Noworoczny Detoks Cukrowy, to coroczne wydarzenie, które wprowadziła w życie Kasia, autorka bloga Cook It Lean. Czym dokładnie jest detoks? Posłużę się cytatem z bloga Kasi:

To czasowe ograniczenie produktów bogatych w węglowodany (w tym produktów skrobiowych) jak również ograniczenie produktów cechujących się słodkim smakiem. Ma na celu nie tylko ustabilizowanie poziomu cukru we krwi ale też odzwyczajenie organizmu od słodkości, walkę z uzależnieniem od nich.

Detoks nie jest dietą cud, sposobem na szybkie odchudzanie, czy jakimkolwiek innym cudownym rozwiązaniem dla niechcianych kilogramów. Powiem więcej, podejmując się detoksu, w ogóle nie powinniśmy myśleć o odchudzaniu jak o głównym celu. To może być skutek uboczny, ale nie musi. Ja widzę ten detoks jako bardzo dobry sposób na poprawienie swoich relacji z jedzeniem.

21 dni

Kiedyś mówiło się, że dokładnie tyle potrzeba, aby zmienić nawyk, przyzwyczaić się do czegoś, albo wręcz przeciwnie – odzwyczaić. Ta teoria później została obalona, a 21 dni okazało się mitem. Jakieś tam badania mówią, że optymalna liczba dni, to 66, ale tak naprawdę wszystko zależy od nas samych.

21 dni to całkiem sporo. Chociaż może wydawać się, że to nic takiego, raptem 3 tygodnie. Phi, bułka z masłem. Jednak dla mnie i mojego słomianego zapału 21 dni to baardzo dużo. Zazwyczaj wystarcza 7 dni, aby się poddać. Tym razem jednak udało mi przejść przez 21 dni nowym trybem jedzenia. Mało tego, oprócz dwóch, czy trzech momentów lekkiego załamania, to przez cały ten czas czułam się świetnie.

Co zmieniło się przez te 21 dni i co jadłam, a z czego zrezygnowałam.

 

Oczywiście samo słowo „detoks” jest tu dość elastyczne. Nie jest to oczyszczanie organizmu, ani nic z takich ortodoksyjnych diet. Detoks cukrowy to zbiór zasad, którymi przez te 3 tygodnie należy się kierować. Jedną z nich jest lista dozwolonych, ograniczonych i zabronionych produktów. Pełną listę znajdziecie TU. Wśród produktów, z których trzeba na czas detoksu zrezygnować są m.in. węglowodany przetworzone (pieczywo, ciastka, makarony, tortille itd), strączki oraz zboża (kukurydza, kasza jęczmienna, orkisz, pszenica, żyto), kiepskie tłuszcze (margaryna, masło roślinne, tłuszcze utwardzane, wszelkie produkty z cukrem oraz o słodkim smaku (te słodzone stewią czy ksylitolem również), ziemniaki, bataty no i jeszcze kilka innych rzeczy.

1

Tak naprawdę na czas detoksu trzeba zrezygnować z wielu produktów, ale głównie tych, które nie przynoszą żadnej korzyści naszemu organizmowi. Zawsze myślałam, że nie jestem w stanie żyć bez chleba, ale spokojnie wytrzymałam bez niego 3 tygodnie. Wydaje mi się, że minie dużo czasu zanim sięgnę po chleb, bo czuję, że po prostu nie jest tym co mam ochotę obecnie jeść.

Były też produkty, które należało ograniczyć do pewnej ilości, np. niektóre warzywa (buraki, dyniowate, groszek), owoce (banany, niesłodkie melony, kwaśne jabłka), strączki/ziarna (amarantus, fasola, gryka, ryż, kasza, soczewica), kawa (1/2 szklanki dziennie).

Część tabelki „używaj do woli” była najdłuższa 🙂 Przede wszystkim, w detoksie można jeść każdy rodzaj mięsa, warzywa praktycznie bez żadnych ograniczeń, jajka, grzyby, moje ukochane awokado. Nabiał tylko pełnotłusty, domowe buliony, rosół, jaja, kiszone ogórki i kapustę.

collage

W praktyce wyglądało to tak. że jadłam przede wszystkim bardzo dużo warzyw i mięsa. Moje śniadania to zazwyczaj zestaw warzyw, jakieś upieczone domowe mięso np. boczek albo karkówka, czasami jajka sadzone, jajecznica albo omlet. Obiady to gulasze, naleśniki (z mąki i mleka koko), zupy, pieczone mięsa, bigos + dużo warzyw. Kolacje podobnie jak śniadania. Gdy miałam cięższy dzień, to zjadałam banana. 2 czy 3 razy zrobiłam sobie pudding z awocado, gorzkiego kakao i banana. Był naprawdę pyszny. Nawet Tymek zjadł go ze smakiem. Kaszę jadłam chyba dwa razy. W ogóle nie miałam ochoty, ani potrzeby, żeby dopychać się produktami z listy „ogranicz”. Mega fajne było to, że mogłam spokojnie zjeść porcję bigosu na śniadanie i nie było w tym nic dziwnego 😉

22

Moje samopoczucie było cały czas w normie. 2 razy miałam gorszy dzień, czułam ból głowy i takie ogólne osłabienie, ale to podobno całkiem normalne, więc w ogóle się tym nie przejmowałam. Zauważyłam, że poprawiła mi się cera, ale to co ucieszyło mnie najbardziej, to zmniejszona chęć na śmieciowe żarcie. Miałam jeden podły dzień, ubiegła niedziela. Czułam się paskudnie, byłam zmęczona, zła i chciałam zrobić coś co zazwyczaj w jakimś stopniu poprawiało mi humor – zjeść. Położyłam się popołudniu spać, obudziłam po godzinie czy dwóch, wstałam wściekła jak osa i stwierdziłam – zamawiamy pizzę. Albo kebab. Albo pizze i kebab. Cokolwiek. I przysięgam, że już wyciągnęłam telefon, żeby sprawdzić ofertę nowej pizzerii, która otworzyła się w okolicy, już wybierałam najlepszą i największą pizzę, ale pomyślałam sobie – no przecież nie mogę tego zrobić. Przecież mam w lodówce zajebistą galaretkę z mięsem, którą zrobiłam bez użycia żelatyny (byłam z niej taka dumna). I zjadłam tą galaretkę naprawdę ze smakiem. I wiem, że gdybym zamówiła i zjadła tą pizzę, to żałowałabym bardzo, bo całe detoksowe żarcie było naprawdę mega dobre i niczego mi nie brakowało. No może oprócz czegoś słodkiego w rodzaju suszonych daktyli albo jakiejś słodkiej gruszki.

Tajemnica znikającego podbródka

Detoks bardzo pomógł mi mentalnie. Fizycznie też, bo w końcu kilka kg mi spadło, ale tak naprawdę, to już od grudnia moja waga, jak i sposób żywienia trochę się zmienił. Jak wiecie, przez chorobę Tymka bardzo dużo się zmieniło. Mało sypiam, miałam bardzo dużo stresu, więc jakby samoistnie po prostu nie chciało mi się jeść, a poza tym bardzo chciałam poprawić odżywianie naszej całej rodziny, żeby móc jeszcze bardziej kontrolować poziom cukru Tymka. Teraz wszystko co zje musi być wyliczone i zaplanowane. No ale, w każdym razie, dużo się zmieniło, a dzięki tym zmianom moja waga również spadła. Czuję się lepiej, bo odzyskałam rysy twarzy 😉 Na ciele nie widać tego spadku tak bardzo, bo jestem niska, więc praktycznie zawsze wyglądam jak kulka, ale cieszę się, że te wszystkie zmiany miały też taki dobry skutek.

666

777

Uprzedzając pytania – nie stosowałam żadnej konkretnej diety, obecnie postanowiłam po prostu wywalić wszystkie śmieci z diety, odżywiać się lepiej i rozsądniej. Detoks pomógł mi się ustabilizować.

I słowem podsumowania:

Polecam Detoks Cukrowy osobom, które chcą zmienić coś w swoim sposobie odżywania albo chcą się po prostu „jedzeniowo” ustabilizować i jeszcze raz podkreślam – detoks nie jest dietą odchudzającą.

Dziękuję też wszystkim gospodyniom detoksu, które przygotowały go od A do Z i dzielnie przez całe trzy tygodnie odpowiadały na pytania, pomagały, a jak trzeba było to rozsądnie krytykowały wybory detoksowiczów. Mam nadzieję, że uda mi się dotrwać w czystożerstwie do kolejnego detoksu 😉

Dla chętnych i zainteresowanych zostawiam adresy blogów gospodyń, jest na nich mnóstwo informacji, inspiracji, przepisów i rzeczowej wiedzy.

Kasia – Cook It Lean

Kasia – Emkreacja

Anka

Maria

Ania

 
  • Ola

    Wow! Ale się zmieniłaś! Cudnie 🙂

     
  • Nigdy nie dałem rady wytrzymać długo na takich ograniczeniach. Zazdroszczę ci głównie wytrwałości.

     
    • Dziękuję 🙂 Zawsze mi się wydawało, że nie dałabym rady tyle czasu, ale ten detoks jest naprawdę bardzo przyjemny kulinarnie 🙂 Nie poczułam aż tak bardzo tych wszystkich wyrzeczeń, bo jadłam same rzeczy, które lubię 🙂

       
  • Dzięki Paulina za to wyczerpujące podsumowanie – trafiłaś w samo sedno! Bardzo się cieszę, że byłaś z nami i że tak dużo wyniosłaś z akcji. Trzymam kciuki za dalszą wytrwałość 🙂

     
    • Ja też się cieszę, że dołączyłam, a to była całkiem spontaniczna decyzja i jak widać była dobra 🙂 Dziękuję jeszcze raz za wszystkie materiały i wpisy detoksowe, kawał dobrej roboty 🙂

       
  • Brawo Paulina! 🙂 Ja za kilka tygodni uderzam po raz szósty w post dr Dąbrowskiej (jak co roku od 2011 😉 ), ale gdybym go nie robiła, to na pewno spróbowałabym tego detoksu. Cudnie wyglądasz! Inspirujesz :*

     
    • Dziękuję! :* Podziwiam Cię za silną wolę. Tyle czasu wytrzymać na poście Dąbrowskiej, to dopiero trzeba być kozakiem 😀 Ale faktem jest, że ja na Dąbrowskiej czułam się bardzo dobrze. Tylko niestety nie miałam silnej woli, żeby wytrzymać dłużej niż tydzień 😉

       
  • Kim

    a ja Ci bardzo dziękuję, że wzięłaś w tym udział – dzięki temu ja też to zrobiłam! Został mi tydzień, czuję się świetnie i wyglądam co raz lepiej! Cera,figura, waga – wszystko wygląda lepiej, a ja czuję się znacznie lżej i pozbyłam się pewnych dolegliwości.

    Mimo, iż detoks z założenia trwa 3 tyg – na stałe chcę wyeliminować zboża i ziemniaki + słodycze. Jem owoce, których nigdy nie tykałam, ale postanowiłam, że ten warunek złamię – potrzebuję ich do normalnego funkcjonowania i dla zdrowia.

    Cudownie, że nas inspirujesz – normalne babki powinny trzymać się razem!

     
    • To fantastycznie! Bardzo się cieszę, że Cię zmotywowałam 🙂 Ja też czuję się rewelacyjnie i wszystko mi się „poprawiło”, tak jak u Ciebie – cera, waga, samopoczucie. Ja też na stałe wywalam zboża i cukier 🙂
      Daj znać za tydzień jak się czujesz po ukończonym detoksie! I dziękuję za ten miły komentarz 🙂 :*

       
      • Kim

        Hełoł po prawie dwóch tygodniach – detoks trwa, kilka odstąpień od reguły tylko pokazało mi, że na detoksie można trwać cały czas, czuć się super i nie zadręczać się drobnymi wpadkami jedzeniowym.

        Przestałam gubić kilogramy (chyba mój organizm się ustabilizował) i w sumie nie chciałabym ich zgubić więcej. Cel na kolejne tygodnie? Siłowania + basen + cholernie dużo uśmiechu i zadowolenia z siebie! 🙂

        o ile lepiej, jak się małymi kroczkami osiąga wielkie cele, które kiedyś były nieosiągalne – cudowne uczucie 🙂

         
        • No to super! Ja trochę nie mogę się odnaleźć po detoksie, próbowałam jakoś wprowadzać nowe rzeczy, ale sama nie wiem, nie mogę się z tym ogarnąć i zastanawiam się, czy nie powtórzyć detoksu, bo szczerze mówiąc czułam się na nim świetnie i wcale nie odczuwałam tych restrykcji. Fajne, że wprowadzasz sport 🙂 Też powooooli to planuję 😀 Trzymam kciuki za dalszą drogę 🙂

           
          • Kim

            I jak tam po kolejnym miesiącu? Ja nieco odpuściłam dietę (wykluczyłam zboża – prawdopodobnie mam nietolerancję, bo po zjedzeniu czegoś z pszenicy czuję się okropnie…) i ograniczam cukry. Jem owoce, nabiał, mięso doprawiam mnóstwem przypraw i pokochałam wszelkie zupo-kremy 🙂

            Poza tym nordic walking (bieganie to cały czas dla mnie za dużo, ale od poniedziałku chcę ruszyć z programem dla początkujących biegaczy i na spokojnie przystosować organizm) + joga! moje wspaniałe odkrycie – mięśnie pracują, stawy nie są obciążone, a ile relaksu daje takie wyciszenie – niesamowite! szczerze polecam 🙂

            Na wagę od dawna nie wchodziłam – widzę po sobie, że to różnie bywa. Mam nadzieję, że sport pozwoli mi złapać równowagę i organizm będzie stabilniejszy.

            Poza tym zbilansowana dieta, radość z gotowania i ta energia płynąca z każdego kilometru, który przejdę i z każdej minuty, w której ćwiczę jest niesamowita! Nigdy nie byłam sportową dziewczyną, a teraz męczę się, kiedy w planie dnia nie mogę wrzucić chociaż z godzinki z kijami 🙂

             
  • Niesamowicie się zmieniłaś… Co prawda i tak wyglądałaś bardzo ładnie, bo po prostu masz piękny typ urody… Ale teraz też jest ślicznie 🙂 gratuluję zmian i nowych nawyków.

     
    • Bardzo dziękuję 😀 Ja też się sobie podobałam wcześniej, ale fakt, że teraz czuję się lepiej i wolę, gdy widać moje rysy twarzy, a nie wałki tłuszczu 😉

       
  • Cudnie, najważniejsze, że sama czujesz się lepiej i mogłaś ustabilizować swoje nawyki żywieniowe 🙂

     
    • Dziękuję 🙂 To jest dla mnie najważniejsze, że po tym detoksie czuję, że potrafię bardziej kontrolować to co jem.

       
  • Gratuluję małego zwycięstwa! Najważniejsze, że się dobrze czujesz i buzia dużo ładniej wygląda.

     
    • Dzięki Ania! Zdecydowanie czuję się o wiele lepiej 🙂

       
  • Ewa

    Dziękuję za ten wpis! Na zmiany w Twojej twarzy nie mogę się napatrzeć. Tak samo na posiłki, wyglądają tak zdrowo i smacznie! Z lekkim (tak naprawdę sporym) przestrachem uświadomiłam sobie, że większość produktów „zakazanych” w detoksie to u mnie 90 proc. jadłospisu, natomiast te „zalecane” występują w śladowych ilościach. Muszę się za to porządnie zabrać i spróbować powoli wcielić zasady zdrowszego odżywiania w życie. Co prawda nie jem stricte śmieciowo, bo nawet jeśli jem pizzę czy burgery, to tylko te przygotowane w 100 proc. samodzielnie w domu. Ale jednak węgle u mnie rządzą, warzywa i owoce za to ograniczone są do banana do owsianki rano i pomidora do kanapki wieczorem, koszmar. Pora spojrzeć prawdzie w oczy i się ogarnąć!

     
    • Dziękuję Ewa 🙂 Jeśli jesteś bardziej zainteresowana tematem, to zajrzyj na grupę „Czystożercy” na FB. Tam jest wiele osób, które też jedzą dużo węgli, bo np. mają problemy z tarczycą i muszą, więc tak naprawdę ten detoks jest bardzo elastyczny 🙂 Doskonale Cię rozumiem, jeśli chodzi o tabelkę, bo jak ja ją czytałam, to też się łapałam za głowę. Jadłam praktycznie same zakazane i ograniczone, no mięso i warzywa jadałam, ale raczej nie przeważały one w mojej diecie. A teraz całkiem zrezygnowałam ze zbóż, jem mnóstwo warzyw, dużo mięsa i naprawdę nie ograniczam się w ilościach, nie chodzę głodna. A jeśli chodzi o Ciebie, to faktycznie pomidor do kanapki wieczorem to trochę za mało 🙁

       
  • Ania

    Wyglądasz przepięknie, zawsze wyglądałaś ale teraz jest już po prostu najlepiej 🙂 Bardzo fajny pomysł z detoksem, pierwszy raz o nim słyszę i brzmi jakby naprawdę mógł zdziałać sporo dobrego, myślę, że przy insulinooporności z którą mam problem to mogłoby być serio coś dużego i z tego, co zdążyłam przeczytać stronie wygląda na to, że nie same kalorie ale właśnie cukier robią mi taką czarną robotę. Szkoda tylko, że tyle w nim mięsa do którego kompletnie nie mam zamiłowania i bardzo rzadko mam na nie ochotę. A przy wykluczeniu go zostają właściwie jajka, warzywa i tłuszcze, może tydzień bym tak wytrzymała ale pewnie nie dłużej. Ech ten cukier, czemu musi być prawie we wszystkim co najlepsze i nie może być wspaniały, pożywny i zdrowy?? 😀

     
    • Dziękuję 🙂 Wygląd to jedno, ale obecnie czuję się po prostu lepiej i lżej 🙂 Jeśli masz problem z IO, a jesteś tematem zainteresowana, to zajrzyj koniecznie do grupy na FB: https://www.facebook.com/groups/bezcukru/
      Tam jest wiele dziewczyn, które stosują paleo (oraz były na tym detoksie) a również mają insulinooporność albo problemy z tarczycą. Wydaje mi się, że nawet wegetarianie (a może też weganie) brali udział w detoksie, więc musisz po prostu poszperać i poszukać odpowiednich przepisów. Też żałuję, że cukier nie jest „zdrowy” 😀 No ale po tych trzech tygodniach widzę, że można bez niego żyć i jeść naprawdę fajne rzeczy 🙂 I niestety to właśnie ten nieszczęsny cukier jest odpowiedzialny za wiele złych rzeczy, które dzieją się z naszymi organizmami i zdrowiem 🙁 Jeśli zdecydujesz się na detoks, albo jakieś zmiany to daj znać 🙂 Będę motywować 🙂
      A i jeszcze jak jesteś zainteresowana bezpośrednio samym detoksem, to zajrzyj też do wydarzenia na fb: https://www.facebook.com/events/1494121480894124/ Jest tam masa postów uczestników, propozycje przepisów i porady 🙂

       
      • Ania

        Rozumiem, to w zasadzie nawet fajniejsze niż poprawa wyglądu. Bardzo dziękuję za odpowiedź, za wskazówki i za chęć wsparcia, dużo mi to ułatwi i szalenie to miłe, tym bardziej z ust autorki jednego z moich najulubieńszych blogów <3 Po sesji planuję zgłębić temat, poczytać i spróbować, bo tak czuję, że to naprawdę mogło by mieć u mnie fajne skutki. Na razie z braku czasu na ogarnięcie poważniejszych kroków staram się wprowadzić małą zmianę i jem białkowo-tłuszczowe śniadania, bo przy przeglądaniu bloga Cook it lean przeczytałam, że przy insulinooporności to dobrze działa i ładnie reguluje poziom insuliny i jej wydzielanie przez resztę dnia. Na razie tylko kilka dni a i tak jest mi ciężko 😀 ale nie poddaję się i lecę dalej.

         
        • Tak, białkowo-tłuszczowe śniadania są super, też wywaliłam węgle ze śniadania 🙂 Trzymam kciuki za sesje 😀 😀 I jak znajdziesz czas to oczywiście bardzo polecam detoks. Ja mocno rozważam, żeby przejść przez niego jeszcze raz 🙂

           
  • Hedgehog Girl

    Jaki masz piękny profil!