W poprzednich wpisach nawiązujących do Wiedźmina pokazywałam Wam przepisy na wołowinę Keiry Metz, oraz omlet Yennefer. Tym razem chcąc nawiązać przepisem do postaci z tej gry, postanowiłam przygotować zupę Guślarza. W grze Guślarz wspomina o miksturze, którą przygotowuje, gdy chce się skontaktować ze zmarłymi. Wymienia jej składniki, którymi są: krew, zioła, kurze pazury, mleko kozy. Stwierdziłam, że daruję sobie taką kombinację i przygotuję coś bardziej przyjemnego w odbiorze, lecz nadal w tym specyficznym „guślarskim” klimacie.

12524064_835496539907067_2615147025837220697_n

Postać Guślarza możecie kojarzyć z „Dziadów” A. Mickiewicza, a przynajmniej Ci z Was, co w jakimś stopniu mają już za sobą edukację, no i uważali na lekcjach. Podobnie jak w owej lekturze, tak i w grze postać Guślarza ma dwa główne zadania – odpędzać duchy i przywoływać zmarłych. Stąd też w „Wiedźminie” poznajemy Guślarza w momencie, gdy potrzebna jest nam ta konkretna umiejętność – moc porozumienia się ze zmarłą osobą, lecz w trakcie gry, możemy również być świadkami, jak i również pomocnikami przy obrządku, który nazywany jest Dziadami. Nie jest to wymysł autorów gry, bo jak już wspomniałam, o Dziadach na pewno słyszeliście w szkole. Jest to całkiem prawdziwy obrzęd, a wywodzi się z tradycji słowiańskich. W obecnej polskiej tradycji Dziady można porównać do Święta zmarłych, podczas którego odwiedzamy i wspominamy naszych bliskich, którzy odeszli. W USA, to oczywiście Halloween, ale pewnie wiecie jaki Mickiewicz miałby stosunek do tego święta 😉

dziady

Czyli jak już doszliśmy, Guślarz jest po prostu kimś w rodzaju czarownika, szamana. Zna się na ziółkach, czarach, przywoływaniu zmarłych. Musi też w minimalnym stopniu znać się na gotowaniu, a przynajmniej na przygotowywaniu mikstur. Stąd też wymyśliłam sobie taką zupę Guślarza, a podstawą do niej są zioła, bulion, zielone warzywa i oczywiście kozi ser prosto od Księżniczki 😉

IMG_3093

Składniki:

  • 1 pęczek cebuli dymki
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 por
  • 1 garść liści szpinaku
  • 2 pęczki rzodkiewki (koniecznie z listkami)
  • 2 duże ziemniaki
  • 300 ml bulionu
  • świeże zioła: mięta, oregano, trybula, lubczyk (ilość – na oko, po kilka gałązek)
  • sól, pieprz
  • 200 g koziego sera (użyłam takiego miękkiego, jak do smarowania)
  • masło klarowane

Przygotowanie:

  1. Na rozgrzaną patelnię wrzuć 2 łyżki masła. Cebulę dymkę (bez szczypiorku) pokrój w drobną kostkę, pora posiekaj dowolnie i usmaż to wszystko na rozgrzanym maśle. Pod koniec smażenia dodaj czosnek przeciśnięty przez praskę. Podsmażaj jeszcze około 1 min.
  2. Ziemniaki obierz i pokrój w mniejsze kawałki, wrzuć je do garnka, dodaj usmażoną cebulkę, por i zalej to wszystko bulionem.
  3. Liście rzodkiewki oddziel od samych rzodkiewek, umyj je dokładnie i obetnij końcówki, tak aby pozostały same listki.
  4. Gdy bulion zacznie się gotować, a ziemniaki będą już lekko miękkie, to dodaj do bulionu wszystkie zioła, szczypiorek z dymki, przygotowane liście rzodkiewki, liście szpinaku i dopraw to wszystko solą oraz pieprzem.
  5. Gotuj do momentu, aż ziemniaki będą bardzo miękkie. Po tym czasie zmiksuj blenderem, a gotowy krem przelej do miseczki.
  6. Na wierzch nałóż trochę koziego sera. Możesz również całość posypać dodatkową dawką świeżych ziół.

  IMG_3052