Browsing Category

Psychologia

Psychologia

Pułapka nadmiernego myślenia

Mielenie w głowie wciąż tych samych tematów, wracanie myślami do spraw, które wywołują negatywne myśli i ciągłe analizowanie wydawało mi się kiedyś moją zaletą. Sądziłam, że jestem po prostu bardzo refleksyjna, a myślenie w kółko o tych samych sprawach choć najczęściej bywa męczące, to jednak da mi odpowiedzi na dręczące pytania.

Utknęłam w pułapce zdarzeń, które nie dawały mi spokoju i nie pozwalały pójść do przodu. Nie zawsze były to sprawy warte rozważań i zastanawiania się wielokrotnie.

Czasami szukanie wyjaśnienia jest nic nie warte, bo istota nie leży w sytuacji, ale w podejściu do niej. 

Usłyszałam ostatnio o sobie kilka wniosków. Po pierwsze, że moje ciągłe wracanie do pewnych spraw i sytuacji, to tak naprawdę wywoływanie negatywnych rzeczy, a po drugie, że najzdrowszym podejściem byłoby nie robienie tego, co te negatywne rzeczy wywołuje, w domyśle: przetwarzania, wracania wciąż do problemów, analizowania ich i myślenia. Stworzyłam sobie w głowie algorytm, który polegał na tym, że jeśli poświęcę dostatecznie dużo czasu na analizę, to z pewnością w końcu spłynie na mnie jakiś wniosek, sprawy zostaną odpowiednio przepracowane, a lekcje wyciągnięte = sukces, doświadczenie i umiejętność radzenia sobie z podobnymi sprawami w przyszłości. Tak naprawdę było to przeżywanie różnych zdarzeń, rozdrabnianie ich, ciągłe powracanie do problemów, jednak bez realnego ich rozwiązania.

 

Okazuje się jednak, że ta refleksyjność, którą sądziłam, że posiadam, nie ma nic wspólnego ze zdrową refleksyjnością, gdyż w rzeczywistości podszyta jest dużym stopniem lęku nieproporcjonalnym do zagrożenia. A refleksyjność polega na byciu cierpliwym, spokojnym, zdystansowanym. Polega na tym, że widzisz negatywne rzeczy, ale się do nich nie przywiązujesz. Za lękiem idzie irracjonalność, która jest ciężka do zniesienia. I z jednej strony wiem,że jest to sprzeczne, a z drugiej irracjonalność oznacza, że coś jest nie tak i to coś trzeba naprawić. Ale jak naprawić coś, gdy się człowiek zaplącze w sieć własnych lęków i mechanizmów obronnych?

Bo lęk związany z czymś konkretnym może uniemożliwiać zadowolenie z wykonywania różnych czynności, ale też dawać bolesne poczucie, że nie potrafimy zrobić niczego dobrze. Nawet tych pozornie prostych rzeczy.

Dostałam cenną wskazówkę, która polegała na uświadomieniu mi, że często po prostu szukam dziury w całym i znajduje problemy tam, gdzie ich nie ma. Jednak dla mnie te problemy istniały, więc dlaczego było to tak odbierane? Ponieważ moje nieustanne przemyślenia podszyte niepokojem i lękiem były zupełnie bezużyteczne.

I co teraz? Jak żyć, gdy ma się w sobie tyle neurotycznych cech, które są męczące nie tylko dla mnie samej, ale również dla ludzi dookoła mnie. Jak to zwalczyć i jak sobie z tym poradzić? Może znowu powinnam coś przemyśleć?

Doszłam do wniosku, że niepokój i analizowanie wszystkiego nie musi być stałym elementem mojego życia, a mój niespokojny mózg potrafi jednak czasami dojść do jakichś dobrych wniosków, które zamiast generować kolejny strach, dają poczucie ulgi.

Jak to zrobić? Przestań wierzyć we wszystko co myślisz. 

„Świat w XXI w. to cywilizacja podlegająca nieustannym zmianom, które są zaskakujące i wymagają ciągłego przystosowania się na nowo. Nakłada to na człowieka konieczność rozwijania cech, które do niedawna nie były istotne. W rzeczywistości niezbędna jest umiejętność dostrzegania i definiowania problemów, zdolność przetwarzania informacji, a nawet transformacji naszego myślenia.”

Nadmierne myślenie może nas spowalniać, hamować, ograniczać zdolność do dobrych uczuć, ograniczać spontaniczność, elastyczność, a także wywoływać poczucie stałego nienasycenia. Z kolei to powoduje, że wzmagają się faktyczne niepowodzenia i zwiększa się rozdźwięk między osiągnięciami, a możliwościami. Życiem kierują skrajności – raz pojawia się poczucie wspaniałości, a następnego dnia totalnej bezwartościowości i w każdej chwili można wpaść z jednej skrajności w drugą.

Ruminacje (termin używany w psychologii) – roztrząsanie, uporczywe myślenie o nieprzyjemnych wydarzeniach, rodzaj myśli charakteryzujących się towarzystwem wątpliwości i generowaniem lęku i niepokoju

Ruminujemy, gdy czujemy się źle, ponieważ sądzimy, że objawi nam to sposób rozwiązania problemów. Jednak daje to całkiem przeciwny skutek: zdolność rozwiązywania wyraźnie słabnie, a przeżywanie w kółko i od nowa tych samych, nieprzyjemnych zdarzeń nie prowadzi do ich lepszego zrozumienia. Myślenie staje się częścią problemu, a nie rozwiązaniem. Do tego pojawia się niecierpliwość – chcemy wszystko natychmiast naprawić, nie zdając sobie sprawy, że ten wytężony wysiłek tylko pogarsza sprawę. Nasze przemyślenia prowadzą donikąd i okazują się być tylko jałowym filozofowaniem, którego dopuszczamy się, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja. Szukamy rozwiązania przez godzinę, dwie, a potem przez całą noc, dzień, a nawet tydzień. I nie prowadzi to do niczego.

Myślenie i analizowanie samo w sobie nie jest złe, o ile prowadzi do jakichś wniosków, a nie jest jedynie zjawiskiem, które męczy i obciąża nas psychicznie (a często również fizycznie – nadmierne myślenie w nocy = brak snu = zmęczenie). Mózg, który szaleje od nadmiaru scenariuszy po prostu wpada w pułapkę. Zamiast stale pytać dlaczego coś się stało, trzeba zadać sobie pytanie – co można z tym zrobić.

Świadomość jest pierwszym krokiem, aby zakończyć nadmierne myślenie. Należy zacząć zwracać uwagę na sposób analizowania, być czujnym. Za każdym razem, gdy w głowie pojawi się znajomy niepokój warto zatrzymać się i powiedzieć sobie – oho, znowu to robisz, stój. Kontrola myśli i niepokojów może zacząć się od segregacji na te produktywne, za którymi stoi jakieś rozwiązanie i na te, które potęgują strach.

Zmiana myślenia, osiągnięcie wewnętrznego spokoju i poczucie, że myśli są pod kontrolą, to proces który jest czasochłonny. Nie da się tak z dnia na dzień przestawić na inny tryb, ale z pewnością można próbować nad sobą panować i próbować skupiać się na konkretach. Zamiast stale rozmyślać co by było gdyby/a jeśli, trzeba spróbować skierować myśli w stronę rozwiązania.

Można to zrobić poprzez zajęcie się czymś innym, czasami wręcz trzeba zmusić umysł do skupienia się na innych rzeczach. Przekuć energię w coś pożytecznego. Posprzątać biurko, spotkać się z kimś, posegregować ubrania – cokolwiek co da widoczny efekt. A po złapaniu dystansu wrócić do sprawy z konkretnym celem: znalezieniem drogi wyjścia. Przekształcenie niepokojących myśli w wysiłek i podejmowanie działań naprawdę potrafi oczyścić umysł.

Nadmierne myślenie jest świetną drogą do odebrania sobie radości z życia, kochania i przeżywania. Doprowadza do skrajnych emocji, powoduje niezdolność w podejmowaniu decyzji, racjonalnym myśleniu, znalezieniu motywacji.

To nic złego raz na jakiś czas poczuć się człowiekiem, któremu przydarzyła się porażka. Ważne, żeby umieć z tego skorzystać, naprawić błędy i wykorzystać zdobytą wiedzę, a nie tylko jej szukać. Uporczywe myśli będą się pojawiały, ale najważniejsze, to się na nich nie skupiać i nie wdawać z nimi w dyskusje. Trzeba lubić siebie, nawet wtedy, gdy jest się słabym. Później dużo łatwiej jest korzystać ze wszystkich swoich dobrych cech – pogody ducha, błyskotliwości, pomysłowości, twórczości, pewności siebie czy empatii.