Browsing Category

Wyróżnione

Na co dzień/ Wyróżnione

Najfajniejsze prezenty – do 50 zł, do 100 zł, do 150 zł, do 200 zł i do 250 zł

Do Świąt Bożego Narodzenia zostało 18 dni – to już ostatni gwizdek na zamawianie prezentów. We współpracy z Limango przygotowałam dla Was jeszcze jeden prezentownik – prezenty Las Minute w różnych kwotach od około 20 zł do 250 zł. Prezenty są przeróżne – praktyczne, dekoracyjne, designerskie, kosmetyki, ale również małe AGD. Dajcie znać co podoba się Wam najbardziej.

Na końcu postu, na jednego z Was czeka bon do Limango o wartości 150 zł!


Prezenty do 50 zł

  1. Zestaw do pizzy
  2. Filiżanka
  3. + spodek
  4. Szklane pudełko
  5. Słuchawki
  6. Radio
  7. Notes
  8. Ramka drewniana
  9. Ramka ananas
  10. Talerz

  1. Notes Moleskine
  2. Młynek
  3. Lampiony kule białe
  4. Olejek zmiękczający
  5. Kubek termiczny Star Wars
  6. Pojemnik na sery
  7. Lampiony kule kolorowe
  8. Nawilżające mleczko do ciała
  9. Kubek termiczny Star Wars
  10. Zestaw kokilek
  11. Różowy imbryczek

 

  1. Notes
  2. Kolczyki z kryształami Svarowskiego
  3. Zestaw Star Wars
  4. Pojemnik
  5. Worek Adidas
  6. Mieszadełka do drinków w kształcie pędzli
  7. Pojemnik chłodzący na butelkę
  8. Półmisek w banany
  9. Zestaw do świeczek 
  10. Zestaw do herbaty
  11. Notes

Prezenty do 100 zł

 

  1. Karafka
  2. Zestaw filiżanki + spodki
  3. Karafka
  4. Powerbank Star Wars
  5. Plecak Converse
  6. Spieniacz do mleka
  7. Balsam Elizabeth Arden
  8. Zestaw noży
  9. Zestaw talerzy deserowych
  10. Pomadka Elizabeth Arden

  1. Forma do pieczenia
  2. Kawiarka
  3. Głośnik
  4. Forma na donuty
  5. Naklejki ścienne
  6. Zestaw kubków
  7. Karafka
  8. Miedziany zestaw do kawy
  9. Garnek

Prezenty do 150 zł

  1. Zestaw do parzenia herbaty
  2. Skrzynka na wino
  3. Zestaw pościeli
  4. Regał
  5. Młynek elektryczny
  6. Tablica korkowa
  7. Zestaw do makijażu Pupa Milano
  8. Perfum DKNY

  1. Plecak
  2. Żel pod prysznic Chloe
  3. Kamień do pizzy
  4. Miseczka
  5. Zestaw pościeli
  6. Młynek DUKA
  7. Ceramiczny pierścionek z kryształem
  8. Zestaw do creme brulee

Prezenty do 200 zł

  1. Zegarek kwarcowy w kolorze granatowo-różowo-złotym Metropolitan
  2. Zestaw do parzenia herbaty
  3. Maszynka do makaronu
  4. Perfum Versace Crystal Noir
  5. Dywan
  6. Serum do twarzy Elizabeth Arden
  7. Zestaw do przekąsek
  8. Gofrownica Tefal

Prezenty do 250 zł

  1. Zestaw szklanek
  2. Słuchawki Motorola złote
  3. Lampa 
  4. Zestaw skrzynek
  5. Blender Krups
  6. Grill elektryczny Tefal
  7. Zestaw noży
  8. Regał drewniany

Tak jak w ostatnim prezentowniku, tutaj również mam dla jednej z Was bon do wykorzystania w Limango o wartości 150 zł. Jeśli macie ochotę taki bon otrzymać, zajrzyjcie na Limango i pokażcie mi co wybralibyście, gdyby bon trafił właśnie do Was 🙂 Wybiorę jedną osobę i podaruje jej bon.

 

 
Geek Girl/ Wyróżnione

Zupa Rybaka (z raków) z Toussaint inspirowana grą „Wiedźmin 3: Dziki Gon – Krew i Wino”

Właśnie mijają dwa dni od premiery nowego dodatku do trzeciej części Wiedźmina. Za mną już dobrych kilka godzin grania i muszę przyznać, że ten dodatek, jak dla mnie, jest jeszcze lepszy, niż poprzedni (a Serce z kamienia jest naprawdę genialne). Nie wiem czy to euforia z powodu odkrywania nowej krainy, rozwoju postaci, nowych bohaterów czy samej fabuły (o której mogę jeszcze niewiele powiedzieć, bo skupiłam się na pobocznych zadaniach, które są równie wciągające), ale moje ogólne pierwsze wrażenie jest jest bardzo pozytywne. Toussaint jest tak piękne, że z przyjemnością zwiedzam i przejeżdżam je wzdłuż i wszerz prawie bez korzystania z punktów szybkiej podroży. Malownicze, bajkowe wręcz domy, pyszne jedzenie, intensywnie turkusowa woda w jeziorach, winiarnie, na które można trafić na każdym kroku i do tego ta mroczna strona – wampiry, całkiem nowe potwory czające się między krzewami winogron i kolejne zagadki do rozwiązania. Klimat jest świetny i można powiedzieć, że to dobra odskocznia od surowych krajobrazów wysp Skellige i podmokłych terenów Velen.

Stoki Gorgony

Odkrywanie nowej wiedźmińskiej lokacji sprawiła mi dużo frajdy nie tylko ze względu na piękne widoczki i wyzwania. Jednym z pytań, które zadawałam sobie przed zagraniem w „Krew i wino” było:

Co Geralt zje w Toussaint?

Stoki Gorgony

Na tym polu twórcy gry również mnie nie rozczarowali, gdyż już na początku gry pojawia się wzmianka o słynnej w okolicy zupie z raków, którą moglibyście zjeść w karczmie „Kuroliszek”, gdyby nie to, że akurat zabrakło raków.

Rozlewisko Sansretour

Jeśli tylko natkniecie się na jakieś jedzenie, to możecie mieć pewność, że nie będą to rzeczy takie jak w Velen, Novigradzie czy na Skellige. W Toussaint na każdym kroku leżą stoły zapełnione potrawami takimi jak: ratatouille, flamiche, ziołowe tosty, croisant z miodem, tarta rybna, bagietka z pastą rybną, confit z kaczki, wieprzowe rillettes, zupa cebulowa, wołowina bourgignon, brioszka, pasztet z wątróbek drobiowych, czy tarta tatin. Nie brakuje tu oberż, tawern, karczm, a nawet piekarni, do której możecie zajść po czekoladowy suflet. Jak widać, króluje tu kuchnia francuska, ale w końcu czego innego spodziewać się po krainie płynącej winem? W Velen królowała dziczyzna i wołowina, na Skellige ryby i pieczenie, a w Toussaint camembert, croisanty i wino.

Miasto Beauclair

A jeśli o winie mowa… Praktycznie u każdego karczmarza możemy kupić butelkę wina. Dostępne są pozycje takie jak: Saint Mathieu Rouge, Duke Nicholas Chardonnay, Red de Rebelle Thomasa, Kawaler d’Adam Pinot Blanc Reserve, Jacques Merleis, Graf Var Ochmann Shiraz, Chateau de Konrad Cabernet i wiele innych. Jest też wzmianka o słynnym Est Est, a także (w jednym z zadań) wino nazwane specjalnie na cześć Geralta. Gra jest wypełniona po brzegi najlepszego rodzaju smaczkami, którymi można delektować się jak smakiem najlepszego wina.

Lasy Karoberty

Chciałabym jednak wrócić do tej zupy, która pojawiła się na samym początku. Zupa Rybaka, to chluba karczmy „Kuroliszek” i mimo, że Geraltowi nie było dane jej spróbować, to postanowiłam pokusić się o stworzenie mojej wersji zupy z raków (wersję z Kuroliszka znajdziecie poniżej). Zanim jednak przejdziemy do przepisu jeszcze jeden smaczek, który mam zamiar odtworzyć, to pasztet z zająca. Bezpośredni przepis na niego możecie znaleźć na jednym ze stołów w Kuroliszku.

Rozlewisko Sansretour

Rozlewisko Sansretour

I przechodząc do meritum… Raki są moim mglistym wspomnieniem z dzieciństwa. Pamiętam wakacje spędzane nad jeziorem i łapanie raków. Nie pamiętam ich gotowania, ani smaku. Nawet nie jestem pewna czy kiedykolwiek je jadłam, ale uwielbiam wyzwania (a raki to takie jakby większe krewetki), więc gdy tylko zobaczyłam wzmiankę o tej zupie, to stwierdziłam, że to świetny powód, żeby spróbować je przygotować.

Rozlewisko Sansretour

Niestety nie znalazłam nigdzie surowych raków, więc musiałam się zadowolić tymi mrożonymi i wcześniej ugotowanymi. Raki zyskują ten krwiście czerwony kolor dopiero po ugotowaniu, surowe są takie zielonkawo szare. Muszę też na początku zaznaczyć, że nie jest to zupka, przy której praca kończy się na pokrojeniu warzyw i zalaniu ich wodą. Raki są wymagające, bo najpierw trzeba wydobyć z nich smak, a potem jeszcze wydobyć z nich mięso, więc sytuacja się komplikuje na poziomie obierania ich z pancerzy. Nie zniechęcajcie się jednak, bo smak jest pyszny i nietypowy. Przejrzałam kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt przepisów na raki, ostatecznie, to co powstało w mojej kuchni jest wypadkową przepisu na francuskie Bouillabaisse, oraz tego co przeczytałam o rakach w starej i niezawodnej książce „Kucharz Polski”.

IMG_20160602_015017

 Składniki:

  • 12-16 niedużych raków (waga raków to ok. 300-500g)
  • 200 g jakiejś słodkowodnej ryby (np. okoń, pstrąg)
  • duży pęczek koperku
  • 2 średnie marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1/2 niedużego selera
  • 1 puszka krojonych pomidorów lub 3 świeże pomidory
  • 2 cebule szalotki
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 kieliszki białego wytrawnego wina
  • przyprawy: sól, pieprz czarny mielony, ostra papryka mielona, świeży tymianek, ziele angielskie, liść laurowy
  • oliwa z oliwek
  • 1 duża łyżka masła

2

Przygotowanie:

  1. Raki umyj i osusz. Na patelni rozgrzej spory chlust oliwy z oliwek i łyżkę masła. Cebulę szalotkę pokrój w drobną kostkę, koperek posiekaj, a czosnek przeciśnij przez praskę. Podsmaż cebulę i czosnek przez chwilę, a następnie na patelnię wrzuć raki. Zalej to winem i posyp połową posiekanego koperku. Duś raki w winie z koperkiem przez około 5 minut (to patent z odlschoolowej książki „Kucharz Polski”).
  2. W czasie, gdy raki będą brać kąpiel w winie, to Ty obierz warzywa – marchew, seler i pietruszkę. Po obraniu zetrzyj je na tarce o grubych oczkach i wrzuć do garnka.
  3. Do tego samego garnka dorzuć raki razem z winną zalewą oraz rybę (mogą być to filety pokrojone w kostkę). Dodaj do tego liść laurowy i ziele angielskie, dopraw solą (tak na oko niecałą łyżeczką), pieprzem, posiekanym tymiankiem i papryką ostrą. Zalej wodą tak, aby tylko przykryła zawartość garnka, przykryj i gotuj na średnim ogniu jakieś 15 minut.
  4. Po 15 minutach wyciągnij raki (i ostudź je), zupę zostaw na kuchence, ale zmniejsz płomień i zabierz się za obieranie raków.
  5. Jest to całkiem prosta czynność, ale wymaga wprawy. Najpierw nałóż na nóż wyśmienity olej na insektoidy, później rzuć Aard żeby pękł pancerz (jakby były żywe, to trzeba rzucić Yrden), oderwij łeb, a skorupę złam palcami i odłam tak, żeby nie zniszczyć mięsa, to znaczy delikatnie, a nie po wiedźmińsku. Najwięcej mięsa będzie z szyjek (czyli tylnej części raka). Po ściągnięciu pancerza trzeba pamiętać, żeby wyciągnąć żyłkę która idzie wzdłuż raka. Jest to jego układ pokarmowy i z pewnością nie chcemy go jeść. Można też wyciągnąć mięso ze szczypiec, ale u mnie niestety to zadanie zakończyło się niepowodzeniem.
  6. Mięso z raka wrzuć do zupy, a razem z nim dodaj też pomidory (z puszki lub świeże pokrojone w kostkę) i gotuj dalej jeszcze jakiej 20-30 minut na średnim ogniu. To jest dobry moment, żeby posmakować czy zupa wymaga jeszcze doprawienia. Na moje oko wymaga – dodaj więc soli, pieprzu i papryki ostrej, jeśli lubisz bardziej pikantne. Po około 30 minutach trzeba jeszcze tylko dodać pozostały koperek i gotowe.

Przepis wg. Kuroliszka:

Menu główne

IMG_6448

Na koniec zostawiam Wam cytat z „Pani Jeziora” A. Sapkowskiego i idę dalej mierzyć się z moim wiedźmińskim przeznaczeniem w grze i Wam również polecam zrobić to samo 😉

„Przeznaczenie. Predestynacja. Coś co nieuniknione. Mechanizm, który sprawia, że praktycznie nieskończona liczba niemożliwych do przewidzenia wydarzeń musi zakończyć się takim, a nie innym skutkiem.” 


Więcej wiedźmińskich przepisów (m.in. przepis na wołowinę Keiry Metz albo na pierożki Hattoriego) znajdziecie TUTAJ. Zajrzyjcie też na blog Nerds’ Kitchen (znajdziecie tam mnóstwo potraw z gier, również z Wiedźmina) oraz zachęcam do odwiedzenia Rivskiego Włóczęgi, gdzie znajduje się przepis na słynną mahakamską zalewajkę.

 
Geek Girl/ Wyróżnione

Ziołowa zupa Guślarza z gry „Wiedźmin 3: Dziki Gon”

W poprzednich wpisach nawiązujących do Wiedźmina pokazywałam Wam przepisy na wołowinę Keiry Metz, oraz omlet Yennefer. Tym razem chcąc nawiązać przepisem do postaci z tej gry, postanowiłam przygotować zupę Guślarza. W grze Guślarz wspomina o miksturze, którą przygotowuje, gdy chce się skontaktować ze zmarłymi. Wymienia jej składniki, którymi są: krew, zioła, kurze pazury, mleko kozy. Stwierdziłam, że daruję sobie taką kombinację i przygotuję coś bardziej przyjemnego w odbiorze, lecz nadal w tym specyficznym „guślarskim” klimacie.

12524064_835496539907067_2615147025837220697_n

Postać Guślarza możecie kojarzyć z „Dziadów” A. Mickiewicza, a przynajmniej Ci z Was, co w jakimś stopniu mają już za sobą edukację, no i uważali na lekcjach. Podobnie jak w owej lekturze, tak i w grze postać Guślarza ma dwa główne zadania – odpędzać duchy i przywoływać zmarłych. Stąd też w „Wiedźminie” poznajemy Guślarza w momencie, gdy potrzebna jest nam ta konkretna umiejętność – moc porozumienia się ze zmarłą osobą, lecz w trakcie gry, możemy również być świadkami, jak i również pomocnikami przy obrządku, który nazywany jest Dziadami. Nie jest to wymysł autorów gry, bo jak już wspomniałam, o Dziadach na pewno słyszeliście w szkole. Jest to całkiem prawdziwy obrzęd, a wywodzi się z tradycji słowiańskich. W obecnej polskiej tradycji Dziady można porównać do Święta zmarłych, podczas którego odwiedzamy i wspominamy naszych bliskich, którzy odeszli. W USA, to oczywiście Halloween, ale pewnie wiecie jaki Mickiewicz miałby stosunek do tego święta 😉

dziady

Czyli jak już doszliśmy, Guślarz jest po prostu kimś w rodzaju czarownika, szamana. Zna się na ziółkach, czarach, przywoływaniu zmarłych. Musi też w minimalnym stopniu znać się na gotowaniu, a przynajmniej na przygotowywaniu mikstur. Stąd też wymyśliłam sobie taką zupę Guślarza, a podstawą do niej są zioła, bulion, zielone warzywa i oczywiście kozi ser prosto od Księżniczki 😉

IMG_3093

Składniki:

  • 1 pęczek cebuli dymki
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 por
  • 1 garść liści szpinaku
  • 2 pęczki rzodkiewki (koniecznie z listkami)
  • 2 duże ziemniaki
  • 300 ml bulionu
  • świeże zioła: mięta, oregano, trybula, lubczyk (ilość – na oko, po kilka gałązek)
  • sól, pieprz
  • 200 g koziego sera (użyłam takiego miękkiego, jak do smarowania)
  • masło klarowane

Przygotowanie:

  1. Na rozgrzaną patelnię wrzuć 2 łyżki masła. Cebulę dymkę (bez szczypiorku) pokrój w drobną kostkę, pora posiekaj dowolnie i usmaż to wszystko na rozgrzanym maśle. Pod koniec smażenia dodaj czosnek przeciśnięty przez praskę. Podsmażaj jeszcze około 1 min.
  2. Ziemniaki obierz i pokrój w mniejsze kawałki, wrzuć je do garnka, dodaj usmażoną cebulkę, por i zalej to wszystko bulionem.
  3. Liście rzodkiewki oddziel od samych rzodkiewek, umyj je dokładnie i obetnij końcówki, tak aby pozostały same listki.
  4. Gdy bulion zacznie się gotować, a ziemniaki będą już lekko miękkie, to dodaj do bulionu wszystkie zioła, szczypiorek z dymki, przygotowane liście rzodkiewki, liście szpinaku i dopraw to wszystko solą oraz pieprzem.
  5. Gotuj do momentu, aż ziemniaki będą bardzo miękkie. Po tym czasie zmiksuj blenderem, a gotowy krem przelej do miseczki.
  6. Na wierzch nałóż trochę koziego sera. Możesz również całość posypać dodatkową dawką świeżych ziół.

  IMG_3052

 
Geek Girl/ Gotowanie dla geeków/ Wyróżnione

Omlet z pieczarkami i cebulą z gry „Wiedźmin 3: Dziki Gon”

W ostatnim wpisie dotyczącym „Wiedźmina” przygotowałam przepis na wołowinę z cynamonem i goździkami. Jak wiecie, danie to było ściśle związane z postacią pewnej wiedźmy – Keiry Metz, która jest jedną z postaci w grze „Wiedźmin 3: Dziki Gon”.

Dzisiejszy wpis chcę poświęcić najciekawszej (moim zdaniem) żeńskiej postaci z gry i jednocześnie ukochanej Geralta – Yennefer z Vengerbergu. Osoby, które już znają fabułę gry wiedzą, że w „Wiedźminie” nigdy nic nie jest z góry określone, również miłość Geralta do Yennefer nie jest sprawą oczywistą, gdyż u boku wiedźmina pojawia się jeszcze jedna istotna czarodziejka, a konkretnie Triss Merigold. I tak naprawdę to, u boku której Geralt zakończy grę, to zależy tylko od nas. W każdym razie – ja wybieram Yennefer i jej jednorożca 😉

205958.1445367598

źródło zdjęcia: gexe.pl

Yennefer ma długie kruczoczarne, kręcone włosy, nienaganną sylwetkę i tajemniczy charakter. Jak dla mnie – ideał, ale to może dlatego, że mam słabość do kobiet z włosami Yennefer. Warto wspomnieć, że ta piękność, nie zawsze wyglądała tak jak obecnie. Dawniej Yennefer była mniej urodziwa oraz miała garba, co niestety doprowadziło ją do próby samobójczej. Przed tym drastycznym krokiem uratowała ją inna czarownica. Od tamtej pory Yennefer poprawia swój wygląd magią. Nic więc dziwnego, że wygląda tak pięknie jak na swoje 94 lata 😉

Dla ścisłości dopowiem tylko, jak  przedstawia ją książka:

Yennefer była bardzo piękna. W porównaniu z delikatną, bladą i raczej pospolitą urodą kapłanek i adeptek, które Ciri oglądała co dnia, czarodziejka jaśniała urodą świadomą, wręcz demonstracyjną, zaakcentowaną, podkreśloną w każdym szczególe. Jej kruczoczarne loki, kaskadą opadające na ramiona, lśniły, odbijały światło jak pawie pióra, wijąc się i falując przy każdym poruszeniu.(…)Nagle przemożnie zapragnęła mieć to , co miała Yennefer – piękną, odsłoniętą głęboko szyję, a na niej śliczną czarną aksamitkę i śliczną skrzącą się gwiazdę. Wyrównane, podkreślone węgielkiem brwi i długie rzęsy. Dumne usta. I te dwie okrągłości, unoszące się przy każdym oddechu, opięte czarną tkaniną i białą koronką…”

Przechodząc już do punktu głównego, czyli jedzenia. Potrawa, którą dziś prezentuję to omlet z pieczarkami, cebulą i pieprzem. Choć bez problemu znajdziecie w necie fragment gry, w którym możecie ów omlet zobaczyć, ale niestety nie ma możliwości, aby doświadczyć go bezpośrednio w grze, gdyż został on z gry usunięty. Niestety bez żadnego konkretnego powodu. Być może twórcy gry uznali, że jest on zbyt długi, a może po prostu nie pasował do konkretnego momentu fabuły, w którym się znajdował. Bardzo żałuję, że nie udało mi się fizycznie przygotować tego omletu w grze, bo takie kulinarne smaczki są tym co lubię najbardziej.

Fragment gry, w którym można zobaczyć jak Geralt przygotowuje omlet:

1

źródło screena: https://www.youtube.com/channel/UCMhDL-BLChwxDqvWCpoGVrQ

Bez tytułu

źródło screena: https://www.youtube.com/channel/UCMhDL-BLChwxDqvWCpoGVrQ

IMG_3324

Składniki:

  • 2 duże jajka
  • 5 pieczarek
  • 1/2 cebuli
  • 3 łyżki mleka
  • 1 łyżeczka mąki pszennej
  • sól, pieprz
  • masło

Przygotowanie:

  1. Cebulę obierz i pokrój w piórka. Pieczarki umyj dokładnie i pokrój w plasterki.
  2. Na nagrzaną patelnię połóż łyżeczkę masła. Gdy się rozpuści to podsmaż na nim cebulę, a gdy będzie już zeszklona (lub brązowa, jeśli taką lubisz), to zdejmij ją z patelni.
  3. Połóż kolejną łyżeczkę masła i ułóż pieczarki. Najlepiej zrobić to tak, aby nie było ich zbyt wiele na raz, wtedy nie puszczą dużo wody i dobrze się podsmażą, a nie uduszą. Ogień powinien być średni.
  4. Gdy już podsmażysz wszystkie pieczarki, to dodaj je do cebuli. Posyp świeżo zmielonym pieprzem i delikatnie wymieszaj.
  5. Jajka wbij do miski, dodaj mleko, mąkę oraz trochę soli do smaku. Roztrzep dokładnie trzepaczką tak żeby wszystkie składniki się połączyły.
  6. Ponownie rozpuść łyżeczkę masła na patelni i gdy będzie dobrze nagrzana, a masło roztopione to wylej jajeczną masę. Przemieszaj kilka razy łyżką lub widelcem, wstrząśnij patelnią z dwa razy i czekaj. W ciągu około trzech minut omlet powinien się ładnie ściąć. Zdążysz akurat rozłożyć karty do gwinta.
  7. Gdy omlet będzie już w miarę ścięty, połóż na niego pieczarki z cebulą, złóż go w pół i zdejmij z patelni na talerz.
6

źródło screena: https://www.youtube.com/channel/UCMhDL-BLChwxDqvWCpoGVrQ

 
Kuchnia filmowa/ Wyróżnione

Donuty z Twin Peaks

Większość seriali i filmów powiela stereotyp policjantów lubiących pączki. Choć zazwyczaj Ci policjanci pokazani są jako leniwe grubaski siedzące w radiowozach i jedzące słynne pączki z dziurką, to w przypadku Twin Peaks jest trochę inaczej. Twin Peaks, to w ogóle serial bardzo „inny”. Wszystko tam jest nietypowe, tajemnicze i wyjątkowe, a główny bohater – Agent Cooper, też w niczym nie przypomina typowego serialowego policjanta. 

4

Zacznę od tego, że pączki to zaraz po wiśniowym cieście znak szczególny Twin Peaks. Pojawiają się w wielu scenach i można powiedzieć, że są czymś więcej, niż tylko rekwizytem na planie filmowym.

Pączki, które możemy zobaczyć oglądając Twin Peaks to m.in. czekoladowe z kremem, pączki w kształcie grzebienia z syropem klonowym, malinowe oraz te ulubione donuty Agenta Coopera – jelly donuts (na polskie, to po prostu klasyczne pączki/donuty nadziewane dżemem albo frużeliną owocową).

Obejrzyjcie scenę, w której Lucy zamawia donuty w Wagon-Wheel Do-Nuts, czyli lokalnym sklepie z pączkami.

Donutowe kadry z serialu i filmu

tumblr_n6qwo58lxb1r8swmoo2_500

tumblr_n6qwo58lxb1r8swmoo4_500

tumblr_n6qwo58lxb1r8swmoo5_500

tumblr_n6qwo58lxb1r8swmoo6_500

tumblr_n6qwo58lxb1r8swmoo9_500

7529767-saxo-photo

a7de043abc7ac62c9311fb101edcddd1

Składniki:

  • 1 opakowanie suchych drożdży lub 20 g świeżych
  • 1 i 1/2 szklanki ciepłego mleka
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 4-5 szklanek mąki
  • 1/2 kostki masła
  • 3 duże jajka
  • kieliszek wódki
  • olej do smażenia

Przygotowanie:

  1. Do miseczki wlej mleko, dodaj drożdże i łyżeczkę cukru. Wymieszaj dokładnie, aż drożdże się rozpuszczą.
  2. W dużej misce umieść jajka, resztę cukru, zmiksuj przez chwilę, a potem dodaj drożdże rozpuszczone w mleku, szczyptę soli oraz wódkę.
  3. Masło rozpuść, ostudź i dolej do reszty składników. Ponownie zmiksuj przez chwilę.
  4. Powoli miksując (ja robię to w robocie kuchennym przy pomocy haka) dosypuj przesianą mąkę. Mi wystarczyło 4 i 1/2 szklanki, ale gdyby Twoje ciasto po dłuższym wyrabianiu nadal było bardzo klejące, to dosyp jeszcze trochę mąki.
  5. Ciasto włóż do miski, przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce, aż podwoi swoją objętość.
  6. Po godzinie, rozwałkuj ciasto na 0,5 – 1 cm, szklanką lub kieliszkiem wycinaj donuty, a następnie smaż je w dobrze rozgrzanym oleju, z obu stron.
  7. Po usmażeniu układaj je na ręczniku papierowym, aby odsączyć je z nadmiaru tłuszczu. Wystudzone donuty możesz ozdobić cukrem, obtoczyć w cukrze pudrze lub polać polewą czekoladową.

Polewa kakaowa:

  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • 1/2 kostki masła
  • 3 łyżeczki gorzkiego kakao

Przygotowanie:

  1. Masło rozpuść dokładnie razem z cukrem, a na końcu dodaj kakao.
  2. Wymieszaj, aż wszystkie składniki się połączą, poczekaj chwilę, aż polewa ostygnie, a następnie polewaj nią gotowe pączki.

3

– Zajrzyj po przepis na wiśniowy placek z Twin Peaks

 
Kuchnia filmowa/ Wyróżnione

Cubanos – kubańskie kanapki z filmu „Chef”

Kilka dni temu na blogu gościł makaron w najprostszej formie, czyli aglio e olio. Danie, które dojrzałam w bardzo przyjemnym i zabawnym filmie „Chef”. Jednak wszyscy (to do tych, którzy Chefa oglądali) wiemy, że to wcale nie włoski makaron rządki w tym filmie, a coś zupełnie innego.

Królową Chefa jest kanapka. I muszę przyznać, że po jej zjedzeniu stwierdzam, że to kanapka idealna w gatunku opiekanych kanapek. Przygotowanie jest trochę czasochłonne, ale zapewniam, że warto się nad ową kanapką pochylić, bo smak jest rewelacyjny.

44

kadr z filmu „Chef”

55

kadr z filmu „Chef”

88

kadr z filmu „Chef”

Zacznijmy od podstawy, czyli pieczywa. Kubańska kanapka wyróżnia się tym, że jest kubańska. Oczywiste, nie? A co czyni ją kubańską? Przede wszystkim bułka oraz mięso, które włożymy do jej środka. W Polsce nie uświadczymy czegoś takiego jak kubańska bułka czy chleb, ale z łatwością znajdziemy zamiennik w formie miękkiej bagietki lub możemy spróbować upiec takie bułki sami (do czego zachęcam, a przepis poniżej). Te kubańskie bułki charakteryzują się tą miękkością i puszystością. Nasze bagietki są kruche, chrupiące, mają twardy wierzch, za to kubańskie całkiem odwrotnie – dość miękki wierzch, który twardnieje i staje się chrupiący dopiero po opieczeniu kanapki w opiekaczu. Zapewniam, że użycie zwykłej bagietki nie będzie grzechem. Tylko niech to będzie bułka z piekarni, a nie z sieciowego sklepu wypiekana z mrożonki.

01

kadr z filmu „Chef”

00

kadr z filmu „Chef”

Do cubano dodajemy szynkę oraz jakąś inną część wieprzowiny np. karkówkę, taką która ma w sobie trochę tłuszczu. Mięso marynujemy w mojo, czyli w sosie/marynacie, która opiera się na soku z cytrusów Pamiętajcie, że tłuszcz jest dobry, bo rozpuszcza smak i zazwyczaj mięso z tłuszczem jest bardziej soczyste, więc nie bójcie się pięknych karkówek z paskami tłuszczu. Cubano to kanapka na wypasie, więc nawet nie próbujcie robić dietetycznych wersji. Wszystko albo nic.

Zanim jednak dojdziemy do przepisów, to jeszcze kilka słów o filmie, a właściwie o jedzeniu, które się pojawia na ekranie. Tytułowy Szef, jak już wiecie otwiera food trucka i razem ze swoją ekipą, czyli przyjacielem i synem, podróżują po Stanach i karmią ludzi.

W Miami głównymi pozycjami w menu El Jeffe są oczywiście Cubanos, ale również kanapki Medianoche, frytki z Juki, Tostones, czyli placki z bananów oraz Arroz con pollo (ryż z mięsem i warzywami).

04

kadr z filmu „Chef”

111

kadr z filmu „Chef” | Juka – namiętnie poszukuję tego warzywa w Trójmieście 🙂

Gdy pojawiają się w Nowym Orleanie, to naturalnie znikają frytki z juki i tostones, a pojawiają się lokalne pączki, czyli „beignets” (takie same jak te z filmu animowanego „Księżniczka i żaba” i słynnej kawiarni Cafe du Monde, która w filmie też się pojawia) i kanapki z krewetkami Po’ boy.

07

kadr z filmu „Chef”

06

kadr z filmu „Chef”

09

kadr z filmu „Chef”

099

kadr z filmu „Chef”

Za to w Texasie do menu wpadły „slidery” czyli takie małe, okrągłe bułeczki z mięsem BBQ i kanapka Austin mignight z mięsem od Franklin BBQ. 

0555

kadr z filmu „Chef”

00000

kadr z filmu „Chef”

W filmie świetnie został wykorzystany temat mediów społecznościowych jako środka marketingowego. Syn głównego bohatera podczas całej ich podróży tweetuje o tym gdzie aktualnie zmierzają oraz co będą danego dnia przygotowywać. Dzięki temu, pod food truckiem El Jeffe zawsze pojawiają się ogromne tłumy ludzi, a popularność kanapek Carla rośnie.

4444

kadr z filmu „Chef”

Przechodząc do sedna – dziś mam dla Was przepis na klasyczne kubańskie kanapki, ale zapewniam, że przepisy na te pozostałe czyli Medianoche, Po’boy oraz Austin Midnight również pojawią się niebawem na blogu.

IMG_2377

Składniki na wieprzowinę mojo:

  • 1,5-2 kg wieprzowiny w jednym kawałku (np. łopatka lub karkówka)
  • 1/2 szklanki oliwy z oliwek extra-virgin
  • 1 doniczka świeżej kolendry
  • 1/2 doniczki świeżej mięty
  • 5 ząbków czosnku
  • 1/2 papryczki chili
  • 3 limonki (wyciśnięty z nich sok + skórka starta z 1 limonki)
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 3 pomarańcze (sok z nich wyciśnięty i skórka starta z 1 sztuki)
  • 1 i 1/2 łyżeczki soli (używam himalajskiej)
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka mielonych ziaren kolendry
  • 1 łyżeczka świeżo rozgniecionego czarnego pieprzu

Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki marynaty zmiksuj dokładnie używając blendera.
  2. Mięso umyj i osusz, a następnie umieść w misce. Dodaj marynatę, natrzyj nią dokładnie mięso i odstaw je do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Co jakiś czas obróć mięso w marynacie.
  3. Wyjmij mięso z lodówki około 2 godziny przed zaplanowanym pieczeniem, aby ogrzało się do temperatury pokojowej.
  4. Nagrzej piekarnik do 160 stopni, umieść mięso na kratce, a pod nią podłóż blachę z piekarnika (tak żeby nic nie spływało na spód piekarnika). Wylej marynatę na mięso i wstaw je na środkową półkę piekarnika. Piecz je około 3 godziny, a po upieczeniu wyciągnij i odstaw do całkowitego ostygnięcia.

Składniki na kubańskie bułki:

  • 20 g świeżych drożdży
  • 1/3 szklanki letniej wody
  • 4 płaskie łyżki mąki pszennej (typ 550-600)
  1. Wszystkie powyższe składniki wymieszaj, umieść w miseczce i włóż do lodówki na całą noc.
  2. Wyciągnij godzinę przed wyrabianiem ciasta na bułki.
  • 1 łyżeczka cukru
  • 4 łyżki smalcu
  • około 4 szklanki mąki pszennej
  • około 1 i 1/4 szklanki wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczka cukru
  1. W misce umieść wszystkie składniki razem z zaczynem zrobionym poprzedniego dnia. Wyrób dokładnie ciasto. Jeśli będzie zbyt gęste, to dodaj trochę wody, a jeśli zbyt rzadkie, to dodaj mąki.
  2. Wyrobione ciasto włóż do miski, przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na godzinę.
  3. Po tym czasie wyciągnij, podziel na 6 części i z każdej uformuj krótką bagietkę. Staraj się, aby z wierzchu nie miały żądnych zagięć. Najłatwiej będzie rozwałkować ciasto i złapać je tak jakbyśmy chcieli zrobić woreczek. Ciasto zawiń do środka, a wierzch pozostanie gładki.
  4. Umieść bagietki na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, przykryj ściereczką i odstaw na 30 minut.
  5. Gdy wyrosną posmaruj je z wierzchu wodą. Piecz je w piekarniku nagrzanym do 170 stopni przez około 30 minut. Nie powinny być za bardzo wypieczone. Tylko po prostu upieczone i miękkie.

Składniki na kubańską kanapkę (1 sztuka):

  • 1 kubańska lub zwykła bagietka
  • 1 ogórek konserwowy pokrojone w plastry
  • 3 plastry wieprzowiny mojo
  • 2 plastry szynki (można upiec samemu, ja użyłam szynki ze sklepu, którą lubię)
  • 2 plastry sera Swiss (np. Gruyére, Emmentaler, Raclette)
  • zwykła musztarda (jakaś klasyczna lub ostra Dijon)
  • 1 łyżeczka masła klarowanego

Przygotowanie kanapki (no w końcu hue hue):

  1. Bagietkę przekrój wzdłuż, połóż na grillu wewnętrzną stroną, aby ją zarumienić. Na rozgrzanej patelni lub również na grillu opiecz szynkę i wieprzowinę.
  2. Dolną część bagietki posmaruj musztardą, ułóż na nią 3 plastry wieprzowiny, szynkę, plastry ogórka oraz ser.
  3. Przykryj wszystko wierzchnią częścią bagietki.
  4. Używając kuchennego pędzla posmaruj masłem wierzch bagietki oraz grilla.
  5. Połóż bagietkę na grillu lub w opiekaczu (w zależności w czym ją robisz), przyciśnij, poczekaj i obserwuj, aż wierzch bułki się zarumieni a ser trochę roztopi.
  6. Gotową kanapkę przetnij na pół, albo nie przecinaj i po prostu zjedz całą. Nie dziel się z nikim. Żartowałam, podziel się ze wszystkimi dookoła 🙂

Alternatywna wersja przygotowania (dla osób nieposiadających opiekacza):

  1. Na kuchence umieść patelnię i rozgrzej ją dość mocno.
  2. Na patelni rozgrzej odrobinę masła i połóż na niej przygotowaną kanapkę (tylko nie smaruj jej z wierzchu masłem, tak jak jest to napisane powyżej).
  3. Przyciśnij kanapkę łopatką do mięsa i poczekaj, aż zarumieni się z jednej strony, następnie posmaruj ją masłem i obróć.
  4. Powtórz czynność przyciskania kanapki łopatką.

SMACZNEGO!

IMG_2373

 
Dziecko/ Wyróżnione/ Życie z cukrzycą

Życie Cukierka #1 – Początek

Trafiliśmy do szpitala jakieś dwie godziny temu. Siedzę nad szpitalnym łóżkiem, w którym leży mój syn. Taki mały i bezbronny. Godzinę temu Pani Doktor powiedziała do nas: „Na 99% Państwa syn ma cukrzycę typu 1. Jest to choroba autoimmunologiczna, wymagająca stałego podawania insuliny. Na ten moment jest nieuleczalna”. 


Pięć godzin wcześniej siedziałam z Tymkiem w przychodni. Zadzwonili do mnie i kazali pilnie przyjechać, bo wyniki badań były kiepskie. Wiedziałam, że od kilku dni było z nim coś nie tak, ale sądziłam, że to przez przez przeziębienie, które nas złapało. *Lekarz, do której trafiliśmy siedziała za biurkiem i tylko kręciła głową ze smutną miną.

– A on jadł dużo tych monte i danonków? Pił te wody smakowe? Słodyczy dużo? – zapytała mnie wypisując skierowanie.

– Nie dużo, tak normalnie, jak każde dziecko w tym wieku. Sporadycznie. Wodę piję tylko zwykłą – odpowiedziałam doskonale rozumiejąc co sugeruje tym pytaniem. /To Twoja wina, dawałaś mu słodycze, przez Ciebie zachorował/

– Niedobrze, oj niedobrze. Musicie jechać do szpitala od razu, szybko. I powodzenia. – powiedziała wciskając mi do ręki skierowanie i wzdychając głęboko.


Jedno wkłucie. Tymek krzyczy i płacze, jest bardzo przestraszony. Jego twarz jest cała czerwona, a oczy opuchnięte od płaczu. Nie wiem co robić. Próbuję go uspokajać, żeby pielęgniarka mogła założyć wenflon, ale ostatecznie nie udaje się go uspokoić, trzeba po prostu przytrzymać rękę. Za trzy sekundy wezmę go w ramiona, ale wiem, że to uspokoi go tylko trochę.

Untitled design (55)

Tymek dostaje w końcu kroplówkę. Dostaje też pierwszą dawkę insuliny. Teraz co 30 minut trzeba sprawdzać mu poziom cukru. Co 30 minut ukłucie w palec. Wiem, że to tak naprawdę jest prawie bezbolesne, ale mimo wszystko, gdy widzę jak pielęgniarka go kłuję, a on zaczyna ze strachu płakać, to ja też płaczę, a moje serce pęka. On zasypia, a ja siedzę przy jego łóżku i trzymając go za rękę z tymi pokłutymi paluszkami, zaczynam zadawać sobie pytania.

/Co zrobiłam nie tak?/

/Dlaczego nie zauważyłam wcześniej?/

/Może mogłam temu zapobiec?/

/Może trzeba było zrobić wcześniej jakieś badania?/

/Może mogłam to jakoś przewidzieć?/

Te same pytania zadaję lekarzom. Wszyscy mówią mi, że to nie moja wina. To właściwie niczyja wina, bo medycyna do końca nie wie skąd dokładnie bierze się cukrzyca typu 1. Czynników jest kilka. Mogą być to geny, infekcje wirusowe, nadmierny przyrost masy ciała, niedobór witaminy D3, zbyt wysoki stopień higieny, nieodpowiednie żywienie (mleko, gluten, substancje toksyczne). Niestety nie można określić co dokładnie i w jakim stopniu wpłynęło na to, że ludzie chorują na cukrzycę.

Untitled design (57)


 „Cukrzyca typu 1 jest chorobą występującą głównie u dzieci i młodych dorosłych, ale może się ujawnić w każdym wieku. Chorzy na ten typ cukrzycy stanowią około 9 proc. ogólnej liczby pacjentów w cukrzycą. Chorobę powoduje nieprawidłowa aktywność układu immunologicznego (czyli układu odpornościowego), który własne prawidłowe komórki beta wydzielające insulinę uznaje za komórki obce. U każdego z nas funkcje obronne układu immunologicznego są niezbędne do niszczenia bakterii i wirusów, a także nieprawidłowo zbudowanych komórek, z których może się np. rozwinąć nowotwór. Jednak u niektórych osób dochodzi do nieprawidłowej reakcji, w wyniku której organizm wytwarza przeciwciała skierowane przeciwko własnym komórkom produkującym insulinę i niszczy je. W momencie rozpoznania choroby zwykle około 80 proc. komórek beta jest już nieaktywnych, a niedobór insuliny jest tak duży, że należy ją dostarczać z zewnątrz. Cukrzyca typu 1 należy do chorób z autoagresji, podobnie jak choroby tarczycy (Hashimoto, Gravesa-Basedowa), reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, niedokrwistość złośliwa czy Celiaklia. Wciąż nie wiemy dlaczego organizm zaczyna atakować własne komórki.”


 Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Bezradność i świadomość, że już nigdy nie będzie tak jak przedtem. Myślę o tym, jak do tej pory było nam beztrosko. Dostałam od Was bardzo wiele wiadomości. Od rodziców dzieci z cukrzycą, od osób chorych od wielu lat. One bardzo podbudowują, cieszę, że potraficie z „tym” żyć. Być może ja jeszcze nie umiem z tym żyć. Nie czuję się pogodzona z obecnym stanem. Robię wszystko automatycznie. W ciągu dnia mam nastawionych 10 budzików. 6 w ciągu dnia przypominających o pomiarze, godzinie posiłku i podaniu insuliny, a 4 nocne po to, aby sprawdzić glikemię. Wszystko zapisuję w trzech miejscach – dzienniczek samokontroli, zeszyt i aplikacja w telefonie. Dawka insuliny, zjedzone wymienniki węglowodanowe, wynik pomiaru glikemii, rodzaj posiłku, ruch lub jego brak. Zapisuję wszystko, bo nie chcę niczego przegapić. Ja, osoba totalnie niezorganizowana teraz muszę pamiętać o wielu rzeczach, bo wiem, że każdy mój błąd będzie później kosztował Tymka zbyt niskim lub zbyt wysokim poziomem cukru. Boję się tego, bo wiem jakie to może mieć konsekwencje. W nocy wstaję jak z automatu. Dzwoni budzik, podnoszę się, idę do pokoju Tymka. Siadam na brzegu łóżka i patrzę na niego jak spokojnie śpi. Wyciągam glukometr, nakłuwam palec, czekam aż kropla krwi wypłynie, sprawdzam cukier. On śpi spokojnie dalej. Jest dobrze? Idę dalej spać na kolejne 2-3 godziny. Jest źle? Robię się przytomna w jednym momencie i myślę co zrobić. Czy dać mu soczek na niski cukier, czy zrobić korektę na wysoki. Analizuje poprzednie godziny i myślę, gdzie pojawił się błąd, co powinnam naprawić kolejnego dnia, żeby tego nie powtórzyć.

Czuję, że nie mogę się poddać ani na chwilę. Pozwalam sobie na płacz i poczucie strachu. Wiem, że to wszystko z czasem się zmieni, choć tydzień temu byłam przerażona i sądziłam, że sobie z tym nie poradzę. Jak we wszystkim, okazuje się, że potrzebny jest czas. Choć czas nie da mi spokoju ducha, to na pewno z czasem przywyknę do tego, że cukrzyca jest teraz częścią naszego życia.

Untitled design (58)

Pierwszego dnia w szpitalu leżał z nami na sali chłopak, na oko 13-15 lat. Był z nim jego tata, a z rozmów z lekarzami wywnioskowałam, że jest na oddziale częstym gościem albo przynajmniej wszyscy dobrze go znają, więc pewnie choruje od dawna. Nie mogłam zrozumieć jak on, pielęgniarki, lekarze i nawet jego tata mogą sobie żartować. Wiecie, rzucać takie hermetyczne żarciki, które zrozumieją tylko osoby, które mają wokół siebie chorujących lub sami chorują. Byłam wewnętrznie oburzona, bo jak oni mogą sobie żartować z czegoś co właśnie bez pytania spadło na moje życie? Nie rozumiałam tego dystansu, a potem zrozumiałam, że czasami tak trzeba. Kilka dni później sama śmiałam się z tej choroby. Choć to nie jest tak, że teraz już podchodzę do tego na całkowitym luzie. Boję się tej choroby i jak nigdy nic, wywołuje ona we mnie ogromny smutek. Bo co mam odpowiedzieć mojemu dziecku, gdy w czasie obiadu pyta nagle:

Mamo, a czy ja już zawsze będę chory na cukrzycę? Nawet, gdy będę duży?


Ten wpis jest pierwszym z cyklu „Życie Cukierka”. Postanowiłam, że skoro mam środek przekazu w formie bloga, to będę pisać o tym i próbować edukować, żeby chociaż częściowo ludzie zrozumieli czym jest ct1. Być może uda mi się uchronić rodziców „cukierków” przed pytaniami typu: „a ta cukrzyca to od jedzenia słodyczy, tak?
*okazuje się, że bardzo często rodzice dzieci chorych na cukrzycę lub sami chorzy wiedzą o wiele więcej na temat tej choroby, niż lekarze pediatrzy, którzy pracują w przychodniach. Dlatego pamiętajcie, że z wszystkimi cukrzycowymi problemami trzeba zgłaszać się do lekarza diabetologa. 
 
Geek Girl/ Kuchnia filmowa/ Wyróżnione

Pora na przygodę: Naleśniki z bekonem

Naleśniki z bekonem? Co to za fanaberia – pomyślałam kiedyś, gdy pierwszy raz zobaczyłam takie połączenie. Na szczęście było to dawno, gdy sama ledwie umiałam zrobić naleśniki. I to wcale nie te amerykańskie pancakes’y, a takie zwykłe polskie. Musicie wiedzieć, że ludzie z czasem mądrzeją, zmieniają się na lepsze i doceniają siłę bekonu. Tak też było ze mną. 

Breakfast_song

Poza tym, właśnie te naleśniki, to jedno z popisowych dań Jake’a z „Pory na przygodę”. Jake, przygotowując je zawsze śpiewa piosenkę o naleśnikach, która zatytułowana jest, uwaga, „Beacon Pancakes” – nie zgadlibyście, prawda? Poniżej wersja polska, ale na YT możecie znaleźć też wersję oryginalną i różne jej przeróbki. Odcinek, w którym się pojawiają ma tytuł „Żar miłości” i jest to 16 odcinek 4 sezonu. Nie wiem w jaki sposób wyświetlana jest „Pora na przygodę” na Cartoon Network, ale bardzo często można trafić tam właśnie na ten konkretny odcinek. Jak również na ten ze słynną kanapką Jake’a.

Składniki:

  • 1 jajko
  • 2 szklanki maślanki
  • 3 łyżki roztopionego masła
  • szczypta soli
  • łyżka cukru
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 6-8 plastrów boczku

Przygotowanie:

  1. Na rozgrzanej patelni bez tłuszczu, ułóż plastry bekony i obsmaż je z obu stron. Nie przypal, a podsmażaj w miarę powoli, aż wytopi się tłuszcz.
  2. Przygotuj dwie miski: w jednej umieść suche składniki (jajko, maślankę, roztopione masło), a w drugiej mokre (mąkę, sól, cukier, proszek do pieczenia). Wymieszaj osobno zawartości obu misek, a następnie dosyp suche składniki do mokrych i wymieszaj ponownie, ale bardzo powoli i tylko do połączenia składników. Jeśli będzie zbyt rzadka, to dodaj odrobinę mąki. 
  3. Na rozgrzanej patelni jednorazowo ułóż 2-3 plastry boczku. Ja smażyłam po dwa placki, więc kładłam po dwa plastry. Na boczek wylej po około dwie łyżki masy naleśnikowej. Smaż z obu stron, aż będą zarumienione. 
  4. Gotowe naleśniki możesz polać syropem klonowym lub zjeść tak po prostu. 

IMG_1012

IMG_10157

Untitled design (30)

 
Kuchnia filmowa/ Wyróżnione

Elfickie lembasy

Informacje na temat tego chleba, które udało mi się wydobyć od jednego znajomego elfa to:

  • Lembas jest chlebem niecodziennym, spożywanym w podróży, nie jakimś tam do kanapek, czy coś
  • Lembasy formowane są w cienkie ciastka
  • Są bardzo pożywne i pozostają świeże przez miesiące pod warunkiem, że znajdują się w swoim pierwotnym opakowaniu z liści
  • Sposób przygotowania Lembasów jest pilnie strzeżony i rzadko ujawniany nie-elfom (ależ macie szczęście!)
  • Nazwa Lembas pochodzi z sindarinu i oznacza droga-chleb

Continue Reading…