Coroczne prezentowniki serialowo-filmowe stworzone wraz z Limango, to już tradycja! W ubiegłym roku przygotowałam dla Was pomysły na prezenty inspirowane serialem Gilmore Girls, a w tym roku, idąc za trendami, które wyznaczył Netflix, przygotowałam propozycje prezentów inspirowanych serialem Stranger Things.

Wydaje mi się, że nie muszę go zbyt obszernie przedstawiać, ale jeśli jakimś cudem go nie znacie, to koniecznie zajrzyjcie do wpisu z przepisem na klasyczne amerykańskie gofry – napisałam w nim dość sporo o pierwszym sezonie.

Tymczasem, zapraszam do obejrzenia prezentownika. Łapcie okazje, póki gorące! Black Friday trwa, przed nami Cyber Monday, a święta już dokładnie za miesiąc. Niestety, perełki z Limango znikają w mgnieniu oka, o czym przekonałam się przygotowując ten prezentownik. Niektóre z rzeczy, które wybrałam wczoraj były, a dziś już są wyprzedane. Dlatego pod niektórymi linkami są odnośniki do ogólnych kategorii, a nie do konkretnego przedmiotu.  Jak widać, nie ma co zwlekać z kupnem prezentów 🙂


  1. Eleven

  1. Niebieska bluza marki Loap ( promka -39%) 
  2. Poszewka Tom Tailor
  3. Vansy  (te na zdjęciu są z kolekcji Toy Story)
  4. Lampka 
  5. Różowy mini zegarek
  6. Notes Moleskine różowy
  7. Sukienka 

2. Nancy

  1. Koszula 
  2. Sweter
  3. Trampki Converse
  4. Zegarek ESPRIT
  5. Skórzany pasek 
  6. Lampka
  7. Torba
  8. Jeansy | Jeansy Levis 501
  9. Kurtka 

3. Lucas

  1. Zasłona 
  2. Koszulka czerwona h.i.s.
  3. Podkładki
  4. Lampa THE HOME DECO FACTORY 
  5. Czapka
  6. Koszulka Quiksilver

4. Dustin

  1. Czapka 
  2. Vansy w kolorze niebiesko-brązowym LUB Trampki Converse
  3.  Koszula Quiksilver
  4. Plecak Converse
  5. Plecak Dakine
  6. Koszulka Roadsign
  7. Spodnie

5. Joyce

  1. Lampa sufitowa
  2. Poszewka Tom Tailor
  3. Zestaw fotel + podnóżek
  4. Sweter (golf, nie z grafiki)
  5. Zegar czerwony
  6. Kawiarka
  7. Lampki np. IKEA

 

  1. Dozownik na napoje
  2. Kubki 
  3. Zielona kawiarka 350 ml
  4. Patera 
  5. Szklanki
  6. Miski 
  7. Lampka Make a wish 
  8. Pojemnik na ciasto
  9. Pojemnik na ciastka 
  10. Regał ścienny (mój faworyt również z zeszłorocznego prezentownika, teraz przeceniony!)

Na koniec niespodzianka od Limango – mam do rozdania 2 bony po 150 zł (do wykorzystania w Limango). Jeden przekażę komuś z Was w tym tygodniu, a drugi za tydzień, wraz z kolejnym prezentownikiem, który dla Was szykuję.

Napiszcie w komentarzu jaki był najmilszy prezent, który kiedykolwiek otrzymaliście. Nie muszą być to materialne rzeczy, cokolwiek co kiedykolwiek otrzymaliście, a co chwyciło Was za serce – list, dobre słowo, ciasto upieczone przez przyjaciółkę itd 🙂

Z osób, które zostawią komentarze z odpowiedzią wybiorę jedną osobę i przekażę jej bon 🙂

Komentarze można zostawiać do końca dnia 28.11.

 
  • nieomal

    Pamiętam kartkę od Mojego Mateusza- zebrane z wielu wydań obrazki o miłości. Wyklejona kartka i w środku napis, abym więcej nie wyjeżdżała na więcej niż 2 tygodnie. Największy przejaw jego romantyczności 😛 (no może poza oświadczynami na hali sportowej) Co do kartki- prawdziwy prezent od serca <3

     
  • kin

    List z Hogwartu na 25 urodziny <3 Po tym jak Sami Wiecie Kto wymazał rejestr czarodziejów urodzonych w mugolskich rodzinach w latach 1985-1998, miał prawo się nieco spóźnić 😉

     
  • Małgosia

    Torba świeżutkiego bobu prosto z krzaka. Co roku jeździliśmy na wakacje do uroczego miejsca na zapadłej wsi, gdzie jedną z moich ulubionych atrakcji było zajadanie się bobem prosto z ogródka. Tamtego roku jednak te pyszności miały mnie ominąć, gdyż byłam w 9 miesiącu ciąży i zostaliśmy w domu. Było mi żal…Pewnego lipcowego dnia urodziłam naszą córkę, a dwa dni później dostałam od męża torbę mojego ulubionego bobu, który dotarł pocztą prosto z naszej wakacyjnej miejscówki…..Może nie brzmi to imponująco, ale dla mnie był to bardzo romantyczny prezent i kompletnie niespodziewany! (dla zatroskanych o wpływ bobu na karmienie piersią informuję że cały bób schrupałam a dziecku nic nie było, dziś sama wsuwa bób aż miło)

     
  • pestka

    Przebijam wszystkie inne komentarze! Dostałam kiedyś paczkę ptasiego mleczka, a po otwarciu (normalnie zapakowane w folię) okazało się, że każde jest przez mojego męża obrane z czekolady! Oba piętra!! Badumtssss

     
  • M.

    Tatuaż! Marzyłam o nim od liceum, ale zawsze coś mnie powstrzymywało – a to brak kasy, a to strach przed bólem albo po prostu przed tym, że po jakimś czasie wybrany wzór mi się znudzi… I taka niezdecydowana (ale za to z folderem pełnym tatuażowych inspiracji ;)) dożyłam 27. urodzin. Wyobraźcie sobie moją minę, kiedy mój chłopak w dzień urodzin wręczył mi kopertę 🙂 a w niej pięknie przygotowany bon do jednego z ulubionych tatuatorów! W ten wielki dzień byłam bardzo podekscytowana i lekko zdenerwowana, ale całe doświadczenie było naprawdę niesamowite i na pewno nie skończy się na tej jednej dziarce 😉 no i mam urodzinową pamiątkę na dosłownie całe życie :)))

     
  • Joanna M.

    Odkąd pamiętam zawsze chciałam być właścicielką różowego auta. W dzieciństwie otrzymałam śliczny różowy samochód, którego model zachowałam do dziś. To najlepszy prezent, który kiedykolwiek otrzymałam! Szukam wszędzie takiego auta: dokładnie identycznego modelu i koloru, niestety nie mogę znaleźć.

     
  • Joanna M.

    Kalejdoskop <3 Kalejdoskop
    otrzymałam w pierwszej klasie
    szkoły podstawowej. Zabawka skradła moje serce. Jako wielbicielka Pana Kleksa i jego magicznych kolorowych szkiełek
    mogłam poczuć się jak uczennica Akademii prowadzonej przez pana
    Ambrożego. Podziwiałam różnorodne symetryczne obrazy, które
    zmieniały się, gdy obracałam kalejdoskop. Cóż za magia! Z moją
    ukochaną zabawką nie rozstawałam się nawet na krok. Wszędzie
    zabierałam swoją "magiczną słoneczną tubę", z którą
    nuda mi nigdy nie groziła. Żaden
    inny prezent nie zachwycił mnie tak jak magiczny kalejdoskop, z którym nie rozstałam się do dnia dzisiejszego 🙂

    https://uploads.disquscdn.com/images/70d0a75f51ea7624f20c8ebb577c0501227a56b2b57f921fed5bec427bf69c81.jpg

     
  • Marta Rzemińska

    Jako maniaczka i wielka fanka Harry’ego Pottera za najlepszy prezent uważam ten sprawiony mi przez mojego brata. Na swe 27 urodziny dostałam drewniany kufer, a w nim: eliksiry – buteleczki pełne skittlesówki oraz czystej z jadalnym brokatem, książki – fantastyczne zwierzęta i quidditch przez wieki, szalik i krawat „mojego” domu i różdżkę wykonaną na podstawie doboru z pottermore – to samo drewno, ta sama długość. Najlepszy prezent na świecie, aż się popłakałam ze szczęścia.

     
  • Magdalena Galbierz

    Moja Mama pod szufladami w komodzie, miała schowaną kasetkę z biżuterią. Różną. Złote precjoza rodzinne- łańcuchy godne prawdziwego dresiarza, pierścionki Arabelli (wiem co mówię, akurat wtedy w telewizji można było obejrzeć ów serial) i kolczyki tak ciężkie, że mogłyby oberwać uszy. I jeden srebrny pierścionek z niebieskim oczkiem-szkiełkiem, wyglądało jak szkło z niebieskiej butelki, oszlifowanym przez morze. Mama mając lat 16, znalazła go w Kołobrzegu, będąc na praktykach z OHP. Generalnie pierścionek obrósł legendą i był przyczynkiem do wielu sentymentalnych opowieści.
    Zadręczana przeze mnie Mama, podarowała mi ten pierścionek. Fruwałam chyba z 12 centymetrów nad ziemią, podjarana byłam jak znicze na 1-szego listopada. W zimie nie nosiłam rękawiczek, co skutkowało czerwonymi rękami i stanami zakrawającymi o odmrożenia (w latach ’90 były prawdziwe zimy a nie to co teraz). Czego nie robiłam, tak machałam rękami żeby wszyscy go widzieli. Nie raz traciłam wątek na lekcji bo gapiłam się w ten mój cud jubilerstwa.I po sto razy dziennie dziękowałam Mamie, że mogę go nosić. 20 lat temu była to dla mnie najcenniejsza rzecz jaką posiadałam. Z resztą do dziś myślę, że to była najbardziej upragnione u spełnione oczekiwanie.
    Niestety, jak to mówią, wszystko co dobre szybko się kończy. W szóstej klasie, jeszcze starego ustroju edukacji, idąc na lekcję plastyki, do skrzydła D, na trzecie piętro, do sali tuż na przeciw schodów, wpadłam na niego albo on na mnie wpadł (taki jeden z ósmej klasy). Zahaczyłam pierścionkiem o jego sweter czy bluzę czy plecak… Spaliłam buraka, bo chłopak był podobny do DiCaprio, a wtedy w kinach puszczali Romeo i Julię, i pędem pobiegłam na plastykę. Dopiero w domu, po lekcjach, późnym popołudniem, zorientowałam się, że w moim skarbie nie ma oczka. Pół nocy nie spałam. Rano z żalu i smutku nie zjadłam śniadania. A w szkole pierwsze co zrobiłam, to jak pies, z nosem przy posadzce szukałam tego szkiełka, które było Mamy pamiątką. Nie znalazłam.
    Dziś w domu, już w innej szkatułce spoczywa (tak wiem, dramatyzuję) srebrny szkielet pierścionka. I przypomina mi o fajnym czasie szkoły podstawowej. O tym jak bardzo cieszyła się mała dziewczynka z podarowanego jej świecidełka. O tym jak szłam z koleżankami do kina na Romeo i Julię. O tym że paradowałam z tym pierścionkiem jak postać z memów, podtykając go wszystkim pod nos. To była najpiękniejsza podarowana mi rzecz. Taka mała i zgodnie z zasadą, tak bardzo cieszyła.

     
  • Matylda Krajewska

    Tort z nuggetsów – mój narzeczony wie jak uwielbiam te małe kurczaczki z McDonalda i dlatego na urodziny (są w Wigilię) postanowił mi przyszykować z nich tort, wiedząc że nie za bardzo przepadam za wigilijnymi potrawami i zawsze narzekałam, że w moje urodziny co roku nie mogę zjeść nic dobrego (za rybami nie przepadam, pozostawały mi tylko kupne pierogi). Zrobił go w ukryciu w swoim rodzinnym domu i przywiózł mi rano w Wigilię. „Kremem” w torcie było pyszne puree z ziemniaków, a sos czekoladowy został zastąpiony śmietanowym – moim ulubionym z McDonalda. I jak tu go nie kochać? Szczególnie, że to właśnie tego samego dnia po południu mi się oświadczył. 🙂

     
  • to wi

    Najmilszy prezent jaki kiedykolwiek otrzymałem? Zdecydowanie pozytywny test ciążowy. Z żoną od wielu miesięcy staraliśmy się o dziudziusia, jednak bezskutecznie. Powoli traciliśmy nadzieję. Ja? czułem że to ten moment kiedy chcę mieć potomstwo, marzyłem o tym. Gdy traciłem już nadzieję, zeszłego roku żona własnoręcznie wykonała kalendarz adwentowy. Był cudowny. W każdym okienku znajdował się własnoręcznie przez nią zrobiony prezent. I tak właśnie w okienku na 6 grudnia było coś, czego się nie spodziewałem! Małe, wydziergane z włóczki buciki i pozytywny test ciążowy plus zdjęcie z usg . Wyobrażacie sobie moją minę? bezcenna ! A moją radość? Zacząłem ściskać żonę i unosić ze szczęścia do góry, kręcąc się wkoło. To był najwspanialszy prezent pod słońcem… którego nie da się kupić, którego nie da się podrobić. Mój, wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju. Pozdrawiam Tomasz

     
  • kochacwszystko

    gdzie można zobaczyć kto wygrał ??:))