Stephen King „Chudszy” i przepis na tartę truskawkową

collage

Od dzieciństwa uwielbiałam horrory. Zazwyczaj książki, które wypożyczałam z biblioteki ograniczały się do trzech nazwisk – Mastertoon, Koontz i King. Pochłaniałam wszystkie historie o wampirach, duchach i potworach wszelkiej maści. Ale jeszcze zanim nauczyłam się czytać, to znałam już sporą część ekranizacji takich jak Langoliery, Stukostrachy, czy Smętarz dla zwierząt. I oczywiście oglądając je wtedy, nie miałam pojęcia, że wszystko to jest na podstawie książek i opowiadań S.Kinga.

Teraz to w sumie może się wydawać trochę zadziwiające, że taka dziewczynka 7-9 letnia ma na swoim koncie już pokaźną liczbę obejrzanych horrorów, ale dla mnie te filmy nie były straszne do tego stopnia, że bałabym się je oglądać. Bo chyba nie muszę dodawać, że Gęsia Skórka była dla mnie niczym bajka dla bobasów? Oczywiście oglądałam ją, ale na pierwszym miejscu z takich młodzieżowych seriali i tak zawsze było Czy boisz się ciemności?

64rr

Szczególną miłością darzyłam wszystkie produkcje, w których poruszane były tematy takie jak: kosmici, nadprzyrodzone moce, czarownice, wiedźmy, mordercy i dziwne, tajemnicze zagadki albo zaginięcia. Pamiętam, gdy kiedyś wieczorem z nudów włączyłam tv, a tam na kanale chyba RTL7 ( a może to było już TVN7) trafiłam na jakiś film. Pierwsza scena wydała mi się dziwnie znajoma, a z każdą minutą miałam wrażenie, że bardzo dobrze znam tę historię i te miasteczko. Potem byłam już pewna. Trafiłam na ekranizację Odwiecznego wroga D. Koontza. I właśnie w tamtym momencie pomyślałam, że w sumie to fajnie byłoby obejrzeć inne ekranizacje horrorów, które czytałam.

I tak po kolei trafiłam na Koszmar z ulicy wiązów, Manitou, aż w końcu odkryłam ile istnieje filmów na podstawie tego co napisał S. King. Jako dziecko i nastolatka uważałam oczywiście każdą, dosłownie każdą ekranizację za dzieło sztuki. Wszystko mnie w tych filmach zachwycało. Wierzyłam, że skoro są na podstawie książki tak wybitnego pisarza, to po prostu muszą być świetne. Z wiekiem mój gust się trochę zmienił, ale nadal pozostał mi pierwiastek sympatii do tych klimatycznych staroci.

Jakiś czas temu znalazłam informację o filmie na podstawie książki Kinga, której o dziwo nie widziałam, a brzmiała bardzo obiecująco. Fabuła tej opowieści krąży wokół prawnika z  ogromną nadwagą, który poprzez splot pechowych wydarzeń trafia na starego cygana. Ten w akcie zemsty rzuca na głównego bohatera klątwę. Od momentu, w którym paskudny cygański król dotknął policzka Billy’ego Hallecka, jego waga z dnia na dzień pokazywała coraz to mniej kilogramów. Zapewniam, że takiego efektu nie dadzą żadne skalpele, ani inne turbo treningi z Chodakowską. Chcesz schudnąć? Musisz wkurzyć cygana.

RT83qqe

Chudszy jest bardzo dobrą książką. Ekranizacja również ma swój specyficzny klimat, lekko oddający grozę lat 90-tych. Niestety ekranizacja ma jeszcze jedną rzecz – spartaczony tytuł. Nie wiem komu przeszkadzał Chudszy i kto wymyślił Przeklętego, ale ten zabieg to coś w stylu tłumaczenia Dirty dancing jako Wirujący seks.

Poza grupą cyganów rzucających klątwy, adwokata z nadwagą, romansu i niespodzianek, w tym filmie pojawia się również kulinarny smaczek. Jako, że Billy jest na wiecznej diecie, to na początku możemy zobaczyć różne odchudzające smoothie, ale w trakcie rozwoju fabuły pojawiają się też inne rzeczy – ciasta, torty, mięsa, makarony, pieczywo i praktycznie wszystko co tylko można zjeść. Billy bezskutecznie próbuje zatrzymać klątwę, a kluczowym elementem w filmie jest truskawkowe ciasto. Ma ono rozwiązać klątwę i teoretycznie wszystko powinno zakończyć się dobrze. Jednak Stephen King daje nam prztyczka w nos i zakończenie jest dość zaskakujące 🙂

44
kadr z filmu „Przeklęty”
1111
kadr z filmu „Przeklęty”
6666
kadr z filmu „Przeklęty”

Przed obejrzeniem filmu/przeczytaniem książki koniecznie zjedzcie truskawkowy placek, bo po lekturze możecie już nie mieć na nie apetytu. 😉

IMG_7378

Składniki:

na ciasto:

  • 2, 5 szkl mąki pszennej
  • 170 g masła
  • 3 łyżki zimnej wody
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • 2 łyżki cukru pudru

na truskawki:

  • 600-700 g świeżych truskawek
  • 1/3 szklanki cukru
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny
  • 1 budyń waniliowy lub 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • opcjonalnie: ziarna z 1 laski wanilii

Przygotowanie:

  1. Mąkę umieść w misce, dodaj masło pokrojone na małe kawałki, wodę, sól, cukier puder, oraz jajko. Zagnieć szybko i energicznie tak ,żeby powstało gładkie i elastyczne ciasto. gładkie ciasto. Można to zrobić w robocie kuchennym, Thermomixie lub malakserze.
  2. Ciasto włóż do lodówki na czas przygotowywania truskawek.
  3. Truskawki umyj, pozbaw szypułek i pokrój na mniejsze kawałki (np. na cztery części). Dodaj do nich soku z cytryny, budyń lub mąkę oraz cukier. Wymieszaj dokładnie. Możesz je też podgrzać w garnuszku i poczekać aż zgęstnieją. Ja to pominęłam.
  4. Schłodzone ciasto podziel na dwie części – większą i mniejszą. Większą rozwałkuj (kruche ciasto najlepiej wałkuje się przez folię spożywczą), a następnie wyłóż je na blachę wysmarowaną masłem i wyłożoną papierem do pieczenia. Może być to taka standardowa forma do tarty, około 20-23 cm.
  5. Nakłuj spód ciasta widelcem, a następnie podpiecz je w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, przez około 15 minut.
  6. Na podpieczone ciasto wyłóż truskawki, a na wierzch nałóż drugą część rozwałkowanego ciasta. Popraw brzegi, zrób kilka otworów na środku i posmaruj z wierzchu wymieszanym jajkiem. Możesz też wierzch posypać odrobinę cukrem.
  7. Ciasto piecz około 40 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni.
 IMG_7381
IMG_7407
IMG_7371
 
Tagi: , , , , , , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
  • Trochę się nudziłam czytając tę książkę, ale końcówka mnie powaliła na kolana. A ciasto.. mi nigdy nie wychodzą 🙁 gotuję dobrze, ale nie potrafię piec ;( Film obejrzę 🙂

     
  • Estera NoName

    W życiu bym sie nie spodziewała ze istnieje ekranizacja tej książki! Czas nadrobić braki 😀 świetny blog 🙂

     
99 shares