Nie przypominam sobie roku, w którym robiłabym noworoczne postanowienia. A przynajmniej nie były to żadne konkretne plany, raczej tylko luźne myśli, w których chciałam zmienić albo zacząć robić coś, ale tak naprawdę bez koncepcji. Dwa lata temu, zaraz po nowym roku zaplanowałam, że postaram się mieć większą kontrolę nad tym co robię i jak robię. Chyba udało mi się trochę, ale sama nie wiem, ciężko ocenić. Kiedyś robiłam wszystko na ostatnią chwilę i bez przemyślenia. Teraz jednak mam w sobie trochę więcej wewnętrznej krytyki i staram się planować. Ale w tym roku również nie mam postanowień noworocznych. Nie powiem, że będę taka, siaka i owaka. Że zmienię to, tamto i sramto. W tym roku mam tylko cele. Same konkrety. Najważniejsze co wyniosłam z terapii u psychologa, to głębokie zastanowienie się w jaki sposób mogę zmienić, to co mi nie pasuje. I jeśli mam problem to pytam sama siebie: co mogę konkretnie zrobić, żeby to zmienić? Jakie kroki podjąć? I co się stanie, gdy już zrobię to co chcę zrobić? 

Najważniejsze, to szczerze porozmawiać ze sobą. Po co tworzyć kolejne postanowienia, które mogą okazać się zupełnie niepotrzebne. Często budujemy całą listę, która i tak zostanie niespełniona, bo zapominamy, że to co jest najbardziej potrzebne do spełnienia jakiegoś postanowienia, to plan i mocna chęć na zmianę. To tak jak z pracą, której nie lubimy. Chcemy mieć lepszą, chcemy lepiej zarabiać, chcemy wstawać rano z uśmiechem i jechać do miejsca, w którym chcemy być. Ale żeby to zmienić potrzeba podjąć pewna kroki.

Kilka lat temu pracowałam w miejscu, które powodowało u mnie nieustanny stres. Dźwięk budzika wywoływał u mnie szybsze bicie serca. Byłam ciągle nerwowa i zestresowana, naprawdę nie dawałam rady. Nawet długo po tym, gdy już przestałam tam pracować, a usłyszałam dźwięk tego budzika, który budził mnie do pracy, to automatycznie wracał ten stres. Okropne uczucie. Męczyłam się długo, nie miałam odwagi na zmiany, bałam się tego co będzie i nie zadałam sobie tego jednego ważnego pytania – co się stanie, gdy rzucę pracę, której nienawidzę? W końcu podjęłam konkretną decyzję – kończę z tym miejscem, które wykańcza mnie psychicznie. Pracę rzuciłam i wiecie co się stało. Byłam bez nowej pracy, bez kasy, ale mogłam odetchnąć z ulgą. Minął stres, wróciły siły i chęci, choć lekko nie było, bo ciężko jest żyć mając puste konto 😉 Ale muszę przyznać, że w biedzie przychodzą najlepsze pomysły – jak zrobić obiad z resztek, jak dorobić, co sprzedać, jak za 100 zł zrobić zakupy na tydzień. To lekcja pokory, z której można wiele wyciągnąć.


Cel numer 1 – planowanie budżetu finansowego, oszczędzanie, spłata długów

To jest cel najważniejszy na ten rok, który wprowadzam w życie już od dwóch miesięcy. Oszczędzam, szukam dodatkowych źródeł dochodów, prowadzę budżet domowy. Przesłuchałam wszystkie podcasty Michała Szafrańskiego z bloga Jak oszczędzać pieniądze oraz Marcina Wuca z bloga Finanse bardzo osobiste. Jednak najlepszym kopniakiem i czymś co otworzyło mi oczy był kurs Michała – Pokonaj swoje długi. Wbrew pozorom nie dotyczy on tylko osób, które są zadłużone, ale również tych, które nie mają obecnie żądnych oszczędności albo zupełnie nie wiedzą jak zarządzać swoimi finansami. Ten kurs jest rewelacyjny, otworzył mi oczy, pokazał co robiłam nie tak ze swoimi pieniędzmi, jak dużo traciłam i ile błędów popełniłam. Przeszłam wszystkie lekcje dwukrotnie i wracam do niego bardzo często, dla utrwalenia wiedzy. Poza kursem i wszystkimi podcastami, które są bezpłatne, must have dla każdej osoby, która chce w końcu ogarnąć swoje finanse, to książka Michała Szafrańskiego „Finansowy Ninja” – biblia finansów dla każdego, pełna konkretów i merytorycznych treści, a do tego napisana takim językiem, że dosłownie każdy będzie w stanie zrozumieć to, co do tej pory wydawało się czarną magią.


Cel numer 2 – wprowadzenie aktywności fizycznej jako stałego punktu w życiu

Jak mówi powiedzenie – w zdrowym ciele, zdrowy duch. Przekonałam się już o tym wielokrotnie, gdy trenowałam regularnie na siłowni lub gdy po prostu ruszałam się więcej, czy to poprzez bieganie albo marsze. Czułam się lepiej, byłam weselsza, miałam więcej energii i chęci do życia. Poza tym moje ciało lepiej działa, gdy jest częściej w ruchu i lepiej współpracuje z moją głową. Nadal jestem na drodze do poprawy kondycji, sylwetki i do zrzucenia kilogramów, które mi ciążą. Idzie mi dobrze, choć powoli, to cieszę się, że teraz bardziej świadomie podchodzę do diety. Nie katuję się, a wręcz przeciwnie. Polubiłam zdrowe i rozsądne jedzenie, ale nadal pozwalam sobie na te mniej zdrowe, bo już umiem znaleźć złoty środek i nie wpadam w „ciągi”. Nadal prowadzę też grupę motywacyjną na FB – I wish I was Beyonce. Celem na ten rok jest również zorganizowanie grupowego spotkania z moimi Bijonskami, plan w toku. 🙂


Cel numer 3 – więcej czasu poświęcić bliskim, zaplanować wakacje

Uświadomiłam sobie, że nigdy nie byłam na prawdziwych wakacjach. W tym roku mam cel, aby zabrać rodzinę gdzieś na przynajmniej tydzień. Bez komputerów, pracy, problemów. Tylko my, odpoczynek, piękne widoki i ciekawe miejsca. To samo dotyczy przyjaciół – chcę w końcu pójść na wszystkie zaległe kawy, pogadać, spotkać się i uściskać wszystkich tych, których mogę dumnie nazwać przyjaciółmi. W zeszłym roku miałam wrażenie, że daje od siebie za mało, bo ciągle „coś”. W tym roku nie szukam wymówek i nie czekam na lepszy czas, dzień czy miejsce.


Cel numer 4 – wracam na YT, ale jeszcze nie wiem czy z gotowaniem

To jest cel jeszcze nie określony w krokach, ale postanowiłam to już jakiś czas temu i mam dużą chęć na powrót do video, niekoniecznie w takiej formie jaką miała Kuchnia filmowa. W każdym razie chcę nauczyć się montażu oraz nagrywania, więc możecie w przyszłości spodziewać się reaktywacji kanału.


Cel numer 5 – jak to mówią „nie pierdolić się w tańcu” 😉

Przestaję się przejmować ludźmi, którzy nie są dla mnie ważni. Przestaję bać się wypowiadać głośno swoje zdanie. Przestaję udawać, że świat jest cudowny i kolorowy. Nie oglądam się za siebie i nie patrzę w przeszłość. Przestaję analizować błędy i rzeczy, których nie zmienię. Nie zmienię też ludzi, ale mogę zmienić siebie. Po prostu idę do przodu i skupiam się na tym co mam do zrobienia.


Cele numer 6,7,8…

Mam też kilka planów, które pozostawiam w mojej strefie tajemnicy, a o których dowiecie się z czasem. Jedne mniejsze, drugie ogromne. Nad jednym pracuję już od zeszłego roku i mam nadzieję, że uda mi się go dopiąć w tym, ale wiadomo – work hard in silence let success make the noise 😉


Pamiętajcie, stawiajcie sobie cele, na którym faktycznie Wam zależy. To bardzo pomaga. Ja wywaliłam w tym roku wszystkie pierdoły typu „będę kładła się wcześniej spać” czy „przeczytam 50 książek”. Bez sensu frustrować się, gdy takie cele nie wychodzą, lepiej energie i czas poświęcić na coś faktycznie dla nas istotnego.

 

 
  • klarr

    Cel nr 5 przypadł mi najbardziej do gustu 😀 Czekam na moment kiedy w końcu przestanę myśleć o tym, co powiedzą inni, jak zareagują na moje zdanie i czy akurat to co ja powiem będzie najlepszym rozwiązaniem. Mam wspaniałego faceta, rodzinę i przyjaciół, więc co mi po czyimś krzywym spojrzeniu, w dodatku jeśli to obca osoba, lub ktoś z kim jestem na ,,cześć”. 🙂 Czas podjąć kroki i zrealizować ten cel! 😀 Tobie również życzę powodzenia, oby za rok można było powiedzieć, że cele spełnione w 100% 😀
    PS.Bloga podczytuję od jakiegoś czasu i zaprzyjaźniam się z nim coraz mocniej 😉

     
    • Cieszę się, że się już prawie rozgościłaś, zapraszam do częstszych wizyt 🙂 A co do zdania innych… Zawsze miałam obawę odnośnie tego co powiedzą inni, jak zareagują, co pomyślą itd. Teraz mam to gdzieś 🙂

       
  • Michalina Sławińska

    Co do tego budzika….do dziś wzdrygam się na dźwięk Europe – The Final Countdown. Nigdy nie ustawiajcie fajnej piosenki na dzwonek.
    Co do postanowień. Zrobić coś szalonego. Mimo młodego wieku stwierdziłam w zeszłym już roku,że jestem za nudna. Matko, tylko nie wiem co szalonego wymyślić 😀 Za to bez żadnych postanowień i tak będę czytać wszystko,co napiszesz, powiesz, obejrzę co nakręcisz. Wszystkiego Dobrego Nowym Roku dla Ciebie i rodzinki.

     
  • Nie wierzę w postanowienia noworoczne. Tyle razy próbowałam zacząć biegać, zdrowo się odżywiać i rzucać palenie, że aż szkoda słów. Dlatego w tym roku postawiłam na prostotę – mniej się wkurzać, co i tak przy mojej lekko cholerycznej naturze może być niezłym wyzwaniem. 😉 No i jeszcze chciałabym odkopać się z filmowo-serialowo-książkowych zaległości, ale jak wyjdzie w praktyce – zobaczymy 😀

     
  • Basia Michalska

    Cieszy mnie punkt o powrocie na YouTube 😀