozwolą mi na gotowanie,
    choć trudne i żmudne może być to zadanie.

    Lecz mam motywację,mam dla kogo to robić,
    a z pomocą tych garnków,wiele smacznego mogę narobić.

    W tych garnkach zamknę swój strach i „uduszę”, ugotuję w nim własne marzenia i „przypalę” strach który odtąd nie będzie zwracał mi głowy. Wykipieć może tylko lawina nowych pomysłów na dania . Bo ja ? Z wygranym zestawem garnków TEFAL mam ochotę rozpieszczać mą ukochaną pysznymi daniami a sam ?oddać się przyjemności gotowania . Pozdrawiam Tomasz, wwiissnia@gmail.com

     
  • Aneta

    Witaj,
    wspaniały konkurs z mega, mega nagrodą!!!
    Zestaw garnków Tefal jest zdecydowanie zbyt cudny, aby tak po prostu stał na kuchennej półce. Gdyby udało mi się wygrać zestaw garnków Tefal – poradziłabym sobie z każdym obiadem, z każdą potrawą i byłabym całkowicie w swoim kuchennym żywiole. Gotowałabym w tych garnkach wykwintne dania i codzienne proste potrawy. Korzystałabym z nich każdego dnia.

    Gdyby te garnki zagościły w mojej kuchni – przygotowałabym pyszny, sycący jesienny obiad.

    Jako pierwsze danie ugotowałabym rozgrzewającą zupę z jagnięciny i dyni z cieciorką:
    Potrzebujemy:
    1 kg jagnięciny z kością
    0,5 kg dyni
    1 cebula
    2 szklanki bulionu drobiowego
    2 szklanki wody
    1 szklanka soku pomidorowego
    1 puszka cieciorki
    duża szczypta pieprzu kajeńskiego
    3 łyżki oliwy z oliwek
    sól i świeżo zmielony pieprz do smaku
    garść listków kolendry

    Obraną cebulę drobno pokroić, dynię obrać, usunąć nasiona i pokroić w kostkę. W dużym garnku rozgrzać oliwę z oliwek, wrzucić cebulę i mieszając lekko przyrumienić. Do cebuli dodać jagnięcinę (w całości) i krótko obsmażyć (około 10 minut), obracając mięso. Wlać bulion, wodę i sok pomidorowy. Potrawę gotować na małym ogniu (dusić) około 2 h, aż mięso będzie miękkie i zacznie się oddzielać od kości. Dodać osączoną cieciorkę, pokrojoną dynię i całość gotować około 25 minut, aż dynia zmięknie. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem do smaku. Zupę podawać gorącą z drobno posiekaną kolendrą.

    Na drugie danie przygotowałabym piersi z kaczki z polskimi warzywami, jabłkiem i winogrono.
    Potrzebujemy:
    2 piersi z kaczki
    2 ziemniaki
    2 marchewki
    1 seler
    1/2 korzenia pietruszki
    1 por (jasna część)
    2 jabłka
    1 kiść jasnych winogron
    3 łyżki oliwy z oliwek
    sól, świeżo zmielony kolorowy pieprz do smaku

    Piersi z kaczki (bez skóry) pokroić w paski. Zamarynować w 2 łyżkach oliwy z oliwek, soli i świeżo zmielonym pieprzu. Odstawić do lodówki do zamarynowania na około 2 h. Warzywa obrać i pokroić w paski, kostkę lub plasterki. Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić w ósemki. Winogrono umyć i owoce oderwać od gałązek. W dużym garnku rozgrzać 1 łyżkę oliwy z oliwek. Wrzucić zamarynowane piersi z kaczki. Smażyć około 5 minut, często mieszając. Usmażone
    piersi z kaczki przełożyć na talerzyk i do garnka wrzucić pokrojone warzywa (najpierw ziemniaki, por, potem marchewkę, pietruszkę i seler). Warzywa smażyć około 5 minut, często mieszając i następnie dodać lekko podsmażone piersi z kaczki. Wymieszać i całość dusić około 15 minut, aż warzywa zmiękną. Pod koniec duszenia do potrawy dodać pokrojone jabłka i winogrono. Danie przed podaniem posypać obficie drobno posiekaną natką zielonej pietruszki.

    Na deser przygotowałabym coś lekkiego i orzeźwiającego – pistacjowy jogurt z malinowym sosem:
    Potrzebujemy:
    – 2 szklanki gęstego jogurtu greckiego
    – 3 łyżki płynnego miodu
    – dużą garść wyłuskanych pistacji
    – szklankę malin (mogą być mrożone)
    – 4 łyżki cukru

    Pistacje uprażyć na suchej patelni i uprażone utłuc w moździerzu. Dodać do jogurtu razem z miodem. Wymieszać i schłodzić. Maliny zagotować w garnku razem z cukrem i 1/3 szklanki wody. Schłodzony jogurt przełożyć do
    szklanek lub miseczek, polać sosem malinowym i udekorować świeżymi malinami.

    Patrząc na te piękne, eleganckie garnki rozpływam się w zachwytach i …..marzę. Nowoczesna forma i klasyczna elegancja to to, co bardzo lubię i każdy obiad przygotowany z Ich udziałem i pomocą będzie najsmaczniejszy:-)

    Pozdrawiam serdecznie
    Aneta

     
  • moniaaa777

    Bardzo długo zastanawiałam się na tym co ugotowałabym w tych garnkach, mając je w posiadaniu – stąd też, tak późnią porą piszę :)) Otóż, bez żadnych ceregieli, udziwnień, wymyślania niestworzonych potraw, tylko po to, by zrobić na Tobie wrażenie, by mój wpis się wyróżniał…Co to, to nie! Ma być smacznie dla mnie i mojej rodziny, a więc stawiam na zwykłą zupę pomidorową, którą uwielbiają wszyscy domownicy. Ot, tak po prostu!

     
  • Barbara

    Gdy myślę o tym, co mogłabym ugotować (w tych garnkach albo ogólnie), to pierwsze co przychodzi mi do głowy to zupa. Gęsta i warzywna. Jesienią zawsze zbiera mi się na wspomnienia, a wraz ze wspomnieniami przychodzi chęć na powrót do smaków dzieciństwa. Jesienią moja mama zawsze gotowała ogromny garnek zup (różnych w zasadzie), ale właśnie najwięcej jadaliśmy ich, gdy na dworze robiło się już coraz zimniej. Siadaliśmy wtedy wszyscy przy stole, a było nas w sumie sześcioro – ja, trójka braci i rodzice. Mama nalewała każdemu do miski zupy i jedliśmy wspólnie, rozmawiając jednocześnie o tym jak każdemu z nas minął dzień. Tak mi jakoś utkwiło to wspomnienie w pamięci, bo obiady to chyba był taki jedyny czas, gdy mogliśmy spokojnie wszyscy ze sobą porozmawiać. Od mojego dzieciństwa minęły lata, bracia rozjechali się każdy w inną stronę, a rodziców już nie ma. A wspomnienie jesiennej zupy ciągle we mnie jest…

     
0 shares