Jak to jest być młodą matką?

tymekstatus

Właśnie, jak to jest? A jak to jest być matką w średnim wieku? A jak to jest w ogóle być matką? Niezależnie od wieku, kochające i troskliwe matki zmagają się z tym samymi sprawami. Wszystkie zmieniamy pieluchy, budzimy się w nocy, głaszczemy i przytulamy nasze piękne dzieci. Wszystkie naklejamy plastry na skaleczone kolana, pomagamy odrabiać lekcje i pieczemy ciasta na kolejne urodziny, które mijają tak szybko. Za szybko.

Urodziłam Tymka dokładnie 7 lat temu. Miałam wtedy 19 lat. Łapałam się jeszcze do grona nastoletnich mam, co z jednej strony było dla mnie ciężkie do przełknięcia, a z drugiej strony było wyzwaniem, z którym wiedziałam, że sobie poradzę.

Wydaje mi się, że w pewnym sensie miałam trochę łatwiejszą sytuację, niż większość nastoletnich matek, bo moje życie już od dawna było „dorosłe”. Nie myślałam o tym w kategoriach „o boże, co teraz będzie, jak ja skończę szkołę i co ze studiami”. Powód był prosty – liceum rzuciłam już ponad rok wcześniej, a co za tym idzie, o studiowaniu nawet nie śniłam.(pisałam o tym we wpisie Co mi w życiu nie wyszło i dlaczego mam to gdzieś)

Moje dorosłe życie niestety nie uchroniło mnie od plotkujących na mój temat koleżanek, od tysiąca „dobrych” rad, krzywych spojrzeń i niesprawiedliwych ocen. I wiem, jak wiele młodych mam spotyka się z pouczająco-potępiającą postawą. I zazwyczaj okazuje się, że wszystko może potoczyć się w dwóch kierunkach. Pierwsze: albo masz wokół siebie ludzi, którzy sprawią, że nie będziesz czuła się gorsza. Drugie: każdy po kolei sprawi, że poczujesz się jak najgorszy człowiek na świecie. Człowiek, który ma przed sobą wizję wzięcia odpowiedzialności za drugiego, małego człowieka. I jak sobie z tym poradzić?

34961_140967909255160_103033_n

 Bycie rodzicem jest cholernie ciężkie, dla każdego bez wyjątku. Nie mówię, że to harówa od rana do wieczora, że to sprzątanie, karmienie i pranie zarzyganych śpiochów. To jest nie ważne. Ważna jest świadomość, że oto przed Tobą jest ktoś kto na Ciebie liczy, ufa i potrzebuje właśnie Ciebie. A Ty możesz, powiedzmy sobie bez ogródek, albo to dźwignąć albo to spierdolić.

Zawsze pojawiają się momenty zwątpienia – a co jeśli nie dam rady, co jeśli zawiodę, jeśli moje słabości będą zbyt silne? Nie mam na to rady. Niektórzy po prostu nie mogą i nie potrafią być dobrymi rodzicami. Miałam przed sobą długą listę błędów moich rodziców, miałam też listę tego co sprawiło, że niektóre wydarzenia z dzieciństwa oglądam w pamięci jakby były jakimś cudownym filmem. Nie jest tego wiele, ale pielęgnuje te wszystkie dobre wspomnienia. Zostały mi tylko one. Co do błędów… Mam wrażenie, że niektóre wydarzenia z dzieciństwa ciągną się za mną, jakby ktoś przyczepił mi coś ciężkiego do nogi. A ja muszę mocno wysilać się, aby ruszyć do przodu z całym tym ciężarem. Ten ciężar przypomina mi o tym czego sama nie powinnam robić i przed czym chcę uchronić Tymka.

Daję mu tyle miłości ile tylko mam w sobie. Staram się, aby czuł, że jest dla mnie najważniejszy. Mówię mu, że jest mądry, rezolutny, wspaniały. Chciałabym, aby nigdy w siebie nie wątpił, tak jak ja wątpiłam wielokrotnie. Każdy, kto kiedykolwiek doświadczył poniżenia ze strony rodziców wie, że tego nie da się wymazać. Utraconą pewność siebie odzyskuje się latami. A czasami wcale nie da się jej odzyskać i już do końca życia trzeba ostatkiem sił próbować wmówić sobie, że jest się coś wartym.

W tym momencie wiem, że mimo tego, że jestem młodą mamą, to daję z siebie wszystko, żeby uszczęśliwić Tymka. Popełniam mnóstwo błędów, które staram się szybko naprawiać. A co jest dla mnie najważniejsze? Poczucie, że Tymek jest szczęśliwy. A wydaje mi się, że jest.

Młoda Mamo, głowa do góry. Będziesz wiedziała co robić.


tymekcmo
Tymek już pracuje na swoją emeryturę 😉 Można kliknąć w zdjęcie.

 

73473_169867523031865_61145_n
Nigdy nie całujcie swoich dzieci w usta publicznie – zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że to niehigieniczne.
 
Tagi: , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
  • Choć nie mam jeszcze dzieci to mam wrażenie, że mogłabym kiedyś tam napisać to samo (no poza byciem młodą mamą). Ostatnio myślałam o tym jakie lekcje przyniosło mi moje dzieciństwo i zaczęłam się martwić czy ten bagaż nie jest tak ciężki, że podświadomie będę popełniać podobne błędy. Jedno jest pewne – świadomie będę się starać iść inną drogą.

    Wszystkiego najlepszego dla Tymka i dla Ciebie – tworzycie szalenie zgrany duet! 🙂

     
  • Kinga Kałuzińska

    Zawsze jak czytam takie osobiste teksty to nie mogę wyjść z podziwu. Jak Ty i wiele innych osób ma odwagę mówić nie tylko o tym co ładne, piękne, posprzątane na błysk ale też ciężkie i bolesne. Niesamowita rzecz ta szczerość i odwaga! A co do wczesnego macierzyństwa… no właśnie mi się wydaje że nigdy nie ma dobrego czasu. Jak zajdziesz mając naście to przecież za wsześnie i jesteś smarkata a jak nie masz dzieci do 30-stki to wszyscy wokół zwiastują problemy. Kiedyś dziewczęta dużo wcześniej rodziły dzieci, teraz dużo osób woli zaczekać z tą decyzją a ja mówię wszystkim „troskliwym” ludziom wokół nas: To nie wasza sprawa. Koniec, kropka. Gdy ludzie zamiast wścibstwa i złośliwości zdobędą się na życzliwość świat będzie pięknym miejscem. A dla Tymka dużo zdrowia 🙂 Wyściskaj go mocno od wszystkich cioć i wujków z internetów!

     
  • anerdylady

    Napiszę Ci to z innej strony nieco. Jestem córką młodych rodziców. Rodziców, którzy mieli naprawdę przesrane w życiu,bez żadnych wzorców z ich domów do podpatrzenia. Jednakże ciężko pracowali na to, żeby utrzymać naszą rodzinę i sprawić żebym miała jak najlepsze dzieciństwo. I udało się to im. Jestem im bardzo wdzięczna za to w jaki sposób mnie wychowali. Teraz trzymam kciuki za nich, żeby realizowali swoje marzenia. Ostatnio moja mama skończyła studia, w wieku 40 lat:).
    Wierzę, że Tymek będzie równie wdzięczny Tobie, gdy będzie dorosły. Życzę Wam wielu ciepłych chwil:).

     
  • Cudownie, że mimo przeszkód, podążasz dobrą ścieżką i masz rodzinę, dla której jesteś wszystkim. W końcu mama to cały świat, przynajmniej do pewnego momentu 🙂

    Ja staram się trzymać tych ludzi, którzy mnie wspierają i popierają np. to, że nie dajemy małej słodyczy albo z uwagą czytamy etykiety produktów, jakie jej kupujemy. Mimo to, nie umiem nie przejmować się ciągłą krytyką ze strony rodziny męża. Nazywania mnie psychiczną i nawiedzoną, krzywdzącą dziecko. Bo mała je zbyt zdrowo, nie jest okrąglutka jak rodzeństwo cioteczne albo zaczęła chodzić mając „dopiero” 12,5 miesiąca. Nikt nie wspomni, że dopóki nie musiała walczyć z sepsą, rozwijała się dużo szybciej niż inne dzieci i po prostu otarcie się o śmierć trochę przystopowało jej rozwój. Zresztą, jak można mówić, że to słabowite, niedorozwinięte dziecko, tylko dlatego, że zaczęła chodzić 2 tygodnie później niż brat cioteczny? Paranoja.

     
  • Kurcze, piękny tekst. Mam nadzieję, że pewnego dnia będę takim pełnym miłości, cierpliwości i matczynej siły powerbankiem jak Ty 🙂

     
0 shares