Właśnie mijają dwa dni od premiery nowego dodatku do trzeciej części Wiedźmina. Za mną już dobrych kilka godzin grania i muszę przyznać, że ten dodatek, jak dla mnie, jest jeszcze lepszy, niż poprzedni (a Serce z kamienia jest naprawdę genialne). Nie wiem czy to euforia z powodu odkrywania nowej krainy, rozwoju postaci, nowych bohaterów czy samej fabuły (o której mogę jeszcze niewiele powiedzieć, bo skupiłam się na pobocznych zadaniach, które są równie wciągające), ale moje ogólne pierwsze wrażenie jest jest bardzo pozytywne. Toussaint jest tak piękne, że z przyjemnością zwiedzam i przejeżdżam je wzdłuż i wszerz prawie bez korzystania z punktów szybkiej podroży. Malownicze, bajkowe wręcz domy, pyszne jedzenie, intensywnie turkusowa woda w jeziorach, winiarnie, na które można trafić na każdym kroku i do tego ta mroczna strona – wampiry, całkiem nowe potwory czające się między krzewami winogron i kolejne zagadki do rozwiązania. Klimat jest świetny i można powiedzieć, że to dobra odskocznia od surowych krajobrazów wysp Skellige i podmokłych terenów Velen.

Stoki Gorgony

Odkrywanie nowej wiedźmińskiej lokacji sprawiła mi dużo frajdy nie tylko ze względu na piękne widoczki i wyzwania. Jednym z pytań, które zadawałam sobie przed zagraniem w „Krew i wino” było:

Co Geralt zje w Toussaint?

Stoki Gorgony

Na tym polu twórcy gry również mnie nie rozczarowali, gdyż już na początku gry pojawia się wzmianka o słynnej w okolicy zupie z raków, którą moglibyście zjeść w karczmie „Kuroliszek”, gdyby nie to, że akurat zabrakło raków.

Rozlewisko Sansretour

Jeśli tylko natkniecie się na jakieś jedzenie, to możecie mieć pewność, że nie będą to rzeczy takie jak w Velen, Novigradzie czy na Skellige. W Toussaint na każdym kroku leżą stoły zapełnione potrawami takimi jak: ratatouille, flamiche, ziołowe tosty, croisant z miodem, tarta rybna, bagietka z pastą rybną, confit z kaczki, wieprzowe rillettes, zupa cebulowa, wołowina bourgignon, brioszka, pasztet z wątróbek drobiowych, czy tarta tatin. Nie brakuje tu oberż, tawern, karczm, a nawet piekarni, do której możecie zajść po czekoladowy suflet. Jak widać, króluje tu kuchnia francuska, ale w końcu czego innego spodziewać się po krainie płynącej winem? W Velen królowała dziczyzna i wołowina, na Skellige ryby i pieczenie, a w Toussaint camembert, croisanty i wino.

Miasto Beauclair

A jeśli o winie mowa… Praktycznie u każdego karczmarza możemy kupić butelkę wina. Dostępne są pozycje takie jak: Saint Mathieu Rouge, Duke Nicholas Chardonnay, Red de Rebelle Thomasa, Kawaler d’Adam Pinot Blanc Reserve, Jacques Merleis, Graf Var Ochmann Shiraz, Chateau de Konrad Cabernet i wiele innych. Jest też wzmianka o słynnym Est Est, a także (w jednym z zadań) wino nazwane specjalnie na cześć Geralta. Gra jest wypełniona po brzegi najlepszego rodzaju smaczkami, którymi można delektować się jak smakiem najlepszego wina.

Lasy Karoberty

Chciałabym jednak wrócić do tej zupy, która pojawiła się na samym początku. Zupa Rybaka, to chluba karczmy „Kuroliszek” i mimo, że Geraltowi nie było dane jej spróbować, to postanowiłam pokusić się o stworzenie mojej wersji zupy z raków (wersję z Kuroliszka znajdziecie poniżej). Zanim jednak przejdziemy do przepisu jeszcze jeden smaczek, który mam zamiar odtworzyć, to pasztet z zająca. Bezpośredni przepis na niego możecie znaleźć na jednym ze stołów w Kuroliszku.

Rozlewisko Sansretour

Rozlewisko Sansretour

I przechodząc do meritum… Raki są moim mglistym wspomnieniem z dzieciństwa. Pamiętam wakacje spędzane nad jeziorem i łapanie raków. Nie pamiętam ich gotowania, ani smaku. Nawet nie jestem pewna czy kiedykolwiek je jadłam, ale uwielbiam wyzwania (a raki to takie jakby większe krewetki), więc gdy tylko zobaczyłam wzmiankę o tej zupie, to stwierdziłam, że to świetny powód, żeby spróbować je przygotować.

Rozlewisko Sansretour

Niestety nie znalazłam nigdzie surowych raków, więc musiałam się zadowolić tymi mrożonymi i wcześniej ugotowanymi. Raki zyskują ten krwiście czerwony kolor dopiero po ugotowaniu, surowe są takie zielonkawo szare. Muszę też na początku zaznaczyć, że nie jest to zupka, przy której praca kończy się na pokrojeniu warzyw i zalaniu ich wodą. Raki są wymagające, bo najpierw trzeba wydobyć z nich smak, a potem jeszcze wydobyć z nich mięso, więc sytuacja się komplikuje na poziomie obierania ich z pancerzy. Nie zniechęcajcie się jednak, bo smak jest pyszny i nietypowy. Przejrzałam kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt przepisów na raki, ostatecznie, to co powstało w mojej kuchni jest wypadkową przepisu na francuskie Bouillabaisse, oraz tego co przeczytałam o rakach w starej i niezawodnej książce „Kucharz Polski”.

IMG_20160602_015017

 Składniki:

  • 12-16 niedużych raków (waga raków to ok. 300-500g)
  • 200 g jakiejś słodkowodnej ryby (np. okoń, pstrąg)
  • duży pęczek koperku
  • 2 średnie marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1/2 niedużego selera
  • 1 puszka krojonych pomidorów lub 3 świeże pomidory
  • 2 cebule szalotki
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 kieliszki białego wytrawnego wina
  • przyprawy: sól, pieprz czarny mielony, ostra papryka mielona, świeży tymianek, ziele angielskie, liść laurowy
  • oliwa z oliwek
  • 1 duża łyżka masła

2

Przygotowanie:

  1. Raki umyj i osusz. Na patelni rozgrzej spory chlust oliwy z oliwek i łyżkę masła. Cebulę szalotkę pokrój w drobną kostkę, koperek posiekaj, a czosnek przeciśnij przez praskę. Podsmaż cebulę i czosnek przez chwilę, a następnie na patelnię wrzuć raki. Zalej to winem i posyp połową posiekanego koperku. Duś raki w winie z koperkiem przez około 5 minut (to patent z odlschoolowej książki „Kucharz Polski”).
  2. W czasie, gdy raki będą brać kąpiel w winie, to Ty obierz warzywa – marchew, seler i pietruszkę. Po obraniu zetrzyj je na tarce o grubych oczkach i wrzuć do garnka.
  3. Do tego samego garnka dorzuć raki razem z winną zalewą oraz rybę (mogą być to filety pokrojone w kostkę). Dodaj do tego liść laurowy i ziele angielskie, dopraw solą (tak na oko niecałą łyżeczką), pieprzem, posiekanym tymiankiem i papryką ostrą. Zalej wodą tak, aby tylko przykryła zawartość garnka, przykryj i gotuj na średnim ogniu jakieś 15 minut.
  4. Po 15 minutach wyciągnij raki (i ostudź je), zupę zostaw na kuchence, ale zmniejsz płomień i zabierz się za obieranie raków.
  5. Jest to całkiem prosta czynność, ale wymaga wprawy. Najpierw nałóż na nóż wyśmienity olej na insektoidy, później rzuć Aard żeby pękł pancerz (jakby były żywe, to trzeba rzucić Yrden), oderwij łeb, a skorupę złam palcami i odłam tak, żeby nie zniszczyć mięsa, to znaczy delikatnie, a nie po wiedźmińsku. Najwięcej mięsa będzie z szyjek (czyli tylnej części raka). Po ściągnięciu pancerza trzeba pamiętać, żeby wyciągnąć żyłkę która idzie wzdłuż raka. Jest to jego układ pokarmowy i z pewnością nie chcemy go jeść. Można też wyciągnąć mięso ze szczypiec, ale u mnie niestety to zadanie zakończyło się niepowodzeniem.
  6. Mięso z raka wrzuć do zupy, a razem z nim dodaj też pomidory (z puszki lub świeże pokrojone w kostkę) i gotuj dalej jeszcze jakiej 20-30 minut na średnim ogniu. To jest dobry moment, żeby posmakować czy zupa wymaga jeszcze doprawienia. Na moje oko wymaga – dodaj więc soli, pieprzu i papryki ostrej, jeśli lubisz bardziej pikantne. Po około 30 minutach trzeba jeszcze tylko dodać pozostały koperek i gotowe.

Przepis wg. Kuroliszka:

Menu główne

IMG_6448

Na koniec zostawiam Wam cytat z „Pani Jeziora” A. Sapkowskiego i idę dalej mierzyć się z moim wiedźmińskim przeznaczeniem w grze i Wam również polecam zrobić to samo 😉

„Przeznaczenie. Predestynacja. Coś co nieuniknione. Mechanizm, który sprawia, że praktycznie nieskończona liczba niemożliwych do przewidzenia wydarzeń musi zakończyć się takim, a nie innym skutkiem.” 


Więcej wiedźmińskich przepisów (m.in. przepis na wołowinę Keiry Metz albo na pierożki Hattoriego) znajdziecie TUTAJ. Zajrzyjcie też na blog Nerds’ Kitchen (znajdziecie tam mnóstwo potraw z gier, również z Wiedźmina) oraz zachęcam do odwiedzenia Rivskiego Włóczęgi, gdzie znajduje się przepis na słynną mahakamską zalewajkę.