To, jak wygląda McDonald’s od środka było jedną z moich największych nieodkrytych zagadek. Choć znałam kilka osób, które tam pracowały, to jakoś nigdy nie było okazji, aby porozmawiać o tym co dzieje się tam od kuchni. Zresztą, co innego zobaczyć na własne oczy, a co innego usłyszeć. Przez pewien czas, chciałam nawet zrobić pewien eksperyment i spróbować pracy w różnych miejscach, które mnie intrygowały – McDonald’s był jednym z wyróżnionych na tej liście. Dlatego, gdy dostałam zaproszenie do zbadania zakątków ich kuchni bardzo się ucieszyłam, bo po 1) chciałam zobaczyć jak wygląda praca, po 2) chciałam zweryfikować wszystkie mity krążące wokół jedzenia w McDonald’s.

13062278_1082576058493807_1807723847165894977_n

od lewej: ja, Ula, Paulina, Joanna (http://madebygigi.blogspot.com/) i Marta – moje Myth Busterki <3

Zebrałam więc grupę czterech Myth Busterek, niezależnych i obiektywnych czytelniczek mojego bloga, które również były bardzo ciekawe tego co zobaczymy w kuchni i na zapleczu „złotych łuków” 🙂

Czy to prawda, że…?

Założeniem spotkania było to, że idziemy zobaczyć jak to wszystko się kręci, co jest z czego, skąd pochodzi itd. Nie było pytania, na które nie uzyskałyśmy odpowiedzi. Pojawiły się pytania o wołowinę, o jajka, o kawę, o szejki, a także o nuggetsy.

IMG_7078

Dla każdego zagadką jest to, czy mięso jest faktycznie mięsem. Odpowiedź brzmi: tak. Mięso to 100% wołowiny zawierającej 20% tłuszczu (naturalnego). Nie ma tam ŻADNYCH innych dodatków. Mięso po oddzieleniu od kości jest mielone i sprasowane na równej wielkości krążki. W restauracji doprawiane jest solą i pieprzem. Niczym więcej. Potem zostaje usmażone i trafia między dwie połówki bułki. A potem w opakowanie i na tackę. I do brzuszka. 🙂

collage

Breaking News – sałata jest prawdziwa, a te jajka zniosła kura!

Podobnie jest z rybą i nuggetsami – w rybie jest 100% ryby, a nuggetsy to mięso z kurczaka. Nie powstają one z mielonej, różowej papki, którą pewnie widzieliście na jakimś filmie krążącym w necie. Nuggetsy (pod panierką) zawierają 100% mięsa z kurzej piersi. Jest ono drobno posiekane (nie mielone) i uformowane w małe kotleciki. Tylko tyle.

Od jedzenia w McDonald’s się tyje

Powiem tak – jeśli nie ma się umiaru, to rzeczywiście jedząc same fast foody jest 100% szansy na to, że kilogramy pójdą w górę. Ale to nie dotyczy tylko jedzenia w McDonald’s. Jedząc domowe obiadki składające się z ziemniaków z sosem i kotletem w panierce również nie pomagają w utrzymaniu dobrej sylwetki. Najłatwiej jest jednak zrzucić winę na producenta jedzenia, niż spojrzeć prawdzie oczy i powiedzieć sobie szczerze – jem za dużo, jem niezdrowo, jem zbyt tłusto.

Zasady zdrowego odżywiania mówią co należy robić, aby być zdrowym. U podstawy piramidy zdrowego żywienia jest aktywność fizyczna i to przede wszystkim tego nigdy nie powinno zabraknąć w naszym życiu, jeśli chcemy pozostać zdrowi. Kwestia tego co jemy jest indywidualna, ale pamiętajmy, że umiar we wszystkim jest najlepszym wyjściem.

Gdy nie idę do McDonald’s zjeść kanapkę, to z przyjemnością zachodzę tam wypić kawę. Chai latte i wrap orientalny to moje guilty pleasure i jako, że jestem na diecie nie jadam tam często, ale też nie udaję, że tego nie robię. Po prostu znam granice. 😉

„Mięso mięsem, ale w tych bułkach to pewnie same konserwanty!”

Wszystkim siewcom bzdur polecałabym wybrać się do pierwszego lepszego sklepu, sięgnąć po jakikolwiek zapakowany chleb – pszenny, razowy, żytni – whatever. Prawie każdy z nich będzie zawierał sporą listę konserwantów i spulchniaczy i prawdopodobnie większość z nich pozostawiona na kilka dni po prostu spleśnieje. Dawniej tak się nie działo, prawda? Chleb o dobrym składzie, pozostawiony w ciemnym i suchym miejscu po prostu wyschnie.

IMG_7088

czy to pączki schowane na Tłusty Czwartek?

I uwaga, odkrywam sekretną tajemnicę składu bułek do burgerów w McDonald’s: mąka pszenna, woda, cukier, olej rzepakowy, drożdże, sól, emulgatory E471, E472e oraz środek do przetwarzania mąki E300.

IMG_7089

Tajemnica odkryta! To bułki! I to z prawdziwej mąki!

Teraz krótka lekcja o emulgatorach – w przypadku bułek do burgerów dodaje się je po to, aby były bardziej miękkie i puszyste. I coś bardziej konkretnego:

Pochodzenie obu tych emulgatorów: Syntetyczne tłuszcze, wytwarzane z glicerolu i naturalnych kwasów tłuszczowych, głównie pochodzenia roślinnego, ale także z tłuszczów zwierzęcych. Produkt końcowy to przeważnie mieszanina różnych substancji, o składzie zbliżonym do częściowo strawionego tłuszczu naturalnego.

Efekty uboczne spożycia: Organizm metabolizuje je jak każdy inny tłuszcz. Związki wchodzące w skład E471 są wytwarzane w organizmie w sposób naturalny podczas procesu trawienia naturalnych tłuszczów.

Jeśli zaś chodzi o E 300, to jest to nic innego, jak tylko kwas askorbinowy, czyli po prostu witamina C, która stosowana jest jako polepszacz wartości wypiekowej mąki. I na tym koniec. Nie ma tu żadnej skomplikowanej alchemii.

Pewnie mają tam bałagan, a pracownicy to nie wiadomo co tam robią…

Standardy i pilnowanie ich, to coś czym McDonald’s może się szczycić szczególnie. Wszystkie normy i restrykcje, które tam obowiązują, sprawiają, że jedzenie jest naprawdę bezpieczną i smaczną opcją. Pracowałam w gastronomii – w zwykłej budce z kebabem i w restauracji, naprawdę wiem jak jest. W McDonald’s nie ma opcji na oszukiwanie czy sprzedawanie nieświeżego jedzenia, bo takie praktyki zwyczajnie się nie opłacają. Restauracje McDonald’s są stale kontrolowane, zarówno od wewnątrz (np. poprzez kontrole Sanepidu) jak i z zewnątrz (kontrole Tajemniczych Klientów). W samej kuchni jest czyściutko, schludnie, każdy z pracowników ma swoje stanowisko przy którym pracuje.

W McDonald’s, do przygotowywania jedzenia nie używa się rękawiczek (oczywiście poza obracaniem usmażonych burgerów), bo pracownicy mają nakaz częstego i dokładnego mycia rąk. W tej kwestii również nie ma żadnych wymówek. Ja osobiście nie znoszę przygotowywać jedzenia w rękawiczkach. Dłoń narażona jest na większą temperaturę co sprzyja poceniu, a poza tym kontakt takiej rękawiczki np. z gorącym piecem, to dużo większe niebezpieczeństwo, niż oparzenie samej dłoni. Teoretycznie oczywiście, bo takie wypadki zdarzają się sporadycznie. Pracownicy pracują ciężko i szybko, ale taka jest specyfika pracy w tego typu restauracji.

13570307_1237115972973676_1368211256_o

 Podsumowując…

Burgery są z mięsa, frytki są z ziemniaków, jedzenie McDonald’s nas nie utuczy o ile nie będziemy przesadzać z ilością (jak ze wszystkim), w restauracjach jest czyściutko, Chai Latte jest najlepsze, a zabawkami z Mario kupili mnie w 100% 😀

13621759_1237116022973671_372625659_o

22

Tu miły Pan przedstawiciel McDonald’s pokazuje nam jak zamówić jadalny order 🙂

Wielkie dzięki za to, że mogłam zobaczyć jak wygląda McDonald’s od środka i za okazję do spotkania moich cudownych czytelniczek! 🙂

 

 
  • Ja tam zawsze lubiłam McDonalda i nigdy nie wierzyłam w to tycie od hamburgerów 🙂

     
  • Ja to jestem uzależniona tylko od lodów z polewą czekoladową… Reszta może dla mnie nie istnieć! 😉 Fajną mieliście wycieczkę. 🙂

     
  • No i w końcu ktoś zdementował wszystkie urbanistyczne legendy! Świetny tekst!

     
  • Uwielbiam czasem zjeść w McD. Codziennie bym tam nie jadła, poza tym dość nieciekawie się czuję po tym jedzeniu, ale jednak czasem warto zgrzeszyć 🙂

     
  • Jan Karczek

    A dopisek „tekst sponsorowany” to gdzie? Na podstawie wizyty w kuchni wiesz co dodaja do bulek, miesa na etapie produkcji? Sama nie wierzysz w to co napisałaś.

     
  • Karolina

    Nie wiem, czy to opublikujesz, ale ten artykuł napisany przez Ciebie naprawdę nie jest rzetelny. Proszę. Poczytaj, co jest w jedzeniu z mc. Choćby tutaj.
    http://ciekawe.org/2016/06/26/mcdonald-ujawnia-z-czego-robione-sa-ich-burgery/

     
    • Artykuł, który wkleiłaś nie mówi o europejskich restauracjach McD, tylko o tych w USA. Produkcja i tu i tu różni się bardzo znacząco.

       
  • Ula

    hej! chyba naprawdę nie wierzysz że te kotlety to tylko i jedynie mięso? Byłaś na etapie jego produkcji, widziałaś jaka część mięsa jest wykorzystywana? Przecież ilość konserwantów jakie zawiera musi być spora, skoro są one w stanie tyle wytrzymać bez naruszenia ich stanu i bez psucia się. A porównanie z obiadem polskim, nawet tym tradycyjnie tłustym, szamanym w niedziele, jest trochę zwodnicze – czy frytki z tak ogromną ilością soli i tłuszczu mają się jakoś do tłuczonych ziemniaków, które zachowują jakieś tam wartości odżywcze? Albo do kotleta, czy babcie lub mamy dodają konserwantów? A ser jesz topiony (poliosforany i te sprawy) czy taki normalny, żółty? Nie, wszystko świeże, bo nawet złe domowe jedzenie ma być zjedzone od razu a nie za enty miesiąc, dlatego jest i tak o niebo lepsze od Mc. Z kolei te niewinne z pozoru składniki i tak mogą szkodzić, bo np. kwas askorbinowy w połączeniu z benzoesanem sodu, który nagminnie stosuje się chociażby do sosów w Maku, tworzy już rakotwórczy benzen. Benzen w czystej postaci znajduje się też w coli, fancie, sprite i tych rzeczach, którymi z chęcią popijamy zasolone frytki lub kolejnego nuggetsa smażonego na uwodornionym tłuszczu roślinnym, przez co naszym żyłom mówimy „pa, pa”. Takich przykładów jest mnóstwo. A wszystkich, którzy lubią zjeść w Makdonaldzie bo ”w końcu smaczne”, mam pytanie: czy naprawdę papka przetworzonych produktów i dodatków chemicznych jest nawet nie tyle jedzeniem, co przysmakiem? Jak matka lub ojciec może zaprowadzić tam swoje dziecko i jeszcze dodawać takiemu wyjściu rangi, celebrując je pod hasłem wspólnie spędzanego czasu? Pozostańmy smakoszami i mówmy NIE makdonaldom, kejefsom, burgerkingom itd.

     
  • lola

    nigdy w to nie uwierze. ostatanio zjadłam mc donalds’a (filet o fish i małe frytki) i do konca dnia było mi niedobrze i bolał mnie brzuch. jedzenie było ohydne i ewidentnie fatalnej jakosci.