Browsing Tag:

Tymek

Dziecko/ Zdrowie/ Życie/ Życie z cukrzycą

Życie Cukierka #3 – Czym jest hipoglikemia i jak postępować w jej przypadku

Cykl „Życie Cukierka” jest serią moich subiektywnych tekstów dotyczących cukrzycy typu 1, na którą zachorował mój syn Tymek. Nie jestem lekarzem, więc informacje, które tu przeczytasz nie należy traktować jak profesjonalnej porady lekarskiej. 


 Wyobraźcie sobie, że z jakiegoś powodu nie jedliście od dłuższego czasu. Wasz organizm nie otrzymał odpowiedniej ilości węglowodanów, z których mógłby wytworzyć energię. Czujecie ogromny głód, niepokój i jesteście poddenerwowani. Zdarza się, że trzęsą Wam się dłonie i zaczyna boleć Was głowa. Tak samo czują się diabetycy, w przypadku gdy zbliża się hipoglikemia.

Przyczyn niedocukrzenia jest kilka. Może to być zbyt wysoka dawka insuliny, błąd dietetyczny, zbyt duży wysiłek fizyczny, spożycie alkoholu, spożycie jakiegoś leku, który może wywoływać hipoglikemię lub infekcja.

Budowanie świadomości dotyczącej hipoglikemii (jak i samej cukrzycy) jest niezwykle ważne, ponieważ wiele osób „zdrowych” nie ma pojęcia, że coś takiego może spotkać diabetyka albo jeszcze gorzej – objawy hipoglikemii mylone są z czymś zupełnie innym.

Objawy niedocukrzenia to m.in. bełkotliwa mowa, osłabienie, drżenie rąk, nadmierna potliwość, dziwne zachowanie (agresja lub euforia). Osoba w stanie ciężkiej hipoglikemii zachowuje się bardzo podobnie jak osoba pod wpływem sporej ilości alkoholu. Dlatego bardzo często bywa tak, że diabetyk w hipoglikemii mylony jest z pijakiem, a przez to ludzie widzący na ulicy taką osobę omijają ją i zostawiają nie udzielając pomocy.

Trafiłam na świetny fragment reportażu Filipa Chazera, który idealnie pokazuje jak bardzo można pomylić się widząc osobę w stanie hipoglikemii. Obejrzycie ten film tutaj.

Hipoglikemia to naprawdę bardzo duże zagrożenie dla zdrowia i życia osoby chorej na cukrzycę, bo poziom cukru może obniżyć się mocno i to w krótkim czasie. W wielu przypadkach, chory czuje, że hipoglikemia nadchodzi i pojawiają się objawy ALE bywa też tak, że chory w ogóle nie ma żadnych objawów i po prostu traci przytomność.

Niestety stan niedocukrzenia jest bardzo częsty wśród dzieci, u których dopiero zdiagnozowano cukrzycę. Dzieje się tak przez zjawisko nazwane remisją. W skrócie, remisją nazywamy okres, w którym trzustka chorego ma jeszcze trochę swoich zdrowych komórek, które co jakiś czas robią niespodziewany wyrzut insuliny. Jest to o tyle niebezpieczne, że gdy podamy dziecku zastrzyk z insuliną, a organizm również dodatkowo wytworzy swoją własną z zapasów, to nagle poziom cukru może spaść drastycznie nisko. Dlaczego spada? Ponieważ chory na cukrzycę ZAWSZE podaje sobie ilość insuliny odpowiednią na posiłek, który zjada. Wszystko jest dokładnie wyliczone, tak aby poziom cukru po posiłku pozostał w normie. Jeśli insuliny jest zbyt dużo, a cukru zbyt mało (choć został obliczony prawidłowo, ale do insuliny z zastrzyku), to zwyczajnie zaczyna go brakować, co powoduje ten groźny stan, którego nazwę już pewnie znacie na pamięć, czyli hipoglikemię.


 JAK REAGOWAĆ NA HIPOGLIKEMIĘ

Jeśli dziecko/dorosły ma niski poziom cukru, objawy lekkiej glikemii i JEST PRZYTOMNY:

  • podać 10-20 g cukru prostego np. pół szklanki soku, pół puszki coli, 2 cukierki (landrynki), wodę z 1-2 łyżkami cukru
  • po 15 minutach sprawdzić czy cukier wzrósł, a jeśli tak, to podać węglowodany złożone np. kanapkę, bułkę, drożdżówkę

Jeśli dziecko/dorosły ma niski poziom cukru, objawy lekkiej glikemii i JEST NIEPRZYTOMNY:

  • wezwać pogotowie
  • ułożyć chorego w pozycji bocznej z odchyloną głową
  • jeśli jest to nieznana nam osoba, można sprawdzić czy ma przy sobie glukagon. Jest to pomarańczowe pudełeczko wielkości pudełka na szczoteczkę do zębów. Zawiera strzykawkę z wodą i ampułkę z glukagonem. Znajduje się w niej instrukcja i zapewniam, że taki zastrzyk naprawdę nie jest trudny w wykonaniu, a może uratować komuś życie.

info_o_cuk_glucagen_2


Mały dodatek – zagadka

Bez korzystania z pomocy wujka Google, zastanówcie się – co ma więcej cukru: snickers czy kawałek pizzy?

czy

Niestety, wiele osób nie rozumie, że CUKIER to nie tylko ten sypki proszek, który znajduje się w cukierniczce. Cukier nie znajduje się tylko w cukierkach, czekoladzie i słodkich sokach. Cukier to także chleb, ziemniaki, kasza, ryż, mąka i wszystko to co zawiera WĘGLOWODANY, bo uwaga, węglowodany to cukier.

Dlatego kończąc już, jeszcze raz przypominam, że cukrzyca typu 1 nie powstaje od grania w Candy Crash, ani od jedzenia słodyczy.

is-butter-a-carb


Pozostałe wpisy z cyklu Życie Cukierka:

Życie Cukierka #1 – Początek

Życie Cukierka #2 – A co było przedtem? Objawy cukrzycy

 
Dziecko/ Życie z cukrzycą

Życie Cukierka #2 – A co było przedtem? Objawy cukrzycy.

Cykl „Życie Cukierka” jest serią moich subiektywnych tekstów dotyczących cukrzycy typu 1, na którą zachorował mój syn Tymek. Nie jestem lekarzem, więc informacje, które tu przeczytasz nie należy traktować jak profesjonalnej porady lekarskiej. 


Utrata wagi

Tymek zawsze był dość drobny. Niski i szczupły. Biega, skacze, jeździ na rowerze. Sądziłam, że to całkiem naturalne, że jest taki nieduży. Ja też w jego wieku byłam mała, a niska jestem do tej pory. Nie widziałam w tym nic dziwnego, chociaż od czasu do czasu ważyłam Tymka, żeby sprawdzić czy przytył choć trochę, czy nie. Waga stała w miejscu, albo wahała się. Trochę w górę, trochę w dół. Trochę bardziej w dół. I bardziej.


Senność, zmęczenie, osłabienie, brak ochoty na naukę lub/i zabawę

Tymek we wrześniu zaczął naukę w pierwszej klasie „podstawówki”. Ile mi to przyniosło stresu. Pierwszy miesiąc nie był łatwy. Nowi koledzy, nowe koleżanki, nauczyciele nowi, wszystko nowe. Szkoła, to nie przedszkole. Szkoła to poważne przedsięwzięcie. Lekcje, prace domowe, ustawienie się do nowego trybu po wakacjach. Dla mnie to wszystko nie było proste, a co dopiero dla Tymka – tak sądziłam. Choć teraz widzę, że dzieci rozumieją inaczej, szybciej się dostosowują. To my, dorośli wyolbrzymiamy problemy i namnażamy stres. Jeszcze miesiąc temu, gdy Tymek wracał ze szkoły i mówił, że jest zmęczony, to myślałam, że to przez emocje. Po wejściu do domu zjadał obiad, kładł się na kanapę i oglądał bajki. Nie sądziłam wtedy, że zmęczenie może być objawem. Przecież jak ja wracałam z pracy to też marzyłam tylko o tym, żeby położyć się na kanapie i nie robić zupełnie nic. A co może czuć taki mały człowiek?


Rozdrażenienie, a nawet ataki agresji

Bunt sześciolatka? Znajomy termin, prawda? Na upartego, to w każdym roku życia dziecka znajdzie się jakiś bunt. Nic dziwnego. Skoki rozwojowe, zmiany, dorastanie, ząbkowanie, szkoła, przedszkole, kłótnia na podwórku. Każdy może w końcu stracić cierpliwość. Nie zdziwiło mnie więc zbytnio, gdy Tymkowi zdarzało się pokrzyczeć trochę. Czasami z całkiem błahych powodów. Bo na obiad jest ryba, A ON PRZECIEŻ MA JUŻ SZEŚĆ LAT I JAK KAŻDY SZANUJĄCY SIĘ SZEŚCIOLATEK NIE BĘDZIE JADŁ RYB. Albo, gdy połaskotałam go A ON SOBIE WCALE W TYM MOMENCIE ŁASKOTANIA TERAZ NIE ŻYCZYŁ. Krzyki i nerwy stał się naszym częstym towarzyszem.


Wzmożone pragnienie, częste oddawanie moczu

Kładę się spać bardzo późno. Około 2-3 w nocy. Za pierwszym razem, gdy zauważyłam Tymka wstającego do toalety w nocy, to pomyślałam, że opił się wody przed snem, to teraz wstaje. Drugiej nocy stwierdziłam, że może w jego pokoju jest za ciepło i to potęguje pragnienie. Trzeciej nocy zaczęłam się poważnie denerwować, a czwartej nocy pojawiła się infekcja. Gorączka, kaszel, katar. W poniedziałek prowadziłam pierniczkowe warsztaty z dziećmi z klasy Tymka, nie wiedząc jeszcze, że w czasie, gdy on sobie radośnie zjada te pierniczki pełne węglowodanów, to jego trzustka już nie może pomóc mu zredukować tej ilości cukru.


Inne objawy

Cukrzyca w łagodnym stanie objawiać się może symptomami, które opisałam powyżej. Dodatkowo może też pojawić się specyficzny zapach z ust. Zapach acetonu lub jak niektórzy go określają – zapach sfermentowanych jabłek. Jednak ten zapach zwiastować może, że stan przeradza się w ciężki, a tu pojawiają się również bóle brzucha, wymioty, przyspieszenie pracy serca, odwodnienie, spadek ciśnienia tętniczego krwi. Może również dochodzić do utraty świadomości. To wszystko przez rozwijającą się śpiączkę cukrzycową – bardzo niebezpieczny stan. 


Najważniejsze pytanie, które zadawałam sobie wielokrotnie od postawienia diagnozy – czy mogłam zauważyć wcześniej? Czy mogłam temu zapobiec?

Nie mogłam. Niczemu nie mogłam zapobiec. Może mogłam zauważyć odrobinę wcześniej. Może wtedy, gdy Tymek wściekał się na mnie z byle powodu, albo wtedy, gdy wracał ze szkoły i mówił, że jest zmęczony. Czy to uratowałoby go przed cukrzycą? Nie. Ta choroba była w nim już od dawna. Od jak dawna? Nie wiadomo. Mogła rozwijać się i niszczyć komórki trzustki od lat. A mogły to być miesiące albo nawet jeden miesiąc. Próbuję pogodzić się z tym co jest obecnie. I częściowo zaczyna mnie cieszyć obecny stan. Biorąc pod uwagę, że nie mam wpływu na to czy choroba jest z nami, czy nie, to cieszę się, że mogę ją kontrolować. Teraz, gdy stan zdrowia Tymka powoli się normuje, cukry już nie skaczą, widzę jak wraca „mój” Tymek. Jest pogodny i radosny, a dawno już taki nie był. W ciągu dnia tańczy, skacze, bawi się, robi wszystko z ogromną pogodą ducha. Mimo choroby, to widzę jak bardzo stabilizacja cukru na niego wpłynęła. Przybiera na wadze, aż miło patrzeć, a o apetycie już nie wspomnę. Wciąga wszystko (prawie wszystko) jak odkurzacz. A co dalej? Życie. Dalsze życie z cukrzycą.

Obserwujcie swoje dzieci. To co może wydawać nam się naturalne ze względu na okoliczności, wiek, czy jakiekolwiek inne czynniki, może okazać się objawem choroby. Nie musi tak być, nie ma co panikować, ale warto być uważnym, bo w całym trudzie i radości rodzicielstwa, może się okazać, że coś nam umknęło.


 Przeczytaj też: Życie Cukierka #1 – Początek


 
Dziecko/ Geek Girl/ Gotowanie dla geeków/ Kuchnia

Tort urodzinowy Minecraft (Minecraft Cake)

Przeglądając dziś zaległe i zapomniane zdjęcia, znalazłam ten wspaniały tort, który przygotowałam Tymkowi na ubiegłe urodziny (razem z „komnatą Minecrafta”). Nie wiem jak mogłam o nim zapomnieć, przecież już dawno chciałam go Wam pokazać. Gapa ze mnie.

No ale… Tort sobie grzecznie poczekał w czeluściach komputera, aby teraz ujrzeć światło dzienne i zadowolić oczy i podniebienia Wasze, Waszych dzieci, dzieci Waszych sąsiadów, oraz dzieci, które dopiero planujecie (jestem pewna, że Minecraft nie prędko wyjdzie z mody).

Tymek, jak już wiecie, jest wielkim fanem Minecrafta. Obejrzał już chyba cały internet i jeśli na Youtubie jest jakiś filmik dotyczący Minecrafta, to jest ogromne prawdopodobieństwo, że Tymek go zna. Swego czasu, jego ulubionym youtuberem był SKKF, ale ten już chyba dawno nie nagrywał nic minecraftowego, więc niestety ostatnio spadł z piedestału.

cake

Podczas ostatniej, tygodniowej wizyty w szpitalu, salę współdzieliliśmy z Maćkiem i jego mamą. Maciek ma 11 lat i chodzi do 5 klasy podstawówki, mimo różnicy wieku chłopcy doskonale się ze sobą dogadywali, a połączyło ich przede wszystkim uwielbienie do Minecrafta.

Wracając do tortu. Aby w środku też się jakoś wyróżniał, postanowiłam, że zrobię go nietypowy, kratkowany sposób. Tę „kratkę przełożyłam kremem, z zewnątrz również posmarowałam kremem, a wierzch ulepiłam z masy cukrowej. Efekt wyszedł super, choć mistrzem cukiernictwa to ja nie jestem.

Składniki:

Ciasto jasne:

  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 100 ml oleju
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Ciasto ciemne:

  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki mleka
  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 3 łyżki kakao
  • 100 ml oleju
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Krem:

  • 300 ml śmietany kremówki 30% lub 36%
  • 200 g serka mascarpone
  • 100 g cukru pudru
  • 2 łyżki gorzkiego kakao

Masa cukrowa:

  • 800 g cukru pudru
  • 100 g glukozy w proszku
  • 4 łyżeczki żelatyny
  • 70 ml ciepłej wody

Przygotowanie ciasta:

  1. W przypadku obu ciast postępujemy tak samo, tylko do ciemnego dodajemy kakao. Najlepiej piec w kwadratowej formie, ale może być też zwykła prostokątna, i tak ostatecznie paski ciasta trzeba pociąć.
  2. W jednej misce umieść przesianą mąkę oraz proszek do pieczenia. Do drugiej miski wbić jajka i zmiksować lub utrzeć je z cukrem.  Zawartości obu misek wymieszać dokładnie. Ciasto wylać do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia i piec około 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

IMG_6237

Przygotowanie kremu:

  1. Zimną śmietanę ubić na sztywno. Dodać cukier puder, kakao oraz serek mascarpone. Schłodzić przez około 20-30 minut.
  2. Gdy ciasto będzie upieczone i wystudzone, należy przekroić je na pół wzdłuż, tak jak kroi się biszkopt. Potem pokroić w paski około 2-3 cm. I zrobić symulację, czyli poustawiać paski tak jak powinno wyglądać ciasto. W niektórych miejscach trzeba będzie dociąć, aby było równe. Tak przygotowane paski należy „skleić” kremem.
  3. Gotowe ciasto wysmarować dokładnie kremem z zewnątrz.

IMG_6250

IMG_6254

Przygotowanie masy cukrowej:

  1. Żelatynę zalać wodą i poczekać aż namoknie.
  2. Cukier przesiać na stolnicę, aby uniknąć zbitych grudek cukru. Podzielić go na dwie części.
  3. Do namokniętej żelatyny dodać glukozę. Wymieszać dokładnie, a w razie potrzeby lekko podgrzać. Nie gotować.
  4. Ciepłą żelatynę dodać do jednej części cukru pudru i mieszać. Można to robić łyżką albo dłonią, ale będzie się kleić. Trzeba cały czas wyrabiać masę i dosypywać pozostałą część cukru, aż masa wchłonie tyle cukru, że stanie się elastyczna.
  5. Od gotowej białej masy odkroić kawałek i dodać 2-3 krople czerwonego barwnika. Czerwoną masę rozwałkować i pokroić na kwadraty.
  6. Białą masę rozwałkować, ukroić brzegi tak, żeby wyglądały na piksele i położyć płat lukru plastycznego na gotowe ciasto. Może się rozpadać, więc trzeba to robić dość delikatnie, ale stanowczo.
  7. Na wierzchu ułożyć czerwone kwadraty.

IMG_6242

IMG_6320

IMG_6325

IMG_6327

IMG_6316


Zapraszam też po przepis na ciasto dyniowe z Minecrafta.

8244745_f520

 
Dziecko/ Wyróżnione/ Życie z cukrzycą

Życie Cukierka #1 – Początek

Trafiliśmy do szpitala jakieś dwie godziny temu. Siedzę nad szpitalnym łóżkiem, w którym leży mój syn. Taki mały i bezbronny. Godzinę temu Pani Doktor powiedziała do nas: „Na 99% Państwa syn ma cukrzycę typu 1. Jest to choroba autoimmunologiczna, wymagająca stałego podawania insuliny. Na ten moment jest nieuleczalna”. 


Pięć godzin wcześniej siedziałam z Tymkiem w przychodni. Zadzwonili do mnie i kazali pilnie przyjechać, bo wyniki badań były kiepskie. Wiedziałam, że od kilku dni było z nim coś nie tak, ale sądziłam, że to przez przez przeziębienie, które nas złapało. *Lekarz, do której trafiliśmy siedziała za biurkiem i tylko kręciła głową ze smutną miną.

– A on jadł dużo tych monte i danonków? Pił te wody smakowe? Słodyczy dużo? – zapytała mnie wypisując skierowanie.

– Nie dużo, tak normalnie, jak każde dziecko w tym wieku. Sporadycznie. Wodę piję tylko zwykłą – odpowiedziałam doskonale rozumiejąc co sugeruje tym pytaniem. /To Twoja wina, dawałaś mu słodycze, przez Ciebie zachorował/

– Niedobrze, oj niedobrze. Musicie jechać do szpitala od razu, szybko. I powodzenia. – powiedziała wciskając mi do ręki skierowanie i wzdychając głęboko.


Jedno wkłucie. Tymek krzyczy i płacze, jest bardzo przestraszony. Jego twarz jest cała czerwona, a oczy opuchnięte od płaczu. Nie wiem co robić. Próbuję go uspokajać, żeby pielęgniarka mogła założyć wenflon, ale ostatecznie nie udaje się go uspokoić, trzeba po prostu przytrzymać rękę. Za trzy sekundy wezmę go w ramiona, ale wiem, że to uspokoi go tylko trochę.

Untitled design (55)

Tymek dostaje w końcu kroplówkę. Dostaje też pierwszą dawkę insuliny. Teraz co 30 minut trzeba sprawdzać mu poziom cukru. Co 30 minut ukłucie w palec. Wiem, że to tak naprawdę jest prawie bezbolesne, ale mimo wszystko, gdy widzę jak pielęgniarka go kłuję, a on zaczyna ze strachu płakać, to ja też płaczę, a moje serce pęka. On zasypia, a ja siedzę przy jego łóżku i trzymając go za rękę z tymi pokłutymi paluszkami, zaczynam zadawać sobie pytania.

/Co zrobiłam nie tak?/

/Dlaczego nie zauważyłam wcześniej?/

/Może mogłam temu zapobiec?/

/Może trzeba było zrobić wcześniej jakieś badania?/

/Może mogłam to jakoś przewidzieć?/

Te same pytania zadaję lekarzom. Wszyscy mówią mi, że to nie moja wina. To właściwie niczyja wina, bo medycyna do końca nie wie skąd dokładnie bierze się cukrzyca typu 1. Czynników jest kilka. Mogą być to geny, infekcje wirusowe, nadmierny przyrost masy ciała, niedobór witaminy D3, zbyt wysoki stopień higieny, nieodpowiednie żywienie (mleko, gluten, substancje toksyczne). Niestety nie można określić co dokładnie i w jakim stopniu wpłynęło na to, że ludzie chorują na cukrzycę.

Untitled design (57)


 „Cukrzyca typu 1 jest chorobą występującą głównie u dzieci i młodych dorosłych, ale może się ujawnić w każdym wieku. Chorzy na ten typ cukrzycy stanowią około 9 proc. ogólnej liczby pacjentów w cukrzycą. Chorobę powoduje nieprawidłowa aktywność układu immunologicznego (czyli układu odpornościowego), który własne prawidłowe komórki beta wydzielające insulinę uznaje za komórki obce. U każdego z nas funkcje obronne układu immunologicznego są niezbędne do niszczenia bakterii i wirusów, a także nieprawidłowo zbudowanych komórek, z których może się np. rozwinąć nowotwór. Jednak u niektórych osób dochodzi do nieprawidłowej reakcji, w wyniku której organizm wytwarza przeciwciała skierowane przeciwko własnym komórkom produkującym insulinę i niszczy je. W momencie rozpoznania choroby zwykle około 80 proc. komórek beta jest już nieaktywnych, a niedobór insuliny jest tak duży, że należy ją dostarczać z zewnątrz. Cukrzyca typu 1 należy do chorób z autoagresji, podobnie jak choroby tarczycy (Hashimoto, Gravesa-Basedowa), reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, niedokrwistość złośliwa czy Celiaklia. Wciąż nie wiemy dlaczego organizm zaczyna atakować własne komórki.”


 Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Bezradność i świadomość, że już nigdy nie będzie tak jak przedtem. Myślę o tym, jak do tej pory było nam beztrosko. Dostałam od Was bardzo wiele wiadomości. Od rodziców dzieci z cukrzycą, od osób chorych od wielu lat. One bardzo podbudowują, cieszę, że potraficie z „tym” żyć. Być może ja jeszcze nie umiem z tym żyć. Nie czuję się pogodzona z obecnym stanem. Robię wszystko automatycznie. W ciągu dnia mam nastawionych 10 budzików. 6 w ciągu dnia przypominających o pomiarze, godzinie posiłku i podaniu insuliny, a 4 nocne po to, aby sprawdzić glikemię. Wszystko zapisuję w trzech miejscach – dzienniczek samokontroli, zeszyt i aplikacja w telefonie. Dawka insuliny, zjedzone wymienniki węglowodanowe, wynik pomiaru glikemii, rodzaj posiłku, ruch lub jego brak. Zapisuję wszystko, bo nie chcę niczego przegapić. Ja, osoba totalnie niezorganizowana teraz muszę pamiętać o wielu rzeczach, bo wiem, że każdy mój błąd będzie później kosztował Tymka zbyt niskim lub zbyt wysokim poziomem cukru. Boję się tego, bo wiem jakie to może mieć konsekwencje. W nocy wstaję jak z automatu. Dzwoni budzik, podnoszę się, idę do pokoju Tymka. Siadam na brzegu łóżka i patrzę na niego jak spokojnie śpi. Wyciągam glukometr, nakłuwam palec, czekam aż kropla krwi wypłynie, sprawdzam cukier. On śpi spokojnie dalej. Jest dobrze? Idę dalej spać na kolejne 2-3 godziny. Jest źle? Robię się przytomna w jednym momencie i myślę co zrobić. Czy dać mu soczek na niski cukier, czy zrobić korektę na wysoki. Analizuje poprzednie godziny i myślę, gdzie pojawił się błąd, co powinnam naprawić kolejnego dnia, żeby tego nie powtórzyć.

Czuję, że nie mogę się poddać ani na chwilę. Pozwalam sobie na płacz i poczucie strachu. Wiem, że to wszystko z czasem się zmieni, choć tydzień temu byłam przerażona i sądziłam, że sobie z tym nie poradzę. Jak we wszystkim, okazuje się, że potrzebny jest czas. Choć czas nie da mi spokoju ducha, to na pewno z czasem przywyknę do tego, że cukrzyca jest teraz częścią naszego życia.

Untitled design (58)

Pierwszego dnia w szpitalu leżał z nami na sali chłopak, na oko 13-15 lat. Był z nim jego tata, a z rozmów z lekarzami wywnioskowałam, że jest na oddziale częstym gościem albo przynajmniej wszyscy dobrze go znają, więc pewnie choruje od dawna. Nie mogłam zrozumieć jak on, pielęgniarki, lekarze i nawet jego tata mogą sobie żartować. Wiecie, rzucać takie hermetyczne żarciki, które zrozumieją tylko osoby, które mają wokół siebie chorujących lub sami chorują. Byłam wewnętrznie oburzona, bo jak oni mogą sobie żartować z czegoś co właśnie bez pytania spadło na moje życie? Nie rozumiałam tego dystansu, a potem zrozumiałam, że czasami tak trzeba. Kilka dni później sama śmiałam się z tej choroby. Choć to nie jest tak, że teraz już podchodzę do tego na całkowitym luzie. Boję się tej choroby i jak nigdy nic, wywołuje ona we mnie ogromny smutek. Bo co mam odpowiedzieć mojemu dziecku, gdy w czasie obiadu pyta nagle:

Mamo, a czy ja już zawsze będę chory na cukrzycę? Nawet, gdy będę duży?


Ten wpis jest pierwszym z cyklu „Życie Cukierka”. Postanowiłam, że skoro mam środek przekazu w formie bloga, to będę pisać o tym i próbować edukować, żeby chociaż częściowo ludzie zrozumieli czym jest ct1. Być może uda mi się uchronić rodziców „cukierków” przed pytaniami typu: „a ta cukrzyca to od jedzenia słodyczy, tak?
*okazuje się, że bardzo często rodzice dzieci chorych na cukrzycę lub sami chorzy wiedzą o wiele więcej na temat tej choroby, niż lekarze pediatrzy, którzy pracują w przychodniach. Dlatego pamiętajcie, że z wszystkimi cukrzycowymi problemami trzeba zgłaszać się do lekarza diabetologa. 
 
DIY/ Dziecko/ Geek Girl

DIY #1 – Urodzinowy namiot

Mniej więcej od roku Tymek szaleje za grą Minecraft. Zaczęło się od oglądania filmików SKKF’a na YT, później kupiliśmy mu grę na PC, a aktualnie najczęściej gramy na PS4. Jest to świetna gra, która pozwala na tworzenie różnych złożonych konstrukcji. W zależności od tego jaki tryb gry wybierzesz, możesz po prostu budować mając dostępną nieskończoną ilość materiałów, albo możesz zbierać je sam i dodatkowo bronić się przed różnymi potworami. O grze pewnie napiszę innym razem, a dziś krótki „przepis” jak zrobić urodzinowy namiot, który można stylizować w dowolny sposób, w zależności od potrzeb.

Continue Reading…

 
Dziecko/ Lajf i stajl

Sześć lat Tymka!

Kilka dni temu mój syn skończył 6 lat. Gdy o tym myślę, to nie do końca wierzę, że minęło już tyle czasu odkąd pierwszy raz przytuliłam go do piersi. Obserwuję go co dnia i widzę, jak rośnie i dojrzewa. Widzę w nim swoje odbicie. Staram się wychowywać go najlepiej jak potrafię. Instynktownie wybieram sposoby na to jak pokazać mu świat i jak nauczyć go żyć dobrze. Nie czytam poradników dla rodziców, nie sugeruję się rodzicielskimi magazynami. Eksperymentuję na własnym dziecku. Dbam o to, by na jego twarzy codziennie pojawiał się uśmiech.

Continue Reading…

 
Dziecko

Poznaj największy projekt mojego życia

 

Tymoteusz urodził się 6 lutego, ponad pięć lat temu. Przeżyliśmy kolki, ząbkowanie, przejście z pieluch na nocnik. Zawsze dzielnie i na luzie. Nie wiem kiedy te pięć lat przeleciało mi między palcami, ale wiem jedno – cieszę się z każdego wspólnego dnia i coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że Tymek taki jak jest teraz, nie będzie już nigdy. 

Zanim zdążę powiedzieć „placek z jagodami” on zacznie chodzić na randki, albo pójdzie na pierwsze wagary, a mi pojawią się siwe włosy. Coraz bardziej zaczynam dostrzegać w nim różnice. Uwielbiam przyglądać mu się, gdy się bawi, albo jest na czymś skupiony. Widzę jak staje się coraz bardziej przenikliwy, śmiały i dojrzały. 

4

1

2

3

Poznaj mojego syna – pyskatego łobuza i grzecznego aniołka w jednym. Fana Zygzaka McQuinna, Angry Birds i omletów z szynką. Najlepszego budowniczego domów z poduszek jakiego znam. 

Tymek na co dzień jest dzielnym przedszkolakiem, a w wolnych chwilach podbija świat. Czasami, gdy ma ochotę to pomaga mi miksować ciasto, albo z ciekawością przygląda się jak w garnku pękają ziarna kukurydzy.

Przedstawiam Ci go, bo Tymek będzie tu częstym gościem, a niekiedy nawet współtwórcą treści. Pokażę Ci jak spędzamy razem czas i co zrobić żeby nie zwariować po raz setny słysząc pytania takie jak „A co to?”, „A po co?”, „A dlaczego?”

Poznaj największy projekt mojego życia…

10547445_833485253336752_9094950653427382710_n

00661234360_224918797659647_8027982_n