Pomyśl o uczuciu wstydu. To uczucie, które w nadmiernym nasileniu niszczy Ci życie. Wstyd sprawia, że ciągle porównujesz się do innych. Wciąż czujesz się gorsza, zawstydzona i podatna na zranienia. Wtedy zaczynasz szukać sposobu na to, żeby poczuć się kimś wyjątkowym. Szukasz aprobaty, wewnętrznej gratyfikacji i czegoś co sprawi, że poczujesz się ponadprzeciętnie. Chcesz być dostrzegana, chcesz poczuć troskę, chcesz uwagi.

Niszczysz się. Próbujesz nowych związków, nowych doznań, nowej pracy, nowego hobby. Wszystkiego co podniesie cię na duchu choć na moment. Wszystkiego co sprawi, że dostaniesz zastrzyku adrenaliny. Wszystkiego co zadziała jak uszczypnięcie. Wszystkiego co mogłoby sprawić, że będziesz czuła się jak ktoś lepszy i ważny.

Czujesz, że jest w tobie coś złego. Coś destrukcyjnego. Czujesz, że nie potrafisz sprostać własnym standardom. Chciałabyś już przestać myśleć, że jesteś do niczego, że nikt cię nie pokocha, że nic ci się nie uda, że jeśli pozwolisz się komuś zbliżyć do siebie, to na pewno cię opuści. Nie opuszczasz gardy.

Nie troszczysz się o siebie.

Oczekujesz samych niepowodzeń, bezwiednie je prowokujesz by potrzymać uczucie spójności.

Jesteś bezradna. Ignorujesz zagrożenia. Brakuje ci samoochrony. Redukujesz myślenie do „tu i teraz” i nie dostrzegasz konsekwencji ryzykownych zachowań. Szukasz sytuacji, które potwierdzą to wszystko co o sobie myślisz. Masz w środku wewnętrznego zdrajcę. Żyjesz źle, jadasz źle, sypiasz źle. Powtarzasz wciąż te same błędy.

Robisz tak nie dlatego, że tak wybierasz, chcesz, planujesz i dobrze ci z tym. Robisz tak, bo uważasz, że to dla ciebie jedyna możliwa droga. Najlepsza droga. Na tę drogę zasługujesz.

Potrafisz wyciągnąć z kieszeni wachlarz racjonalnych uzasadnień, które odpowiadają na wszystkie trudne pytania – dlaczego żyjesz tak jak żyjesz, dlaczego nie uczysz się na błędach, dlaczego nie masz do siebie zaufania, dlaczego nie pozwalasz nikomu się do siebie zbliżyć.

„W tym momencie, w którym rodzisz się na nowo, jest zarówno radość narodzin, jak i smutek umierania. Różne strategie obronne, które gwarantują nam bezpieczeństwo w dzieciństwie, budują naszą samotność w dorosłości. I te strategie muszą umrzeć, jeśli mamy sobie pozwolić na to aby dotykała nas miłość. Kiedy ten moment następuje, kiedy czujesz się kochany, powracają wszystkie bolesne wspomnienia sytuacji, w których te obronne strategie były ci niezbędne, za tymi wspomnieniami podąża żałoba po wszystkim, co utraciłeś.” – Jon Frederickson

Wiem, że znasz wszystkie manewry obronne na pamięć. Wiem, że sądzisz, że nie zasługujesz na więcej, że jest ci dobrze i bezpiecznie. Pozornie. Wiem, że udajesz, że nie dostrzegasz tego, że sama się niszczysz. Sama robisz sobie krzywdę. Nie dopuszczasz do siebie innych, nie dopuszczasz dobrych myśli. Masz na twarzy przyklejony uśmiech. Ludzie mają cię za wesołą, pogodną, pozytywną. Jesteś tą zabawną, która zawsze czuje się dobrze w towarzystwie, która ma coś do powiedzenia na wiele tematów, która wydaje się „spoko”. A co masz w środku? Czujesz się jak zgniłe jabłko, piękne z zewnątrz, ale obrzydliwe w środku.

Szukasz lekarstwa. W ludziach, w chwilach, w sytuacjach, w alkoholu, u psychiatry. Żyjesz skrajnościami. Jesteś albo na szczycie albo na dnie. Nigdy nie ma nic pomiędzy.

Chcesz innego życia, ale nie dajesz sobie szansy. Szukasz jej u innych, ale wciąż z tyłu głowy myślisz – nie stać mnie na ciebie, zobacz jaka jestem beznadziejna. Myślisz, że nie zasługujesz na spokój i stale czekasz, aż coś się spieprzy. Milion osób mówi ci, że jesteś piękna, dobra, mądra. Te słowa są tylko chwilowym pogłaskaniem. Ty tego nie widzisz i nie zobaczysz, dopóki sama w sobie tego nie odkryjesz. Sama musisz poczuć się ze sobą dobrze i dopiero wtedy ktoś inny będzie mógł poczuć się tak z tobą.

 

Nie chcę już niczego, tylko być w zupełnej zgodzie ze sobą. Nie pragnę żadnych nadzwyczajności. Być sobą, tylko tym, czym się jest naprawdę. Nie tworzyć tych kłamliwych sobowtórów w obcych sobie sferach ducha.

Nic się samo nie zmieni. Nie możesz czekać, aż świat dostosuje się do ciebie. Nie możesz myśleć, że jakoś to będzie i jesteś skazana na życie w zawieszeniu między tym kim jesteś, a kim chciałabyś być. Musisz wszystko uporządkować. Musisz zdecydować się, czego chcesz się trzymać. Musisz wiedzieć, co trwa, a co przeminęło, a czego nigdy nie było. I musisz sobie pewne rzeczy odpuścić. W każdej chwili możesz wyciągnąć wnioski. W każdej chwili możesz zacząć uczyć się na błędach. W każdej chwili możesz przepracować to, czego w sobie nie lubisz. W każdej chwili możesz otworzyć się na siebie, ludzi i dobre doświadczenia.

 

W każdej chwili możesz zacząć od nowa.

 

 


z dedykacją dla Mani, najlepszej krawcowej myśli.

 
  • Zatkało mnie..

     
  • Po czymś takim aż chce się wstać z łóżka i działać. Dzień zacznę od dobrej kawy, na którą zasługuję 🙂
    Piękne to jest, przeczytałam kilka razy i pewnie jeszcze wrócę

     
    • Dziękuję 🙂 Dobra kawa, to zawsze świetny pomysł!

       
    • Każdy zasługuję na dobrą kawę! <3

       
  • Justinee

    Po prostu, Dziękuję!!!!!

     
  • Ten tekst bardzo mnie poruszył. Bo przerażające jest jak duża ilość dziewcząt czuje się podobnie. Pięknie motywujesz. ~ Mary

     
  • rubinowaaa

    Dzięki <3