Before and after – szybka droga do bycia wielorybem

giphy-3

Codziennie, no dobra, może nie codziennie przed snem przeglądam Instagram i oglądam co kryje się pod hasztagami #beforeandafter #weightlosstransformation i kilka innych tego typu. Oglądam, przecieram oczy, uśmiecham się i… nie widzę siebie takiej. Nie umiem zwizualizować sobie jak mogłabym wyglądać, gdybym była szczuplejsza. A przecież ja nie zawsze byłam tak gruba, serio.

Dlatego chciałam Wam dziś pokazać moje własne #BeforeAndAfter i #WeightGainTransformation. Jak to zrobiłam? Jak zamieniłam się w małej wielkości słonika?

c_z5er

 

Żarłam oczywiście, no bo jak inaczej? Jak widać na powyższym gifie, który powstał ze zdjęć z 2010 roku, radośnie zjadam bułeczkę, otwierając sobie tym samym drogę do królestwa zagłady, zwanym inaczej nadwagą i otyłością. Nigdy nie byłam chuda czy szczupła, ale miałam przynajmniej bardziej ludzki kształt, niż teraz. A wtedy mi się wydawało, że jestem taka gruba i o matko bosko, gorzej już być nie może. Nie może? Tak sądzisz? No to ja Ci pokażę – tak zdaje się pomyślał mój organizm i postanowił sprawdzić moje możliwości. Przysięgam, nawet nie wiem kiedy to się stało.

Chciałabym być tak gruba jak wtedy, gdy pierwszy raz pomyślałam, że jestem gruba.

 

gif_hate_rmonings

I teraz, gdy tak sobie siedzę nad sałatką i marzę, aby okazało się, że smakuje jak masło orzechowe, kurczak w panierce i czekolada, to myślę, że decyzja o diecie była jedną z lepszych życiowych wyborów. Oczywiście, helou, to dopiero trzeci tydzień i jeszcze wszystko może się zdarzyć. Może rzucę wszystko i postanowię otworzyć fabrykę czekolady, a potem do końca życia pozostanę smutną grubaską kąpiącą się w nutelli, ale jednak mam szczerą nadzieję, że nie.

Znalazłam nawet dziś w internecie, w sklepie o bardzo psychologicznej nazwie – GuiltFree, masło orzechowe zero kalorii. ZERO. I już wyobrażałam sobie jak otwieram je, a w moje nozdrza wpada piękny zapach soczystych i tłustych orzechów. I jak zjadam cały słoik, zgodnie z nazwą sklepu, bez grama poczucia winy, a potem… przeczytałam skład tego masła i mi się odechciało. Czaicie, że coś co ktoś nazwał MASŁEM ORZECHOWYM nie ma w sobie nawet grama orzechów, a jedynie ich aromat?

supplements-for-weight-loss-gif-5

Wydałam sobie diagnozę – jestem uzależniona. Od cukru, od tłuszczu, od smaków i zapachów. Miewam chwile obsesyjnego myślenia o jedzeniu i odliczam czas do momentów, gdy będę mogła zjeść coś poza dietą. Coś zakazanego, tłustego, słodkiego. Moment, w którym czekolada rozpuszcza się w ustach, jest momentem wytchnienia, relaksu, odpoczynku, który zaraz potem zamienia się w wyrzuty sumienia i każe obwiniać się w głowie – nie mogłaś się powstrzymać? I po co Ci to było? Warto było dla kawałka czekolady złamać swoje przyrzeczenia? Potajemne wpieprzanie słodyczy nie jest dobrym sposobem na stres. Jedzenie powinno być czystą przyjemnością, a nie czynnością, która powoduje dyskomfort psychiczny i fizyczny. Nie ważne, czy jest to fit sałatka czy kawałek sernika – trzeba jeść to co się lubi. Słowo klucz, to UMIAR. Dwie godziny na siłowni nie dają mi przepustki na zeżarcie całego opakowania ptasiego mleczka. Od dwóch tygodni staram się o tym pamiętać i być dla siebie surowa i dobra jednocześnie. Jutro z okazji rodzinnej uroczystości robię cheat day. Przez moją głowę przebiegła już myśl, że będę jak Kopciuszek – nie opuszczę koryta do północy. Ale nie, nie chcę i nie mogę przegiąć.

collage

Kiedyś byłam trochę smuklejsza i nosiłam na rękach mojego syna, potem jak widzicie przerzuciłam się na noszenie na rękach ciast i wyszło jak wyszło. Tymczasem, mówię Wam dobranoc i idę obejrzeć Jamiego Dornana w nowym sezonie The Fall – ciastko bez kalorii.


Klasycznie – zapraszam na grupę wszystkich, którzy potrzebują dawki motywacji, kopniaków i pomysłów na to jak ruszyć tyłek.

hey-holets-go-1

 
Tagi: ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
0 shares